|
Bruksizm a ryzyko sercowo-naczyniowe |
Bruksizm a ryzyko sercowo-naczyniowe
Co może mieć wspólnego nocne zgrzytanie zębami z udarem czy zawałem serca? Patrząc okiem laika, te problemy wydają się być zupełnie odległe. A jednak istnieją przesłanki, by na bruksizm senny spojrzeć znacznie szerzej, bo nie jest to problem tylko stomatologiczny. Doktorant Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu (UMW) lek. Michał Fułek z Katedry i Kliniki Diabetologii, Nadciśnienia Tętniczego i Chorób Wewnętrznych sprawdza, jaki jest związek bruksizmu sennego z ryzykiem sercowo-naczyniowym.
„Ocena stężeń markerów zapalnych u pacjentów z zaburzeniami snu” – to tytuł pracy doktorskiej lekarza, realizowanej w ramach Szkoły Doktorskiej UMW pod kierunkiem dr hab. Heleny Martynowicz, prof. UMW. Zgłębiane przez doktoranta zagadnienie wpisuje się w tematykę badawczą z pogranicza medycyny snu, chorób wewnętrznych i stomatologicznych, która od wielu lat jest przedmiotem zainteresowania naukowców Katedry i Kliniki Diabetologii, Nadciśnienia Tętniczego i Chorób Wewnętrznych oraz Katedry i Zakładu Stomatologii Doświadczalnej UMW. Bruksizm senny, obok obturacyjnego bezdechu sennego, jest jednym z najczęściej występujących zaburzeń snu. Mimo to, wpływ tego schorzenia na cały ludzki organizm wciąż nie jest do końca poznany.
– Przez długi czas bruksizm senny był traktowany jako problem stricte stomatologiczny – wyjaśnia lek. Michał Fułek. – Postrzegano go wyłącznie w kategoriach ścierania koron zębowych z powikłaniami z zakresu stomatologii. Teraz już wiemy, że taki pogląd jest niepełny. Pojawiły się nowe przesłanki, sugerujące, że bruksizm senny może być związany z ogólnoustrojowym stanem zapalnym i stresem oksydacyjnym, które leżą u podłoża większości chorób internistycznych, w tym rozwoju nadciśnienia tętniczego, procesu miażdżycotwórczego, a więc ryzyka wystąpienia niekorzystnych zdarzeń sercowo-naczyniowych. Mamy ponadto aspekt psychiatryczny, bo bruksizm, połączony z zaburzeniami snu, wpływa także na sferę psychiki, pogarszając jakość życia chorych. W swoich badaniach koncentruję się na związku bruksizmu ze stresem oksydacyjnym i stanem zapalnym w kontekście chorób sercowo-naczyniowych. Czy bruksizm, podobnie jak obturacyjny bezdech senny, jest czynnikiem ryzyka wystąpienia m.in. udaru i zawału serca? Odpowiedź między innymi na to pytanie jest właśnie celem moich badań.
Badane zagadnienie ma tym większe znaczenie z tego powodu, że choroby sercowo-naczyniowe pozostają najczęstszą przyczyną zgonów w Polsce i na świecie. Niemała jest też grupa osób, doświadczających epizodów nocnego bruksizmu. Szacuje się, że może to być nawet 8-13 proc. populacji. Dokładnych danych brakuje, ponieważ część pacjentów nie zostaje prawidłowo zdiagnozowana.
Złotym standardem w rozpoznaniu zarówno bezdechu, jak i bruksizmu sennego jest badanie polisomnograficzne. Niestety, dostęp do tego typu pracowni jest w Polsce ograniczony, zwłaszcza wobec rosnącej liczby osób cierpiących z powodu zaburzeń snu. To jedna z przyczyn niedoszacowana liczby osób, cierpiących nie tylko z powodu zgrzytania zębami, ale także wielu innych konsekwencji tej przypadłości.
W swojej pracy doktorskiej lek. Michał Fułek opiera się na badaniach prowadzonych w pracowni polisomnograficznej w swojej klinice. Pacjenci pozostają w szpitalu przez noc, podłączeni do specjalistycznej aparatury. Podczas snu rejestrowane są ruchy oddechowe klatki piersiowej i brzucha, mierzona jest saturacja krwi, a także wykonywane badania: elektroencefalogram (EEG), elektrokardiogram (EKG), elektrookulogram (EOG) oraz elektromiogram (EMG). Wyniki są szczegółowo analizowane i służą diagnostyce zaburzeń snu.
– W ramach swoich badań, u pacjentów z rozpoznanym polisomnograficznie bruksizmem sennym oceniam wykładniki stresu oksydacyjnego oraz stężenia markerów z zapalnych – mówi lek. Michał Fułek. – Następnie sprawdzam, jaki jest wpływ stanu zapalnego na intensywność wzbudzeń, czas i efektywność snu oraz architekturę snu, ze szczególnym uwzględnieniem proporcji snu wolnofalowego i REM do snu płytkiego N1 i N2. Nasze badania, jako pierwsze oparte na pełnej analizie polisomnograficznej, wykazały nie tylko wyraźny związek między stresem oksydacyjnym a nasileniem bruksizmu sennego, ale również istotne skrócenie fazy snu głębokiego non-REM 3 u pacjentów z tym zaburzeniem. Chociaż przegląd literatury sugerował możliwe powiązania między markerami zapalnymi a bruksizmem, nasze badania nie potwierdziły istotnych różnic w stężeniach CRP i IL-6 między pacjentami z bruksizmem a grupą kontrolną. Uzyskane wyniki wypełniają istotną lukę w literaturze naukowej i wskazują na konieczność dalszych badań nad rolą stresu oksydacyjnego i stanu zapalnego w patofizjologii bruksizmu sennego oraz jego potencjalnym wpływem na ryzyko sercowo-naczyniowe. Jednak wciąż nie wiemy, co jest przyczyną, a co skutkiem. Żeby uznać jednoznacznie, że bruksizm jest czynnikiem ryzyka chorób sercowo-naczyniowych, konieczne są dalsze badania.
Źródło: Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu
fot. Tomasz Walów/UMW
|
|
Minister zdrowia z wizytą w USK – rozmowy o inwestycjach, kształceniu kadr i innowacyjnej medycynie |
|
Wrocław, 14 lutego 2025 r.
Minister zdrowia z wizytą w USK – rozmowy o inwestycjach, kształceniu kadr i innowacyjnej medycynie
Minister Izabela Leszczyna w czwartek (13 lutego) spotkała się z władzami Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu (UMW) i Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego (USK). Rozmowy dotyczyły między innymi jakości kształcenia kadr medycznych i planów inwestycyjnych. Dużą część wizyty szefowa resortu poświęciła na spotkanie z małymi pacjentami wrocławskiej Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej USK.
Władze UMW przedstawiły minister zdrowia dwa kluczowe projekty, których realizacja właśnie się rozpoczęła – Centrum Odkryć Medycznych oraz Centrum Medycyny Precyzyjnej. Izabela Leszczyna zapoznała się także z planami szpitala, jednej z największych wielospecjalistycznych placówek ochrony zdrowia w Polsce. Dodatkowo ważnym tematem spotkania była jakość kształcenia przyszłych pracowników systemu ochrony zdrowia i związanym z tym zamiarem poszerzenia oferty studiów na wrocławskiej uczelni m.in. o psychologię i profilaktykę prozdrowotną.
– Mamy świadomość, że jakość w dydaktyce musi być powiązana z jakością infrastruktury, którą dysponujemy. Dlatego w ramach Krajowego Planu Odbudowy zgłosiliśmy projekt budowy nowego budynku dydaktycznego, który stanie tuż przy szpitalu na Borowskiej. Planujemy tam organizować zajęcia dla studentów wszystkich naszych kierunków – mówił rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, prof. Piotr Ponikowski.
Zaznaczył także, że kolejny projekt z KPO, który uczelnia chciałaby zrealizować, dotyczy remontu siedziby filii UMW w Wałbrzychu. Od dwóch lat kształcą się tam studenci kierunku lekarskiego.
– To dla nas bardzo ważna inicjatywa, dlatego chcemy w nią inwestować – dodał.
Minister Izabela Leszczyna chwaliła plany uczelni i szpitala.
– Zrobiliście ogromny postęp – powiedziała. – Cieszę się, że pamiętacie zarówno o tym, jak ważny jest rozwój nowych technologii w medycynie, ale jednocześnie nie zapominacie o jej humanizacji.
Spotkanie z minister zdrowia było także okazją do rozmów na temat rozwoju wrocławskiej onkologii uniwersyteckiej, zwłaszcza że Uniwersytecki Szpital Kliniczny planuje duże inwestycje w tym obszarze.
– Choroby układu krążenia i nowotwory należą do głównych przyczyn śmierci w Polsce. W oczywisty sposób ośrodek uniwersytecki musi mieć ofertę najnowocześniejszego leczenia dla naszych pacjentów w obu tych obszarach. W przypadku onkologii także chcemy mieć możliwość pełnej opieki nad naszymi pacjentami i to nie tylko na poziomie nowoczesnych terapii, programów lekowych, chirurgii czy chemioterapii, ale też radioterapii – wyjaśniał dr Marcin Drozd, dyrektor USK. – Ta ostatnia jest dla nas szczególnie istotna w kontekście kompleksowego podejścia do leczenia pacjentów onkologicznych USK.
Minister zdrowia spotkała się także z pracownikami i małymi pacjentami Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej USK, nazywanej „Przylądkiem Nadziei”.
– Naszym marzeniem jest rozbudowa ośrodka, co umożliwiłoby wprowadzanie coraz większej liczby innowacyjnych terapii – stwierdziła dr Monika Mielcarek-Siedziuk, która oprowadzała szefową resortu po oddziałach kliniki. – Przypomnijmy, że niedawno placówka, jako pierwsza w Polsce przeprowadziła terapię genową u chłopca z wrodzonym niedoborem odporności.
Minister zdrowia osobiście spotkała się z trojgiem pacjentów i towarzyszącymi im mamami.
– Jestem dumna, że konkurujecie z najlepszymi ośrodkami w Europie. Podziwiam Was i dziękuję – jesteście bohaterami – powiedziała do pracowników USK i UMW Izabela Leszczyna po wizycie w klinice
– Źródło: Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu
Foto: Tomasz Modrzejewski
|
|
Z miłości do zdrowia – walentynkowe spojrzenie ekspertów USK we Wrocławiu na serce i dietę |
|
Wrocław, 13 lutego 2025 r.
Z miłości do zdrowia – walentynkowe spojrzenie ekspertów USK we Wrocławiu na serce i dietę
Przez żołądek do serca, to znane powiedzenie, które każe zastanowić się nad tym, jak przygotowywać zdrowe posiłki i jakich błędów dietetycznych nie popełniać z miłości. Specjaliści z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu (USK) przed świętem zakochanych biorą także pod lupę serce. A wszystko to z miłości do zdrowia.
