Problemy z donacją narządów w Polsce |
Problemy z donacją narządów w Polsce
Donacja narządów w Polsce wciąż boryka się z wieloma problemami – od braku świadomości społecznej, przez niewystarczające przygotowanie kadry medycznej. Pomimo obowiązującego modelu zgody domniemanej, w którym każdy, kto nie złożył sprzeciwu w Centralnym Rejestrze Sprzeciwów, jest potencjalnym dawcą, liczba donacji pozostaje daleko poniżej średniej europejskiej.
W odpowiedzi na te wyzwania, Fundacja Równik zorganizowała warsztaty w Centrum Symulacji Medycznej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Zajęcia miały na celu podniesienie kompetencji lekarzy w diagnostyce śmierci mózgu oraz w komunikacji z rodzinami zmarłych. Dzięki takim inicjatywom polska transplantologia może zmierzać ku poprawie, dając nadzieję pacjentom czekającym na przeszczepy, bo jeden dawca może ocalić życie nawet kilku osób, a dodatkowo poprawić jakość życia wielu innych poprzez przeszczepy tkanek czy rogówek.
Świadomość społeczna
- Poziom donacji nie jest zadowalający, patrząc na Europę Zachodnią – podkreśla Mateusz Rakowski, koordynator ds. transplantacji Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. Każdy, kto nie zgłosił sprzeciwu, jest potencjalnym dawcą – jeśli jego narządy nadają się do pobrania. Jednak to rodziny zmarłych, często nieświadome intencji bliskiego i przepisów prawa, w praktyce podejmują decyzję o pobraniu narządów.
Paulina Wierzgała z Fundacji Równik podkreśla: - Jako społeczeństwo nie rozmawiamy o ważnych i trudnych tematach, takich jak śmierć i donacja. Gdybyśmy porozmawiali raz o tym, jakie są wole naszych najbliższych, mogłoby to znacznie skrócić proces podejmowania decyzji i zmniejszyć stres rodzin w tak trudnych chwilach.
Problemy kadry medycznej
Rola lekarzy w procesie donacji jest kluczowa, jednak wymaga od nich zarówno wiedzy medycznej, jak i kompetencji interpersonalnych. Lekarze często mierzą się z wypaleniem zawodowym i obciążeniem emocjonalnym wynikającym z kontaktu z rodzinami zmarłych. – Grupa pracowników medycznych zaangażowanych w donację ma na co dzień do czynienia z traumą i bólem. To niezwykle trudne i obciążające emocjonalnie. W takich warunkach łatwo o wypalenie zawodowe, co wpływa na jakość pracy i skuteczność procesu donacji - jak zauważa Joanna Starostecka, psycholog i psychoterapeuta.
- Ważne jest wsparcie psychologiczne personelu, aby mógł skutecznie pomagać rodzinom zmarłych i jednocześnie dbać o własny dobrostan emocjonalny - dodaje psycholog Paulina Wierzgała.
Warsztaty w Centrum Symulacji Medycznej
Odpowiedzią na problemy w obszarze donacji są inicjatywy takie jak warsztaty zorganizowane (3.12.2024 r.) przez Fundację „Równik” w Centrum Symulacji Medycznej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Ich celem było podniesienie kompetencji lekarzy w diagnostyce śmierci mózgu oraz w komunikacji z rodzinami zmarłych.
– Warsztaty miały na celu uświadomienie znaczenia procesu transplantacji oraz podkreślenie potrzeby wspierania kadry medycznej w jego realizacji – mówi Paulina Wierzgała.
Podczas warsztatów lekarze anestezjolodzy, neurolodzy, neurochirurdzy oraz koordynatorzy transplantacyjni zdobyli zarówno wiedzę praktyczną, jak i umiejętności interpersonalne. Zajęcia odbywały się w warunkach symulacyjnych, co pozwoliło lekarzom lepiej przygotować się do trudnych rozmów z rodzinami i do przeprowadzania diagnostyki śmierci mózgu.
- Na warsztatach wszystkie wątpliwości zostały rozwiane. Dzięki temu zyskają przede wszystkim pacjenci, którzy czekają na transplantację narządów – podkreśla Mateusz Rakowski.
Co dalej? Edukacja i współpraca
Donacja narządów w Polsce to temat, który wymaga większej świadomości zarówno wśród pacjentów i ich rodzin, jak i personelu medycznego. Śmierć mózgu, będąca warunkiem umożliwiającym donację narządów, jest zjawiskiem trudnym do zrozumienia i akceptacji, co dodatkowo komplikuje procedurę.
Poprawa sytuacji w zakresie donacji narządów w Polsce wymaga szeroko zakrojonych działań edukacyjnych skierowanych do społeczeństwa, wsparcia psychologicznego dla kadry medycznej oraz systemowego usprawnienia procesu donacji.
Edukacja, dialog i wspólne działania są kluczami do zmiany. Każda rozmowa, decyzja i inicjatywa zbliżają nas do celu – ratowania ludzkiego życia.
Źródło: Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu
Fot. Julia Mielniczak
|
Problemy nefrologiczne – cicha epidemia, która dotyka miliony osóbProblemy nefrologiczne – cicha epidemia, która dotyka miliony osób |
Wrocław, 17 listopada 2024 r.
Problemy nefrologiczne – cicha epidemia, która dotyka miliony osób
Choroby nerek to wyzwanie zdrowotne, które każdego roku wpływa na życie milionów osób w Polsce. Szacuje się, że aż 4,7 miliona Polaków zmaga się z przewlekłą chorobą nerek, a dla około 6,5 tysiąca z nich rocznie jedynym ratunkiem stają się dializy lub przeszczep nerki. Klinika Nefrologii, Medycyny Transplantacyjnej i Chorób Wewnętrznych Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu odgrywa kluczową rolę w leczeniu tych schorzeń, oferując pacjentom kompleksową i nowoczesną opiekę.
O tym, że Klinika Nefrologii rozwija swoją działalność i oferuje pacjentom najwyższy standard opieki najlepiej świadczą dwie ważne liczby:
- 38 przeszczepień nerek w drugim półroczu, po objęciu kliniki przez prof. Mirosława Banasika, co stanowi blisko trzykrotny wzrost w porównaniu do 14 przeszczepień zrealizowanych na początku roku,
- 408 – tylu porad – najwięcej w tym roku – udzieliliśmy pacjentom w poradni transplantacyjnej w październiku.
Dlaczego te liczby są istotne? Przeszczepy to zabieg wysokospecjalistyczny, ratujący życie. Przyjęcia w poradni pokazują, że pomocy udzielamy też w formie podstawowej opiekując się naszymi pacjentami na co dzień. Klinika utrzymuje także liczbę dializ otrzewnowych. Poziom wykonywanych świadczeń utrzymuje się na stabilnym poziomie. Nie tylko liczby mogą cieszyć, ale najbardziej cieszy zadowolenie pacjentów.
Klinika aktywnie wdraża nowoczesne techniki, takie jak rozwój programu przetok dializacyjnych i dializ otrzewnowych, które poprawiają komfort leczenia pacjentów i dostępność terapii. Zwiększenie liczby pobytów jednodniowych i skrócenie czasu pobytu pacjenta ponad to, co konieczne, to kolejne pozytywne zmiany.
Szefami pododdziałów nefrologicznych w Klinice są niezmiennie te same, doświadczone osoby. Ponadto USK zatrudnił dodatkowych specjalistów z dziedziny nefrologii, transplantologii klinicznej i chorób wewnętrznych, którzy posiadają doświadczenie w pracy w szpitalu uniwersyteckim lub innych oddziałach nefrologicznych. Nowość to powołanie koordynatorów na pododdziałach nefrologicznych i przeszczepów nerek, co ma na celu poprawę organizacji i zapewnienie spójnej opieki nad pacjentem.
Zmiany te wdraża prof. dr hab. Mirosław Banasik, który od maja 2024 r. rozwija działalność swoich poprzedników. Prof. Banasik to ceniony specjalista, który zdobywał doświadczenie podczas staży i kursów w renomowanych ośrodkach zagranicznych m.in. w Wielkiej Brytanii, USA, Austrii i Francji. Jego osiągnięcia obejmują m.in. badania nad rolą przeciwciał w procesie odrzucania przeszczepów oraz wydłużeniem przeżycia nerki przeszczepionej, co przyczynia się do rozwoju transplantologii nerek. W jego aplikacji konkursowej znalazły się listy poparcia wybitnych autorytetów naukowych specjalizujących się w nefrologii i transplantologii z Kanady, Wielkiej Brytanii, Szwecji, Austrii oraz Niemiec. Jako dyrektor Szkoły Doktorskiej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, prof. Banasik od lat aktywnie wspiera rozwój młodej kadry naukowej. To ważne w procesie dalszego podnoszenia jakości opieki nad pacjentami.
Opiekę pacjentom USK zapewnia liczny i wielospecjalistyczny zespół ekspertów: profesorów, doktorów habilitowanych i doktorów nauk medycznych. To doświadczeni lekarze - specjaliści nefrologii, transplantologii, specjaliści chorób wewnętrznych a także personel pielęgniarski, pracownicy administracyjni oraz rezydenci. Wszystko po to, by zapewnić najlepszą opiekę pacjentom Kliniki Nefrologii, Medycyny Transplantacyjnej i Chorób Wewnętrznych USK – wiodącego ośrodka nefrologii i transplantologii.
|
Światowy Dzień Wcześniaka w USK we Wrocławiu: miejsce spotkań małych bohaterów |
Wrocław, 17 listopada 2024 r.
Światowy Dzień Wcześniaka w USK we Wrocławiu: miejsce spotkań małych bohaterów
17 listopada przypada Światowy Dzień Wsześniaka. Wydarzenie organizowane już od ponad dekady, gromadzące byłych i obecnych pacjentów Kliniki Neonatologii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu (USK), ich rodziny oraz personel medyczny, stało się listopadową tradycją. W sobotę, 16 listopada szpital uniwersytecki zorganizował obchody Światowego Dnia Wcześniaka, tworząc przestrzeń do wzruszających spotkań i cennej wymiany doświadczeń. Nie zabrakło atrakcji dla najmłodszych, konsultacji medycznych oraz warsztatów.
– Wcześniak to maleńki człowiek, który przychodzi na świat przed 37. tygodniem ciąży. Szczególną grupę stanowią dzieci urodzone skrajnie przedwcześnie – przed 32. tygodniem ciąży, czyli około dwa miesiące przed terminem – wyjaśnia prof. dr hab. Barbara Królak-Olejnik, kierownik Kliniki Neonatologii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. – To nie tylko kwestia mniejszych rozmiarów, ponieważ mówimy o pacjentach, których wszystkie narządy są niedojrzałe i wymagają specjalistycznego wsparcia medycznego.
.
Statystyki pokazują rosnącą skalę zjawiska. Podczas gdy ogólny odsetek wcześniactwa utrzymuje się na poziomie 6-8 %, w ostatnich latach obserwuje się tendencję wzrostową, zbliżającą się do 10 %. Wynika to z tego, że dzieci w Polsce rodzi się coraz mniej, ale jednocześnie populacja wcześniaków w stosunku do ogólnej liczby urodzeń jest na stałym poziomie. W USK we Wrocławiu, jako ośrodku trzeciego poziomu referencyjności, odsetek ten jest jeszcze wyższy – około 15-20 % pacjentów to dzieci urodzone przedwcześnie.
– Najwyższa referencyjność oznacza, że trafia do nas bardzo dużo matek z poważnymi chorobami podstawowymi prowadzącymi do ciężkich powikłań ciąży. Problemy te często są wskazaniami medycznymi do przedwczesnego ukończenia ciąży – dodaje prof. Królak-Olejnik.
Zdaniem specjalistów niezwykle istotne jest, żeby mały wcześniak przychodził na świat w placówce, która ma najwyższy poziom referencyjności, zarówno w obszarze położniczym, jak i neonatologicznym. Dzięki temu będzie mógł być diagnozowany, leczony, rehabilitowany i konsultowany w jednym miejscu, tam, gdzie się urodził.
Mały człowiek wymagający wielkiej uwagi
Opieka nad wcześniakiem wymaga zaangażowania szerokiego grona specjalistów. W USK nad najmniejszymi pacjentami czuwają nie tylko neonatolodzy, ale także okuliści monitorujący rozwój wzroku pod kątem retinopatii wcześniaczej, neurolodzy oceniający dojrzałość układu nerwowego, kardiolodzy, gastroenterolodzy, dermatolodzy, nefrolodzy, alergolodzy, hematolodzy, endokrynolodzy, a czasami również chirurdzy i genetycy.
– Żeby organizm wcześniaka wraz ze wsparciem wielu specjalistów wokół niego zgromadzonych, mógł sobie poradzić z ogromem problemów i powikłań, musi być silny i mieć dużą kompensację jako mechanizm obronny w swoim niedojrzanym ciele. W takich sytuacjach wielkiego stresu wynikającego z wcześniactwa szybciej ujawniają się rzadkie choroby metaboliczne i inne zaburzenia wikłające naturalny rozwój dziecka – tłumaczy prof. dr hab. Robert Śmigiel, kierownik Kliniki Pediatrii, Endokrynologii, Diabetologii i Chorób Metabolicznych USK. – Stąd czasem również u wcześniaków poszukuje się drugiej choroby, która ogranicza mu proces zdrowienia i wychodzenia z wcześniactwa. Wtedy właśnie do zespołu diagnostyczno-terapeutycznego skupionego wokół wcześniaka dołączają genetycy czy pediatrzy metaboliczni zlecając celowane lub szerokoprzepustowe badania metaboliczne czy molekularne.
Dla rodziców narodziny wcześniaka oznaczają całkowitą reorganizację życia. Oprócz standardowej opieki rodzicielskiej, muszą zaangażować się w proces rehabilitacji, regularne wizyty u specjalistów i liczne badania kontrolne. Dlatego tak ważne jest wsparcie, które oferuje USK we Wrocławiu - nie tylko medyczne, ale również psychologiczne czy merytoryczne np. w zakresie organizacji pomocy socjalnej.
– Niezwykle trudne jest zorganizowanie dnia. Żeby udało się połączyć takie zwyczajne czynności pielęgnacyjne, jeśli chodzi o wychowywanie niemowlaka z rehabilitacją. Tych wizyt u rehabilitanta, czy też innych różnego rodzaju specjalistów jest naprawdę sporo. To wypełnia większą część dnia – przyznaje pani Oliwia, mama Jana, który urodził się w 25. tygodniu ciąży. – To nie jest tylko wyzwanie czasowe ale też organizacyjne. Bo nie jest to wszystko łatwo pogodzić, a dodatkowo trzeba jeszcze sporo ćwiczeń realizować w domu. Opieka na wcześniakiem dość mocno różni się od wychowania zdrowego dziecka.
Światowy Dzień Wcześniaka tradycją w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu
Światowy Dzień Wcześniaka w USK to przede wszystkim okazja do integracji rodzin borykających się z podobnymi wyzwaniami.
– Rodzice chętnie wymieniają się doświadczeniami i wspierają wzajemnie. Często wracają do nas po radę czy konsultację, co świadczy o zaufaniu, jakim darzą nasz zespół – mówi dr Dorota Paluszyńska, lekarz neonatolog z Kliniki Neonatologii USK. – Światowy Dzień Wcześniaka to święto przypadające 17 listopada. My wykorzystujemy wolny dzień, dlatego spotkania odbywają się najczęściej w sobotę, poprzedzającą lub następującą po 17 listopada. Pozwala to nam nie tylko spotkać się z rodzicami i wcześniakami, które opuściły nasz szpital. Dodatkowo cieszy to, że czasami odwiedzają nas także przedstawiciele i podopieczni innych ośrodków w regionie.
Wśród uczestników wydarzenia nie brakowało niezwykłych historii. Jak wspominają organizatorzy, w poprzednich edycjach gościli nawet osiemnastoletniego „byłego” wcześniaka, który urodził się przed 30. tygodniem ciąży z wagą poniżej kilograma. Takie przykłady dają nadzieję rodzicom, których dzieci obecnie przebywają na oddziale.
Tegoroczne obchody były wypełnione szeregiem atrakcji dostosowanych do różnych grup wiekowych. Dla starszych dzieci przygotowano zajęcia z animatorami, bezpieczne malowanie twarzy czy znikające tatuaże. Młodsze dzieci wraz z rodzicami miały okazję uczestniczyć w sesjach muzykoterapii prowadzonych przez specjalistę zatrudnionego w klinice.
Wydarzenie miało jednak nie tylko wymiar rozrywkowy. Rodzice mogli skorzystać z konsultacji z psychologiem, doradcą laktacyjnym oraz personelem pielęgniarskim. Na miejscu dostępni byli również lekarze specjalizujący się w neonatologii, pediatrii i neurologii, służący swoją wiedzą i doświadczeniem. Przeprowadzono również warsztaty z pierwszej pomocy pediatrycznej.
– Dla naszego zespołu to niezwykle wzruszające momenty, gdy widzimy nasze „byłe maleństwa” przychodzące do nas na własnych nogach – dzieli się swoimi wrażeniami Anna Fonfara, fizjoterapeutka. – Niektóre z nich ważyły przy urodzeniu zaledwie 500-600 gramów, a dziś są energicznymi przedszkolakami czy uczniami. To najlepsze potwierdzenie, że nasza praca i starania mają sens.
Światowy Dzień Wcześniaka w USK we Wrocławiu to nie tylko święto małych wojowników i ich rodzin, ale również wyraz uznania dla całego zespołu medycznego – lekarzy, pielęgniarek, położnych, fizjoterapeutów i psychologów, których codzienna praca przyczynia się do ratowania najmniejszych pacjentów. By podkreślić znaczenie święta wszystkich wcześniaków, stworzono międzynarodową symbolikę mającą zwracać uwagę na wyzwania, z którymi mierzą się mali pacjenci i ich rodziny.
Wizerunek malutkich skarpetek na sznurku oraz fioletowe oświetlenie uznane są oficjalnie za międzynarodowy symbol Światowego Dnia Wcześniaka, ponieważ kolor fioletowy jest identyfikowany z delikatnością i wyjątkowością. USK wykorzystuje opisaną symbolikę i podkreśla ten dzień podświetlając fasadę głównego budynku szpitala przy ul. Borowskiej. Co roku dołącza do akcji również stadion Tarczyński Arena Wrocław, który podświetla fioletowym kolorem membranę obiektu.
|
Fakty i mity o antybiotykach |
Fakty i mity o antybiotykach
18 listopada obchodzimy Europejski Dzień Wiedzy o Antybiotykach. O ich znaczeniu w medycynie o tym, dlaczego nie można ich brać „na oko” oraz o inteligencji bakterii rozmawiamy z lek. Miłoszem Lipietą z Katedry i Zakładu Farmakologii Klinicznej UMW.
Czy Alexander Fleming - odkrywca penicyliny byłby z nas dzisiaj dumny patrząc na to jak korzystamy z jego wynalazku oraz innych antybiotyków?
