
| Czekają na nowe życie, szpital stał się ich domem |
Czekają na nowe życie, szpital stał się ich domem.
Już 26 października obchodzony będzie Światowy Dzień Donacji i Transplantacji. O tym, co musi się wydarzyć, aby czekający na przeszczep dostali szansę na nowe życie, przypominają eksperci USK we Wrocławiu. Wstępem do obchodów tego wyjątkowego dnia jest otwarcie wystawy fotograficznej w holu głównym USK, która została udostępniona 9 października. Jedna decyzja, podjęta w dramatycznych okolicznościach śmierci osoby bliskiej, może odmienić los nawet siedmiu innych osób. Aby zrozumieć powagę donacji i transplantologii, trzeba najpierw spojrzeć w oczy tym, którzy na przeszczep czekają. – To nie są abstrakcyjne statystyki, lecz konkretni ludzie czekający w zawieszeniu na szansę na nowe życie – opowiada Mateusz Rakowski, Kierownik Biura ds. Transplantacji i Donacji USK we Wrocławiu oraz Koordynator Wojewódzki. – Tylko w naszym szpitalu na pilnej liście czeka obecnie na serce sześciu pacjentów. Dla tych chorych szpital staje się domem, wymagają oni stałej kontroli, a transplantacja jest dla nich jedynym ratunkiem. Oczekiwanie na organ do przeszczepu potrafi być wycieńczające, a los bywa w tej kwestii nieprzewidywalny. Jak wspomina Mateusz Rakowski, historie pacjentów układają się w skrajne scenariusze. – Rekordzista czekał u nas na organ około 8 miesięcy, ale mieliśmy też przypadek, gdy pacjent został zgłoszony na listę o godzinie 15:00, a już o 19:00 pojawiło się dla niego idealnie dopasowane serce. Aby to było możliwe, ktoś musi powiedzieć „tak”. W krytycznym momencie śmierci osoby bliskiej trudno podjąć taką decyzję. Dlatego niezwykle ważne jest, aby wcześniej rozmawiać na ten temat w rodzinnym gronie. – Najlepiej złożyć deklarację, że chce się po śmierci przekazać organy do transplantacji. Wtedy nie ma żadnych wątpliwości, a wszystkie procedury są łatwiejsze – dodaje koordynator transplantacyjny. Październik to wyjątkowy miesiąc dla propagowania idei dawstwa i donacji, bo oprócz wspomnianego dnia Donacji i Transplantacji, obchodzimy 10 października Europejski Dzień Dawstwa Narządów, Tkanek i Komórek. Znalezienie dawcy, pobranie narządu, transport i wszczepienie serca to niezwykle skomplikowana logistyka, w którą zaangażowane są dziesiątki osób, ale ich praca przynosi namacalne efekty. W przypadku transplantacji serca od początku programu transplantacyjnego, czyli od 2021 roku, we wrocławskiej klinice udało się przeszczepić ponad 250 serc. Doskonałe wyniki widać także na polu przeszczepień innych narządów, w szczególności nerek. – W 2026 roku w USK wykonaliśmy już blisko 60 transplantacji nerek, a sąsiedni szpital wojskowy dorzucił około 40. Oznacza to, że na całym Dolnym Śląsku przekroczyliśmy barierę 100 przeszczepień od początku roku – z dumą raportuje Mateusz Rakowski. – Daje to dużą szansę na pobicie doskonałego ubiegłorocznego wyniku, który wynosił 120 zabiegów. Śmierć mózgu ponad wszelką wątpliwość Wokół procedur pobierania narządów narosło w społeczeństwie wiele mitów. – Naszym pierwszym i podstawowym zadaniem jest leczenie pacjenta do granic możliwości. Dopiero w momencie, gdy widzimy rozwijające się cechy wskazujące na trwałe i nieodwracalne uszkodzenie mózgu, przechodzimy do kolejnych kroków. Rozmawiamy z rodzinami o stanie pacjenta na bieżąco, ale na tym etapie z zasady nigdy nie poruszamy tematu dawstwa – stanowczo rozwiewa wątpliwości prof. dr hab. n. med. Waldemar Goździk, Kierownik Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii USK, precyzyjnie opisując, jak w rzeczywistości wygląda ten niezwykle trudny proces. W sytuacji, kiedy wyczerpane zostaną wszelkie opcje terapeutyczne, zespół medyczny ma obowiązek przeprowadzić rygorystyczną procedurę, która ostatecznie potwierdza śmierć pnia mózgu. – Wykonujemy między innymi badania obrazowe na radiologii, sprawdzające perfuzję mózgową. Gdy otrzymujemy jednoznaczną informację, że nie ma przepływu mózgowego, powołujemy niezależną komisję – tłumaczy profesor. – Według obecnych wytycznych składa się ona z dwóch lekarzy - na przykład neurochirurga, neurologa lub anestezjologa, którzy nie biorą udziału w leczeniu tego konkretnego pacjenta. To ta komisja ostatecznie orzeka śmierć mózgu. W tym precyzyjnym momencie nasze zadanie jako zespołu leczącego się kończy. Trudne emocje, kryzys zaufania i rola koordynatorów Co niezwykle istotne, zespół intensywnej terapii, który walczył o życie pacjenta, nie inicjuje z rodziną rozmów o pobraniu narządów. Dotyczy to absolutnie każdego zmarłego, u którego stwierdzono śmierć mózgu. – Informujemy jedynie szpitalny zespół koordynacyjny i to oni rozpoczynają rozmowy z rodzinami. My jesteśmy stroną trzecią, co pozwala uniknąć jakiejkolwiek dwuznaczności w tak obciążających emocjonalnie sprawach – wyjaśnia prof. Goździk. Polskie prawo opiera się na zasadzie zgody domniemanej, co w teorii oznacza, że każdy, kto