Jeszcze jedną łyżeczkę, za mamusię…
Kto z nas nie pamięta namawiania do jedzenia, mimo że już czuliśmy się syci. Bardzo często z miłości chcemy dać dużo, czasem dużo za dużo.
– W przypadku jedzenia to raczej się nie sprawdza, bo liczy się umiar – podkreśla dr Michał Czapla , dietetyk kliniczny z Instytutu Chorób Serca USK we Wrocławiu. – Przygotowywanie zdrowych posiłków dla bliskiej osoby może być wyznaniem miłości i troski, warto jednak kierować się kilkoma prostymi zasadami.
Co w takim razie powinno się znaleźć na talerzu? To przede wszystkim wartościowe produkty, takie jak kwasy omega 3, błonnik oraz antyoksydanty. Bardzo ważna jest różnorodność i proporcje potraw w posiłku: połowę talerza powinny stanowić warzywa, 1/4 to dobre źródło białka takie jak tłusta ryba albo chude mięso, nasiona roślin strączkowych, 1/4 węglowodany, głównie pełnoziarniste produkty takie jak kasze, makarony czy brązowy ryż. Nie wolno w ciągu dnia zapomnieć także o dużej ilości niesłodzonych płynów. Zdecydowanie należy ograniczyć cukry i unikać mocno przetworzonej żywności zawierającej m.in. spore ilości soli, tłuszczów czy konserwantów.
Jedzenie i emocje
Często mówi się o tym, że posiłki przygotowane z sercem smakują lepiej.
– Towarzystwo przy posiłkach jest ważne, byle nie był to telewizor. Wspólne jedzenie, to nie tylko zaspokojenie głodu, ale także budowanie relacji i przyjemny sposób spędzania czasu. Nie bez powodu na randki często umawiamy się w restauracjach, a jak jeszcze później wspólnie pójdziemy pobiegać, to już będzie strzał w dziesiątkę – zachęca dr Michał Czapla. – Rozmawiając, jemy wolniej, mamy czas na przeżuwanie, a nasz mózg ma czas na powiadomienie nas, kiedy już powinniśmy przestać jeść. Jedzenie to także zapachy i wspomnienia. Gdy jemy w spokojnej atmosferze, nasz układ trawienny działa sprawniej, a my czujemy się lepiej.
Słodkie nagrody
Często jako prezent dostajemy albo wręczamy słodycze (czekoladki, bombonierki, wyjście na kawę z ciasteczkiem). Zdarzają się ludzie, którzy nie mają potrzeby słodkości, ale są też wśród nas tacy, którzy nie mogą się bez tego obyć.
– I znowu umiar, to jest klucz do sukcesu, bo jeśli czekolada daje nam szczęście, to nie musimy z niej zrezygnować, ale nie zjadamy tabliczki czekolady tylko kostkę, najlepiej gorzkiej czekolady – tłumaczy dr Czapla. – Orzechy, to też często przekąska-nagroda, ale i tu z umiarem, garstka dziennie, a nie całe opakowanie na raz.
Dietetyk dodaje, że stres czy zawód miłosny to często pretekst do sięgnięcia po słodycze i inne niezdrowe przekąski.
– Nieraz w filmach romantycznych główna bohaterka topi smutki w kubełku lodów, jakby to miało rozwiązać wszystkie problemy. Część osób na miłosne rozterki reaguje przeciwnie, odczuwając silne emocje, unika spożywania pokarmów. W rzeczywistości reakcje na emocje bywają różne – niektóre osoby zajadają stres, inne wręcz tracą apetyt. Zrozumienie tych mechanizmów może pomóc w świadomym kontrolowaniu nawyków żywieniowych – wyjaśnia dr Michał Czapla.
Elastyczne podejście do diety pomaga w utrzymaniu zdrowych nawyków żywieniowych. Pozwala unikać restrykcyjnych ograniczeń, które mogą prowadzić do frustracji i niezdrowych zachowań. Dzięki temu łatwiej jest zachować równowagę między zdrowym odżywianiem a codziennymi przyjemnościami.
Co za dużo, to niezdrowo – czyli początek kłopotów
– W jedzeniu można się zakochać, może być wyrazem miłości i źródłem przyjemności, trzeba jednak stosować się do zaleceń lekarzy i dietetyków, inaczej będziemy mieć problemy ze zdrowiem – wylicza prof. dr hab. Katarzyna Madziarska , kierownik Kliniki Diabetologii, Nadciśnienia Tętniczego i Chorób Wewnętrznych USK we Wrocławiu. – Kłopoty zwykle zaczynają się od nadwagi, potem mamy cukrzycę, nadciśnienie tętnicze, hipercholesterolemię, miażdżycę, dalej chorobę niedokrwienną serca czy udary. Tego wszystkiego można uniknąć, trzeba jednak, przygotowując posiłki patrzeć na siebie i bliskich z miłością. Warto postawić na szali niezdrowe przekąski, tłuste potrawy i słodkie napoje kontra warzywa i wartościowe produkty.
Jak podkreślają eksperci, częstymi błędami pacjentów, którzy wymagają opieki szpitalnej, są nieregularne jedzenie np. jeden duży posiłek zamiast kilku niewielkich a do tego zbyt dużo soli, której nie widać, a jest obecna w przetworzonej żywności. Kolejny problem to zbyt mało aktywności fizycznej, idealnie byłoby pokonać choć 10 tysięcy kroków dziennie.
– I tu znowu święty Walenty może pomóc, zabierzmy swojego partnera czy partnerkę na romantyczny spacer. Z pewnością wyjdzie nam to na zdrowie. A potem nie zapomnijmy robić tego codziennie – dodaje prof. Madziarska.
Zakochane serce okiem kardiologa
W zapisie EKG widać nie tylko parametry życiowe, ale także nasze emocje. Literackie określenie przyspieszonego bicia serca na widok ukochanej osoby nie jest wcale oderwane od rzeczywistości.
– Jeśli nie są to chorobowe wartości, które trzeba leczyć, jak arytmie, to mogą z tego wynikać same korzyści – podkreśla dr Michał Tkaczyszyn , kardiolog z Instytutu Chorób Serca USK we Wrocławiu. – Anatomicznie serce oczywiście nie przypomina tego z walentynkowych obrazków, jest mniej atrakcyjne, ale pełni rolę nie tylko organu podtrzymującego życie. Serce jest synonimem życia i emocji.
Wiele osób doświadcza czegoś w rodzaju kołatania serca w sytuacji mocno stresowej np. na egzaminie, kiedy nie znamy odpowiedzi. W literaturze opisującej zawiedzioną miłość spotykamy się z określeniem złamane lub pęknięte serce.
– O ile naukowcy niezbyt wiele uwagi poświęcają miłosnym rozterkom, to w medycynie jest znane określenie kardiomiopatia takotsubo, nazywana także chorobą złamanego serca. U kobiet najczęściej wystąpienie objawów takotsubo związane jest z silnym stresem emocjonalnym. U mężczyzn schorzenie jest zdecydowanie rzadsze – wyjaśnia dr Tkaczyszyn. – Generalnie ciało i dusza są nierozerwalnie związane, a my nie leczymy samego serca, leczymy całego człowieka.
I jak podkreśla dr Michał Tkaczyszyn – pacjenci otoczeni troską i miłością lepiej przechodzą terapię i szybciej zdrowieją.
|
|
Blizny nie muszą być „pamiątką” po leczeniu – USK we Wrocławiu stawia na skuteczną terapię ran u dzieci |
Wrocław, 31 stycznia 2025 r.
Blizny nie muszą być „pamiątką” po leczeniu – USK we Wrocławiu stawia na skuteczną terapię ran u dzieci
Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu każdego roku leczy tysiące dzieci, w wielu przypadkach wykorzystując zabiegi chirurgiczne i chemioterapię. Choć wykonanie operacji i uratowanie życia dziecka to nadrzędny cel, równie ważnym etapem terapii jest zabezpieczenie ran wynikających na przykład z zaawansowanego leczenia czy cięć operacyjnych. Z tych też powodów USK we Wrocławiu zatrudnia specjalistów, którzy wykorzystują metody pozwalające na efektywne leczenie pełnego spektrum ran pierwotnych i wtórnych.
– Pierwsza myśl to obawa – czy poradzę sobie z pielęgnacją rany, czy niczego nie przeoczymy i unikniemy powikłań. Sama zmiana opatrunku budzi stres: czy zrobimy to dobrze, czy rana będzie goić się prawidłowo i jak to ocenić? – tak o troskach rodzin pacjentów opowiada pani Paulina, mama Alana.
Specjaliści USK stawiają na długofalowe wsparcie udzielane chorym dzieciom i ich rodzinom. Już podczas pobytu w szpitalu bliscy małego pacjenta uczą się, jak dbać o zmienione chorobowo miejsca, aby po powrocie do domu wiedzieli, jak wspierać jego powrót do zdrowia bez komplikacji.
mówi lek. Maciej Kamiński,
zastępca dyrektora ds. medycznych USK we Wrocławiu.
Eksperci podkreślają, że każda rana jest inna i nie ma uniwersalnej metody jej leczenia. Proces gojenia przebiega w trzech etapach: oczyszczanie, ziarninowanie i naskórkowanie. Na każdym z nich stosuje się różne preparaty o działaniu bakteriobójczym, przeciwwirusowym lub odkażającym. Lekarze chcą mieć pewność, że w ranie nie będą się rozwijały bakterie, wirusy czy grzyby, a jednocześnie preparaty pomogą w oczyszczaniu i wytwarzaniu ziarniny.
Specjaliści od leczenia ran po terapiach onkologicznych
Myśląc o wyzwaniach, z jakimi mierzą się dzieci leczone onkologicznie i ich bliscy, najczęściej kojarzymy chemioterapię i radioterapię. Jednak równie trudnymi przeciwnikami okazują się rany i blizny powstające w wyniku oddziaływania leków lub np. jako komplikacje po transplantacji szpiku. By je leczyć lub im przeciwdziałać, na rynku można znaleźć wiele skutecznych środków, specjalistycznych opatrunków czy leków, ale niezbędna jest wiedza i doświadczenie, aby je dobrać tak, aby osiągnąć zamierzony efekt.
Statystyki pokazują, że zmiany skórne po przeszczepie szpiku występują u 40–70% pacjentów. W wyniku rozwijającej się skórnej postaci choroby „przeszczep przeciwko gospodarzowi”, nowe komórki atakują komórki biorcy. Na skórze i w jamie ustnej może pojawić się przewlekłe zapalenie i zanik błony śluzowej z tworzeniem trudno gojących się nadżerek.
Właśnie dlatego USK we Wrocławiu stawia na rozwój wiedzy i umiejętności personelu, co przekłada się na jeszcze skuteczniejszą opiekę nad pacjentami zmagającymi się z tego typu komplikacjami. Jednym z pracowników, którzy wyspecjalizowali się w tym obszarze jest mgr Irena Gil, pielęgniarka oddziałowa w Klinice Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej USK we Wrocławiu.