Myślę, że nie do końca. We współczesnej antybiotykoterapii grzechy na sumieniu mają zarówno pacjenci, jak i pracownicy systemu ochrony zdrowia. Zacząłbym od tego, że obecnie obserwujemy „nadrozpoznawalność” infekcji bakteryjnych, prowadzącą do nadużywania antybiotyków. W następstwie powstają oporne szczepy bakterii, tzw. "superbakterii", odpowiedzialnych za trudne do leczenia zakażenia. Alexander Fleming, przewidział ten problem. Bakterie "uczą się" opierać działaniu antybiotyków, co stanowi globalne zagrożenie zdrowotne.
Antybiotyki to jeden z największych wynalazków XX wieku, który wprowadził leczenie infekcji bakteryjnych na zupełnie inny poziom. Jeszcze sto lat temu ludzkość była dziesiątkowana przez dzisiaj z pozoru łatwe do wyleczenia choroby, jak chociażby zapalenie płuc, które kiedyś było chorobą śmiertelną. Antybiotyki dzielą się na bakteriobójcze, które zabijają bakterie, oraz bakteriostatyczne, hamujące ich rozwój. Przed włączeniem antybiotyku do terapii należy wykonać posiew materiału od chorego (np. krwi, moczu, wymazu z gardła) w celu określenia jaka bakteria odpowiada za zakażenie i jaka jest jej wrażliwość na lek. Dopiero na podstawie antybiogramu, można precyzyjnie dobrać antybiotyk w sposób celowany. Takie leczenie jest najbardziej skuteczne. Lekarz, w oparciu o stwierdzone objawy u pacjenta i aktualną sytuację epidemiologiczną, może jednak ustalić przyczynę zakażenia i odpowiedzieć na pytanie, czy zakażenie jest bakteryjne, grzybicze czy wirusowe. Jeśli objawy są niespecyficzne, ale przebieg ciężki, jak w przypadku zapalenia płuc u dzieci, może zastosować antybiotyk empirycznie do czasu ustalenia czynnika odpowiedzialnego za zakażenie. W przypadku infekcji wirusowej, antybiotyk nie jest potrzebny!
Bakterie są chyba wymagającym przeciwnikiem?
Pamiętajmy, że my jako naukowcy czy medycy zawsze będziemy o krok za bakteriami. Nie są one prymitywnymi organizmami, jak większość sądzi. Istnieje coraz więcej dowodów na to, że bakterie potrafią przekazywać sobie informacje o zagrożeniach i zmianach w otaczającym je środowisku. Mogą nawet tworzyć alianse zarówno z osobnikami własnego gatunku, jak również z innymi typami bakterii, prowadzące do braku skuteczności danego antybiotyku. Należy podkreślić, iż antybiotyki nie tylko eliminują chorobotwórcze bakterie, ale wpływają negatywnie na drobnoustroje, stanowiące florę fizjologiczną, chroniącą człowieka przed różnymi zakażeniami. Następstwem zaburzonego składu flory jelitowej mogą być m.in. biegunki czy zapalenie jelita.
Czyli, co powinniśmy zrobić, żeby nie pomagać bakteriom, a antybiotykoterapia była skuteczna?
Pamiętać o racjonalnej antybiotykoterapii tzn. dążyć do ograniczenia stosowania leków przeciwbakteryjnych, co umożliwia prawidłowa diagnostyka wspomniana wcześniej. Gdy infekcja bakteryjna jest potwierdzona – lekarz dokonuje doboru właściwego antybiotyku, ustala prawidłowy schemat dawkowania, uwzględniając: cechy pacjenta, takie jak: masa ciała, czynność wątroby i nerek, obecność chorób współistniejących, jak również właściwości farmakokinetyczno-farmakodynamiczne antybiotyku, interakcje z innymi lekami. Za niewystarczające stężenie antybiotyku w miejscu infekcji, może odpowiadać zarówno stan kliniczny pacjenta, jak i postępowanie terapeutyczne, gdy wybrano antybiotyk o nieoptymalnej penetracji do miejsca zakażenia lub szybkiej eliminacji z organizmu, której przyczyną są inne stosowane leki. Antybiotyk zawsze powinien zlecać lekarz i to lekarz wdraża jego stosowanie, przerywa, ewentualnie decyduje o kontynuacji terapii. Ważne jest przestrzeganie zalecanego czasu leczenia - zbyt krótki może pozwolić bakteriom przetrwać i przystosować się do antybiotyku. Według rekomendacji Narodowego Programu Ochrony Antybiotyków w leczeniu anginy u osób dorosłych należy podawać fenoksymetylopenicylinę (Ospen) przez 10 dni. Często już w czwartym dniu terapii pacjenci czują znaczną poprawę i odstawiają lek. Jest to postępowanie niedopuszczalne! Sprzyja rozwojowi oporności bakterii na antybiotyk, zwiększając ryzyko nawrotu choroby i braku skuteczności leku przy powtórnym zakażeniu. Przedłużenie czasu leczenia antybiotykiem, tj. stosowanie go dłużej niż zalecił lekarz, przy uzyskaniu pożądanego efektu terapeutycznego nie przynosi korzyści, zwiększa niebezpieczeństwo rozwoju działań niepożądanych. Jako pacjenci nie zażywajmy antybiotyków na własną rękę! Stosujmy tylko te, przepisane przez lekarza. Nie prośmy lekarza (nie nalegajmy) o antybiotyk. Czytajmy uważnie ulotki dołączone do leku, w razie wątpliwości, przed rozpoczęciem antybiotykoterapii, skonsultujmy się z lekarzem lub farmaceutą. Stosujmy się do wskazań lekarskich odnośnie dawkowania i czasu trwania terapii. Przyjmujmy antybiotyki regularnie, o tej samej porze dnia, najlepiej o tej samej godzinie. Jeśli zaordynowano dawkowanie antybiotyku dwa razy dziennie – przyjmujmy go co 12 godzin, gdy 3 razy dziennie – co 8 godzin, jeśli wyłącznie raz dziennie – róbmy to codziennie, o tej samej godzinie. Nie przyjmujmy antybiotyku z sokiem grejpfrutowym, mlekiem, jogurtem, kefirem – popijajmy tylko czystą wodą. Nie łączmy antybiotyku z alkoholem. Ze względu na osłabianie przez antybiotyki skuteczności doustnej antykoncepcji hormonalnej, w czasie antybiotykoterapii oraz 7 dni po jej zakończeniu należy stosować dodatkowe metody antykoncepcji. Nie magazynujmy antybiotyków w domu po zakończonej terapii – zanieśmy je do apteki w celu właściwej utylizacji. Dbajmy o naturalną florę bakteryjną podczas farmakoterapii, stosując probiotyki. Przestrzegajmy podstawowych zasad higieny osobistej.
I tu może kolejny raz trzeba podkreślić, że antybiotyki nie działają na infekcje wirusowe
Zdecydowanie nie działają. Antybiotyki są skuteczne wyłącznie w przypadku zakażeń bakteryjnych. Infekcje wirusowe, takie jak grypa, COVID czy przeziębienie, powinny być leczone objawowo, np. lekami przeciwgorączkowymi, przeciwzapalnymi, przeciwkaszlowymi. Niestety, wiele osób błędnie stosuje antybiotyki w takich przypadkach. Nadużywanie ich prowadzi do oporności bakterii, co może skutkować brakiem skutecznych terapii w przyszłości. Z kolei zniszczenie flory bakteryjnej jelit zwiększa ryzyko infekcji grzybiczych i ciężkich biegunek wywołanych przez Clostridium difficile.
A co w przypadku, gdy mamy alergię na antybiotyk?
Reakcja alergiczna organizmu na podanie antybiotyku może być związana ze składem chemicznym leku lub predyspozycjami genetycznymi. Najczęściej manifestuje się ona w postaci zmian skórnych – plam, krostek, którym towarzyszą świąd i pieczenie. Nie są one groźne dla życia ale uciążliwe. Do objawów nadwrażliwości na m.in. aminopenicyliny i cefalosporyny należą: ostre pokrzywki, anafilaksje o umiarkowanym lub ciężkim przebiegu oraz osutki plamisto-grudkowe. Pokrzywka może pojawić się po upływie od 1 do 6 godzin lub po 24 godzinach razem z osutką plamisto-grudkową. Podobne objawy mogą wywoływać także m.in. karbapenemy, czy monobaktamy. Stosunkowo rzadko występują ciężkie reakcje polekowe: osutki pęcherzowe, ostra uogólniona osutka krostkowa oraz zespoły Stevensa-Johnsona i toksycznej nekrolizy naskórka. W zależności od stopnia nasilenia objawów i ich rodzaju należy zaprzestać stosowania leku i skonsultować się z lekarzem. Specjalista może zalecić odstawienie preparatu, zmianę na inny lek, skierowanie na testy i/lub wdrożenie środków łagodzących objawy alergii. Konieczne jest rozróżnianie alergii po lekach od np. alergii pokarmowej, zaostrzenia astmy oskrzelowej czy objawów mononukleozy zakaźnej.
Sezon infekcyjny w pełni, jak skutecznie uchronić się przed wirusami i bakteriami?
Kluczowa jest profilaktyka – częste mycie rąk, unikanie kontaktu z chorymi. Nie bójmy się maseczek, jeżeli jesteśmy chorzy, a musimy pojawić się w skupiskach ludzkich, mamy nieżyt nosa, kaszel - zakładajmy maseczkę. Chrońmy innych i nie myślmy tylko o sobie. Pamiętajmy o szczepieniach ochronnych – trwa akcja „Zaszczep w sobie zdrowie”. Tegoroczna odsłona koncentruje się na budowaniu świadomości dotyczącej kalendarza szczepień dla dorosłych i seniorów. Celem kampanii jest poszerzenie wiedzy na temat szczepień, m.in. tych refundowanych, takich jak szczepienia na grypę, pneumokoki, półpasiec czy COVID-19. Zmniejszają one ryzyko infekcji i konieczność stosowania antybiotyków, chronią przed powikłaniami, wpływają na jakość życia i kontaktów z bliskimi.
Autor: Monika Szymańska-Antosiak Źródło: Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu.
|
Wrocławskie dni Gerantologii |
Robotyka wkracza w nowy obszar - ruszają operacje chirurgii dziecięcej w USK we Wrocławiu |
12 listopada 2024 r.
Robotyka wkracza w nowy obszar - ruszają operacje chirurgii dziecięcej
w USK we Wrocławiu
Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu (USK) wprowadza robotykę do chirurgii pediatrycznej. W Polsce jedynie dwa ośrodki, w tym USK, mogą zaoferować taką pomoc małym pacjentom. Decyzja o rozszerzeniu zastosowania robota została dodatkowo podparta dotychczasowym doświadczeniem. Specjaliści szpitala wykonali właśnie 400 operacji urologicznych z wykorzystaniem systemu robotycznego da Vinci u dorosłych, a parę miesięcy temu wprowadzili zabiegi wspomagane robotycznie do obszaru chirurgii onkologicznej jelita grubego.
System robotyczny da Vinci 4. generacji, którym USK dysponuje od lipca 2023 roku, już udowodnił swoją skuteczność w zabiegach urologicznych i onkologicznych u dorosłych pacjentów. Teraz ta zaawansowana technologia jest wykorzystywana przez zespół prof. dr. hab. Dariusza Patkowskiego w operacjach pediatrycznych.
- Wprowadzenie chirurgii robotycznej do zabiegów pediatrycznych to naturalny krok w rozwoju naszego ośrodka. Precyzja narzędzi robota da Vinci jest szczególnie cenna w przypadku operacji u dzieci, gdzie pole operacyjne jest znacznie mniejsze, a każdy ruch musi być wykonany z najwyższą dokładnością - wyjaśnia prof. dr hab. Dariusz Patkowski, kierownik Kliniki Chirurgii i Urologii Dziecięcej. - Cieszymy się szczególnie z tego, że staliśmy się drugim ośrodkiem w Polsce, który w sposób ciągły będzie mógł realizować takie zabiegi i wspierać małych pacjentów. Nasza Klinika jest wiodącym ośrodkiem chirurgii endoskopowej u dzieci w Europie i to naturalny, kolejny krok wykorzystujący nasze dotychczasowe doświadczenie i wiedzę.
Zalety wykorzystania systemu da Vinci w chirurgii dziecięcej są podobne jak w przypadku dorosłych pacjentów: znacznie mniejsza inwazyjność zabiegu, precyzyjniejsze prowadzenie narzędzi, lepsze pole widzenia dla operatora oraz szybsza rekonwalescencja. W przypadku najmłodszych pacjentów te korzyści nabierają szczególnego znaczenia.
- Mówiliśmy o tym już kilkukrotnie, ale to jest naprawdę warte podkreślenia. System robotyczny da Vinci daje nam możliwość wykonywania zabiegów z niespotykaną dotąd dokładnością. Trójwymiarowy obraz w 16-krotnym powiększeniu pozwala na dokładne rozpoznanie anatomii, a zminiaturyzowane narzędzia umożliwiają wykonanie bardzo precyzyjnych ruchów w ograniczonej przestrzeni – dodaje
dr hab. Bartosz Małkiewicz prof. UMW, koordynator ds. Uniwersyteckiego Centrum Chirurgii Robotycznej.
".
Pacjenci po zabiegach z wykorzystaniem sytemu robotycznego muszą pozostać w szpitalu znacznie krócej, rany pooperacyjne są znacznie mniejsze, a co za tym idzie skraca się czas rekonwalescencji, ograniczone są także dolegliwości bólowe.
W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu wykonano pierwsze trzy zabiegi cholecystektomii, tj. usunięcia pęcherzyka żółciowego z powodu objawowej kamicy u pacjentów, którzy mają od 10 do 17 lat. Wszyscy poddani zabiegowi czują się dobrze i po kilkudziesięciu godzinach od operacji mogli wrócić do swoich domów.
Robotyka wspiera leczenie i edukację
Rozszerzenie wykorzystania robota da Vinci o zabiegi pediatryczne to kolejny dowód na to, że inwestycja w tę technologię to dobra decyzja. Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu systematycznie zwiększa nie tylko liczbę wykonywanych operacji, ale także poszerza spektrum zabiegów o kolejne specjalności. To pozwala w pełni wykorzystać potencjał tego zaawansowanego systemu.
- Robot da Vinci to nie tylko narzędzie chirurgiczne, ale także platforma edukacyjna dla przyszłych pokoleń lekarzy. Wykorzystujemy je bardzo intensywnie do pracy na co dzień - mówi dr Marcin Drozd, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu i dodaje: - W całym kraju chirurgia robotyczna opiera się na trzech filarach – urologii, chirurgii jelita grubego oraz ginekologii. W USK idziemy o krok dalej i umożliwiamy wykonywanie zabiegów na robocie również w innych dziedzinach, tym razem w chirurgii dziecięcej.
Kluczem wymiana doświadczeń i interdyscyplinarna współpraca
Warto przypomnieć, że USK we Wrocławiu dysponuje obecnie najbardziej zaawansowanym systemem robotycznym da Vinci 4. generacji. W niewiele ponad rok wykonano tu już ponad 400 operacji urologicznych oraz 70 zabiegów w zakresie chirurgii onkologicznej jelita grubego. Wszystkie operacje wykonywane przy wsparciu robota są refundowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia.
Co szczególnie istotne, specjaliści USK ściśle współpracują i stale wymieniają się doświadczeniami. Operatorzy, którzy obecnie wykorzystują już wsparcie systemu robotycznego, wprowadzają w świat chirurgii robotycznej kolegów z kolejnych obszarów, podpowiadając samodzielnie wypracowane rozwiązania.
- Pierwsze zabiegi wykonane przy wsparciu systemu robotycznego przeprowadziliśmy w naszym ośrodku w lipcu 2023 roku. Od tego czasu zrealizowaliśmy już 400 operacji urologicznych - podkreśla prof. dr hab. Tomasz Szydełko, dyrektor Uniwersyteckiego Centrum Urologii i konsultant krajowy w dziedzinie urologii. - Skrócony czas hospitalizacji, zminimalizowana ilość powikłań, a przede wszystkim autentyczne zadowolenie naszych pacjentów - tak możemy podsumować te kilkanaście miesięcy. To w pełni potwierdza słuszność decyzji o inwestycji w ten sprzęt.
Eksperci USK podkreślają, że robot da Vinci to zaawansowane narzędzie w rękach doświadczonych chirurgów, którzy zawsze zachowują pełną kontrolę nad przebiegiem operacji. Rozszerzenie wykorzystania systemu o chirurgię pediatryczną to kolejny krok w kierunku zapewnienia pacjentom dostępu do najnowocześniejszych metod leczenia, przy zachowaniu najwyższych standardów bezpieczeństwa i jakości opieki medycznej.
|
Światowy dzień wcześniaka |
Projekty Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu nagrodzone w prestiżowym konkursie „Zdrowa Przyszłość - INSPIRACJE 2024" |
Wrocław, 8.11.2024 r.
Projekty Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu
nagrodzone w prestiżowym konkursie
„Zdrowa Przyszłość - INSPIRACJE 2024"
W ramach zmagań konkursowych członkowie kapituły 7. edycji konkursu „Zdrowa Przyszłość - INSPIRACJE 2024" nagrodzili łącznie 4 projekty Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu (USK). Drugie miejsce w kategorii „Bezpieczeństwo i redukcja zdarzeń niepożądanych, ze szczególnym uwzględnieniem zakażeń szpitalnych" zajęły trzy scalone projekty USK a dwóm z nich dodatkowo przyznano wyróżnienia specjalne.
- To kolejny, ważny dla nas wyraz uznania dla ciężkiej pracy i innowacyjnego działania naszych zespołów medycznych. Wyróżnienia te świadczą o wysokiej jakości opieki zdrowotnej, jaką oferujemy naszym pacjentom. Dla nas istotne jest potwierdzenie, że podejmowane przez nas działania na rzecz poprawy bezpieczeństwa i jakości opieki zdrowotnej idą w dobrym kierunku - podkreśla dr Marcin Drozd, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.
„Nieustanny rozwój medycyny zapewnia dostęp do coraz to nowszych i skuteczniejszych terapii. Jednak nawet najlepsza farmakoterapia nie osiągnie zamierzonego rezultatu, jeżeli pacjent nie będzie jej prawidłowo stosował. Jest to niezwykle ważne zwłaszcza w chorobach przewlekłych, które wyróżnia długotrwały przebieg, często niepełnosprawność bądź dysfunkcja, jeśli choroba nie jest prawidłowo leczona.” - tak w zgłoszeniu do konkursu opisywano jeden z trzech scalonych projektów - "Utworzenie gabinetu konsultacji z farmaceutą klinicznym w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu jako ważny aspekt bezpiecznej farmakoterapii" - które wspólnie zajęły 2 miejsce.