nie zgłosił sprzeciwu za życia, potencjalnie może zostać dawcą. W praktyce jednak narządy nie są pobierane, jeśli rodzina zmarłego wyrazi stanowczy sprzeciw. – Przekazanie narządów po śmierci to największy dar, jaki człowiek może ofiarować drugiemu – mówi prof. Goździk. – Wokół tego pojawia się jednak wiele trudnych emocji i odmów. Wynikają one często z braku wcześniejszej rozmowy w rodzinie, z niezrozumienia samego pojęcia śmierci mózgu czy z ogólnego kryzysu zaufania do medyków. Liczby, za którymi kryje się życie Mimo tych obiektywnych trudności, Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu pozostaje niekwestionowanym liderem w regionie, jeśli chodzi o organizację dawstwa. Rocznie w placówce powołuje się około 30 komisji do spraw śmierci mózgu. Z danych przedstawionych przez prof. Goździka wynika, że około 60% z tych przypadków kończy się kwalifikacją zmarłego jako dawcy narządów. Reszta to odstąpienia z przyczyn obiektywnych: przeciwwskazań medycznych takich jak rozsiana choroba nowotworowa, barier prawnych w postaci m.in. braku zgody prokuratora lub z powodu silnego sprzeciwu rodziny. Medycyna przesuwa dziś granice – narządy z powodzeniem pobiera się także od dawców w wieku 70 lat i więcej. Z kolei dramatyczne przypadki dziecięce zdarzają się rzadziej, po kilka rocznie, a ostateczną decyzję zawsze podejmują wtedy prawni opiekunowie. Statystyki dla całego regionu pokazują, że praca koordynatorów transplantacyjnych przynosi efekty. – Wskaźnik zgłoszeń dawców w naszym województwie wynosi obecnie około 20 na milion mieszkańców – wylicza Mateusz Rakowski. – Odpowiada to średniej ogólnopolskiej i oznacza potężny wzrost o ponad 100–130% na przestrzeni ostatnich lat. Najwięcej dawców zgłasza niezmiennie Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu. Niezwykle istotna jest również rola pozostałych wrocławskich szpitali, które współpracują z USK w zakresie zgłaszania potencjalnych dawców, dzięki czemu jeszcze więcej osób ma szansę na otrzymanie najcenniejszego daru, nowego życia. USK we Wrocławiu realizuje transplantacje narządów i tkanek w większości dostępnych obecnie obszarów. Od przeszczepiania szpiku, rogówki, wątroby aż po transplantacje serca. Wielospecjalistyczna współpraca ekspertów szpitala pozwala na ratowanie życia i zdrowia tysięcy pacjentów każdego roku. Aby liczby te mogły dalej rosnąć, a kolejki pacjentów oczekujących na ratunek ulegały skróceniu, konieczna jest ciągła edukacja. Jak przekonać mieszkańców Dolnego Śląska do idei dawstwa? – Jesteśmy społeczeństwem, które potrzebuje widzieć realne dowody – odpowiada Mateusz Rakowski. – Dlatego zawsze, kiedy to tylko możliwe, pokazujemy efekty transplantacji: konkretnych pacjentów, którym przeszczepienie uratowało życie. Zachęcamy jednak przede wszystkim do zwykłej rozmowy z bliskimi. Obserwujemy w szpitalu, jak ogromnym, paraliżującym ciężarem dla rodziny jest nagła sytuacja, w której wola zmarłego nie była wcześniej znana. Październik to wyjątkowy miesiąc dla propagowania idei dawstwa i donacji, bo oprócz wspomnianego dnia Donacji i Transplantacji, obchodzimy 10 października Europejski Dzień Dawstwa Narządów, Tkanek i Komórek. W przededniu tego święta, w głównym holu szpitala przy ul. Borowskiej już 9 października udostępniono wystawę pt. Dzieląc się Życiem. Eksperci USK stale włączają się w kampanie społeczne, m.in. takie jak „Zgoda to dar życia”, które stanowią naturalną ewolucję wieloletnich działań edukacyjnych prowadzonych na Dolnym Śląsku. Specjaliści niezmiennie apelują o rejestrację w bazie dawców szpiku – to kolejny bezcenny dar, który możemy ofiarować, nie tracąc absolutnie niczego ze swojego zdrowia. Polacy mają w tej kwestii wiele empatii. Pod względem liczby potencjalnych dawców szpiku nasz kraj jest 5. potęgą na świecie i 3. w Europie. Z najnowszych danych Fundacji DKMS wynika, że komórki macierzyste od dawców z Dolnego Śląska ratują życie pacjentom w Polsce, Czechach, Kanadzie, a nawet w Australii. W województwie dolnośląskim zarejestrowanych jest blisko 200 tysięcy potencjalnych dawców szpiku, a ponad 1500 już miało szansę uratować komuś życie. Korzystają z tego pacjenci dwóch klinik będących liderami w obszarze przeszczepień szpiku kostnego. Zarówno Klinika Hematologii, Terapii Komórkowych i Chorób Wewnętrznych, jak i Klinika Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej każdego roku ratują życie setek pacjentów. Potencjalnym dawcą szpiku może zostać ogólnie zdrowa osoba między 18. a 55. rokiem życia. Światowy Dzień Donacji i Transplantacji to doskonała okazja, aby zarejestrować się w bazie dawców lub przygotować sobie tzw. oświadczenie woli – niewielką kartkę z informacją o zgodzie na pobranie narządów – i nosić je w portfelu obok dowodu osobistego. Gotowy wzór takiego oświadczenia można pobrać ze strony Poltransplantu. |
| Edukacja pacjentów współfinansowania z UE Linków z filmami edukacyjnymi: Tutaj |