To właśnie ona zajmuje się leczeniem ran powstałych w wyniku terapii onkologicznych. Jest uznawana za jedną z najlepszych specjalistek w tej dziedzinie. Wiedzą, którą zdobywała przez blisko 20 lat, dzieli się nie tylko z zespołem medycznym, pacjentami i opiekunami, ale także na wielu międzynarodowych kongresach dotyczących leczenia ran.
– Efekty jej pracy są spektakularne, wystarczy zobaczyć zdjęcia pacjentów po kilku tygodniach terapii. Czasem po trudno gojących się ranach nie ma śladu! – podkreśla prof. dr hab. Krzysztof Kałwak, kierownik Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej USK we Wrocławiu.
Do dyspozycji ekspertów USK we Wrocławiu jest wiele różnych narzędzi do leczenia ran.
– Weźmy na przykład opatrunki ze srebrem w połączeniu z preparatami hydrożelowymi, te świetnie sprawdzają się w okolicach centralnego wkłucia (broviaca). Natomiast w przypadku polineuropatii, kiedy dotykanie skóry sprawia ból, można zastosować opatrunki hydrokoloidowe, które zmniejszają dolegliwości bólowe, ochraniając odsłonięte zakończenia nerwowe – tłumaczy Irena Gil. – Warto pamiętać, że u dzieci poddawanych radioterapii, występują późne odczyny, które mogą pojawić się nawet trzy tygodnie po zabiegu. Dlatego cały czas trzeba stosować preparaty ochronne, żeby zapobiegać powstawaniu ran.
Specjalistka zwraca uwagę, że dużym problemem jest też suchość skóry, która powoduje duży dyskomfort. Trzeba ją odpowiednio nawilżać i natłuszczać, bo taka skóra jest podatna na pęknięcia, co prowadzi do zakażenia i powstania trudnej do leczenia rany. U długo leżących dzieci zdarzają się rany odleżynowe, one też wymagają innego podejścia.
– Trzeba pamiętać, że taka rana może powstać w zaledwie kilka godzin, dlatego konieczna jest natychmiastowa reakcja. Trzeba oglądać narażone na odleżyny miejsca i stosować odpowiednie preparaty. Prowadzimy szkolenia dla rodziców dzieci leczonych onkohematologicznie, tak aby po wypisaniu do domu wiedzieli, jak pielęgnować dziecko – dodaje pielęgniarka.
Rodziny najmłodszych pacjentów USK we Wrocławiu otrzymują wsparcie w dostępie do skutecznych preparatów do leczenia ran i blizn. Dzięki współpracy szpitala z Fundacją Na Ratunek Dzieciom z Chorobą Nowotworową możliwe jest dofinansowanie pakietów zawierających specjalistyczne środki. Program ten wspiera profilaktyczną pielęgnację skóry u dzieci leczonych onkologicznie.
Chirurgia nie musi oznaczać blizn
Nieco inne podejście do leczenia ran jest konieczne na oddziale ortopedii dziecięcej. U dzieci operowanych ortopedycznie bardzo starannie trzeba zabezpieczyć miejsce cięcia. Niektóre rany, na przykład po operacji kręgosłupa, mają nawet kilkadziesiąt centymetrów!
– Świeża rana pooperacyjna wymaga bardzo uważnego podejścia. Najczęściej są to cięcia zszyte różnego rodzaju szwami – tradycyjnymi nićmi, albo staplerami wyglądającymi jak zszywki biurowe. Mogą to być też rany punktowe, przez które wystają elementy zespolenia kości. Przed wypisaniem dziecka z oddziału opiekunowie są edukowani, jak mają zajmować się daną raną – mówi mgr Joanna Staszewska, jedna z pielęgniarek oddziałowych w Klinice Chirurgii i Urologii Dziecięcej USK we Wrocławiu. – Podczas zmiany opatrunku przeprowadzamy instruktaż. Jeżeli mamy proste rany, gdzie jest tylko cięcie, z pomocą przychodzą nam specjalistyczne opatrunki pooperacyjne pozostające na ranie od 5 do 7 dni. W myśl zasady, że rany pooperacyjne nie powinny „oglądać” oddziału, na bloku operacyjnym, w warunkach jałowych rana jest zabezpieczona specjalistycznym opatrunkiem i siódma doba wypada już w domu, gdzie flora bakteryjna jest na ogół bezpieczna. Rana jest już na tym etapie gojenia, że zainfekowanie jej jest bardzo mało prawdopodobne – podkreśla pielęgniarka.
Rodzice operowanych dzieci są instruowani jak dostrzec czy nie dzieje się coś niepokojącego wokół
opatrunku albo czy nie pojawia się ból w miejscu rany. W kolejnych dniach wiedzą już jak zmieniać opatrunki i dezynfekować ranę. Następny etap terapii pooperacyjnej to postępowanie z blizną, aby była jak najmniejsza i niebolesna. Po zdjęciu szwów można zacząć stosować specjalne taśmy bądź kremy silikonowe. Chodzi o to, żeby miejsce po zabiegu operacyjnym było zmiękczane, masowane i natłuszczane. Wtedy skóra robi się elastyczna, blizna „nie ciągnie”, nie jest bolesna i jest mało widoczna.
– Planując leczenie dziecka, musimy mieć na uwadze jego przyszłość – dalszy rozwój i samopoczucie. Znaczenie ma nie tylko rozmiar nacięcia ale także jego kierunek na skórze. Kiedy tylko jest to możliwe, wybieramy dostęp małoinwazyjny – torakoskopowy albo laparoskopowy – przypomina lek. Katarzyna Rasiewicz z Kliniki Chirurgii i Urologii Dziecięcej USK we Wrocławiu. – Leczenie ran to jedno z podstawowych zadań chirurga dziecięcego. Oprócz ran chirurgicznych, które powstają w wyniku przeprowadzenia zabiegu, zajmujemy się też ranami po urazach, oparzeniach, ropniach czy wokół stomii, również u noworodków. Stosujemy wszystkie dostępne metody leczenia – nowoczesne opatrunki, terapię podciśnieniową ran, terapię tlenem hiperbarycznym, w razie potrzeby wykonujemy przeszczep skóry. Pilnujemy odpowiedniego odżywienia pacjenta. Po zagojeniu, pacjenci pozostają pod naszą kontrolą, a w razie formowania się niekorzystnej blizny możemy zaproponować laseroterapię – podsumowuje specjalistka.
Leczenie ran jako integralna część całej terapii
Specjaliści USK we Wrocławiu zajmują się kompleksowym leczeniem ran u dzieci w niemal wszystkich dziedzinach pediatrii. Oprócz chirurgii, urologii i onkologii dziecięcej, obejmuje to także dermatologię (np. pęcherzowe oddzielanie się naskórka), gastroenterologię (np. leczenie biologiczne owrzodzeń w chorobie Crohna), diabetologię (powikłania cukrzycy), a także genodermatozy – genetyczne choroby skóry. W otolaryngologii specjaliści leczą zarówno pierwotne, jak i wtórne rany przewodów słuchowych, błony śluzowej jamy ustnej i nosa, stosując odpowiednie leki i opatrunki.
Kluczowe znaczenie ma indywidualne podejście do każdego pacjenta, edukacja oraz długofalowe wsparcie nie tylko chorego, ale również osób z jego najbliższego otoczenia, co pozwala na skuteczną rekonwalescencję i poprawę jakości życia.
Jak mówią rodzice małych pacjentów, możliwość rozmowy o ich obawach, z czym i jak będą się zmagać, jest bardzo wartościowe. W szpitalu personel krok po kroku wyjaśnia najbliższym dziecka, jak dbać o ranę i na co zwracać uwagę. Wszystko po to, by mogli czuć się pewnie i zapewnić podopiecznemu najlepszą możliwą opiekę.
źródło: Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu
|
Przeszczep ratuje życie
Prawie 2 tys. osób czeka w Polsce na przeszczep narządu. Najwięcej z nich potrzebuje zdrowej nerki. Na liście zakwalifikowanych do transplantacji tkanek oka znajduje się ponad 3,4 tys. osób. W zeszłym roku w USK znowu padł rekord - przeszczepiono 49 serc, 59 nerek, w tym 4 od dawcy żywego, 46 rogówek. Tylu pacjentów - dzięki świadomej donacji - zyskało nowe życie. Ogólnopolski Dzień Transplantacji obchodzimy co roku 26 stycznia w rocznicę pierwszego udanego przeszczepu nerki, który w 1966 roku przeprowadził zespół specjalistów z Akademii Medycznej w Warszawie.
Ten dzień to okazja, by mówić o idei transplantacji, zachęcać do niej, wyjaśniać zasady pobierania narządów za życia i po śmierci. Specjaliści z UMW podkreślają - transplantologia jest metodą ratowania życia i zdrowia.
- Dziś pobieramy wiele narządów jednoczasowo - serce, nerki, wątrobę, trzustkę, płuca, skórę, rogówki. Do jednego szpitala, gdzie jest dawca, nawet daleko w Polsce, przyjeżdża wiele zespołów pobraniowych. I zaczyna się walka z czasem. Najmniej czasu mają kardiochirurdzy na przeszczep serca - mówi prof. Dariusz Janczak, prorektor ds. klinicznych UMW.
Darowane serce - darowane życie
Od momentu pobrania serca od dawcy zaczyna się walka z czasem. Tu liczy się każda minuta. Lekarze mają zaledwie 3 godziny.
Profesor Roman Przybylski, kardiochirurg, przeszczepił najwięcej serc w Polsce - ponad 400.
- Mamy pacjenta, który ma chore serce, poważnie uszkodzone i nie możemy już go naprawić. Ale możemy je wyciąć i włożyć nowe, które będzie działać znakomicie. Pacjent idzie potem zdrowy do domu, zakłada kolejną firmę i zaczyna nowe życie - mówi dr Roman Przybylski, Katedra Kardiochirurgii i Transplantacji Serca UMW, prof. uczelni.
Od 4 lat w USK przeszczepia się serca. W pierwszym roku było 40 transplantacji, w kolejnych latach 44 i 46, a w zeszłym roku przeszczepiono rekordowo dużo - 49 serc. W całej Polsce było 200 transplantacji. Tylko w tym roku kolejnych 5 pacjentów USK dostało nowe serca.
- Kiedy pojawia się wiadomość o nowym sercu i myślimy, że to serce może pasować do naszego pacjenta to zaczyna nas ogarniać ogromny entuzjazm. A to dopiero początek walki o dostarczenie narządu na czas - mówi prof. Michał Zakliczyński, Katedra Kardiochirurgii i Transplantacji Serca UMW.
Uzależnieni od dializ czekają na nerki
Pani Iwona Tot od listopada 2023 roku co drugi dzień przyjeżdża do USK na dializy. Od kilku miesięcy czeka na nową nerkę. Przygotowana jest na to, by w każdej chwili jechać do szpitala na transplantację. Ma spakowaną torbę, oddzwania na każdy nieodebrany telefon.