Projekt gabinetu konsultacji z farmaceutą klinicznym zakładał stworzenie w USK bezpłatnej poradni, w której pacjenci mogą uzyskać kompleksową pomoc farmaceutyczną. Celem jest uporządkowanie farmakoterapii, identyfikacja potencjalnych interakcji i działań niepożądanych leków, a także edukacja pacjentów w zakresie prawidłowego stosowania leków. To właśnie ta inicjatywa otrzymała wyróżnienie specjalne wręczone przez Partnera Konkursu - Towarzystwo Promocji Jakości.
Drugim wyróżnionym i nagrodzonym projektem, było „Zastosowanie produktów zawierających kwas hialuronowy i aminokwasy w celu skrócenia czasu leczenia ran u pacjentów pediatrycznych poddawanych leczeniu hematoonkologicznemu".
Szczególnym wyzwaniem u dzieci leczonych onkologicznie jest leczenie trudno gojących się ran, które mogą występować na całym ciele małego pacjenta. Niejednokrotnie opatrunki specjalistyczne zmieniane są w warunkach sali operacyjnej w sedacji, aby zminimalizować traumatyczne doświadczenia dzieci. Celem specjalistów jest skrócenie czasu leczenia powikłań związanych z leczeniem cytostatykami, zapobieganie zakażeniom uogólnionym skóry, poprawa komfortu życia, a przede wszystkim maksymalne ograniczenie bólu u najmłodszych, ciężko chorych pacjentów.
Trzecią, scaloną inicjatywą była „Redukcja ryzyka występowania zakażeń związanych z udzielaniem świadczeń zdrowotnych - obserwacje wg 5 momentów higieny rąk wg WHO przy użyciu programu Hand Hygiene Program”.
Higiena rąk jest podstawą zapobiegania zakażeniom szpitalnym (HAI) i zgodnie z opiniami ekspertów właściwe postępowanie personelu związane z przygotowaniem rąk do pracy i ich dekontaminacją może redukować odsetek zakażeń średnio o 30%. Mimo oczywistych dowodów na istotne znaczenie higieny rąk w profilaktyce HAI, przestrzeganie zaleceń WHO w tym zakresie nadal nie jest wystarczające.
- W ramach wielomodułowego programu profilaktyki i monitorowania zakażeń szpitalnych, w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu opracowano i wdrożono procedury zapobiegania zakażeniom i chorobom zakaźnym, w tym procedurę higieny rąk - tłumaczy zespół odpowiedzialny za zgłoszenie: Wioletta Michalska, kierownik ds. organizacji pracy pielęgniarek i położnych, Elżbieta Koczan Elżbieta, specjalista ds. epidemiologii oraz Małgorzata Fleischer, mikrobiolog z Działu Epidemiologii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.
Procedura higieny rąk obowiązująca w USK zawiera: ogólne zasady higieny rąk, technikę mycia i dezynfekcji rąk wg Ayliffe'a i wskazania do prawidłowej i efektywnej higieny rąk wg strategii WHO (5 momentów higieny rąk). W celu poprawy sytuacji w 2023 roku wprowadzono w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym Hand Hygiene Program (HHP) firmy Ecolab obejmujący edukację, umacnianie nawyku higieny rąk (obserwacje bezpośrednie) i promowanie higieny rąk w szpitalu.
Dodatkowo uhonorowany został projekt „SHOCK-TEAM" - zespołowe leczenie wstrząsu kardiogennego, zgłoszony przez Instytut Chorób Serca Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego i Uniwersytetu Medycznego im. Piastów Śląskich we Wrocławiu.
Idea projektu „SHOCK-TEAM" - zespołowe leczenie wstrząsu kardiogennego to wprowadzenie multidyscyplinarnej opieki nad chorymi ze wstrząsem kardiogennym. Wielopoziomowe podejście do diagnostyki i leczenia tej grupy chorych, które umożliwia szybszą diagnostykę, dopasowane leczenie, lepszy dostęp do zaawansowanych metod wspomagania krążenia oraz przeszczepów serca u chorych z nieodwracalnie uszkodzeniem mięśnia sercowego.
Uroczysta gala wręczenia nagród konkursu "Zdrowa Przyszłość - INSPIRACJE 2024" odbyła się 7 listopada 2024 r. w Warszawie.
Fot. Andrzej Różycki/www.szpitalprzyszlosci.pl
|
Od listopada działa nowa poradnia w USK we Wrocławiu - czas na uroginekologię dla kobiet |
Od listopada działa nowa poradnia w USK we Wrocławiu
- czas na uroginekologię dla kobiet.
W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu (USK) uruchomiono nową Poradnię Uroginekologiczną. Specjaliści z Uniwersyteckiego Centrum Położnictwa i Ginekologii USK pomogą pacjentkom, które mają problem z zaburzeniem statyki narządu rodnego i z nietrzymaniem moczu. Nowa poradnia w tym tygodniu rozpoczęła przyjmowanie kobiet zmagających się z tym poważnym problemem.
Nietrzymanie moczu nie może być tematem tabu
Problem nietrzymania moczu może dotyczyć co drugiej kobiety po 60. roku życia. Dla wielu z nich, to nadal wstydliwy problem, a nie trzeba cierpieć, bo przy odpowiedniej terapii można znaleźć rozwiązanie. Nowa poradnia to także szansa na poprawę komfortu życia pacjentek z zaburzeniami statyki narządu rodnego.
- Jest kilka grup pacjentek, które mogą potrzebować pomocy. Po pierwsze to jest grupa pacjentek po porodach i to nie ważne czy poród zakończył się siłami natury, czy przez cesarskie cięcie. Samo 9 miesięcy ciąży to jest okres zwiększonego ciśnienia w obrębie jamy brzusznej i ucisku na przeponę miednicy - tłumaczy dr hab. Tomasz Fuchs, kierownik Uniwersyteckiego Centrum Położnictwa i Ginekologii USK.
- W związku z tym u takich ciężarnych, nawet najzdrowszych, potrafi się pojawić nietrzymanie moczu w ciąży. Ponadto w okresie połogu z powodu braku estrogenów problem się nasila.
Drugą grupę stanowią kobiety w okresie menopauzalnym, czyli piąta, szósta, siódma dekada życia. Są to pacjentki, niekiedy po wielu porodach, u których tkanki łączne z wiekiem stają się coraz bardziej wiotkie. Dodatkowo może pojawiać się też obniżenie narządu rodnego i co za tym idzie, wysiłkowe nietrzymanie moczu.
Objawy, które powinny skłonić do szukania pomocy
Specjaliści często słyszą od swoich pacjentek, że kobietom zdarza się nietrzymanie moczu podczas prozaicznych czynności - kichania, śmiechu czy aktywności fizycznej. Bywa to bardzo krępujące, a nawet wykluczające społecznie. Pojawia się wstyd i unikanie towarzystwa albo ograniczanie aktywności fizycznej. Zakładanie wkładek higienicznych, których na rynku jest teraz ogromny wybór, to jednak zdaniem ekspertów tylko pudrowanie problemu. Dodatkowo może doprowadzić do przewlekłego zapalenia pęcherza moczowego czy zwiększyć ryzyko infekcji.
Tym bardziej kobiety powinny wiedzieć, gdzie można szukać pomocy.
Poradnia Uroginekologiczna - jak możemy pomóc?
- Zaczynamy od badania ginekologicznego i szczegółowego wywiadu -
tłumaczy dr Fuchs.
- Pacjentki doskonale wiedzą, w jakich sytuacjach pojawia się problem. Naszym zadaniem jest określenie, jaką terapię zastosować.
W wielu przypadkach wystarczy podanie miejscowo estrogenów, innym razem mogą zostać zalecone ćwiczenia. W Poradni Uroginekologicznej USK we Wrocławiu pacjentki spotkają zarówno lekarzy -ginekologów, jak i fizjoterapeutów, bo nie każda kobieta będzie wymagała od razu operacji. Specjaliści Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu nauczą, jak prawidłowo ćwiczyć, także w domu, żeby osiągnąć najlepsze efekty.
Fizjoterapia dna miednicy – ćwiczenia zarówno przed, jak i po zabiegach operacyjnych
Fizjoterapia wyprzedza ewentualność leczenia operacyjnego. Jeżeli decyzją lekarza i fizjoterapeuty pacjentka kwalifikuje się do leczenia zachowawczego, to można zastosować kinezyterapię albo zabiegi fizykalne.
- Kinezyterapia w tym wypadku to nic innego jak ćwiczenia mięśni dna miednicy. W zależności od potrzeb trzeba wzmocnić mięśnie lub jeśli są nadmiernie napięte, rozluźnić -
tłumaczy fizjoterapeutka dr Dominika Markowska.
Specjalistka podkreśla, że bardzo istotne jest prawidłowe ćwiczenie i umiejętność identyfikowania określonych mięśni dna miednicy. Tego będzie można się nauczyć w poradni, aby później pacjentka mogła samodzielnie, regularnie wykonywać takie ćwiczenia kilka razy dziennie w domowym zaciszu. Ta umiejętność może znacząco poprawić komfort życia. Uzupełniająco przy problemach w obrębie dna miednicy można wykorzystać metody fizykalne, wykorzystujące elektrostymulację mięśni dna miednicy.
Poradnia uroginekologiczna będzie odpowiedzią na potrzeby kobiet nie tylko w starszym wieku czy w okresie okołomenopauzalnym.
- W praktyce problemy w obrębie dna miednicy dotyczą kobiet w różnym wieku, także dwudziestokilkulatek, które nie miały gdzie zwrócić się o pomoc - ocenia dr Dominika Markowska.
- W bardziej zaawansowanych przypadkach będzie potrzebny zabieg operacyjny, co szczególnie istotne, możemy zrobić go w ramach Kliniki Ginekologii i Położnictwa lub skonsultować się z urologami z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego - dodaje dr Fuchs. - Wspólnie wybieramy najlepszą formę terapii i rehabilitacji. U wielu pacjentek udaje się osiągnąć tak dobre efekty, że mogą zapomnieć o nietrzymaniu moczu. Nie trzeba cierpieć w milczeniu i wstydzić się, warto skorzystać z pomocy i cieszyć się aktywnością w każdym wieku.
By skorzystać ze wsparcia, należy uzyskać skierowanie do szpitala (z adnotacją „do poradni uroginekologicznej"), a następnie zgłosić się do Ginekologiczno-Położniczej Izby Przyjęć USK. Pacjentki cierpiące z powodu problemów uroginekologicznych, zostaną objęte opieką specjalistów Uniwersyteckiego Centrum Położnictwa i Ginekologii USK.
|
Nowy kardiowerter-defibrylator chroni przed nagłym zgonem sercowym |
Nowy kardiowerter-defibrylator chroni przed nagłym zgonem
sercowym – pierwszy zabieg na Dolnym Śląsku
przeprowadzono w USK
Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu (USK) jako pierwszy na Dolnym Śląsku wprowadza nową metodę leczenia pacjentów zagrożonych nagłym zgonem sercowym. Zabieg implantacji podmostkowego kardiowertera-defibrylatora przeprowadził zespół pod kierownictwem dr. Krzysztofa Nowaka. To znaczący postęp w dziedzinie elektroterapii kardiologicznej, otwierający nowe możliwości dla pacjentów z zaburzeniami rytmu serca.
Nowe urządzenie ratuje życie pacjentom ze szczególnie wysokim ryzykiem nagłego zgonu sercowego z przyczyn arytmicznych. Co ważne dotyczy to zarówno osób z zaawansowaną niewydolnością serca, jak i młodych pacjentów z genetycznymi predyspozycjami do zaburzeń rytmu serca, na przykład z kardiomiopatią przerostową.
Jak tłumaczy dr Krzysztof Nowak, koordynator Obszaru Zaburzeń Rytmu Serca w Klinice Kardiologii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego implantowany system funkcjonuje jak prywatny strażnik serca – monitoruje jego pracę przez całą dobę i automatycznie reaguje na groźne arytmie. Historia kardiowerterów-defibrylatorów sięga lat 90. XX wieku, kiedy to wprowadzono pierwsze urządzenia przezżylne. Mimo że technologia ta uratowała życie już tysiącom pacjentów, wiązała się z pewnymi ograniczeniami i ryzykiem powikłań.
- Długotrwała obecność elektrod w układzie sercowo-naczyniowym może prowadzić do uszkodzenia zastawek czy naczyń - wyjaśnia dr Nowak. - Szczególnie problematyczna może być konieczność wymiany elektrod, gdy stają się one niefunkcjonalne. Ten sam problem dotyczy stymulatorów serca, dlatego w naszym ośrodku od kilku lat wszczepiamy bezelektrodowe stymulatory serca.
Wprowadzona innowacja w istotny sposób redukuje ryzyko powikłań związanych z elektroterapią.
– Nowoczesne rozwiązania w kardiologii staramy się stosować na co dzień, dlatego pierwszy w regionie zabieg implantacji podmostkowego kardiowertera-defibrylatora stanowi technologiczny krok naprzód, pozwalając na długotrwałe monitorowanie pracy serca oraz minimalizując ryzyko powikłań związanych z tradycyjnymi rozwiązaniami przezżylnymi. Dzięki tym osiągnięciom wydłużamy życie pacjentów, ale także dajemy im szansę na dalszą aktywność, co jest kluczowe w prowadzeniu efektywnej terapii w kardiologii. Tak to rozumiemy w Instytucie Chorób Serca – mówi prof. dr hab. Piotr Ponikowski, dyrektor Instytutu Chorób Serca USK i rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.
Nowa era w dolnośląskiej elektroterapii
- Od kilku lat stosujemy w naszym ośrodku podskórne kardiowertery-defibrylatory, które były pierwszym krokiem w kierunku minimalizacji inwazyjności zabiegu. Co prawda implantowaliśmy je poza sercem, ale kosztem krótszego o połowę czasu pracy baterii (około 6 lat) oraz braku możliwości stymulacji. Nowo wprowadzone urządzenia podmostkowe oferują znaczące korzyści - tłumaczy dr Stanisław Tubek z Pracowni Elektrofizjologii Inwazyjnej USK, przedstawiając ewolucję metod leczenia. - W naszym ośrodku po raz pierwszy wszczepiliśmy urządzenie podmostkowe, tzn. takie, którego elektrodę wszczepiamy bezpośrednio w okolicę serca. Układy takie, choć technicznie trudniejsze do implantacji niż układy podskórne, mają niezaprzeczalne zalety w postaci długiego czasu pracy na baterii (około 10 lat), a także możliwości stymulacji antyarytmicznej.
Podmostkowe kardiowertery-defibrylatory reprezentują najnowszą generację urządzeń wszczepialnych. Ich lokalizacja zapewnia optymalne parametry działania, przy jednoczesnym zmniejszeniu ryzyka powikłań długoterminowych.
Indywidualne podejście do pacjenta
- Każdy przypadek jest dokładnie analizowany przez zespół specjalistów - podkreśla dr Tubek. - Bierzemy pod uwagę nie tylko wskazania medyczne, ale również styl życia pacjenta, jego wiek i preferencje. To pozwala nam dobrać najbardziej odpowiednie rozwiązanie.
Proces kwalifikacji obejmuje również szereg badań diagnostycznych, konsultacji specjalistycznych i analizę historii choroby. Pozwala to dobrać urządzenie odpowiednie dla potrzeb pacjenta tak, żeby osiągnąć jak największe korzyści przy jak najmniejszym ryzyku. Możliwość zastosowania nowej metody terapii zapobiegającej nagłemu zgonowi sercowemu jaką jest podmostkowy kardiowerter-defibrylator, pozwala specjalistom USK jeszcze efektywniej wydłużać życie pacjentów.
Perspektywy na przyszłość
Wprowadzenie nowej metody poszerza spektrum możliwości terapeutycznych dostępnych dla pacjentów kardiologicznych na Dolnym Śląsku. Dzięki zwiększeniu dostępności metod diagnostycznych, w tym badaniom genetycznym, czy rezonansowi serca, rośnie liczba młodych pacjentów z zidentyfikowanymi predyspozycjami do występowania groźnych dla życia zaburzeń rytmu serca, którzy często nie przejawiają żadnych wcześniejszych objawów choroby serca.
Podmostkowe kardiowertery-defibrylatory stanowią odpowiedź na potrzebę długoterminowej i bezpiecznej ochrony przed zagrażającymi życiu zaburzeniami rytmu serca.
- To rozwiązanie szczególnie korzystne dla młodszych pacjentów, którzy potrzebują wieloletniej ochrony przy zapewnieniu wysokiego komfortu życia i możliwości bezpiecznego kontynuowania życia zawodowego
- zauważa dr Nowak. - Długi czas działania baterii i możliwość stymulacji antyarytmicznej czynią te urządzenia bardzo praktycznym wyborem.
Zespół Pracowni Elektrofizjologii Inwazyjnej USK we Wrocławiu, ściśle współpracując z kardiochirurgami Instytutu Chorób Serca, planuje już kolejne zabiegi z wykorzystaniem tej innowacyjnej metody. Lekarze przewidują, że w ciągu najbliższego roku kilkudziesięciu pacjentów może skorzystać z nowej technologii.
|
Sukces pierwszego Dolnośląskiego Dnia Naczyniowego we Wrocławiu |
Sukces pierwszego Dolnośląskiego Dnia Naczyniowego
we Wrocławiu
Ponad 220 osób wzięło udział w pierwszej edycji Dolnośląskiego Dnia Naczyniowego (DDN), zorganizowanego przez Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu (USK). Uczestnicy mieli do dyspozycji 22 sesje tematyczne, 3 bloki warsztatowe, 4 sesje równoległe oraz panel dyskusyjny. Wśród poruszonych tematów były zagadnienia związane m.in. z żylną chorobą zakrzepowo-zatorową, niewydolnością żylną i zespołem pozakrzepowym, leczeniem chirurgicznym chorób naczyń oraz praktyczną kompresjoterapią.
Konferencja, organizowana przez Klinikę Angiologii i Chorób Wewnętrznych we współpracy z Kliniką Chirurgii Naczyniowej, Ogólnej i Transplantacyjnej USK, była odpowiedzią na rosnące wyzwania w diagnozowaniu i leczeniu schorzeń naczyniowych. W sobotę, 26 października uczestnicy mieli okazję poznać najnowsze protokoły postępowania w często bardzo wymagających przypadkach schorzeń angiologicznych. W agendzie wydarzenia znalazła się również przestrzeń na warsztaty praktyczne.
Jak podkreśla prof. dr hab. Andrzej Szuba, kierownik Kliniki Angiologii i Chorób Wewnętrznych USK – wiedza przekazana podczas tego spotkania przez zaproszonych gości pozwoli na lepsze rozpoznawanie i leczenie chorób naczyń zagrażających pacjentom, którzy często nie wiedzą, gdzie szukać pomocy.
– Nasze spotkanie pozwoliło nam na merytoryczną wymianę doświadczeń i wiedzy, co bez wątpienia wpłynie na jeszcze skuteczniejsze leczenie chorych.
Specjaliści wymieniają doświadczenia i kształtują nowe standardy w krajowej medycynie
Eksperci przedstawili najciekawsze przypadki kliniczne, w tym historię 32-letniego pacjenta, który przez dekadę zmagał się z obrzękiem limfatycznym, a jego łydka miała ponad metr średnicy. Dzięki interwencji zespołu USK, w ciągu tygodnia udało się zmniejszyć jego wagę o 22 kilogramy, m.in. przy zastosowaniu kompresjoterapii. Ten przykład doskonale zobrazował uczestnikom spotkania, jak istotna jest szybka i właściwa diagnoza.
Praktyczna część konferencji obejmowała warsztaty z kompresjoterapii oraz diagnostyki stopy cukrzycowej. Duże zainteresowanie wzbudziła prezentacja nowoczesnych technik endowaskularnych stosowanych w USK, które pozwalają skutecznie udrażniać naczynia krwionośne nawet w przypadkach zaawansowanego niedokrwienia.
– Cieszymy się, że nasza inicjatywa spotkała się z bardzo dobrym przyjęciem ze strony środowiska medycznego. Zebraliśmy sojuszników w walce z tragicznymi skutkami zaniedbanych chorób naczyń krwionośnych. To niezwykle ważne, bo to właśnie lekarze pierwszego kontaktu są często pierwszymi, którzy mogą wychwycić niepokojące objawy
- zaznaczył prof. dr hab. Dariusz Janczak, kierownik Kliniki Chirurgii Naczyniowej, Ogólnej i Transplantacyjnej Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.
Wśród uczestników wydarzenia dominował pogląd, że takich spotkań powinno być więcej. DDN jako miejsce spotkania ekspertów ze zbliżonych, a jednocześnie różnych obszarów, umożliwia wypracowanie jeszcze skuteczniejszej ścieżki leczenia pacjenta.
– Pierwsza edycja Dolnośląskiego Dnia Naczyniowego pokazuje jak ważna jest wymiana doświadczeń między specjalistami różnych dziedzin. Interdyscyplinarne podejście, które zaprezentowano podczas konferencji, to nie tylko przyszłość skutecznego leczenia chorób naczyniowych, to wyzwanie na już, od zaraz
- powiedział lek. Maciej Kamiński, zastępca dyrektora ds. medycznych USK. –
Nasze Kliniki udowadniają, że potrafią skutecznie współpracować z myślą o dobru naszych pacjentów i rozwoju polskiej medycyny.
Wyzwania przed polską angiologią i chirurgią naczyniową
Wśród prelegentów znaleźli się czołowi eksperci w dziedzinie chorób naczyniowych, w tym konsultant krajowy w dziedzinie angiologii – prof. dr hab. Aleksander Sieroń. Jako główne wyzwania przed współczesną angiologią, specjaliści wskazali wczesną diagnostykę, uświadamianie pacjentów o zagrożeniach związanych z bagatelizowaniem dotykających ich objawów i skuteczną współpracę między ośrodkami medycznymi. Prof. Sieroń zaznacza, że szczególnie istotne jest ograniczenie liczby amputacji, która w Polsce sięga nawet 10 000 przypadków rocznie. Wiąże się to z kosztami zdrowotnymi, ekonomicznymi i społecznymi.
Wszyscy uczestnicy konferencji podkreślali, że w Polsce mogłoby być zdecydowanie mniej zabiegów amputacji nogi, ale do tego potrzebne jest wspomniane już wczesne rozpoznanie i przede wszystkim skuteczna terapia. To wyzwanie szczególnie dla lekarzy Podstawowej Opieki Zdrowotnej, którzy mogą edukować pacjentów, namawiać ich do zdrowego stylu życia, walki z otyłością czy rzucenia palenia tytoniu. Podobne spostrzeżenia dotyczyły obrzęków limfatycznych.
– Powinniśmy proponować naszym pacjentom kompleksowe leczenie, obejmujące zarówno szybką diagnostykę, zdrowy ruch, farmakoterapię, jak i niezwykle efektywną kompresjoterapię
– podkreśliła prof. dr. hab. Agata Stanek, Prezes Polskiego Towarzystwa Angiologicznego. –
To połączenie działa rewelacyjnie.
Pierwszy Dolnośląski Dzień Naczyniowy i oczekiwanie na kolejną edycję
Organizatorzy – Klinika Angiologii i Chorób Wewnętrznych oraz Klinika Chirurgii Naczyniowej, Ogólnej i Transplantacyjnej USK – zapowiedzieli, że konferencja będzie miała swoją kontynuację w przyszłym roku. Ma ona stanowić platformę regularnej wymiany doświadczeń między specjalistami z całego kraju, co przyczyni się do poprawy jakości diagnostyki i leczenia pacjentów z chorobami naczyniowymi.
|
Zadziwiające Oblicza Interny |
„Zadziwiające Oblicza Interny" – rusza cykl spotkań naukowo-klinicznych w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym i Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu
Szanowni Państwo,
Uniwersytecki Szpital Kliniczny i Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu inaugurują cykl spotkań naukowo-klinicznych pod hasłem „Zadziwiające Oblicza Interny". Pierwsze spotkanie odbędzie się już 29 października 2024 r. (wtorek) w Sali W-1 budynku Wydziału Farmaceutycznego przy ul. Borowskiej 211. Wydarzenie, objęte patronatem JM prof. dr. hab. Piotra Ponikowskiego, Rektora Uniwersytetu Medycznego, zgromadzi wybitnych specjalistów, którzy przedstawią najnowsze osiągnięcia w obszarze chorób wewnętrznych.
Program inauguracyjnego spotkania obejmuje trzy kluczowe wykłady:
- * dr Wojciech Zimoch z Instytutu Chorób Serca USK, przedstawi współczesne metody rozpoznawania choroby niedokrwiennej serca
- * dr hab. Marita Nittner-Marszalska z Katedry i Kliniki Alergologii i Chorób Wewnętrznych USK i UMW, omówi różnorodne aspekty nadwrażliwości na NLPZ
- * dr hab. Andrzej Konieczny z Katedry i Kliniki Nefrologii, Transplantacji i Chorób Wewnętrznych USK i UMW, zaprezentuje aktualne postępowanie w przypadku uszkodzenia nerek w przebiegu nefropatii toczniowej
.
Spotkanie rozpocznie się o godz. 12:00, a zakończy otwartą dyskusją z ekspertami.
„Zadziwiające Oblicza Interny" to przestrzeń do interdyscyplinarnej wymiany wiedzy i doświadczeń dla lekarzy oraz pracowników naukowych UMW i USK we Wrocławiu. Cykl spotkań ma na celu prezentację najnowszych osiągnięć w różnych obszarach związanych z chorobami wewnętrznymi oraz praktycznego postępowania w szerokiej gamie tych schorzeń.
|
XXVII Sympozjum Polskiego towarzystwa endokrynologii i diabetologii dziecięcej |
16 października - Europejski Dzień Przywracania Czynności Serca |
Wrocław, 16 października 2024 r.
16 października - Europejski Dzień Przywracania Czynności Serca. Wielka resuscytacja w rytm muzyki
Blisko 40 placówek: szkół, przedszkoli i uczelni wyższych wzięło udział we wspólnym pokazie resuscytacji krążeniowo-oddechowej (RKO), zorganizowanym przez Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu oraz Uniwersytecki Szpital Kliniczny w ramach kampanii „Porusz Serce”. Masaż serca wykonywano jednocześnie na kilkunastu fantomach, w rytm specjalnie skomponowanej na tę okazję piosenki przez Akademię Muzyczną we Wrocławiu. Wydarzenie odbyło się z okazji Europejskiego Dnia Przywracania Czynności Serca, tradycyjnie obchodzonego 16 października. W ramach obchodów logo kampanii UMW zostało wyświetlone na stadionie Tarczyński Arena Wrocław.
Europejski Dzień Przywracania Czynności Serca ma na celu podnoszenie świadomości na temat wagi resuscytacji krążeniowo-oddechowej (RKO) oraz pierwszej pomocy w przypadku zatrzymania akcji serca. W ramach tej inicjatywy, dr hab. Robert Zymliński, ekspert z zakresu kardiologii, podkreśla znaczenie reakcji i odpowiedniego szkolenia społecznego w zakresie pierwszej pomocy.
– W sytuacji nagłego zatrzymania krążenia, w tzw. łańcuchu przeżycia szalenie ważne jest pierwsze ogniwo – tłumaczył kardiolog, dziekan Wydziału Lekarskiego UMW, dr hab. Robert Zymliński, prof. UMW. – Może się nim stać każdy. Cieszy nas ogromny odzew, z jakim spotkała się kampania "Porusz serce" we Wrocławiu, a zwłaszcza fakt, że tak licznie włączyły się w nią placówki edukacyjne. W Polsce tylko w 50 proc. przypadków nagłego zatrzymania krążenia świadkowie podejmują resuscytację na miejscu zdarzenia. Wspólnie chcemy to zmienić i pokazać, że uratowanie komuś życia jest prostsze, niż myślimy.
Za pośrednictwem Departamentu Edukacji Urzędu Miejskiego Wrocławia w pokaz zaangażowane były wrocławskie szkoły i przedszkola. Uczniowie i przedszkolaki przywracali krążenie, korzystając z fantomów i zabawek, łącząc się online ze szpitalem przy ul. Borowskiej.
– Bezpieczeństwo to jeden z priorytetów wrocławskiej edukacji na ten rok. To ważne, by od najmłodszych lat dzieci wiedziały, jak pomóc drugiej osobie, a przede wszystkim nie bały się udzielić takiej pomocy – podkreśla Jarosław Delewski, dyrektor Departamentu Edukacji UMW. – Tematy związane z pierwszą pomocą poruszane są podczas wybranych lekcji i zajęć. Jednak tę wiedzę warto poszerzać i powtarzać, dlatego z chęcią kontynuujemy współpracę z Uniwersytetem Medycznym w ramach akcji „Porusz serce”. Wierzymy też, że zdobytą wiedzę uczniowie przekażą dalej swoim rodzicom i przyjaciołom, co z pewnością przyniesie korzyść nam wszystkim – dodaje.
W holu USK resuscytację prowadzili jednocześnie na kilku stanowiskach lekarze, studenci, przedstawiciele wrocławskich uczelni, Departamentu Edukacji Urzędu Miejskiego Wrocławia, Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej, Komendy Wojewódzkiej Policji, Straży Miejskiej i Pogotowia Ratunkowego. Po raz pierwszy w pokazie RKO wzięli także udział pacjenci USK.
– Ogromnie się cieszę, że mogę wspierać kampanię Porusz Serce, ponieważ jest ona skierowana do każdego z nas – mówi Dominika Szachniewicz, współorganizatorka kampanii, Dyrektor Generalna Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. – Nie będąc lekarzem, sama przekonałam się, że nauka resuscytacji nie jest trudna i każdy może się jej nauczyć. Nagłe zatrzymanie krążenia może zdarzyć się wszędzie – w domu, w pracy, na ulicy – dlatego tak ważne jest, aby jak najwięcej osób wiedziało, jak reagować. Prawo chroni osoby udzielające pierwszej pomocy, więc nie obawiajmy się działać, bo bez naszej pomocy taka osoba może umrzeć.
Podczas wydarzenia uczestnicy mogli skorzystać z instrukcji, jak prawidłowo korzystać z defibrylatora AED. Taka wiedza jest bezcenna w kontekście ratowania życia. Każdego roku w całej Europie dochodzi do około 350 tysięcy przypadków nagłego zatrzymania krążenia. Najczęściej następuje ono w wyniku migotania komór – nieprawidłowego rytmu, który można leczyć, wykonując defibrylację połączoną z prowadzeniem resuscytacji krążeniowo-oddechowej. Jeśli defibrylacja zostanie wykonana w ciągu 3-5 minut od momentu zatrzymania krążenia, szanse na przeżycie poszkodowanego wynoszą aż 70 proc. Każda minuta opóźnienia w wykonaniu pierwszej defibrylacji zmniejsza prawdopodobieństwo przeżycia o około 10 proc.
Z okazji Europejskiego Dnia Przywracania Czynności Serca w holu Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu zainstalowano defibrylator. Choć te urządzenia znajdują się na wyposażeniu oddziałów szpitalnych, nagłe zatrzymanie krążenia może wystąpić w dowolnym miejscu, także poza oddziałami szpitalnymi, np. w poczekalni czy na korytarzu. Personel, pacjenci lub odwiedzający mogą szybko zareagować, zanim dotrze profesjonalna pomoc medyczna. Każda minuta ma znaczenie, a szybkie użycie defibrylatora może uratować życie.
Dodajmy, że w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu działa Zespół Wczesnego Reagowania (ZWR), czyli grupa specjalistów medycznych powołana do natychmiastowego reagowania w przypadku nagłego pogorszenia się stanu zdrowia pacjentów. Ich głównym celem jest zapobieganie poważnym komplikacjom, takim jak nagłe zatrzymanie krążenia, poprzez szybką interwencję, zanim stan pacjenta ulegnie dramatycznemu pogorszeniu. Jest to najlepiej zorganizowana struktura tego typu w kraju oraz wzorcowy model funkcjonowania szpitalnych zespołów ratunkowych w Polsce. ZWR w USK do dziś przeprowadził dziesiątki tysięcy procedur interwencyjnych u pacjentów w stanach zagrożenia życia. Specjaliści z ZWR podejmują co miesiąc ponad 700 interwencji na terenie szpitala.
|
USK we Wrocławiu wprowadza terapię ratującą życie chorych na jedną z wrodzonych malformacji naczyniowych |
Wrocław, 10 października 2024 r.
USK we Wrocławiu wprowadza terapię ratującą życie chorych na jedną z wrodzonych malformacji naczyniowych
Chorzy cierpiący latami na śmiertelną, wrodzoną naczyniakowatość krwotoczną dostają szansę na długie życie. Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu (USK) jako jedyny ośrodek w Polsce, w ramach uruchomionego przeszło rok temu programu przyjmuje i otacza interdyscyplinarną opieką pacjentów, którzy do tej pory chorowali i umierali w wyniku ciężkich powikłań. Podsumowujemy pierwsze, zakończone właśnie, cykle terapeutyczne.
Rzadka choroba genetyczna do niedawna była uznawana za śmiertelną
- Wrodzone malformacje naczyniowe należą do chorób rzadkich i wynikają z wady genetycznej - tłumaczy prof. dr hab. Andrzej Szuba , kierownik Kliniki Angiologii i Chorób Wewnętrznych USK. - Pacjenci od urodzenia mają w swoim organizmie liczne naczyniaki, które początkowo mogą nie dawać żadnych objawów. Z czasem problemem mogą być coraz częstsze i trudne do zatamowania krwawienia z nosa i narządów wewnętrznych oraz chroniczny ból.
Do niedawna wrodzona naczyniakowatość krwotoczna (inaczej nazywana HHT lub chorobą Rendu-Oslera-Webera) była uznawana za nieuchronnie prowadzącą do przedwczesnej śmierci. Często pacjenci trafiali do szpitala już z powikłaniami wprost zagrażającymi ich życiu. Jednak niedawno naukowcy odkryli, że jeden z leków stosowanych w okulistyce, którego substancją czynną jest bewacyzumab, skutecznie hamuje postęp tej choroby.
Efekty rocznej obserwacji
Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu, na podstawie światowych wyników badań zainicjował wdrożenie programu leczenia HHT w Polsce.
- Naszą inspiracją do działania było międzynarodowe badanie, które pokazywało wysoką skuteczność tej nietypowej terapii. Okazało się, że sporo europejskich ośrodków korzysta z powodzeniem z leczenia HHT bewacyzumabem, natomiast w Polsce ta metoda nie jest powszechnie wykorzystywana i nie ma rejestracji tego leku ze wskazaniem do HHT – opowiada prof. Andrzej Szuba i dodaje: - Postanowiliśmy nie czekać, bo pacjenci potrzebowali pomocy tu i teraz. Wystąpiliśmy do komisji bioetycznej o zgodę na podawanie leku. Udało się. Właśnie zakończyliśmy pierwsze terapie i już dziś wiemy, że leczenie bewacyzumabem przynosi spektakularne efekty. Co istotne, są widoczne już po jednej dawce.
USK we Wrocławiu już dziś jest miejscem, gdzie pomoc mogą otrzymać pacjenci z całego kraju. Zdarzało się, że w Polsce lek był podawany doraźnie, ale żaden z ośrodków nie zdecydował się na usystematyzowane i interdyscyplinarne leczenie. Efektywna współpraca specjalistów USK pozwoliła na kompleksowe wsparcie terapii i ratunek dla chorych, którzy do tej pory byli pewni swoich złych rokowań i konieczności życia z niezwykle dokuczliwymi objawami, które często uniemożliwiały codzienne funkcjonowanie. Wyeliminowanie - dzięki leczeniu - licznych krwawień, uszkodzeń narządów i dolegliwości bólowych oznacza dla chorych powrót do normalnego życia.
- Nasza pierwsza pacjentka, przed leczeniem, średnio raz w miesiącu trafiała do szpitala z powodu krwotoków, wymagała licznych przetoczeń krwinek czerwonych. Teraz, po roku od włączenia jej do programu, nie ma krwawień z przewodu pokarmowego, nie wymaga hospitalizacji. Mało tego, już po pierwszym podaniu leku sygnalizowała ustąpienie dolegliwości bólowych - tłumaczy dr Tomasz Matys z Kliniki Angiologii i Chorób Wewnętrznych USK we Wrocławiu.
Schemat programu leczenia jest przewidziany na rok, po tym czasie zazwyczaj choroba jest zaleczona, chociaż pacjenci nadal pozostają w obserwacji. W przypadku pojawienia się epizodu krwawienia podejmowane są działania interwencyjne, zgodnie z indywidualnymi potrzebami pacjenta.
Szybsze rozpoznanie kluczem do sukcesu
Im szybsze rozpoznanie choroby, tym większe szanse na skuteczne leczenie. Istnieją w Polsce ośrodki, które są w stanie zapewnić opiekę jedynie pacjentom pediatrycznym. Po osiągnięciu pełnoletności taki pacjent stawał przed koniecznością poszukiwania nowego specjalisty.
- Problem w tym, że w Polsce nie ma specjalistycznych ośrodków dla dorosłych, leczących wrodzoną naczyniakowatość krwotoczną. Tematem zajmują się pojedynczy lekarze w różnych częściach kraju. To dla chorych oznacza poszukiwanie pomocy po omacku - tłumaczy prof. Andrzej Szuba. - Dlatego będziemy starać się o uzyskanie akredytacji jako europejski ośrodek referencyjny, który mógłby zaproponować pacjentom kompleksowe leczenie, ale w USK we Wrocławiu już dziś zapewniamy stałą opiekę i płynne przejście z obszaru pediatrycznego do leczenia dorosłych chorych.
Malformacje są problemem złożonym i w zależności od umiejscowienia zmian, konieczne jest zaangażowanie ekspertów z wielu obszarów. W USK tworzony jest zespół złożony ze specjalistów angiologii, chirurgii, gastroenterologii czy hematologii, którzy mają doświadczenie w leczeniu malformacji.