- Nowa nerka to dla mnie powrót do normalnego życia. Jestem nauczycielką i przez chorobę nie mogę pracować. Nowa nerka to powrót do pracy, to aktywność, życie po prostu - dodaje pacjentka.
Przeszczep nerki to najlepsza metoda nerkozastępcza. Chorzy mają jeszcze do dyspozycji hemodializoterapię i dializę otrzewnową, ale transplantacja jest najskuteczniejsza.
- W zeszłym roku przeszczepiliśmy 59 nerek, w tym 4 od żywego dawcy. To najlepszy sposób na normalne, zdrowe życie, ale wciąż mamy mało nerek dla naszych chorych - mówi prof. Mirosław Banasik, Katedra i Klinika Nefrologii, Medycyny Transplantacyjnej i Chorób Wewnętrznych UMW.
29 listopada 2024 r.- to wtedy pani Monika Więckowska dostała nerkę od swojej siostry. Od dwóch lat, z powodu przewlekłej niewydolności nerek, była dializowana otrzewnowo. Teraz jej życie kompletnie się zmieniło - nerka pracuje prawidłowo, może normalnie żyć. I podjęła pierwsze decyzje.
- Rzuciłam palenie papierosów, nie palę od 25 listopada - to obiecałam siostrze i zaczynam nowe życie - mówi pacjentka.
Czas na terapie genowe
“Przylądek Nadziei” jest europejskim liderem w dziedzinie transplantologii dziecięcej. Przeprowadzono tu blisko 1900 przeszczepień szpiku. Pod koniec 2024 r. zespół "Przylądka" - jako pierwszy w Polsce i czwarty na świecie - zastosował terapię genową u dziecka z wrodzonym niedoborem odporności.
- Olaf czuje się dobrze i już wypisaliśmy go do domu. Nasza klinika jest gotowa do przeprowadzania terapii genowych i terapii komórkowych rozwijanych w ośrodkach na zachodzie Europy - mówi prof. Krzysztof Kałwak, Katedra i Klinika Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej UMW.
Nowe spojrzenie na świat
Tylko w zeszłym roku w USK okuliści wykonali 46 transplantacji rogówki. Większość to starsi, nawet ponad 80-cio letni pacjenci. Dla nich nowa rogówka to szansa widzenie, czyli możliwość samodzielnego życia.
- Przeszczep rogówki oznacza poprawę ostrości widzenia naszych pacjentów. To często szansa na zachowanie oka i życie bez bólu - mówi lek. Aleksandra Zgryźniak, z Kliniki Okulistyki USK.
Od śmierci do życia
Przeszczep organów, tkanek czy komórek krwiotwórczych pochodzących od innego człowieka to dla wielu ciężko chorych pacjentów jedyna szansa na skuteczne leczenie. Transplantacje ratują osoby cierpiące na białaczkę, pacjentów z niewydolnymi sercami, chorych ze zniszczonymi płucami czy tych skazanych na dializy. Na pewnym etapie swojego życia każdy z nas może okazać się potrzebującym biorcą. Ale też prawie każdy z nas może zostać dawcą. W zeszłym roku w USK zgłoszono 13 dawców.
- To są pacjenci, którzy wymagają takiej samej opieki jak inni, ale tu dochodzi aspekt rodzinny. Rodzina wie, że ten pacjent może uratować czyjeś życie, ale my nie uratujemy jego życia - mówi Konrad Pokultinis, magister pielęgniarstwa opiekujący się dawcami i pacjentami po przeszczepach.
Większość narządów i tkanek do przeszczepów pobierana jest od zmarłych. Dzieje się to wyłącznie w sytuacji, gdy wyczerpano wszystkie możliwości leczenia potencjalnego dawcy i stwierdzono u niego śmierć z przyczyn mózgowych.
- To musi być osoba, która ma poważnie, w sposób nieodwracalny uszkodzony mózg, jest nieprzytomna, stwierdzono brak oddechu. Specjalna komisja złożona ze specjalistów - anestezjologii, neurologii, intensywnej terapii, medycyny sądowej - potwierdza to i dopiero wtedy można rozpocząć procedury - wyjaśnia prof. Andrzej Kübler, Centrum Leczenia Bólu i Opieki Paliatywnej USK.
Na świecie popularne jest dawstwo rodzinne, od osób żywych. Tak można przeszczepić nerkę lub fragment wątroby.
- Takie przyjacielskie pomaganie w chorobie bliźniemu jest pięknym świadectwem postawy humanitarnej - dodaje prof. Andrzej Kübler.
Dopiero po stwierdzeniu śmierci z przyczyn mózgowych, jeśli zmarły za życia nie wyraził sprzeciwu, a rodzina zgadza się na pobranie narządów, zaczynają pracę koordynatorzy transplantacyjni.
- Nigdy nie wiem kiedy to się stanie. Często dostaję wiadomość o tym, że jest narząd do przeszczepu, gdy spotykam się ze znajomymi, jestem na rodzinnych uroczystościach czy w domu z dziećmi. Odkładam wtedy wszystko i zaczynam działać - mówi Mateusz Rakowski, z Wydziału Nauk o Zdrowiu UMW, koordynator transplantacyjny USK.
Rusza akcja. Dziesiątki osób zaczynają walkę z czasem. Zespół pobraniowy - najczęściej karetką - rusza po narządy do dawcy.
- To nie jest łatwa praca, szczególnie o tej porze roku - ślisko, mokro, ciemno, niebezpiecznie, a my musimy zdążyć dowieźć np. serce na czas - mówi Marcin Mirodzki, ratownik zarządzający zespołem transportu medycznego w USK.
Aleksandra Hałasek, pielęgniarka, uczestniczy w pobraniach narządów. Nie raz jej zespół korzystał z transportu wojskowego, policyjnego lub LPR. Liczy się czas.
- To jest dla nas bardzo obciążające. Dla jednych to dramat, bo stracili kogoś bliskiego, a dla innych nadzieja na nowe życie dla bliskiej osoby - mówi i dodaje: - Podczas akcji mamy tak wysoki poziom adrenaliny, że wtedy o tym nie myślimy. Skupiamy się na wykonaniu zadania. Potem przychodzą do nas różne myśli.
Po przeszczepie nadal trwa walka o życie pacjentów.
- To są bardzo wymagający pacjenci, mają wdrożone intensywne leczenie, ale mamy ogromną satysfakcję, gdy wychodzą od nas do domu - mówi Anna Firosz, pielęgniarka z Oddziału Intensywnej Terapii USK.
- Jesteśmy z nimi związani już na zawsze, na całe życie. Spotykamy się regularnie na badaniach. Cieszymy się, że kolejny raz udało uratować komuś życie - mówi dr Barbara Barteczko- Grajek, Katedra i Klinika Anestezjologii i Intensywnej Terapii UMW.
W Polsce działa tzw. zasada domniemanej zgody. Oznacza to, że jeśli dana osoba za życia nie wyraziła wyraźnego sprzeciwu, po śmierci można od niej pobrać organy, które posłużą do ratowania innych chorych oczekujących na transplantacje. By rozwiać wątpliwości warto porozmawiać o swojej woli z najbliższymi, by uszanowali naszą decyzję. Jeden dawca może uratować nawet 6-7 osób.
Film powstał przy współpracy z Mateuszem Rakowskim, kierownikiem Biura Transplantacji i Donacji USK
https://youtu.be/KpDnCSEIPCg/
źródło: Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu
foto: Tomasz Modrzejewski
|
|
USK i UMW grają z WOŚP – razem dla dziecięcej onkologii i hematologii |
USK i UMW grają z WOŚP
– razem dla dziecięcej onkologii i hematologii
Choroby nowotworowe i hematologiczne u dzieci są poważnym wyzwaniem dla całego systemu opieki zdrowotnej. Każdego roku tysiące młodych pacjentów w Polsce potrzebuje kompleksowej opieki medycznej i wsparcia, z czego ponad 2000 dzieci zmagających się z nowotworami i chorobami krwi znajduje pomoc w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu (USK). Tegoroczny finał dla połączonego sztabu Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu (UMW) i USK jest więc wyjątkowy, bo dedykowany wsparciu dziecięcej onkologii i hematologii – dziedzin, które od lat wymagają szczególnej uwagi i zaangażowania.
USK i UMW we Wrocławiu zapraszają do udziału w aukcjach charytatywnych, na Białą Niedzielę oraz szereg dodatkowych aktywności, które zaplanowano na niedzielę, 26 stycznia w ramach 33. Finału WOŚP.
– Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy to społeczny fenomen, który wydobywa z nas to, co najlepsze. Zaangażowanie, empatia, gotowość do bezinteresownego dzielenia się z innymi i poczucie wspólnoty – to są wartości, które każdego dnia przekazujemy studentom Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. To procentuje
– mówi prof. dr hab. Piotr Ponikowski, rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.
– Najlepszym dowodem jest to jak bardzo nasza społeczność rok po roku angażuje się w zbiórki. To doskonały przykład tego jak w praktyce rozumiemy społeczną odpowiedzialność uczelni – jeden z naszych priorytetów. Chcemy i możemy pozytywnie zmieniać świat wokół nas. Wystarczy wejść do jakiegokolwiek szpitala, by nie mieć najmniejszych wątpliwości, że te działania przynoszą efekt i utwierdzić się w przekonaniu jak ogromnie dużo wspólnie zrobiliśmy. Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu i Uniwersytecki Szpital Kliniczny grają i grać będą do końca świata i o jeden dzień dłużej. W tym roku szczególnie głośno, by wesprzeć także naszych małych pacjentów leczonych onkologicznie.
Specjaliści USK, będącego jednym z czołowych ośrodków medycznych w kraju, podkreślają – bez wątpienia wczesne wykrywanie nowotworów u dzieci znacząco zwiększa szanse na całkowite wyleczenie. Szpital podejmuje szereg działań mających na celu unowocześnienie polskiej pediatrii, przyspieszenie diagnostyki i w efekcie pomoc jeszcze większej liczbie małych pacjentów.
– Rozpoczynamy budowę Uniwersyteckiego Centrum Pediatrii, nasze kliniki śladem największych światowych ośrodków, a często również jako jedne z pierwszych, wprowadzają najnowsze rozwiązania techniczne i metody mające leczyć dzieci, naszych najmłodszych pacjentów – mówi dr Marcin Drozd, dyrektor USK we Wrocławiu. – Tym bardziej cieszy mnie tak szeroki udział naszych pracowników w 33. Finale Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, który w tym roku gra właśnie dla onkologii i hematologii dziecięcej.
Społeczna odpowiedzialność, nie tylko od święta
Oprócz diagnostyki i leczenia, Uniwersytecki Szpital Kliniczny kładzie duży nacisk na wsparcie emocjonalne i organizacyjne pacjentów oraz ich rodzin. Specjaliści rozumieją, że walka z chorobą to proces wymagający współpracy na wielu płaszczyznach. Organizowane są grupy wsparcia oraz spotkania edukacyjne, które pomagają rodzicom lepiej zrozumieć potrzeby swoich dzieci, sposoby poradzenia sobie z procedurami administracyjnymi i nie tylko.