- Jeżeli chodzi o układ sercowo-naczyniowy, to u pacjenta z HHT występują przetoki tętniczo-żylne w płucach i wątrobie, które mogą prowadzić do niewydolności serca, hipoksji i nadciśnienia płucnego. Nadciśnienie płucne może występować wtórnie w przebiegu niewydolności serca jak i możemy spotkać tętnicze nadciśnienie płucne. Może się jednak zdarzyć, że wymagane będzie leczenie interwencyjne (zamykanie przeznaczyniowe przetok) lub interwencja chirurgiczna. Współpraca wielu specjalistów jest w takim przypadku niezbędna - podkreśla dr Ewa Mroczek z Kliniki Kardiologii. - Świetnym przykładem jest jedna z pacjentek, która właśnie zakończyła terapię bewacyzumabem. Leczenie rozpoczęła w Klinice Kardiologii, a następnie płynnie została objęta opieką Kliniki Angiologii i Chorób Wewnętrznych.
Od wielu lat interdyscyplinarna współpraca w medycynie odgrywa kluczową rolę w leczeniu złożonych przypadków, wymagających połączenia wiedzy i umiejętności specjalistów z różnych dziedzin. Współczesna medycyna stawia coraz większe wyzwania, szczególnie w obszarze skomplikowanych schorzeń, które niegdyś były trudne do leczenia. Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu jest przykładem miejsca, gdzie takie podejście przynosi wyjątkowe rezultaty.
– Jesteśmy bardzo zadowoleni, że nasze starania w kierunku maksymalnego ułatwienia międzyobszarowej współpracy naszych specjalistów, przynoszą namacalne i tak spektakularne efekty – mówi dr Marcin Drozd , dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. – Leczenie malformacji naczyniowych to złożony proces, który wymaga zaangażowania wielu specjalistów. Dzięki skutecznej koordynacji działań i połączeniu wiedzy z różnych dziedzin medycyny, możemy skutecznie pomagać pacjentom, dla których jeszcze niedawno nie było szans na efektywne leczenie. Cieszymy się, że nasz ośrodek kolejny raz potwierdza, że jest miejscem, gdzie nowatorskie, ratujące życie pacjentów terapie mogą być realizowane.
- Nasz ośrodek naczyniowy obejmujący swoim działaniem zarówno obszar chirurgiczny jak i zachowawczy, jest wiodącym ośrodkiem w kraju leczącym unikalne przypadki chorób i oferującym nowoczesne terapie. Chorzy na wrodzoną naczyniakowatość krwotoczną zaliczają się właśnie do tego grona. Współpraca z profesorem Szubą i między zespołami jest wzorcowa, a to jest niezwykle dobre dla naszych pacjentów, ponieważ otrzymują dokładną diagnostykę, leczenie zachowawcze, a jeżeli trzeba również operacyjne – podkreśla prof. dr hab. Dariusz Janczak , Prorektor ds. Klinicznych Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu oraz kierownik Kliniki Chirurgii Naczyniowej, Ogólnej i Transplantacyjnej USK we Wrocławiu. – Korzystając z okazji pragnę zapowiedzieć, że wraz z Kliniką Angiologii i Chorób Wewnętrznych podjęliśmy inicjatywę organizacji bardzo ważnej w naszym regionie konferencji dotyczącej schorzeń i leczenia angiologicznego oraz naczyniowego. Serdecznie zapraszamy przedstawicieli środowiska medycznego zainteresowanych tematyką chorób naczyniowych.
Malformacje to tylko jeden z tematów, który zostanie poruszony w czasie zbliżającego się wydarzenia - Dolnośląskiego Dnia Naczyniowego, który organizuje Uniwersytecki Szpital Kliniczny i Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu już 26 października. Program konferencji i możliwość rejestracji są dostępne na stronie internetowej: https://dziennaczyniowy2024.pl/.
|
Nagroda Nobla w dziedzinie medycyny i fizjologii 2024: Odkrycie mikroRNA i jego roli w regulacji genów |
Nagroda Nobla w dziedzinie medycyny i fizjologii 2024: Odkrycie mikroRNA i jego roli w regulacji genów
Nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny i fizjologii przyznano dwóm wybitnym naukowcom – Victorowi Ambrosowi i Gary’emu Ruvkunowi – za odkrycie mikroRNA oraz jego kluczowej roli w regulacji genów w organizmach wielokomórkowych, w tym u ludzi. Efekty tych odkryć i badań wykorzystują również specjaliści Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, bo regulacja genów to proces niezbędny dla utrzymania zdrowia. Informacje na temat tego, jak regulowana jest aktywność genów pozwalają m.in. onkologom i hematoonkologom na bardziej precyzyjną diagnostykę.
MikroRNA – nowa perspektywa w biologii
Tegoroczna Nagroda Nobla skupia się na odkryciu mechanizmu regulacji aktywności genów w komórkach.
– Do momentu odkrycia mikroRNA wiedzieliśmy jedynie, że raptem około 2% DNA jest nośnikiem tzw. twardych danych genetycznych. Pozostałe 98% materiału było dla nas strefą niepoznaną, którą nazwano mianem epigenetyki lub bardziej obrazowo mówiąc „duchem genu” – wyjaśnia prof. dr hab. Robert Śmigiel, kierownik Kliniki Pediatrii, Endokrynologii, Diabetologii i Chorób Metabolicznych Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. – Dzisiaj, dzięki odkryciom Ambrosa i Ruvkuna już wiemy, że cechy genetyczne mogą być także nabyte i kształtowane przez szeroko pojęte środowisko.
Informacja genetyczna przepływa od DNA do RNA za pośrednictwem procesu transkrypcji, a następnie mRNA (RNA przekaźnikowe) kieruje produkcją białek w komórce. Jak wyjaśnia jeden z noblistów, to geny instruują maszynerię komórkową, aby budowała określone białka, które wykonują większość pracy w komórce. Precyzyjna kontrola tego, które geny są przekształcane w białka, jest kluczowa dla życia.
Jednak z biegiem lat okazało się, że proces ten nie jest tak prosty. Ambros i Ruvkun odkryli nowego gracza – mikroRNA. Te maleńkie fragmenty informacji genetycznej, same w sobie nie kodujące genu, wpływają na to, czy dana instrukcja genetyczna zostanie zrealizowana, czy nie i mogą w pewien sposób zakłócać zaplanowaną produkcję białek. To nowe spojrzenie na regulację genów zrewolucjonizowało naszą wiedzę o tym, jak organizmy dostosowują swoje funkcje do zmieniających się warunków.
Znaczenie regulacji genów dla zdrowia
Regulacja genów to proces niezbędny dla utrzymania zdrowia. Gdy przebiega nieprawidłowo, może prowadzić do poważnych chorób, takich jak rak, cukrzyca, choroby kardiologiczne, psychiczne czy autoimmunologiczne. Odkrycia dokonane przez Ambrosa i Ruvkuna umożliwiają naukowcom lepsze zrozumienie tych procesów, diagnostykę i poszukiwanie nowych terapii, które mogłyby przeciwdziałać zakłóceniom w regulacji genów.
Współczesna biologia, a w ślad za tym medycyna, stale rozwijają się w oparciu o to odkrycie. MikroRNA staje się kluczowym elementem w badaniach nad nowymi metodami leczenia wielu schorzeń. Praca tegorocznych laureatów Nagrody Nobla otworzyła nową erę w biologii molekularnej, przynosząc nie tylko głębsze zrozumienie mechanizmów regulacji genów, ale także nowe możliwości medycyny precyzyjnej i leczenia celowanego.
DNA
nie zawsze jest przeznaczeniem, a mikroRNA i inne mechanizmy epigenetyczne to
droga do jego zmiany – Bardzo trafne jest porównanie ludzkiego genomu do pociągu, który ma wiele wagonów. W dużym uproszczeniu, geny czyli wagony i znajdujące się między nimi nasze mRNA (RNA przekaźnikowe), jeżdżą po kodzie genetycznym czyli po torach. Wszystko jest ze sobą doskonale skomunikowane. Natomiast odkryte mikroRNA są kimś w rodzaju zawiadowców stacji lub znaków drogowych i świateł. To one regulują wysiadanie z wagoników białek, które pełnią wybraną funkcję. Tą funkcją może być np. uruchomienie albo wyłączenie konkretnego genu. Ci zawiadowcy regulują ruch w trakcie naszego życia i zmieniają rozkład jazdy dostosowując go do okoliczności – tłumaczy obrazowo prof. Robert Śmigiel.
W ostatnich latach dynamicznie rośnie zainteresowanie wpływem diety i czynników środowiskowych na kod genetyczny człowieka. Okazało się, że jest to szczególnie istotne w kluczowym okresie pierwszego 1000 dni życia dziecka. W tym czasie rozwój organizmu jest najbardziej intensywny, a wszelkie modyfikacje środowiskowe, w tym przede wszystkim sposób odżywiania, mogą znacząco wpływać na zdrowie i ryzyko wystąpienia różnych chorób w dorosłym życiu.
Zjawisko to jest związane ze wspomnianą już epigenetyką, dziedziną nauki badającą, jak czynniki zewnętrzne mogą wpływać na ekspresję genów, oczywiście bez zmiany samej sekwencji DNA.
– Teraz na nowo rozumiemy zasady dziedziczenia chorób. Przykładem jest wpływ odżywiania matki podczas ciąży na rozwój płodu, który może programować metabolizm dziecka na całe życie. Badania przeprowadzone w populacjach dotkniętych głodem podczas II wojny światowej, takich jak Holandia i Rosja, wykazały, że dzieci matek, które doświadczyły niedoborów żywności w czasie ciąży, miały większe ryzyko wystąpienia chorób metabolicznych, takich jak otyłość i cukrzyca, w dorosłym życiu – mówi prof. Śmigiel i dodaje. – Modyfikacje dziedziczenia pojawiają się nie tylko na poziomie pokoleń, ale również w pojedynczym organizmie w ciągu jego życia.
Wykorzystanie wiedzy na temat funkcji mikroRNA i epigenetyki w USK we Wrocławiu
Specjaliści Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu już dziś wykorzystują wiedzę na temat funkcji mikroRNA w codziennej pracy. Dzięki lepszemu poznaniu mechanizmów sterujących funkcjonowaniem organizmu, poszerzają się możliwości zarówno diagnostyki, jak i leczenia chorób, w tym tych rzadkich.
– Informacje na temat tego, jak regulowana jest aktywność genów pozwalają m.in. naszym onkologom i hematoonkologom na bardziej precyzyjną diagnostykę, oznaczanie mikroRNA czy np. poznawanie dokładniejszego genotypu guza. Ma to oczywisty wpływ na szersze możliwości terapeutyczne, lepsze dobranie leków, stosowanie różnych kombinacji leków, również leków celowanych, indywidualnych dla danego pacjenta. W USK stosujemy leczenie epigenetyczne m.in. w ostrej białaczce szpikowej. To dzięki takim odkryciom w efekcie zwiększamy szanse pacjentów na pełne wyleczenie – podsumowuje prof. Śmigiel.
Nagroda Nobla z fizjologii i medycyny dla Polaków
Nagroda ufundowana przez szwedzkiego wynalazcę dynamitu, Alfreda Nobla, przyznawana jest od 1901 roku. Kryterium oceny wskazane przez fundatora jest do dzisiaj podstawą dla członków komitetów. To musi być najbardziej przełomowe i najważniejsze odkrycie lub opracowanie, przynoszące ludzkości największe korzyści. Laureaci nagrody otrzymują złoty medal z wizerunkiem Alfreda Nobla oraz kaligrafowany dyplom. Oczywiście najcenniejszą oprócz renomy jest nagroda finansowa związana z tym wyróżnieniem. Od ubiegłego roku to 11 mln koron szwedzkich czyli ponad 4 mln zł.
Polakom nie udało się do tej pory otrzymać tego wyróżnienia w dziedzinie fizjologii i medycyny, jednakże wiadomo, że kilka osób związanych z Polską było do tej nagrody nominowanych. Niestety nominacje i dokumenty dotyczące wyboru pozostają tajemnicą przez ok. 50 lat, dlatego znane nam są tylko dane ujawnione do 1953 r. Polacy z pewnością kojarzą takie nazwiska jak Hirszfeld, Babiński czy Weigl. Bardzo często ich imieniem nazywane są w Polsce szpitale, ulice oraz place. To trzech spośród prawdopodobnie sześciu naukowców nominowanych do Nagrody Nobla w latach 1911-1953 związanych z medycyną i fizjologią.
|
Grzybobranie może skończyć się w szpitalu |
Grzybobranie może skończyć się w szpitalu:
eksperci z USK we Wrocławiu ostrzegają przed zatruciami
Sezon grzybowy w pełni, ruszamy do lasu i… lądujemy w szpitalu. Tego scenariusza możemy jednak uniknąć. Wystarczy posłuchać specjalistów z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, którzy podpowiadają, na co zwrócić uwagę, jakie są pierwsze objawy i jak duże jest ryzyko zatrucia. Co szczególnie ważne, duże zagrożenie niesie za sobą grzybobranie na terenach popowodziowych.
Amatorzy grzybów na SORach
Rocznie w sezonie grzybowym szpitalne oddziały ratunkowe w Polsce przyjmują nawet 5 tysięcy pacjentów z objawami zatrucia, spora część to zatrucia grzybowe. Nie udaje się uratować kilkudziesięciu osób rocznie.
- Zawsze wiemy, kiedy w lasach jest tak zwany wysyp, ze względu na wzrost liczby hospitalizacji związanych z zatruciami. Mówiąc wprost, co raz więcej osób z objawami zatrucia trafia na SORy. Najcięższe, także te śmiertelne przypadki zatrucia muchomorem sromotnikowym na szczęście nie są częste, ale dużo jest grzybiarzy, którzy dali się zwieść np. czubajeczkom nazywanym potocznie pseudo kaniami
- tłumaczy dr n. med. Janusz Sokołowski, kierownik Szpitalnego Oddziału Ratunkowego Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. - Te stosunkowo powszechne grzyby łatwo mogą być pomylone z jadalnymi kuzynami – czubajką kanią lub gwiaździstą. Kiedy w okresie grzybowym trafia do nas ktoś z bólami brzucha, biegunką czy wymiotami, zawsze pytamy, czy jadł grzyby.
Pierwsze objawy zatrucia pojawiają się ok. 4-8 godzin po posiłku. Jeśli to tylko niestrawność wywołana grzybami, to objawy mogą ustąpić po podaniu leków rozkurczowych, przeciwbólowych i zmianie diety. Jednak, kiedy podejrzewamy zjedzenie trujących grzybów, najlepiej nie czekać tylko zgłosić się do lekarza, bo chociaż początkowo objawy niestrawności mogą ustąpić, to istnieje ryzyko, że wrócą w drugiej dobie. To o tyle utrudnia leczenie, że nie można zrobić płukania żołądka, a toksyny w organizmie już uszkadzają narządy wewnętrzne. Najczęściej w trzeciej, czwartej dobie dochodzi do rozwoju niewydolności wątroby i nerek. Część pacjentów wymaga pilnego przeszczepienia wątroby i niestety nie wszystkich udaje się uratować.
Nie powinniśmy zapominać, że zatrucie grzybami to nie jedyne zagrożenie, które wiąże się ze spożyciem tego przysmaku. Dotkliwe skutki, w szczególności związane z bólem brzucha, rozstrojem żołądka i jelit, może wywołać również spożycie nadmiernej ilości grzybów.
- Wspomniane wcześniej i lubiane przez szerokie grono grzybiarzy czubajki kanie, bardzo często przygotowywane są w formie panierowanej, przypominającej kotlety schabowe. Grzyby są
z zasady ciężkostrawne, a gruba warstwa panierki w połączeniu z olejem użytym do smażenia
i ilością spożytych grzybów, tylko potęguje obciążenie naszego układu pokarmowego - dodaje dr Sokołowski.
Grzyby nie dla dzieci
- Biorąc pod uwagę wartości odżywcze, pomijając te smakowe, podawanie grzybów dzieciom nie ma sensu, tym bardziej, że są ciężkostrawne - zauważa dr n. med. Tomasz Pytrus, kierownik Kliniki Pediatrii, Gastroenterologii i Żywienia USK we Wrocławiu.
Specjaliści podkreślają, że grzyby hodowlane mogą pojawiać się w diecie dziecka dopiero od około 1. roku życia, a grzybów leśnych nie powinno się podawać dzieciom co najmniej do 12. roku życia. Dr Tomasz Pytrus przypomina, że najcięższe zatrucia dotyczą zjedzenia muchomora sromotnikowego, w przebiegu których może bowiem dojść do uszkodzenia wątroby, nerek czy serca.
- Uszkodzenie wątroby jest nieodwracalne i jedynym ratunkiem jest przeszczepienie organu. Najcięższe zatrucia paradoksalnie dotyczą doświadczonych grzybiarzy, którzy zbierają grzyby blaszkowe. Gubi ich rutyna - dodaje specjalista, który przypomina głośny przypadek sprzed kilku lat, kiedy do szpitala trafiła cała rodzina. -
Dziadek zrobił sos grzybowy i poczęstował bliskich. Jedno dziecko zmarło, drugie miało przeszczep wątroby, natomiast dziadek i babcia nie przeżyli tej fatalnej pomyłki. Mechanizmy zatrucia u dzieci i dorosłych są podobne, przy czym w przypadku dzieci wystarczy niewielka ilość toksyny, aby doszło do tragedii.
Grzyby na terenach powodziowych
- Tego na pierwszy rzut oka nie widać, ale szczególnie w tym sezonie, grzyby mogą być skażone -uczula prof. Jarosław Drobnik, naczelny epidemiolog Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. - Nie powinniśmy zbierać grzybów na terenach, które były zalane, nawet jeśli teraz nie ma tam już wody.
Epidemiolog dodaje, że w powodziowej wodzie mogło być wszystko, od różnych materiałów biologicznych, po materiały chemiczne, a więc nawozy sztuczne czy oleje.
- Niestety sporo tych trujących substancji grzyb absorbuje, a poza tym część może pozostawać na ich powierzchni po ustąpieniu wody. Zwykłe mycie nie pomoże w pozbyciu się zanieczyszczeń.
Co ważne, nie powinniśmy kupować grzybów z niesprawdzonego źródła, od przydrożnych zbieraczy, dla których może liczyć się zarobek, a nie bezpieczeństwo klientów - dodaje prof. Drobnik.
Oczywiście trzeba pamiętać o tym, żeby nie zbierać grzybów, których nie znamy, a nawet jeśli jesteśmy wytrawnymi grzybiarzami, warto zgłosić się do punktu, w którym można zweryfikować swoje zbiory.
|
Informacja dla pacjentów Poradni Dermatologii i Chirurgii Plastycznej |
III Spotkanie edukacyjne i warsztaty SZKOŁA RADZENIA SOBIE |
Medycy z Kijowa odwiedzili Wrocław – współpraca po ataku na szpital dziecięcy |
Medycy z Kijowa odwiedzili Wrocław – współpraca po ataku na szpital dziecięcy
Lekarze ze zbombardowanego szpitala dziecięcego w Kijowie kończą dwutygodniową wizytę we Wrocławiu. Na zaproszenie Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego i Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu mogli poznać polski system zdrowia, terapie stosowane w klinikach i funkcjonowanie całego ośrodka.
– Zdjęcia zbombardowanego szpitala dziecięcego w Kijowie obiegły cały świat. Dwa miesiące temu – 8 lipca – mogliśmy zobaczyć dramatyczne relacje z akcji ratunkowej w szpitalu Ochmatdyt, zniszczone sale szpitalne i chore dzieci z kroplówkami na ulicach. Pocisk, który trafił w największy ukraiński szpital pediatryczny, w którym były setki dzieci, ważył prawie dwie i pół tony. Dwie osoby zginęły, a 30 zostało rannych, w tym dziesięcioro dzieci. Uszkodzona została m.in. nowoczesna część kompleksu medycznego, oddana do użytku ledwie kilka lat przed wybuchem wojny.
Szpital nie przerwał pracy
Zniszczenia po ataku rakietowym były poważne, ale udało się tak przemieścić pacjentów, że nie trzeba było przerywać pracy. Było to jednak traumatyczne przeżycie zarówno dla dzieci jak i personelu. W pierwszym odruchu kierownicy klinik Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu zaproponowali przyjęcie dzieci wymagających pomocy, jednak ukraińscy lekarze zapewnili, że tym razem sobie poradzą. Przypomnijmy, że zaraz po wybuchu wojny kilkoro dzieci właśnie z tego kijowskiego szpitala zostało przetransportowanych na leczenie do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu (USK).
– Miałem okazję odwiedzić szpital pediatryczny w Kijowie jeszcze przed wybuchem wojny. To nowoczesny kompleks medyczny, który działa na europejskim poziomie. W transplantacjach szpiku ma bardzo dobre wyniki – opowiada prof. dr hab. Krzysztof Kałwak, Kierownik Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej USK we Wrocławiu.
Lekarze – chwila oddechu i wymiana doświadczeń
Lekarze ze szpitala Ochmatdyt mimo ciągłych alarmów bombowych i nalotów pracują na pełnych obrotach. O ich zaproszeniu do Polski, kilka dni po ataku, pomyślał Konsul RP w Kijowie, który zwrócił się z taką propozycją do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.
– Nasza odpowiedź była błyskawiczna, rozpoczęliśmy przygotowania do przyjęcia gości z kijowskiego szpitala. Dla nas to nie tylko okazja do pomocy, ale także możliwość budowania współpracy na przyszłość – tłumaczy dr Marcin Drozd, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.
Ośmioosobowa grupa pediatrów ze szpitala Ochmatdyt przyjechała do Wrocławia zaraz na początku września. Jako obserwatorzy przez dwa tygodnie mogli odwiedzić wszystkie kliniki pediatryczne, w tym Klinikę Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej oraz Klinikę Chirurgii i Urologii Dziecięcej. Ukraińscy goście to między innymi alergolodzy, gastroenterolodzy i okuliści, stąd też w planie wizyty były spotkania w klinikach zgodnych z ich specjalizacjami.
– Nasi goście interesowali się terapiami stosowanymi w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym i naszym systemem jakości. Naturalnie bezcenne były spotkania z kadrą medyczną i możliwość wymiany doświadczeń. Była też okazja do odwiedzenia zabytkowego kampusu USK przy ul. M. Skłodowskiej-Curie – zaznacza dr Agnieszka Zdęba-Mozoła, zastępca dyrektora ds. personalnych i jakości USK we Wrocławiu.
Lekarze mieli możliwość zapoznania się ze standardami leczenia oraz specyfiką pracy w tak dużej jednostce, jaką jest Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu. Była też szansa uczestniczenia lekarzy we Wrocławskich Dniach Promocji Zdrowia, gdzie w miasteczku zdrowia Uniwersytetu Medycznego i USK mogli poznać aktywności polskich specjalistów w profilaktyce i promocji zdrowego stylu życia.
– Dzięki zaangażowaniu Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu mogliśmy także zapewnić naszym gościom noclegi w domach studenckich, a czas spędzony we Wrocławiu to nie były tylko wizyty w klinikach, ale również spotkania towarzyskie i zwiedzanie miasta – podkreśla Anna Paluchiewicz kierownik Działu Zarządzania Zespołami Ludzkimi USK we Wrocławiu, która opiekowała się grupą.
Wszyscy deklarowali, że chcą się dowiedzieć jak najwięcej, aby wrócić z tą wiedzą do Kijowa, do szpitala, który mają nadzieję, że wkrótce zostanie odremontowany.
– To były bardzo wartościowe dwa tygodnie. Stanowczo za krótko, żeby poznać całość działalności tak dużego szpitala, ale wystarczająco długo, żeby docenić ogrom pracy włożony w organizację tego kompleksowego i nowoczesnego ośrodka – podsumowuje Olga Gryn, alergolog z Kijowa. – Udało nam się w czasie pobytu nawiązać bardzo przyjazne relacje z polskimi lekarzami i z pewnością będziemy starali się zacieśniać naszą współpracę.
|
Nerki pod lupą, koordynatorzy transplantacyjni łączą siły – kolejny etap projektu RozwijaMY w USK |
Wrocław, 10 września 2024 r.
Nerki
pod lupą, koordynatorzy transplantacyjni łączą siły – kolejny etap projektu
RozwijaMY w USK
Z przeszczepioną nerką można żyć nawet 30 lat, jednak w praktyce jest to średnio od 7 do 10 lat - lekarze i naukowcy z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego i Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu chcą to zmienić. To założenie chcą osiągnąć, badając mechanizmy odrzucania przeszczepionego organu oraz dzięki lepszej koordynacji donacji, bowiem więcej transplantacji, to krótszy czas oczekiwania na przeszczep i lepsze rokowania. W USK właśnie wprowadzono strukturalne zmiany. Razem
skuteczniej
Koordynatorzy transplantacyjni z
Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu (USK) łączą siły, aby lepiej
wykorzystać możliwości pobierania narządów do przeszczepów nie tylko we
Wrocławiu, ale w całym regionie. Ma temu służyć wrześniowe powołanie Biura ds.
Transplantacji i Donacji USK we Wrocławiu w ramach dużego projektu RozwijaMY,
który wprowadził zmiany w strukturach organizacyjnych jednostek
Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego i Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.
Jak mówi
Mateusz Rakowski, kierownik nowego biura – wszyscy koordynatorzy
transplantacyjni zgromadzeni w jednym miejscu, współpracujący nie tylko w
ramach USK, ale także ze szpitalami w regionie, mogą zdecydowanie poprawić
statystyki na Dolnym Śląsku.
– Warto
zawalczyć o zmianę obecnej sytuacji, ponieważ lepsza koordynacja i współpraca
mogą realnie zwiększyć liczbę przeprowadzanych transplantacji, co z kolei
przełoży się na możliwość ratowania większej liczby osób w całym regionie –
podkreśla Rakowski.
Uniwersytecki
Szpital Kliniczny we Wrocławiu deklaruje wsparcie mniejszych ośrodków, które
chcą pobierać narządy od zmarłych dawców, ale mają różnego rodzaju problemy,
takie jak brak odpowiednich specjalistów czy infrastruktury. Część niezbędnych
badań i kwalifikacji można przeprowadzić już w USK.
– Najlepiej
byłoby pobierać narządy lokalnie, a nie transportować je z drugiego końca
Polski. To jest korzystne ze względów medycznych, oszczędzamy czas, ale i
finanse. W tej sytuacji zyskać mogą wszyscy – dodaje koordynator
Mateusz Rakowski.
Uniwersytecki
Szpital Kliniczny we Wrocławiu poprzez działalność Biura ds. Transplantacji i
Donacji chce wziąć na siebie zadanie prowadzenia szkoleń i edukacji w celu
zwiększenia świadomości zarówno w środowisku medycznym jak i w społeczeństwie.
Już teraz jest zaangażowany w miejską akcję edukacyjną „Zgoda to dar życia.
Tak, chcę być dawcą”, prowadzoną we
wrocławski
szkołach.
–
Nowe Biuro ds. Transplantacji i Donacji to bardzo ważne miejsce w USK, które
skupia wszystkich koordynatorów zajmujących się dotychczas transplantacją
różnych narządów. Chcemy nie tylko usprawnić te działania, ale skupić się
głównie na tym, żeby jeszcze efektywniej pozyskiwać więcej dawców. Ale trzeba
też pamiętać dla kogo to robimy, biorcami narządów są nasi pacjenci. Ci, którzy
mają chore nerki bardzo często są wiele lat dializowani, jeżdżą 3-4 razy w
tygodniu do szpitala, spędzają w nim wiele godzin. Jak się doliczy do tego
jeszcze czas poświęcony na dojazd, to można powiedzieć, że mają wyjęte z życia
połowę czasu na dializowanie. Przeszczepienie nerki u takiego pacjenta powoduje
niesamowitą poprawę komfortu życia tych ludzi. Mogą wrócić do normalnego
funkcjonowania, do swoich rodzin, czy też do pracy. To jest bardzo ważne dla
pacjentów – podkreśla dr Marcin Drozd, dyrektor Uniwersyteckiego
Szpitala Klinicznego.
Sprawdzony wzorzec
transplantacji
W
Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym od trzech lat przeszczepiane są serca,
średnio rocznie to około 43 transplantacje u dorosłych pacjentów, najwięcej w
Polsce. Unikalny w skali kraju sukces ośrodka wynika z połączenia ogromnego
doświadczenia i zaangażowania kadry medycznej oraz wypracowania skutecznych i
sprawnych procedur. Teraz wzorzec będzie przenoszony na obszar nefrologiczny. W
2023 roku we wrocławskiej klinice udało się wykonać ponad 60 transplantacji
nerek, w tym pobrane od dawców żywych.
Na
przeszczepienie nerki w Polsce czeka się około 1 roku, w 2023 roku w naszym
kraju wykonano 977 takich operacji. USK we Wrocławiu ma wieloletnie doświadczenie
w tym zakresie, a w poradni przyklinicznej pacjentami są osoby, które już ponad
25 lat temu dostały szansę na lepsze i, jak się okazuje, długie życie po
transplantacji.
– Przez
rok byłem uzależniony od dializ, co ograniczało moje możliwości i wpływało na
jakość życia. Teraz, prawie 3 lata po transplantacji, czuję się jak nowo
narodzony. Mogę pracować, podróżować i cieszyć się czasem z rodziną bez
ciągłego myślenia o ograniczeniach wynikających z dysfunkcji organizmu. To
niesamowite, decyzja jednej osoby o chęci pomocy i ofiarowania swojego organu,
może całkowicie odmienić życie innego, zazwyczaj zupełnie obcego człowieka –
mówi Artur Korczak, pracownik USK we Wrocławiu, który w 2021 roku
otrzymał nową nerkę.
Klinika
Nefrologii, Medycyny Transplantacyjnej i Chorób Wewnętrznych w nowej
strukturze
W ramach
projektu RozwijaMY Klinika Nefrologii i Medycyny Transplantacyjnej USK została
włączona do Instytutu Chorób Wewnętrznych, gdzie pacjenci mogą liczyć na
szerszy dostęp do specjalistów. Nowe centrum doskonałości w USK rozwija
innowacyjne metody diagnostyki i leczenia w obszarze zdrowia nerek, co pozwoli
na lepsze wykrywanie i zarządzanie chorobami nerek już we wczesnych stadiach.
Klinika
dysponuje 60 łóżkami, natomiast pod opieką poradni nefrologicznej USK we
Wrocławiu jest obecnie około 1300 pacjentów z całego regionu po przeszczepieniu
nerki. Szacuje się, że 4-5 milionów osób w Polsce ma przewlekłą chorobę nerek,
z czego 90 procent nie leczy się, bo nie ma takiej świadomości. Absolutnym
priorytetem zespołu Kliniki jest więc wczesna diagnostyka i hamowanie progresji
niewydolności nerek.
– Diagnostyka
w nefrologii rozwija się w szybkim tempie, a nowoczesne metody, takie jak transkryptomika
oraz proteomika, nad którymi intensywnie pracujemy, mogą odegrać kluczową rolę
w identyfikowaniu wczesnych biomarkerów choroby, co w konsekwencji pozwoli na
wdrożenie spersonalizowanego leczenia – mówi prof. dr hab. Mirosław
Banasik, kierownik Kliniki Nefrologii, Medycyny Transplantacyjnej i Chorób
Wewnętrznych w Instytucie Chorób Wewnętrznych USK we Wrocławiu, wskazując na
możliwości, jakie dają nowoczesne technologie w walce z chorobami nerek.
Niewydolność
nerek rozwija się po cichu
Niewydolność
nerek i prowadzące do niej kłębuszkowe zapalenia nerek to poważne schorzenia,
które mogą rozwijać się stopniowo i przez długi czas pozostawać niezauważone.
– Jednym
z największych wyzwań związanych z tymi chorobami jest ich skryty przebieg, ponieważ
w początkowych stadiach mogą nie dawać żadnych wyraźnych objawów –
podkreśla prof. Banasik. – W efekcie wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że
ich nerki przestają funkcjonować prawidłowo, co opóźnia podjęcie leczenia – dodaje.
Wczesna
diagnostyka jest kluczowa, aby zapobiec postępowi tych chorób i uniknąć
poważnych powikłań, takich jak schyłkowa niewydolność nerek, która wymaga
dializoterapii lub przeszczepienia nerki. Proste badania, takie jak analiza
moczu, pomiar stężenia kreatyniny we krwi oraz badania obrazowe, mogą pomóc w
wykryciu problemów z nerkami na wczesnym etapie. Regularne kontrole u lekarza,
zwłaszcza u osób z grup ryzyka (np. chorych z cukrzycą, osób z nadciśnieniem,
osób otyłych) są niezbędne, aby zidentyfikować zmiany w funkcjonowaniu nerek,
zanim staną się one nieodwracalne.
Warto
również edukować społeczeństwo na temat wczesnych, często niespecyficznych
objawów niewydolności nerek, takich jak zmęczenie, obrzęki, problemy z
koncentracją czy zmiany w oddawaniu moczu. Taka wiedza może zachęcić do
wczesnego zgłaszania się do lekarza i podjęcia diagnostyki. Dzięki temu
istnieje szansa na skuteczne zahamowanie progresji choroby i poprawę jakości
życia pacjenta.
– Edukacja jest niezbędna także w innym
obszarze, aby liczba dawców żywych mogła się zwiększyć. Wciąż brakuje
świadomości, że oddanie nerki nie oznacza rezygnacji z pełnowartościowego
życia. Wręcz przeciwnie, wielu dawców wraca do swoich codziennych aktywności zawodowych, sportowych czy rodzinnych bez
żadnych większych ograniczeń. To dowód na to, że medycyna i opieka pooperacyjna
osiągnęły już taki poziom, który pozwala na minimalizację ryzyka i zapewnienie
wysokiej jakości życia po operacji – zaznacza
prof. dr hab. Dariusz Janczak, kierownik Kliniki Chirurgii Naczyniowej, Ogólnej
i Transplantacyjnej USK we Wrocławiu. – Poszerzenie edukacji na temat
bezpieczeństwa i procedur związanych z dawstwem mogłoby przełamać społeczne
obawy i zachęcić więcej osób do rozważenia takiego kroku. Więcej dawców to
więcej transplantacji, a co za tym
idzie – więcej uratowanych pacjentów, którzy dzięki przeszczepieniu nerki mają
szansę na normalne, pełne i aktywne życie.
Klinika
Nefrologii, Medycyny Transplantacyjnej i Chorób Wewnętrznych USK we
Wrocławiu to także intensywna edukacja młodych talentów, uruchomienie
interaktywnych kursów online oraz liczne inicjatywy wspierające rozwój naukowy,
w tym staże i udział w międzynarodowych kongresach. Nowoczesne podejście do
kształcenia oraz współpraca z wiodącymi ośrodkami na świecie, takimi jak Uniwersytet
Alberty w Edmonton (Kanada), Uniwersytet Glasgow (Wielka Brytania), Szpital św.
Jerzego w Lipsku (Niemcy), Uniwersytet Wiedeński (Austria), Uniwersytet w
Göteborgu (Szwecja) czy Mosaiques-diagnostics w Hanowerze (Niemcy) - mają na
celu podniesienie standardów leczenia nefrologicznego oraz transplantacyjnego.
Badania
naukowe
Szczególne
miejsce w pracy naukowej specjalistów związanych z Katedrą i Kliniką
Nefrologii, Medycyny Transplantacyjnej i Chorób Wewnętrznych Uniwersytetu
Medycznego i Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu zajmują badania
nad mechanizmami hamowania progresji przewlekłej choroby nerek. Natomiast
jednym z najbardziej obiecujących kierunków badań jest są te, które mają
wydłużyć przeżycie przeszczepionej nerki.
– Będziemy
zdecydowanie rozwijać w tym obszarze współpracę z renomowanymi ośrodkami
międzynarodowymi, przyspieszając tym samym wprowadzanie nowych rozwiązań
terapeutycznych w Polsce – tłumaczy prof. Mirosław Banasik. – Nasz
zespół badawczy już teraz prowadzi pionierskie studia nad zastosowaniem
biomarkerów molekularnych w diagnozowaniu odrzucania przeszczepu, co stanowi
istotny krok w monitorowaniu i zarządzaniu stanem zdrowia pacjentów po
transplantacji. Chodzi o to, żeby nowa nerka jak najdłużej funkcjonowała u biorcy,
np. żeby to nie było 5, 10, ale 20 albo nawet 30 lat.
Profesor
Banasik otrzymał kilkadziesiąt nagród za osiągnięcia naukowe, w tym właśnie za
rozwój metod monitorowania odpowiedzi immunologicznej po przeszczepieniu nerki.
Jego prace przyczyniły się do lepszego poznania roli przeciwciał anty-HLA oraz
nie-HLA w procesie odrzucania przeszczepu, co jest istotne dla dalszego rozwoju
transplantologii nerek. Pierwsze prace naukowe na te tematy już zostały
opublikowane. Obecnie na podstawie tych badań powstaje praca doktorska,
przygotowywana przez jednego z uczestników Szkoły Doktorskiej Uniwersytetu
Medycznego we Wrocławiu
Równie
perspektywiczne są badania nad mechanizmami hamowania rozwoju przewlekłej
choroby nerek. Prace dotyczące badań nad proteomiką zostały opublikowane m. in.
w The Lancet Digital Health, Nephrology Dialysis Transplantation, a dotyczące
odpowiedzi immunologicznej, tworzone ze współudziałem prof. Banasika zostały
opublikowane m.in. w American Journal of Transplantation, Transplant
immunology, Transplantation, Journal of the American Society of Nephrology,
Journal of Clinical Medicine.