- Każdy gest wsparcia, niezależnie od jego wielkości, przyczynia się do realnych zmian w życiu naszych pacjentów i ich rodzin. Dzięki Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy co roku poszerzamy nasze możliwości diagnostyki i leczenia pacjentów. Wierzymy, że dzięki wyjątkowemu zaangażowaniu naszej społeczności akademickiej uda nam się w tym roku nie tylko wesprzeć dziecięcą onkologię i hematologię, ale również pobić zeszłoroczny rekord 120 000 złotych, które zebraliśmy podczas aukcji i kwest. Wspólnie naprawdę możemy zrobić więcej – podkreśla prof. Tomasz Zatoński, prorektor ds. Społecznej Odpowiedzialności Uczelni.
Profesor Zatoński skorzystał z okazji i jako zapalony biegacz, w ramach aukcji charytatywnych związanych z WOŚP zaprasza na wspólny trening biegowy. W chwili przygotowywania informacji, wylicytowana kwota to ponad 1000 złotych i stale rośnie.
Edukacja dla lekarzy i mieszkańców
Nie bez powodu w dniu finału WOŚP w USK we Wrocławiu zostaną przeprowadzone warsztaty dla specjalistów medycyny rodzinnej na temat wczesnego rozpoznawania nowotworów u dzieci. Zaangażowanie w proces diagnostyczny lekarzy POZ jest szczególnie istotne, ze względu na to, że to oni są pierwszym punktem kontaktowym dla zaniepokojonych opiekunów dziecka i to ich czujność na specyficzne objawy, może często zdecydować o zdrowiu i życiu małego pacjenta. Bezpłatne warsztaty prowadzone przez ekspertów z Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej, mają na celu wyposażenie pediatrów w praktyczne narzędzia diagnostyczne i wskazanie kluczowych objawów, które mogą wskazywać na rozwijającą się chorobę nowotworową.
– Nie chodzi tylko o zbieranie funduszy, ale także o budowanie świadomości i zaangażowanie społeczności w tematy zdrowotne. Każdy uczestnik tego wydarzenia staje się częścią większej misji – zaznacza Franciszek Kędzierski, szef Sztabu WOŚP przy UMW. – Dla mnie jako studenta Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu edukacja jest fundamentem skutecznej profilaktyki i leczenia. Każdy lekarz, który potrafi rozpoznać pierwsze objawy choroby nowotworowej, przyczynia się do poprawy systemu ochrony zdrowia.
Finał WOŚP to nie tylko konsultacje medyczne, ale też liczne atrakcje dla całych rodzin. Alpiniści przebrani za superbohaterów odwiedzą najmłodszych pacjentów, dostarczając im uśmiechu i niezapomnianych chwil. Na miejscu odbędzie się również rejestracja dawców szpiku w ramach współpracy z „Poltransplantem”, koncert kolęd oraz szkolenie z pierwszej pomocy organizowane przez strażaków.
Każdy może pomóc
Działania na rzecz dzieci z chorobami nowotworowymi i hematologicznymi nie byłyby możliwe bez zaangażowania tysięcy wolontariuszy i darczyńców. Ten rok pod względem liczby aktywności jest rekordowy – społeczność Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu wystawiła 90 aukcji, a w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu organizowana jest wspomniana wcześniej Biała Niedziela. Lekarze aż 16 specjalizacji, wśród których znajdą się m.in. onkologia, urologia, ortopedia, endokrynologia, dermatologia i genetyka przeprowadzą konsultacje, które wzorem poprzednich edycji wydarzenia, z pewnością pozwolą na wczesne wykrycie niepokojących zmian i ustalenie dalszej ścieżki danego pacjenta. Choć udział jest bezpłatny, to wymaga rejestracji telefonicznej lub w niektórych przypadkach online. Zostały już ostatnie miejsca!
Wśród samych działań charytatywnych znajdziemy prawdziwych aukcyjnych rekordzistów, w tym między innymi unikalne warsztaty w Uniwersyteckim Centrum Chirurgii Robotycznej, licytację indywidualnego oprowadzania po Muzeum Medycyny Sądowej UMW przez opiekuna ekspozycji, wizytę w bazie Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Same tylko wspomniane licytacje w chwili pisania tekstu przekroczyły odpowiednio 3800, 5200 i 7200 złotych!
– Nasze muzeum na co dzień nie jest udostępniane do indywidualnego zwiedzania. Kontynuuje ono zbiory i tradycje dawnego muzeum utworzonego najprawdopodobniej w 1887 roku i działającego do końca II wojny światowej – mówi dr Jędrzej Siuta z Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej UMW, opiekun Muzeum Medycyny Sądowej UMW. – Mamy dużą kolekcję preparatów przedstawiających np. zmiany powstałe na skutek działań zbrodniczych czy samobójczych. Mamy kolekcję przedmiotów związanych z przestępstwami przeciwko zdrowiu i życiu, dokumenty, narzędzie sekcyjne. To rzadkie eksponaty, rzadko pokazywane stąd takie zainteresowanie zapewne.
Jedna Klinika, by leczyć je wszystkie
Aparaty do ultrasonografii, monitory na oddziałach intensywnej opieki czy urządzenia do zaawansowanych terapii ratują życie dzieci zmagających się z chorobami nowotworowymi i hematologicznymi. Z kolei w czasie poprzednich edycji do Klinik USK we Wrocławiu trafił również sprzęt niezbędny w chirurgii pediatrycznej i opiece neonatologicznej – wszystko to dzięki dotychczasowemu wsparciu otrzymanemu przez szpital w ramach WOŚP.
– Wsparcie WOŚP pozwala nam na bieżąco unowocześniać wyposażenie i często wręcz wyznaczać standard opieki. Dotychczasowe wsparcie jest bezcenne, ale potrzeby również są spore. Przykładowo jedno z urządzeń, którego potrzebujemy, czyli aparat do fotoforezy pozaustrojowej, jest kluczowe w leczeniu powikłań po transplantacji – podkreśla prof. dr hab. Krzysztof Kałwak, kierownik Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej USK we Wrocławiu. - Mamy nadzieję, że dzięki tegorocznemu finałowi uda się wzbogacić klinikę o kolejne urządzenia, co przełoży się na jeszcze szersze możliwości opieki nad naszymi pacjentami.
Choć podejrzenie nowotworu może pojawić się w czasie diagnostyki lub leczenia w jednej z wielu klinik pediatrycznych, to ostatecznie większość dzieci trafia pod opiekę Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej USK we Wrocławiu. W całej Polsce jest 16 ośrodków zajmujących się dziećmi z chorobami nowotworowymi i hematologicznymi, ale to właśnie do kliniki USK we Wrocławiu trafia nawet połowa pacjentów z całej Polski.
|
|
Nowoczesne leczenie w nowoczesnych wnętrzach. Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu rozpoczyna budowę Zintegrowanego Centrum Pediatrycznego |
|
Wrocław, 13 stycznia 2025 r.
Nowoczesne leczenie w nowoczesnych wnętrzach. Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu rozpoczyna budowę Zintegrowanego Centrum Pediatrycznego
Rusza przełomowe przedsięwzięcie, które pozwoli na stworzenie nowoczesnego ośrodka medycznego oferującego kompleksową opiekę pediatryczną, terapeutyczną i badawczą – mowa o budowie Zintegrowanego Centrum Pediatrycznego Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. Umowa z wykonawcą – firmą PORR – została uroczyście podpisana w poniedziałek, 13 stycznia 2025 r. Inwestycja opiewa na ponad 223 mln zł, z czego same roboty budowlane będą kosztowały blisko 180 mln zł.
Przed USK nowy rozdział w opiece nad dziećmi nie tylko z Dolnego Śląska, ale także z innych regionów Polski.
– Budowa nowoczesnego Zintegrowanego Centrum Pediatrycznego to inwestycja, która przyniesie wiele wymiernych korzyści. Przede wszystkim znacząco podniesie komfort i możliwości leczenia większej liczby małych pacjentów. Ponadto pozwoli na bardziej efektywne wykorzystanie potencjału wysoko wykwalifikowanej kadry medycznej oraz zaawansowanego zaplecza diagnostycznego, które są atutami naszego wielospecjalistycznego szpitala przy ulicy Borowskiej – wyjaśnia dr Marcin Drozd, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.
Idea ZCP – nowe wyzwania demograficzne wymagają zmian w opiece nad dziećmi
Proces starzenia się społeczeństwa, spadek liczby urodzeń i ujemny przyrost naturalny są faktem. Jednocześnie towarzyszą temu pozytywne zmiany, takie jak spadek śmiertelności niemowląt i dzieci oraz wydłużenie życia, które wymagają nowoczesnego modelu opieki nad najmłodszymi, dostosowanego do nowych realiów. Takie właśnie ma być Zintegrowane Centrum Pediatryczne (ZCP). To nie tylko nowy budynek i nowoczesne wyposażenie. To przede wszystkim nowa koncepcja opieki pediatrycznej, która obecnie realizowana jest w rozproszonych klinikach. Podkreśla to Pełnomocnik Rektora ds. Budowy ZCP, dr Tomasz Pytrus i dodaje, że budowa nowego ośrodka to nie tylko przeniesienie do lepszych warunków klinik, działających obecnie w zabytkowym kampusie przy ul. M. Curie-Skłodowskiej.
– Pacjenci leczeni w klinikach pediatrycznych Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego to osoby wymagające zaawansowanej opieki medycznej. Przyjmujemy ich nie tylko z Dolnego Śląska, ale także z innych części Polski i z zagranicy. Zazwyczaj byli wcześniej leczeni w innych jednostkach, wymagają bardzo specjalistycznej, niedostępnej gdzie indziej diagnostyki oraz niestety zwykle kosztownego leczenia. Dlatego co ważne inwestycja ta pozwoli na rozszerzenie działalności USK o dziedziny, których dotychczas kliniczna pediatria we Wrocławiu nie miała. Te nowe obszary to dziecięca kardiologia interwencyjna, neurologia pediatryczna oraz obszar chorób rzadkich, który znalazł się wśród priorytetów polityki zdrowotnej dla Dolnego Śląska – tłumaczy dr Tomasz Pytrus, który na co dzień kieruje Kliniką Pediatrii, Gastroenterologii i Żywienia USK we Wrocławiu. – Diagnozowanie i leczenie chorób rzadkich to przyszłość pediatrii, co wymaga współpracy i ekspertyzy specjalistów różnych dziedzin, którzy znajdą się w jednym zintegrowanym miejscu. Jedna lokalizacja to możliwość konsultacji i badań bez konieczności transportowania pacjentów, to większa skuteczność, komfort chorych i oczywiste oszczędności w funkcjonowaniu ośrodków.