– Kompleksowe
działania połączone z międzynarodową współpracą naukową z pewnością podniosą
standardy leczenia nefrologicznego i transplantacyjnego, zarówno w naszym
ośrodku, jak i w całej Polsce – mówi prof. Banasik.
|
Wrocław, 4 września 2024 r.
Leczenie w rytm muzyki – muzykoterapia w USK we Wrocławiu, jedyne takie zajęcia w szpitalu na Dolnym Śląsku
Pierwszy dzwonek jeszcze nie dla nich, na razie słuchają kojących dźwięków ukulele i kołysanek. Wcześniaki w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu od pierwszych chwil życia korzystają z muzykoterapii. Zamiast odgłosów aparatury medycznej słuchają dźwięków specjalnie dobranych instrumentów. Wrocławski ośrodek jest jednym z nielicznych w Polsce, gdzie odbywają się takie zajęcia.
W każdy poniedziałek na oddziale neonatologii dyżuruje absolwentka muzykoterapii wrocławskiej Akademii Muzycznej. Weronika Serwa przychodzi na zajęcia ze specjalnie dobranym zestawem instrumentów, które muszą brzmieć delikatnie i kojąco.
– Najczęściej na oddziale słychać ukulele, na zajęciach sprawdzają się też dźwięki kalimby czy bębenka morskiego, który emituje szum wód płodowych. Wszystkie sesje są komponowane indywidualnie, w zależności od potrzeb opiekunów. Najpierw rozmawiamy, pytam o to co opiekunowie lubią, czy kiedykolwiek śpiewali – tłumaczy muzykoterapeutka.
Nawet jeśli nie znają słów, to mogą skorzystać ze śpiewników i autorskich kołysanek. Rodzice są bardzo otwarci, jeden z ojców przyznał, że nigdy wcześniej nie śpiewał, ale dla swojego dziecka jest gotów zrobić wszystko, byleby tylko mogło poczuć się lepiej.
Muzyka poddana badaniom naukowym
Muzykoterapia w Polsce jest znana od początku lat 70. ubiegłego wieku. Wieloletnie badania naukowe potwierdziły, że ta forma terapii, nawet u ekstremalnie małych noworodków działa terapeutycznie.
– W życiu płodowym dziecko słyszało głos matki, więc słuchanie jej śpiewu, to coś znajomego, coś co daje poczucie bezpieczeństwa – mówi prof. dr hab. n. med. Barbara Królak-Olejnik , kierownik Kliniki Neonatologii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. - To są same korzyści zarówno dla noworodków, jak i często zestresowanych opiekunów, martwiących się o zdrowie dziecka. Opublikowano również naukowe dowody na to, że muzykoterapia dobrze wpływa na rozwój, proces zdrowienia i samopoczucie. Świat nauki już dawno uznał, że muzykoterapia to zarówno dyscyplina naukowa, jak i praktyka o charakterze terapeutycznym, która stanowi hybrydę dwóch dziedzin – nauki i sztuki - dodaje lekarka. Muzykoterapia integruje elementy wielu obszarów takich jak psychologia, pedagogika i medycyna z oddziaływaniami artystycznymi.
Terapia sprawdzona w praktyce
W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu muzykoterapia jest prowadzona od ponad roku. To pierwsza i jedyna placówka na Dolnym Śląsku oraz czwarta w Polsce, która zapewnia najmniejszym pacjentom i ich rodzicom profesjonalne, indywidualne sesje muzykoterapeutyczne prowadzone przez wykwalifikowaną specjalistkę. Zdobyte przez ten czas doświadczenia, wysnute wnioski oraz uzyskanie opinii od rodziców i personelu medycznego pozwalają jednoznacznie stwierdzić, że muzykoterapia spełnia swoje założenia i cele:
- dla hospitalizowanych pacjentów: wsparcie psychofizyczne, stabilizacja behawioralna, zapewnianie wyważonej stymulacji dźwiękowo-zmysłowej i przyjaznego środowiska dźwiękowego,
- dla rodziców: zapewnienie bezpiecznego środowiska umożliwiającego przeżywanie trudnych emocji, ułatwienie nawiązywania i podtrzymywania więzi emocjonalnej i relacji ze swoim dzieckiem, zwiększanie poczucia sprawstwa i wspieranie w odgrywaniu roli rodzicielskiej podczas hospitalizacji dziecka.
Rodzice chwalą i wyczekują
– Śpiewając nie czułam skrępowania, pomimo tego, że nie jestem muzycznie uzdolniona. Już po pierwszym spotkaniu, zauważyłam, że mój głos uspokaja dziecko – mówi pani Magda, która na oddziale opiekowała się za wcześnie narodzoną córeczką. Pani Karolina podkreśla z kolei, że sesje muzykoterapii, to były dla niej chwile wzruszeń i okazja do odpoczynku. Młoda mama deklaruje, że będzie śpiewać po powrocie do domu, chociaż wcześniej tego nie robiła. – Muzyka, w tym autorskie kołysanki ze śpiewnika, stały się jednym z najważniejszych instrumentów komunikacji między mną a dzieckiem – dodaje pani Katarzyna. Takich zajęć powinno być więcej – zgodnie podkreślają rodzice wcześniaków, którzy mieli okazję skorzystać z muzykoterapii.
Więcej informacji:
Tomasz Król
p.o. Rzecznik Prasowy USK we Wrocławiu
tel. 71 733 10 55, 662 232 599
e-mail:
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
|
|
RozwijaMy profilaktykę i opiekę nad kobietami w ciąży oraz po porodzie - ruszają nowe poradnie |
Wrocław, 29 sierpnia 2024 r.
RozwijaMy profilaktykę i opiekę nad kobietami w ciąży oraz po porodzie - ruszają nowe poradnie
Pierwsza w Polsce poradnia zakaźna dla ciężarnych, poradnia patologii ciąży i wsparcie uroginekologiczne – to tylko niektóre nowe projekty realizowane w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu. Działające od niedawna Uniwersyteckie Centrum Położnictwa i Ginekologii wprowadza nowe rozwiązania, które w jednym miejscu zapewniają interdyscyplinarną opiekę nad pacjentkami. Część ruszy jeszcze we wrześniu.
– Współpraca wielu specjalistów w ramach Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego pozwala na szukanie nowych rozwiązań, które w praktyce poprawią bezpieczeństwo pacjentek – podkreśla lek. Maciej Kamiński, zastępca dyrektora ds. medycznych USK we Wrocławiu.
Jednym z takich projektów jest powołanie pierwszej w Polsce poradni zakaźnej dla kobiet ciężarnych, w której współpracują specjaliści Kliniki Pediatrii i Chorób Infekcyjnych USK oraz nowego Centrum.
– Problem został zauważony w czasie pandemii, kiedy stało się jasne, że ciężarne pacjentki wymagają specjalnej opieki i wzmożonego nadzoru. Pojawiło się między innymi sporo pytań o szczepienia w czasie ciąży. Przy współpracy z zakaźnikami możemy objąć opieką pacjentki i edukować lekarzy odnośnie profilaktycznych szczepień przeciwko grypie, COVID-19, RSV czy krztuścowi, który w ostatnim czasie staje się coraz poważniejszym problemem. Przedstawiamy lekarzom POZ najświeższe, sprawdzone informacje dotyczące szczepień i podkreślamy stosowanie Evidence Based Medicine - medycyny opartej na faktach – mówi dr hab. n. med. Tomasz Fuchs, kierujący Uniwersyteckim Centrum Położnictwa i Ginekologii USK we Wrocławiu i dodaje: – Do tego dochodzą równie groźne w ciąży zakażenia toksoplazmozą czy przypadki zakażenia wirusem cytomegalii, który może powodować poważne zagrożenie dla rozwijającego się płodu. Szpital planuje uruchomienie poradni zakaźnej już od połowy września, w ramach Uniwersyteckiego Centrum Położnictwa i Ginekologii.
Wsparcie leczenia patologii ciąży
Centrum Położnictwa i Ginekologii, jako ośrodek uniwersytecki, stawia sobie za cel zmniejszenie liczby porodów przedwczesnych, dlatego kładzie duży nacisk na diagnostykę zakażeń wewnątrzmacicznych u płodu. Wrocławski szpital jako jeden z nielicznych w regionie wykonuje amniopunkcję, która pozwala na szybkie zdiagnozowanie ryzyka i leczenie przyczyn przedwczesnych porodów.
– Zgodnie ze szpitalnym protokołem, jeśli mamy podejrzenie, że poród będzie przedwczesny, to jednym z elementów diagnostyki jest pobranie, pod kontrolą USG, płynu owodniowego z pęcherza płodowego przez nakłucie powłok brzusznych – tłumaczy dr Fuchs.
By ułatwić studentom Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu naukę tej procedury przez praktykę, w Centrum wdrożono maksymalne upraktycznienie zajęć, między innymi przy wykorzystaniu trenażerów zbudowanych przez zespół Centrum.
– Nie ma w naszym regionie poradni zajmującej się patologią ciąży w wyspecjalizowany sposób, a Narodowy Fundusz Zdrowia również nie przewiduje takiej procedury. Będąc najbliżej naszych pacjentek widzimy w praktyce, że stworzenie takiego dedykowanego miejsca jest bardzo potrzebne – wyjaśnia dr Tomasz Fuchs.
Istnieje sporo problemów, które wymagają specjalistycznej opieki, jak choćby cukrzyca ciężarnych czy młode pacjentki poradni i oddziału ginekologicznego z cukrzycą typu 1, które dopiero przygotowują się do zajścia w ciążę. Kobiety z pompami insulinowymi wymagają interdyscyplinarnej opieki lekarzy, którzy wiedzą, jak taką ciążę prowadzić, co może się wydarzyć i jakie niesie to za sobą ryzyko.
– Dzięki uruchomieniu poradni, możemy ograniczyć niepotrzebne hospitalizacje, wystarczą regularne kontrole – tłumaczy kierownik Centrum i dodaje: – Oczywiście pozostają jeszcze kwestie logistyczne. W przypadku pacjentek z odległych miejscowości trudno oczekiwać, by często przyjeżdżały do USK. Chodzi przede wszystkim o zapewnienie bezpieczeństwa.
Jedną z patologii ciąży jest wewnątrzmaciczne zahamowanie wzrastania płodu. Przyszłe mamy zmagające się z nim także mogą znaleźć pomoc w nowej poradni. Pacjentki te można bezpiecznie prowadzić w trybie ambulatoryjnym. Kolejne wyzwanie to ciąże mnogie wymagające wysokospecjalistycznej i dedykowanej opieki. USK we Wrocławiu planuje otwarcie nowej poradni już za kilka tygodni.
Niezwykle istotnym elementem wsparcia zarówno kobiet zmagających się z ciążami powikłanymi, jak również fizjologicznymi jest opieka położnicza. Pracujące w USK położne pomagają przyszłym mamom w kompleksowym przygotowaniu się do porodu oraz połogu. W każdą środę o godz. 13:00 w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu organizowany jest Dzień Otwarty Bloku Porodowego. Przyszłe mamy wraz z osobą towarzyszącą mogą poznać zespół oraz przestrzeń Bloku, dzięki czemu chwila przyjęcia na oddział będzie zdecydowanie bardziej komfortowa. W USK działa również Szkoła Rodzenia.
Poradnia uroginekologii
Przez lata problem wysiłkowego nietrzymania moczu był uznawany za wstydliwy. Pacjentki nie przyznają się do niego, a jeśli decydują się szukać pomocy, często nie wiedzą, gdzie się zgłosić. Na szczęście to się zmienia, pytanie o nietrzymanie moczu jest już standardowo zadawane podczas wizyt w gabinecie ginekologicznym, a dodatkowo kobiety same zmieniają podejście do tego zagadnienia. Dzięki szerokim możliwościom diagnostycznym i zespołowi doświadczonych specjalistów USK, otwarcie takiej poradni jest naturalnym krokiem. Pacjentki dostaną nie tylko diagnozę i zostaną poddane niezbędnemu leczeniu, także chirurgicznemu, ale będą miały również możliwość skorzystania z wyspecjalizowanej rehabilitacji uroginekologicznej.
Ginekologia onkologiczna
W 2023 roku w Polsce zdiagnozowano około 73 tysiące nowych przypadków nowotworów u kobiet, z czego około 15% stanowiły nowotwory ginekologiczne. Rak endometrium (trzonu macicy) jest najpowszechniejszym z tych nowotworów i wykazuje największą dynamikę wzrostu zachorowań i śmiertelności w Polsce w porównaniu do innych nowotworów ginekologicznych. Wskaźnik 5-letnich przeżyć w Polsce jest znacznie niższy niż w krajach Europy Zachodniej, a eksperci przewidują, że liczba zachorowań na te nowotwory wzrośnie o około 11% w ciągu następnych dwóch dekad.
Wysoka liczba przypadków tych nowotworów podkreśla konieczność regularnych badań profilaktycznych i wczesnej diagnostyki, które mogą znacząco zwiększyć szanse na skuteczne leczenie. Specjaliści USK podkreślają, że szczególnie istotne jest zwiększenie świadomości na temat objawów i czynników ryzyka wśród kobiet, co może przyczynić się do zmniejszenia liczby późnych diagnoz oraz poprawy ogólnych wyników leczenia.
USK, dzięki wsparciu Urzędu Miejskiego Wrocławia, od którego szpital otrzymał dotację na zakup aparatu USG, będzie mógł poszerzyć nasze możliwości diagnostyczne. Obecnie trwa już procedura przetargowa.
Podążając za światowymi trendami, Uniwersyteckie Centrum Położnictwa i Ginekologii przygotowuje się także do wykorzystania systemu robotycznego da Vinci, który już od przeszło roku wspiera pracę urologów i chirurgów z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.
Pamiętamy o najmłodszych pacjentkach
Po przeprowadzce z kliniki przy ulicy Marii Curie-Skłodowskiej, Centrum przy ul. Borowskiej kontynuuje pracę jedynej na Dolnym Śląsku publicznej Poradni Ginekologicznej dla Dziewcząt. Poradnia opiekuje się pacjentkami od okresu noworodkowego do ukończenia 18 roku życia. Dla komfortu pacjentek w tej poradni dyżurują kobiety, tak aby pierwsza wizyta w gabinecie ginekologicznym była jak najmniej stresująca i gwarantowała maksymalny komfort.
|
Chorują na cukrzycę, a nawet o tym nie wiedzą |
Chorują na cukrzycę, a nawet o tym nie wiedzą –
Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu z ofertą
darmowych pomp bezdrenowych
Kilkudziesięciu lekarzy wielu specjalizacji, blisko 50 miejsc dla pacjentów, laboratoria naukowe w tym laboratorium snu i zaawansowane technologicznie pracownie badań obrazowych – to wizytówka Kliniki Diabetologii, Nadciśnienia Tętniczego i Chorób Wewnętrznych Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. Chorym na cukrzycę klinika właśnie zaczęła oferować nowoczesne i wygodne rozwiązanie – pompy bezdrenowe, które mają wielkość zaledwie pudełka do zapałek.
Połączenie Kliniki Diabetologii i Chorób Wewnętrznych oraz Kliniki Chorób Wewnętrznych, Zawodowych, Nadciśnienia Tętniczego i Onkologii Klinicznej, działających od niedawna w ramach Instytutu Chorób Wewnętrznych, to kolejny element projektu RozwijaMy, realizowanego w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu z korzyścią dla samych pacjentów.
– Dzięki połączeniu naszych sił możemy kompleksowo diagnozować pacjentów z dwoma najczęstszymi chorobami cywilizacyjnymi, czyli z nadciśnieniem tętniczym i cukrzycą –
mówi prof. dr hab. Piotr Wiland, p.o. dyrektora Instytutu Chorób Wewnętrznych USK.
O skali problemu mówią same liczby, nadciśnienie tętnicze dotyczy około 11 milionów Polaków, natomiast z cukrzycą zmaga się szacunkowo około 4 milionów osób. Co gorsze wiele z nich nawet nie wie, że choruje i zgłasza się po pomoc, dopiero kiedy dojdzie do powikłań. Bardzo często nadciśnienie tętnicze i cukrzyca występują jednocześnie, przebieg jednej choroby wpływa na drugą i działa to, jak naczynia połączone, dlatego skoordynowane leczenie diabetologiczne i hipertensjologiczne daje szansę na lepsze wyniki.
– Dzięki temu chorzy z wielochorobowością nie muszą szukać pomocy w różnych klinikach, kompleksową pomoc otrzymują w jednym miejscu – dodaje prof. Wiland.
Cukrzyca pod kontrolą
Oddział Kliniczny Diabetologii, Nadciśnienia Tętniczego i Chorób Wewnętrznych jest referencyjnym ośrodkiem uniwersyteckim zajmującym się diagnozowaniem i leczeniem cukrzycy.
Eksperci biją na alarm – mimo ogromnego postępu w leczeniu – cukrzyca nadal jest cichym zabójcą.
– Cukrzycę można opanować –
przekonuje dr hab. Katarzyna Madziarska, prof. UMW. Jak zapewnia kierująca Kliniką Diabetologii, Nadciśnienia Tętniczego i Chorób Wewnętrznych USK obecnie są dostępne terapie, które redukują wysokie wartości glikemii, ale nie obniżają niskich, co też może zagrażać życiu.
Są bezpieczne dla pacjentów, ale muszą być przyjmowane pod kontrolą lekarza. Leki te zasłynęły ze skutków ubocznych, jakim jest utrata wagi. Specjaliści nie mają wątpliwości – bez nadzoru skutki mogą być katastrofalne dla zdrowia. W leczeniu cukrzycy przynoszą jednak doskonałe efekty.
– To jest przełom, który pozwala na zrobienie kroku w tył i rezygnację z podawania insuliny. Nie wolno jednak zapominać o tym, że bez nadzoru lekarza jak wszystkie preparaty, one również mogą mieć działania niepożądane –
przestrzega prof. Madziarska.
A to nie koniec nowoczesnych rozwiązań oferowanych pacjentom. Zupełną nowością są pompy bezdrenowe. To jak tłumaczy diabetolog dr Maciej Rabczyński zminiaturyzowana wersja pompy, która jest przyklejana bezpośrednio do skóry. Nie jest potrzebny pasek, nie ma drenów, jest po prostu bardziej komfortowa dla naszych pacjentów. Nowa pompa jest wielkości pudełka do zapałek, łatwo ją ukryć, co dla niektórych chorych jest ważne.
Proste badanie na wagę zdrowia
– Cukrzyca jest nazywana cichym zabójcą, nie boli, nie daje żadnych objawów, a może w sposób niezauważony niszczyć organizm – zaznacza dr Rabczyński. – Warto zwrócić uwagę na sygnały ostrzegawcze: zwiększone pragnienie, niezamierzoną utratę wagi czy zwiększone oddawanie moczu.