W nowym Centrum znajdą swoje miejsce wszystkie tzw. niezabiegowe oddziały specjalistyczne z wyjątkiem onkologii i hematologii dziecięcej, która obecnie znajduje się w oddzielnym budynku. Poza interdyscyplinarnością i kompleksowością leczenia równie istotna jest jego ciągłość, a przede wszystkim możliwość przenoszenia dzieci do leczenia w różnych innych, np. zabiegowych podmiotach leczniczych. Lokalizacja Centrum Pediatrii w strukturze szpitala przy ul. Borowskiej jest więc najbardziej optymalna również ze względu na istniejące już tam inne podmioty realizujące świadczenia medyczne dla dzieci. Są to wszystkie zabiegowe oddziały, a więc: Oddział Chirurgii i Urologii Dziecięcej, Oddział Laryngologii Dziecięcej, Oddział Okulistyki Dziecięcej, Oddział Ortopedii Dziecięcej, Oddział Intensywnej Terapii Dziecięcej.
Nowe ZCP – powstaje w formule „zaprojektuj i wybuduj”
Nowe przedsięwzięcie jest ambitne nie tylko ze względu na projekt od strony medycznej, ale i wykonawczej. Zadanie zrealizuje PORR, firma budowlana, która w swoim portfolio ma szereg inwestycji w sektorze medycznym, w tym te największe w kraju. Generalny wykonawca od momentu podpisania umowy będzie miał 41 miesięcy na zaprojektowanie i zbudowanie nowego pawilonu w kampusie przy ul. Borowskiej 213 we Wrocławiu.
Według planu pierwszym zadaniem wykonawcy będzie opracowanie koncepcji wielobranżowej, a projekt budowlany wraz z wnioskiem o wydanie pozwolenia na budowę ma zostać złożony do października 2025 roku. Stan surowy będzie gotowy rok później. Zakończenie budowy jest planowane na czerwiec 2028 roku, następnie rozpocznie się etap doposażania Centrum. Pierwsi pacjenci mają być przyjmowani jeszcze przed końcem 2028 roku.
– Inwestycje w zdrowie należą do tych najpewniejszych, z których w perspektywie długoterminowej korzystać będzie mógł każdy z nas. Dlatego z tak dużą satysfakcją jako PORR angażujemy się w kolejny duży kontrakt na budowę polskiej infrastruktury medycznej. Zintegrowane Centrum Pediatryczne, które w ciągu 41 miesięcy powstanie we Wrocławiu jest obiektem szczególnym, ponieważ jego odbiorcami będą najmłodsi pacjenci. Jako generalny wykonawca będziemy mieli to na względzie na każdym etapie naszej pracy, dokładając wszelkich starań, aby wykonany projekt a następnie realizacja spełniły wszystkie pokładane w nim oczekiwania – zapewnia Piotr Kledzik, prezes zarządu PORR S.A.
Inwestycja ZCP nie byłaby możliwa bez wsparcia Ministerstwa Zdrowia.
– Szczegółowy projekt przygotowywany przez zespół ekspertów uzyskał jedną z najwyższych ocen w ogólnopolskim konkursie realizowanym przez Fundusz Medyczny. Dzięki temu udało nam się uzyskać ponad 201 milionów złotych dofinansowania – wylicza dyrektor Marcin Drozd. – Koszt całej inwestycji został oszacowany na 223 miliony złotych. Ale trzeba pamiętać, że ostateczna wartość projektu może się zmienić, po rozstrzygnięciu poszczególnych postępowań przetargowych m.in. dotyczących wyposażenia. Tak więc część pieniędzy będziemy musieli dołożyć ze środków własnych lub pozyskać z innych źródeł.
Zintegrowane Centrum Pediatryczne w liczbach
ZCP ma stanąć na zapleczu głównego budynku USK przy Borowskiej 213, w sąsiedztwie Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej. Budynek będzie mieć cztery kondygnacje naziemne i jedną podziemną. Na powierzchni ponad 17 tys. m2, zaplanowano 136 wieloprofilowych łóżek, kilkadziesiąt specjalistycznych poradni, pracowni diagnostycznych i oddział obserwacyjno-zakaźny. W nowoczesnym budynku będzie też szkoła i miejsce do wypoczynku.
Inwestycja zakłada przeniesienie ze starej lokalizacji: endokrynologii dziecięcej i chorób metabolicznych, gastroenterologii dziecięcej, alergologii dziecięcej, kardiologii pediatrycznej, nefrologii pediatrycznej i chorób zakaźnych dzieci.
– Zintegrowane Centrum Pediatryczne jako budynek będzie w każdym szczególe dostosowany do nowej koncepcji leczenia, według której dziecko ma przebywać w szpitalu dokładnie tak długo, jak jest to koniecznie jedynie ze wskazań medycznych – podkreśla dr Tomasz Pytrus. – Istotnym elementem nowej jednostki będzie oddział jednodniowy, gdzie w rzeczywistości będzie miało miejsce ponad 60 proc. hospitalizacji. Dodatkowym atutem oddziału dziennego jest możliwość pracy w systemie zmianowym i realizacja większej liczby procedur, co zmniejszy czas oczekiwania na wiele specjalistycznych zabiegów i porad. Co więcej ZCP będzie również stanowić nowoczesną bazę nauczania pediatrii co mamy nadzieję zachęci przyszłych absolwentów Uniwersytetu Medycznego do wyboru pediatrii jako uprawianej w przyszłości specjalizacji i obniży średni wiek lekarza tej specjalności, który niestety należy do jednego z najwyższych w Polsce.
ZCP to same korzyści
Dotychczasowa rozproszona baza lokalowa klinik pediatrycznych wiąże się z koniecznością utrzymywania wielu budynków, które w dodatku wymagają ciągłych remontów. To także konieczność dublowania sprzętu medycznego i obszarów niezbędnych do funkcjonowania jednostek.
– Zintegrowane Centrum Pediatryczne to efekt wieloletniej pracy nad stworzeniem nowoczesnego ośrodka, który stanie się centrum leczenia najmłodszych pacjentów w regionie. Projekt ten jest nie tylko inwestycją w infrastrukturę, ale także w naukę, rozwój i przyszłość opieki medycznej dla dzieci – podsumowuje prof. dr hab. Piotr Ponikowski, rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. – Wierzę, że dzięki temu przedsięwzięciu Wrocław zyska nowoczesny, zintegrowany ośrodek pediatryczny, oferujący kompleksową opiekę medyczną i dostęp do szerokiego grona wybitnych specjalistów. Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu wzmocni tym samym swoją rolę jako instytucja wyznaczająca standardy w leczeniu najmłodszych pacjentów.
* * *
Finansowanie ZCP – szacowana wartość całej inwestycji to 223 miliony złotych. W ramach tej kwoty ponad 179 miliony złotych to wartość umowy z wykonawcą, firmą PORR S.A. Na realizację całości przedsięwzięcia, Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu uzyskał 201 milionów złotych dofinansowania z Funduszu Medycznego Ministerstwa Zdrowia.
|
|
Świąteczne pułapki zdrowotne – USK we Wrocławiu radzi, jak uchronić się przed świąteczną wizytą na SOR |
|
Wrocław, 23 grudnia 2024 r.
Świąteczne pułapki zdrowotne – USK we Wrocławiu radzi, jak uchronić się przed świąteczną wizytą na SOR
Boże Narodzenie to wyjątkowy czas w roku, naznaczony nie tylko ciepłem rodzinnych spotkań i obfitością potraw na świątecznym stole. Ta wyjątkowa atmosfera często wiąże się z ryzykiem poważnych problemów zdrowotnych, które mogą zakłócić świąteczny nastrój. Eksperci Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego (USK) we Wrocławiu alarmują, że nieodpowiednie nawyki żywieniowe, nadmierne spożycie pokarmów i alkoholu mogą prowadzić do poważnych komplikacji zdrowotnych, w szczególności dotykających układ pokarmowy.
Choć w okresie świątecznym liczba pacjentów zgłaszających się na Szpitalny Oddział Ratunkowy nieznacznie się zmniejszenia, zauważalna jest jednocześnie zmiana w rodzaju problemów zdrowotnych zgłaszanych przez hospitalizowanych. Dominują wśród nich przede wszystkim nagłe dolegliwości gastryczne. – W Wigilię oraz Święta Bożego Narodzenia przyjmujemy dziennie około 30-40 osób właśnie z dolegliwościami gastrycznymi. Jest to duża liczba biorąc pod uwagę fakt, że w sytuacjach dużych obciążeń przyjmujemy w SOR 200 chorych w ciągu doby – mówi dr Janusz Sokołowski, kierownik Szpitalnego Oddziału Ratunkowego USK. – Szczególną grupę stanowią także chorzy tzw. laryngologiczni, czyli z ciałami obcymi – szczególnie ośćmi karpia – wbitymi w gardło. Dlatego pamiętajmy, podczas jedzenia karpia nie wolno rozmawiać! Według wstępnych danych USK, w okresie świątecznym odnotowywany jest nawet 30-procentowy wzrost liczby pacjentów zgłaszających się z powodu problemów żołądkowo-jelitowych. To duże wyzwanie dla pracowników Szpitalnego Oddziału Ratunkowego USK, który będąc największym tego typu oddziałem na Dolnym Śląsku, rocznie przyjmuje nawet 60 000 pacjentów. Na okołoświąteczne problemy szczególnie narażone są osoby po 50. roku życia oraz pacjenci z chorobami przewlekłymi.
Świąteczne trio problemów - trzustka, wątroba, cukrzyca
Obfite posiłki, przesadna konsumpcja tłustych, często mocno solonych potraw i alkoholu mogą znacząco obciążyć nasz organizm.
Dodatkowo Święta to także co najmniej kilkanaście przyjęć na SOR osób w stanie znacznego upojenia alkoholowego, co wprost zagraża ich zdrowiu i życiu.
Jak podkreślają lekarze szczególną uwagę należy zwrócić na osoby starsze, pacjentów z chorobami przewlekłymi, osoby z nadwagą oraz pacjentów z istniejącymi wcześniej schorzeniami układu pokarmowego. Dla tych grup świąteczne grzechy dietetyczne mogą być szczególnie niebezpieczne. Równie istotna jest świadomość, że błędy żywieniowe mogą powodować długofalowe problemy ze zdrowiem z rozwinięciem się cukrzycy i chorób współistniejących włącznie.
– Podczas świąt lekarze najczęściej diagnozują ostre zapalenie trzustki, nasilenie objawów refluksu, dolegliwości związane z kamicą żółciową oraz zaostrzenie chorób przewlekłych, takich jak cukrzyca i nadciśnienie. Często dotyczy to osób z licznymi obciążeniami chorobowymi cukrzycą czy nadciśnieniem – tłumaczy lek. Maciej Kamiński, zastępca dyrektora ds. medycznych USK we Wrocławiu. – Dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego, prowadząc do odwodnienia, mogą być szczególnie niebezpieczne również dla osób z chorobami układu krążenia, starszych, długotrwale leżących.
Istnieją niepokojące objawy, które bezwzględnie powinny skłonić nas do natychmiastowej interwencji medycznej. Silny, nieustający ból brzucha, często towarzyszące mu skurcze, mogą sygnalizować poważne problemy zdrowotne.