Z badań wynika, że co dziesiąty Dolnoślązak nie wie, że choruje na cukrzycę. Najczęściej pacjenci dowiadują się o chorobie przypadkowo, podczas innych badań, bardzo często trafiają do lekarza z powikłaniami. A wystarczyłoby w ramach badań profilaktycznych zrobić krzywą cukrową lub oznaczyć hemoglobinę glikowaną, która pokazuje średni poziom glikemii z ostatnich trzech miesięcy.
Nadciśnienie tętnicze nie boli, a nieleczone może zabić
Oddział Kliniczny Diabetologii, Nadciśnienia Tętniczego i Chorób Wewnętrznych jest jedynym na Dolnym Śląsku referencyjnym ośrodkiem uniwersyteckim zajmującym się leczeniem cukrzycy oraz nadciśnienia tętniczego u osób dorosłych. Do USK trafiają między innymi pacjenci z nadciśnieniem opornym, którzy pomimo wdrożenia złożonej farmakoterapii nie uzyskali poprawy. Do tej pory klinika przyjmowała rocznie około 700 pacjentów z nadciśnieniem tętniczym, teraz tych chorych może być więcej, bo część z nich jest przyjmowana na oddział w ramach Krajowej Sieci Kardiologicznej i Programów Opieki Koordynowanej.
Jak tłumaczy dr Anna Szymańska-Chabowska, hipertensjolog, konsultantka wojewódzka ds. hipertensjologii, nie wszyscy pacjenci z nadciśnieniem tętniczym muszą leżeć w szpitalu, ponieważ u chorych, u których nadciśnienie nie przybiera formy powikłanej choroby wystarczą badania i konsultacja wielospecjalistyczna, aby wdrożyć skuteczne leczenie. Nadciśnienie tętnicze dotyczy nie tylko osób w podeszłym wieku, do kliniki trafiają też młodzi ludzie, u których zdiagnozowano nadciśnienie „de novo”. W takich przypadkach trzeba wykluczyć nadciśnienie wtórne.
– Dla wielu chorych diagnoza, to zaskoczenie, bo nadciśnienie może rozwijać się latami i nie dawać żadnych objawów. Niestety większość chorych bagatelizuje pierwsze sygnały i zgłasza się dopiero z powikłaniami, a wystarczyłby przynajmniej kilka raz w roku zmierzyć sobie ciśnienie. To zalecenie dotyczy także dzieci od trzeciego roku życia – dodaje dr Szymańska-Chabowska.
Dobrą praktyką byłoby raz w miesiącu lub raz na dwa miesiące robić sobie tzw. tydzień pomiarowy w domu. Niezależnie od tego, czy czujemy się dobrze, czy coś nam dolega. Kupujemy sobie ciśnieniomierz i zapisujemy wyniki, wartości ciśnienia w warunkach domowych nie powinny przekraczać 135/85 mmHg. Jeśli te wartości, w sposób powtarzający się są wyższe, trzeba poszukać pomocy lekarza.
– Połączenie klinik w ramach Instytutu Chorób Wewnętrznych to znaczący krok w kierunku zapewnienia pacjentom cierpiącym z powodu chorób cywilizacyjnych takich jak nadciśnienie tętnicze i cukrzyca kompleksowej opieki. Dzięki wprowadzonym zmianom możemy jeszcze skuteczniej diagnozować, leczyć i zapobiegać powikłaniom, co bezpośrednio przekłada się na poprawę jakości życia naszych pacjentów –
mówi dr Marcin Drozd, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.
– Co równie istotne, studenci kształcący się w murach naszego szpitala mają teraz bezpośredni kontakt z wieloma ekspertami w jednym miejscu, zdobywając bezcenną wiedzę i możliwość obserwacji najlepszych fachowców w danych obszarach.
Klinika Diabetologii, Nadciśnienia Tętniczego i Chorób Wewnętrznych – ta oferta robi wrażenie
Refundowane pompy dla pacjentów z cukrzycą typu 1 w wieku od 18 do 26 lat (jedyna możliwość na Dolnym Śląsku).
Programy leczenia za pomocą osobistych pomp insulinowych w ramach WOŚP, z których korzystają ciężarne z cukrzycą typu 1.
Poradnia diabetologiczna kontynuująca leczenie i oferująca wsparcie edukatorów diabetologicznych i dietetyków (każdego miesiąca korzysta z niej 300 osób).
Poradnia przejściowa tzw. poradnia tranzycji, w której młodzież po ukończeniu pełnoletności kontynuuje leczenie rozpoczęte w Klinice Pediatrii, Endokrynologii, Diabetologii i Chorób Metabolicznych USK.
Laboratorium Snu, które prowadzi kompleksową diagnostyką różnych form zaburzeń snu. Chorzy są przyjmowani na całodobowe badania w specjalnie przygotowanych, wyciszonych gabinetach albo też dostają specjalną aparaturę do domu. Wyniki są analizowane przez zespół doświadczonych specjalistów, co pozwala na skuteczną pomoc pacjentom z bezdechem sennym czy innymi zaburzeniami snu. W ścisłej współpracy z Uniwersytetem Medycznym prowadzone są badania z zakresu kardiologii molekularnej, farmakoproteomiki, agregometrii i biotoksykologii.
|
RozwijaMY metody i poszerzamy doświadczenie w leczeniu tętniaków |
16.08.2024
RozwijaMY metody i poszerzamy doświadczenie w leczeniu tętniaków
Jako czwarty ośrodek w Europie i po raz pierwszy w Polsce neurochirurdzy i radiolodzy z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu zastosowali nowy typ urządzenia do leczenia tętniaków mózgu. Specjaliści wykorzystali przerywacz napływu, który od niedawna jest dostępny w renomowanych europejskich ośrodkach. Korzyści dla pacjentów to większa precyzja, a co za tym idzie bezpieczeństwo i skuteczność leczenia, mniejsze obciążenie i szybszy powrót do zdrowia.
Pierwsze cztery zabiegi w leczeniu tętniaków szeroko podstawnych naczyń mózgowych przy wykorzystaniu najnowocześniejszych przerywaczy napływu krwi do tętniaka zostały w poniedziałek (12 sierpnia) przeprowadzone w Uniwersyteckim Centrum Neurologii i Neurochirurgii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. Jak tłumaczy kierujący Oddziałem Klinicznym Neurochirurgii wchodzącym w skład Centrum dr Maciej Miś, tego typu tętniaki zawsze były wyzwaniem zarówno dla neurochirurgów, jak i radiologów interwencyjnych. Od wielu lat toczy się dyskusja czy bezpieczniej dla pacjenta zrobić zabieg klipsowania tętniaka otwierając czaszkę, czy wprowadzić przez tętnicę udową stenty. Ten drugi zabieg jest mniej inwazyjny, ale w przyszłości, w przypadku udaru stenty mogą utrudniać udrażnianie naczyń, dodatkowo pacjent musi przez dłuższy czas przyjmować leki przeciwpłytkowe. Pojawienie się nowoczesnych przerywaczy napływu pozwala na skuteczniejsze i bezpieczniejsze leczenie. Wystarczy małe nakłucie w pachwinie, aby zabezpieczyć najbardziej skomplikowane tętniaki. Po raz pierwszy to rozwiązanie zostało zastosowane w Europie w lipcu tego roku. Po raz pierwszy w Polsce właśnie teraz we Wrocławiu.
– Do tej pory nowy typ przerywacza przepływu w przypadku pojedynczych pacjentów zastosowano w Wielkiej Brytanii, Francji i Niemczech. Jesteśmy pierwszym polskim szpitalem, który wykorzystał to urządzenie, a wyjątkowości dodaje fakt, że pierwszego dnia pomogliśmy aż czterem chorym – dodaje dr Maciej Miś.
– Jesteśmy zawsze otwarci na nowości w leczeniu naszych pacjentów. Stale rozwijamy stosowane przez nas metody, a do tego potrzebny jest najnowocześniejszy sprzęt. Każda zmiana, która podnosi bezpieczeństwo i pozwala leczyć jeszcze więcej osób, jest dla nas niezwykle ważna. Z tego powodu z wielką radością gratuluję naszym specjalistom, którzy z sukcesem przeprowadzili te zabiegi. To dowód na to, że eksperci z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu są liderami w wykorzystaniu nowoczesnych technologii w medycynie - mówi dr Marcin Drozd, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.
Rozwój urządzeń do embolizacji tętniaków
Co prawda sama koncepcja stosowania przerywaczy napływu nie jest nowa, ale najnowsze, udoskonalone urządzenie, jest dostępne na rynku europejskim zaledwie od miesiąca. Jedną z korzyści jest to, że po umieszczeniu przerywacza napływu w kopule tętniaka nie trzeba już stosować stentów naczyniowych, czyli podparcia w tętnicach. Przerywacz po wyprowadzeniu z mikrocewnika ulega rozprężeniu, zapiera się o ściany tętniaka, idealnie dopasowuje się, wypełnia wszystkie zachyłki i jest bardzo stabilny. Dzięki specjalnemu oprogramowaniu przed zabiegiem można dokładnie dopasować wielkość systemu, który wprowadza się do tętniaka.
Mikroskopijne rozmiary i kosmiczna technologia
– Przerywacz napływu to niewielkie urządzenie, które po wprowadzeniu do tętniaka przez mikrocewnik ulega rozprężeniu. Można powiedzieć, że rozwija się jak pączek w kwiat – tłumaczy obrazowo dr Maciej Miś.
Przed założeniem wygląda jak pręcik grubości poniżej jednego milimetra, a po rozprężeniu, w zależności od systemu może mieć od 3 do 8 milimetrów. Cały system, wykonany ze stopu nitinolowego, jest bardzo delikatny, pozwala ograniczyć ryzyko przerwania ściany tętniaka. Warto dodać, że nitinol, stop niklu z tytanem, należy do grupy materiałów inteligentnych, tj. wykazujących efekt pamięci kształtu. Po rozprężeniu „przypomina sobie” kształt nadany fabrycznie. Waga całej konstrukcji jest prawie niewyczuwalna.
– To jest jubilerska produkcja, pod mikroskopem, a jej skuteczne wykorzystanie wymaga ścisłej współpracy zespołów neurochirurgów i radiologów – dodaje dr Marcin Miś, neuroradiolog z Zakładu Radiologii Ogólnej, Zabiegowej i Neuroradiologii USK we Wrocławiu.
Pierwsze pacjentki
Cztery pierwsze osoby wybrane do zabiegów, to kobiety w wieku od 50 do 74 lat. W każdym przypadku zespół miał do czynienia ze skomplikowanymi, dużymi, nieregularnymi tętniakami, z bardzo wysokim ryzykiem pęknięcia. Ponadto u jednej z pacjentek, na jednej tętnicy środkowej mózgu były dwa tętniaki. Podjęto decyzję, aby podczas jednego zabiegu zabezpieczyć przerywaczami napływu obydwa tętniaki. Procedury były wykonywane w znieczuleniu ogólnym, bo naczynia, w które wprowadza się cewniki są bardzo cienkie i każdy nawet mikro ruch pacjenta, mógłby być ryzykowny. Przesunięcie o pół milimetra to dla operatorów dużo, więc lepiej, aby chory był uśpiony. Wszystkie operowane w poniedziałek pacjentki czują się bardzo dobrze i zostały wypisane już do domu.
– Jeśli chodzi o korzyści dla chorych, to możemy mówić o postępującym przełomie w leczeniu tętniaków – dodaje dr Maciej Miś. Dyrekcja Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego zapowiada inwestowanie w nowoczesne, jak najmniej inwazyjne technik operacyjne, więc w planach są już kolejne zabiegi
Nowatorskie metody leczenia
Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu ma duże doświadczenie w leczeniu tętniaków. W 2017 roku głośno było o braciach Misiach. Doktorzy Marcin Miś i Maciej Miś jako pierwsi na świecie opracowali metodę leczenia skomplikowanego tętniaka usytuowanego w miejscu podziału tętnicy środkowej mózgu. Lekarze związani wtedy z Zakładem Radiologii Ogólnej, Zabiegowej i Neuroradiologii oraz Kliniką Neurochirurgii opracowali nowatorska metodę nazwana od ich nazwiska „Teddy Bear Technique”.
Więcej informacji w materiale prasowym :
https://www.umw.edu.pl/pl/aktualnosci/nasi-lekarze-pionierami-nowej-metody-usuwania-tetniakow
|
Przedstawiamy projekt RozwijaMY |
12.08.2024
Przedstawiamy projekt RozwijaMY
Zmiany na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu oraz Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym, największe w historii projekty budowy nowych części onkologicznych i pediatrycznych oraz funkcjonowanie oddziałów jednodniowych, a także praktyczne zastosowanie e-konsylium, to tylko część przedsięwzięć, które zostały przedstawione Markowi Kosowi, podsekretarzowi stanu w Ministerstwie Zdrowia, który gościł we Wrocławiu na zaproszenie rektora UMW prof. Piotra Ponikowskiego.
W czasie pobytu w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym wiceminister Marek Kos miał możliwość porozmawiać nie tylko z zespołami różnych jednostek, ale także poznał rozwijane programy i planowane inwestycje.
E-konsylium – czyli przyspieszyć leczenie pacjentom z różnych części województwa
Pilotażowe rozwiązanie koordynowane jest medycznie przez zespół Instytutu Chorób Serca. Wiceminister Kos wziął udział w rutynowym spotkaniu, w czasie którego kardiolodzy i kardiochirurdzy z Wrocławia konsultowali pacjentkę ze szpitala w Jeleniej Górze. Dzięki systemowi e-konsylium mogli nie tylko obejrzeć wszystkie badania, ale też porozmawiać z pacjentką, ocenić jej stan zdrowia i wymienić się uwagami z prowadzącymi ją na miejscu lekarzami. Ustalony został zabieg, który kobieta musi przejść we Wrocławiu i czas transportu. Cała dokumentacja, potwierdzona certyfikowanym podpisem znalazła się od razu w systemie, którego zasady objaśnił pracujący nad wdrożeniem konsultant wojewódzki w dziedzinie kardiologii dr hab. Wiktor Kuliczkowski prof. UMW z Instytutu Chorób Serca. Gość miał też możliwość poznać zasady działania oddziału jednodniowego, który działa w Instytucie Chorób Serca od początku. Prof. Piotr Ponikowski rektor UMW podkreślał, że ten model – maksymalnie skracający czas pobytu w szpitalu jest kierunkiem, który chcemy wdrażać także w innych obszarach.
Wiceminister Marek Kos podkreślił, że informatyzacja w systemie ma dziś kluczowe znaczenie, zwłaszcza, gdy w widoczny sposób przyspiesza leczenie. Docenił też włączenie e-konsylium w sieć kardiologiczną. – To ważny kierunek rozwoju systemu, któremu dziś poświęcamy bardzo dużo uwagi – mówił minister.
Ważnym punktem spotkania było przedstawienie założeń nowych dużych struktur, które zostały niedawno utworzone, a także dużo uwagi poświęcono szeroko rozumianej chirurgii.
- Rozmiar tego, co dzieje się na bloku operacyjnym najlepiej pokazuje działanie Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii. Bez wsparcia intensywnej terapii nasi eksperci nie byliby w stanie podjąć się leczenia najtrudniejszych przypadków. Myślę tu o pacjentach w bardzo ciężkim stanie ze względu na doznane urazy lub powikłania, ale też po transplantacjach nerek, wątroby i serca, gdzie stosowany jest najnowocześniejszy sprzęt, który wspiera różne formy wspomagania krążenia – podkreślał dyrektor USK dr Marcin Drozd.
Po klinice spełniającej europejskie normy oprowadził jej kierownik prof. Waldemar Goździk. Jego zespół zajmuje się najtrudniejszymi przypadkami, co jest możliwe dzięki doskonałym specjalistom i sprzętowi, który mają do dyspozycji. Ich zaangażowanie szczególnie widoczne było w czasie pandemii.
O założeniach Uniwersyteckiego Centrum Chirurgii Ogólnej i Onkologicznej opowiedział prof. Wojciech Kielan, zwracając uwagę na lepsze wykorzystanie posiadanej bazy i stwarzane dzięki temu możliwości rozwoju. Tu szczególny nacisk położony będzie na chirurgię robotyczną, która jest wykorzystywana coraz częściej w zabiegach. O zmianach, które przyniosła robotyka mówił też prof. Tomasz Szydełko kierujący Uniwersyteckim Centrum Urologii , które zainicjowało operacje z wykorzystaniem robota. Narzędzie to wykorzystywane jest nie tylko podczas zabiegów leczących nowotwór prostaty, ponieważ prowadzone są także operacje potrzebne w leczeniu onkologicznym raka jelita grubego. Na tym nie koniec, ponieważ zabiegi wykonywane przy wsparciu robota będą realizowane także przez ginekologów.
Wiceminister żartował, że robot to najczęściej proponowany punkt wizyty w szpitalach. We Wrocławiu robota nie zobaczył, ale porozmawiał ze specjalistami, którzy włączają operacje robotyczne w kolejne obszary leczenia. – To bardzo cenne, że kluczowym celem jest dla państwa jak najbardziej skuteczne wykorzystanie posiadanego sprzętu, a nie koncentracja na kupnie kolejnego, gdy pierwszy nie jest optymalnie wykorzystany. To niestety przypadek, który obserwujemy zbyt często – podkreślił minister Marek Kos.
O skróceniu czasu hospitalizacji, rozwoju onkologii neurologicznej i leczeniu udarów – mówił dr Maciej Miś z utworzonego niedawno Uniwersyteckiego Centrum Neurologii i Neurochirurgii . Obecnie mocny akcent stawiany jest na leczenia udarów. USK wykonuje prawie dwukrotnie więcej tych zabiegów niż zakładają europejskie zalecenia na rok 2030 określające minimalny poziom liczby wykonywanych tromboliz. Neruochirudzy zaś chcieliby się skoncentrować na leczeniu tętniaków oraz malformacji naczyniowych mózgu. W czasie spotkania minister miał okazję zobaczyć jak nowe technologie wspierają neurochirurgów w przygotowywaniu i przeprowadzaniu zabiegów.
Prof. Krzysztof Kałwak przybliżył możliwości leczenia oferowane pacjentom Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej . Opowiedział także o planach Centrum Immunoterapii. Dzięki niemu – jak podkreślał prof. Kałwak – najciężej chore dzieci nie będą musiały szukać pomocy poza granicami Polski. Nasza klinika to jeden z największych ośrodków onkologii dziecięcej w Polsce, jedno z wiodących miejsc w Europie, jeśli chodzi o transplantacje komórek hematopoetycznych u dzieci.
Poza Uniwersyteckim Szpitalem Klinicznym przy ul. Borowskiej, wiceminister Marek Kos zwiedził zabytkowy kampus w centrum miasta, w tym Collegium Anatomicum. Na przykładzie Centrum Symulacji Medycznej zobaczył możliwości przywrócenia dawnego blasku zabytkowej architekturze. Zobaczył przestrzenie, z których szpital przenosi swoje jednostki na ul. Borowską.
|
|
|