- Wymioty z domieszką krwi, gwałtowny wzrost temperatury ciała powyżej 38°C, ostre zawroty głowy oraz trudności w oddychaniu to sygnały, które nigdy nie powinny zostać zignorowane – wyjaśnia Andrzej Mędrala, ratownik i pielęgniarz koordynujący w SOR USK we Wrocławiu. - W przypadku wystąpienia któregokolwiek z tych objawów należy niezwłocznie udać się do szpitala lub wezwać pomoc medyczną.
Świąteczny poradnik dietetyczny Kluczem do zachowania zdrowia podczas świąt jest świadome odżywianie i umiar. Specjaliści USK zalecają, aby spożywać mniejsze porcje, rozłożone w czasie, unikać jednoczesnego łączenia ciężkostrawnych dań. Warto pamiętać o piciu wody między posiłkami, która pomaga w trawieniu i nawadnianiu organizmu. Ograniczenie spożycia alkoholu oraz wybieranie lżejszych wersji tradycyjnych potraw może znacząco zmniejszyć ryzyko problemów zdrowotnych.
Eksperci USK podkreślają również znaczenie świadomego podejścia do odżywiania się podczas świąt. Zalecają stosowanie technik wolnego jedzenia, które pozwalają na lepsze rozpoznanie uczucia sytości. Warto pamiętać, że wprowadzanie aktywności fizycznej między posiłkami, nawet w postaci krótkich spacerów, może znacząco wspomóc metabolizm i trawienie. Warto również unikać przekąsek między daniami głównymi i wspierać trawienie naturalnymi środkami, takimi jak napary z mięty czy imbiru.
SOR przy ul. Borowskiej ma 15 lat
Szpitalny Oddział Ratunkowy przy ul. Borowskiej w grudniu obchodzi swoje 15-lecie działalności, jednak ze względu na specyfikę pracy dla jego pracowników to czas dalszej gotowości do niesienia pomocy innym. Praca na SOR nie pozwala na długie przerwy czy uroczystości, dlatego jubileuszowe obchody, zaplanowano na 2025 r. i będą miały charakter praktyczny, a ich częścią będzie tematyczna konferencja poświęcona nowoczesnym rozwiązaniom w ratownictwie medycznym.
– Świętujemy, ale w naszej codziennej rzeczywistości, czyli na dyżurach i przy łóżkach pacjentów. Oczywiście chcemy skorzystać z doświadczenia naszego zespołu, dlatego rozpoczęliśmy przygotowania do dużej konferencji związanej z medycyną ratunkową. W trakcie tego spotkania planujemy zgromadzić jak największe grono specjalistów z całej Polski, którzy będą mieć doskonałą okazję do wymiany doświadczeń i refleksji nad zmianami, jakie zaszły w ratownictwie medycznym przez ostatnie 15 lat – zapowiada dr Janusz Sokołowski, kierownik Szpitalnego Oddziału Ratunkowego Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.
SOR USK w liczbach
Od momentu otwarcia w 2009 roku, kiedy na dyżurze pracowało zaledwie dwóch lekarzy i cztery pielęgniarki, Szpitalny Oddział Ratunkowy USK przeszedł ogromne zmiany i rozwinął się, aby sprostać rosnącym potrzebom pacjentów.
Jak wspomina dr Janusz Sokołowski, który pracuje tu od samego początku, 15 lat temu SOR obsługiwał rocznie około 15–20 tysięcy chorych. Dziś ta liczba sięga nawet 60 tysięcy pacjentów rocznie. Dzięki modernizacji przeprowadzonej na przełomie 2017/2018 roku oddział zyskał większą przestrzeń, nowoczesne wyposażenie i rozbudowaną infrastrukturę, co pozwala jeszcze skuteczniej nieść pomoc.
Obecnie na dyżurze pracuje łącznie 30 osób, w tym lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni i personel pomocniczy, dzięki czemu możliwe jest zapewnienie kompleksowej opieki w trybie całodobowym.
Źródło: Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu
Fot. UMW
|
|
USK pionierem terapii genowej u dzieci z rzadką chorobą genetyczną |
|
Wrocław, 20 listopada 2024 r.
Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu pionierem terapii genowej u dzieci z rzadką chorobą genetyczną
Po raz pierwszy w Polsce specjaliści z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu (USK) zastosowali terapię genową u dziecka z wrodzonym niedoborem odporności. Pierwszym pacjentem był pięciomiesięczny chłopiec. Dziecko spędziło w Klinice Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej USK blisko 4 miesiące, a w sobotę – 21 grudnia – tu przed świętami wychodzi do domu. To dopiero czwarty taki zabieg na świecie.
Pierwszy pacjent
– Kilkumiesięczny Olaf trafił do naszej Kliniki w sierpniu, a w październiku otrzymał innowacyjną terapię genową, teraz bezpiecznie można go wypisać na świąteczną przepustkę do domu – przyznaje prof. dr hab. Krzysztof Kałwak , kierownik Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej USK.
Dzięki współpracy z Leiden University Medical Center (LUMC) w Holandii udało się podać małemu pacjentowi zmodyfikowane genetycznie komórki hematopoetyczne, czyli tak zwane komórki macierzyste. Terapia w USK po raz pierwszy została zastosowana u dziecka z ciężkim złożonym niedoborem odporności z mutacją genu RAG1. Prof. Kałwak podkreśla, że dzieci z taką mutacją, bez przeszczepienia nie mają szans na życie. Mały organizm do szóstego miesiąca życia jest wspomagany przez przeciwciała od mamy, niestety później zaczynają pojawiać się groźne dla życia, ciężkie do wyleczenia infekcje oportunistyczne.
Diagnoza w pierwszych dniach życia
O braku odporności rodzice Olafa dowiedzieli się już trzy tygodnie po jego narodzinach. Diagnoza przyszła tak szybko, bo dziecko przyszło na świat w Reykjaviku na Islandii, a tam wszystkie noworodki objęte są programem badań genetycznych zaraz po urodzeniu.
– Bardzo dobrze pamiętam, jak zadzwonili ze szpitala, że musimy powtórzyć badania i przyjechać na powtórne pobranie krwi, bo chyba nastąpił jakiś błąd – wspomina mama chłopca Anna Korytkowska i dodaje: – Od razu w głowie zapaliły się czerwone lampki, że to może być coś poważnego.
Na spotkanie z rodzicami przyjechał dyrektor ośrodka, powiedział o wadzie genetycznej i szczegółowo przedstawił możliwości leczenia za granicą. W grę wchodziła Wielka Brytania, Holandia, Szwecja, ale pod uwagę od razu była brana również Polska. Bardzo dobre rekomendacje miał wrocławski ośrodek i tak pacjent trafił do USK.
– Terapia genowa jest czymś nowym na świecie i musieliśmy zdecydować czy podjąć ryzyko, czy skorzystać z lepiej znanych, standardowych metod leczenia. Wytłumaczono nam, że nawet gdyby ta metoda nie przyniosła efektu, to mamy jeszcze inne możliwości – tłumaczy mama Olafa.
Pierwsze dni we wrocławskiej Klinice USK
Olaf trafił do tzw. Przylądka Nadziei jeszcze w sierpniu tego roku.
– Pamiętam pierwsze nasze spotkanie, Olaf ważył mniej niż 6 kilogramów, to był jego trzeci miesiąc życia – wspomina dr Monika Mielcarek–Siedziuk , pediatra i transplantolog kliniczny z Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej USK.
Jednym z ważnych etapów leczenia była afereza komórek macierzystych z krwi obwodowej pacjenta. Chłopiec został na kilka godzin podłączony do maszyny, która nazywa się separatorem komórkowym. Maszyna jedną linią pobiera komórki, wiruje, rozdziela krew na warstwy komórkowe i do jednego woreczka zbiera tę warstwę, gdzie znajdują się komórki macierzyste układu krwiotwórczego, natomiast pozostała krew wraca do pacjenta.
– W porównaniu z typowymi przeszczepami autologicznymi suma wyizolowanego materiału była bardzo duża, ponieważ zebraliśmy 50 milionów komórek macierzystych na kilogram masy ciała pacjenta – podkreśla dr Mielcarek-Siedziuk. – Patrząc na objętość, to były około 54 mililitry. Biorąc pod uwagę, że mamy do czynienia z pacjentem, który waży około 5 kilogramów, to jest to bardzo duża objętość.
Latające komórki
Komórki pobrane od pacjenta zostały wysłane samolotem do Leiden w Holandii, gdzie prof. Arjan Lankester wraz z zespołem naukowców, od blisko 20 lat pracuje nad technologią modyfikacji genetycznej komórek macierzystych. W LUMC do genomu wyizolowanych komórek chorego wprowadza się gen kodujący (RAG1) dla tego działającego niewłaściwie. Cała procedura trwa od około dwóch do trzech tygodni i po takiej modyfikacji zamrożone komórki wróciły do Polski.
– Przed podaniem zmodyfikowanych komórek pacjent został poddany chemioterapii. Dzień zero to był 14 października – tłumaczy prof. Kałwak i dodaje. – Prof. Lankester przyjechał do naszej kliniki, aby osobiście obserwować pierwsze podanie zawiesiny kilkunastu mililitrów zmodyfikowanych komórek. Teraz pozostaje czekać na odnowę. Hematologiczna odnowa, zgodnie z oczekiwaniami, była widoczna już po 2-3 tygodniach od podania. O pełnym sukcesie terapii genowej będzie można mówić około czwartego miesiąca od infuzji.
Teraz lekarze koncentrują się na profilaktyce przeciwinfekcyjnej, którą będzie można odstawić, jak już zaczną działać odnawiające się, zmodyfikowane komórki odpowiadające za odporność.
Finansowanie terapii i uniwersyteckie wsparcie
Terapia genowa w SCID RAG1 jest badaniem klinicznym niekomercyjnym, finansowanym ze środków Komisji Europejskiej. Liderem projektu jest ośrodek akademicki w Leiden, a USK realizuje to badanie w Polsce. Międzynarodowy projekt badawczy jest rozpisany na dwa lata, ale każde dziecko, które otrzymało terapię genową, przez co najmniej 15 lat będzie poddawane corocznej obserwacji w ramach rutynowej opieki klinicznej nad pacjentem po przeszczepie.
– Dzięki innowacyjnej terapii genowej, przeprowadzanej w ramach unijnego, międzynarodowego projektu RECOMB, możemy zaoferować naszym pacjentom szansę na życie bez konieczności ryzykownej i toksycznej transplantacji od dawcy. To ogromny krok naprzód w medycynie translacyjnej, który potwierdza pozycję Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu i Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego jako liderów w Europie Środkowo-Wschodniej. Innowacyjne terapie są i będą rozwijane w UMW i USK, tak by pacjenci nie musieli jeździć za granicę w poszukiwaniu ratunku, a ich rodzice nie musieli szukać środków na drogie hospitalizacje we Włoszech, Holandii czy Wielkiej Brytanii – mówi prof. dr hab. Piotr Ponikowski , rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.
Innowacyjne terapie – znak rozpoznawczy wrocławskiej Kliniki USK
Terapia genowa to kolejny międzynarodowy projekt realizowany w Klinice Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dzięcięcej we Wrocławiu. W 2020 roku w tzw. Przylądku Nadziei po raz pierwszy zastosowano terapię CAR-T. Dla dzieci chorych na białaczkę limfoblastyczną, które wyczerpały już wszystkie możliwości leczenia, była to ostania szansa na uratowanie życia. Do dziś takich zabiegów wykonano już 40. Pierwsze 10 można było zrobić dzięki zbiórkom publicznym, dziś te zabiegi są już refundowane u dzieci. W planach są też kolejne innowacyjne terapie.
– Naszym celem jest stworzenie we Wrocławiu Quality Treatment Center – ośrodka referencyjnego dla innowacyjnego leczenia pacjentów z Europy Środkowo-Wschodniej. Chcemy wprowadzać różne, nowoczesne technologie z zagranicy, aby chorzy nie musieli pokonywać tysięcy kilometrów w poszukiwaniu terapii. Dzięki temu także wysyłanie komórek do niezbędnej modyfikacji staje się prostsze i mniej kosztowne. Już dziś nasz ośrodek jest liderem we wdrażaniu nowoczesnych metod leczenia w regionie – wyjaśnia dr Marcin Drozd , dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.
|
|
Nagrody im. prof. Wiktora Brossa za osiągnięcia medyczne i organizacyjne w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu rozdane |
|
Wrocław, 17 listopada 2024 r.
Nagrody im. prof. Wiktora Brossa za osiągnięcia medyczne i organizacyjne w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu rozdane
Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu oraz Uniwersytecki Szpital Kliniczny po raz trzeci uhonorowały zespoły kliniczne za ich wyjątkowe osiągnięcia prestiżową Nagrodą im. prof. Wiktora Brossa. Specjalne statuetki, symbolizujące otwartość i innowacyjność w medycynie, trafiły do zwycięzców w trzech kategoriach. O przyznaniu nagród za działalność kliniczną decydowała kapituła złożona z 19 wybitnych profesorów i dyrektorów Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego. Spośród ponad 30 zgłoszeń wybrano 3 zwycięzców oraz przyznano 6 wyróżnień.
– Już po raz trzeci możemy uhonorować zespoły medyczne za ich wyjątkowe osiągnięcia w ramach Nagrody im. prof. Wiktora Brossa. Patron nagrody wyznawał ideę, że medycyna to sztuka łączenia nauki z odwagą podejmowania wyzwań. Nie ma wątpliwości, że zwycięskie i wyróżnione projekty właśnie takie są. Pokazują, jak istotne jest łączenie innowacyjnych technologii z interdyscyplinarną współpracą, by zapewnić pacjentom najlepszą możliwą opiekę – mówi dr Marcin Drozd, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.
Wręczenie miało miejsce w poniedziałek, 16 grudnia w trakcie uroczystych obchodów Święta Uczelni Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.
Pełna lista wyróżnionych i nagrodzonych w poszczególnych kategoriach.
Kategoria I: Osiągnięcia w zakresie organizacji procesów diagnostyczno-terapeutycznych i współpracy międzykliniczną w 2023 roku.
Wyróżnienia:
• Zespół Oddziału Klinicznego Uniwersyteckiego Centrum Neurologii i Neurochirurgii za „Utworzenie pierwszej w Polsce wysokospecjalistycznej przyklinicznej Poradni Leczenia Migreny i Innych Bólów Głowy”. Poradnia oferuje pacjentom dostęp do kompleksowej opieki i nowoczesnych metod leczenia migreny, odciążając jednocześnie oddziały szpitalne.
•Zespoły Uniwersyteckiego Centrum Urologii i Kliniki Kardiochirurgii za „Operacje zaawansowanych guzów nerek z czopem w żyle głównej dolnej w krążeniu pozaustrojowym”. To najbardziej skomplikowane operacje, które w takim interdyscyplinarnym zespole są przeprowadzane w niewielkiej liczbie ośrodków w Polsce.
• Zespołów Kliniki Pediatrii, Endokrynologii, Diabetologii i Chorób Metabolicznych oraz kilkunastu Klinik i jednostek współpracujących za „Utworzenie Uniwersyteckiego Centrum Chorób Rzadkich oraz wprowadzenie systemu interdyscyplinarnych e-konsyliów pediatrycznych realizowanych w USK i wykonywanie szerokoprzepustowych badań genetycznych u dzieci z zaburzeniem rozwoju z terenu Dolnego Śląska”. Program umożliwia szybką diagnozę i skuteczną terapię dzieci dzięki koordynacji pracy wielu specjalistów
Nagroda główna prof. W. Brossa:
• Zespoły Kliniki Kardiochirurgii oraz Kliniki Chirurgii Naczyniowej, Ogólnej i Transplantacyjnej za „Leczenie hybrydowe tętniaków aorty”. To pionierskie operacje metodą Frozen Elephant Trunk (FET). Ta zaawansowana procedura poprawia bezpieczeństwo pacjentów i wyniki leczenia. Łączy techniki chirurgii naczyniowej i kardiochirurgii, umożliwiając minimalizację ryzyka oraz poprawę wyników leczenia pacjentów z tętniakami w odcinku piersiowo-brzusznym aorty, które dotąd były wyjątkowo trudne w leczeniu. Sama zaś nazwa FET nawiązuje do kształtu i działania wszczepianego implantowanego elementu używanego w tej procedurze.
Kategoria II: Osiągnięcia w zakresie wprowadzenia nowych technologii, metod diagnostycznych i terapeutycznych w 2023 roku.
Wyróżnienie:
• Klinika Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej za „Wdrożenie terapii pomostowej z blinatumomabem lub inotuzumabem ozogamycyny przed infuzją komórek CAR-T u dzieci z oporną na leczenie / nawrotową postacią ostrej białaczki limfoblastycznej B-komórkowej, prowadzące do przeżycia lepszego niż w ośrodkach europejskich czy amerykańskich”. Innowacyjne podejście pozwoliło osiągnąć wyniki leczenia u dzieci lepsze niż w wiodących ośrodkach europejskich i amerykańskich.
Nagroda główna:
• Uniwersyteckie Centrum Urologii za „Wdrożenie chirurgii robotycznej w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym”. Centrum wykonuje precyzyjne zabiegi z wykorzystaniem robota chirurgicznego w dziedzinach urologii i chirurgii kolorektalnej, a niedawno rozszerzyło działalność na chirurgię pediatryczną. Chirurgia robotyczna jest obecnie najbardziej dynamicznie rozwijającą się technologią w zakresie dziedzin zabiegowych. Utworzenie Uniwersyteckiego Centrum i zakup zaawansowanego systemu robotycznego plasuje USK w gronie liderów w regionie i umożliwia pacjentom dostęp do technologii, która nie tylko jest nowoczesna, ale przede wszystkim przyjazna i bezpieczna.
Kategoria III: Osiągnięcia w zakresie przeprowadzenia nowoczesnej, skutecznej procedury terapeutycznej w 2023 roku.
Wyróżnienia:
• Zespoły Klinik Anestezjologii i Intensywnej Terapii, Kliniki Kardiochirurgii oraz Pracowni Hemodynamiki Instytutu Chorób Serca za „Wielodyscyplinarne podejście terapeutyczne do leczenia piorunującego zapalenia mięśnia sercowego u młodego mężczyzny, z wykorzystaniem różnych technik mechanicznego wspomagania serca, zakończone ostatecznie pilnym przeszczepem serca”. Zespół uratował życie młodemu pacjentowi, stosując najnowsze techniki wspomagania serca i transplantacji. W trakcie pobytu na oddziale intensywnej terapii pacjent wziął ślub, a po 4 miesiącach został wypisany do domu w dobrym stanie.
• Zespoły Uniwersyteckiego Centrum Neurologii i Neurochirurgii – Oddział Kliniczny Neurologii, Uniwersyteckiego Centrum Diagnostyki Obrazowej, Zakładu Radiologii Ogólnej, Zabiegowej i Neuroradiologii za „Leczenie przyczynowe pacjentów z udarem niedokrwiennym mózgu spowodowanym niedrożnością tętnicy podstawnej”. Dzięki nowoczesnym narzędziom diagnostycznym i terapii pacjenci mają większe szanse na pełny powrót do zdrowia.
Nagroda główna:
• Klinika Chirurgii Naczyniowej, Ogólnej i Transplantacyjnej za „Wdrożenie programu laparoskopowej resekcji guzów wątroby”. To przełom w małoinwazyjnej chirurgii wątroby, który skraca czas rekonwalescencji pacjentów i zwiększa skuteczność leczenia. Stąd też operacje laparoskopowe w wielu dziedzinach chirurgii stały się powszechnym standardem. Jednak w przypadku chirurgii wątroby nadal jest to olbrzymie wyzwanie, któremu sprostał zespół kliniki, który zainaugurowała rewolucyjny i pierwszy na Dolnym Śląsku program laparoskopowego usuwania nowotworów wątroby.
- Współpraca między Klinikami to podstawa dzisiejszej nowoczesnej medycyny. Wręczając tę nagrodę, chcemy uhonorować aktywność naszych pracowników i pokazać jednocześnie wszystkim, jaki gigantyczny postęp dokonuje się w medycynie, rozwój dla dobra zarówno pacjentów, jak i pracowników, którzy pracują w naszym ośrodku – podkreślał prof. dr hab. Dariusz Janczak, prorektor ds. Klinicznych Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu i kierownik Kliniki Chirurgii Naczyniowej, Ogólnej i Transplantacyjnej USK we Wrocławiu.
***
Nagroda prof. W. Brossa została przyznana po raz pierwszy w 2020 r., a samo wręczenie było kulminacyjnym momentem uroczystości inaugurującej Obchody 70-lecia Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Jej nazwa pochodzi od wybitnego chirurga, pioniera torakochirurgii i kardiochirurgii polskiej – prof. Wiktora Brossa, który zajął się organizacją, a później w latach 1946-1973 kierował II Katedrą i Kliniką Chirurgii ówczesnej Akademii Medycznej we Wrocławiu. Właśnie w tej jednostce 12 lutego 1958 r. prof. Wiktor Bross przeprowadził pierwszą w Polsce operację na otwartym sercu.
Przed Uniwersytetem Medycznym we Wrocławiu jubileusz 75-lecia, a nagrody im. prof. W. Brossa wręczone zostały po raz trzeci.
|
|
Zimowe wyzwania dla skóry - eksperci USK we Wrocławiu podpowiadają, jak chronić skórę przed odmrożeniami i innymi problemami |
|
Wrocław, 11 grudnia 2024 r.
Zimowe wyzwania dla skóry - eksperci USK we Wrocławiu podpowiadają, jak chronić skórę przed odmrożeniami i innymi problemami
Choć nie zawsze o tym pamiętamy, zima to prawdziwy test dla ludzkiej skóry. Specjaliści Uniwersyteckiego Centrum Dermatologii Ogólnej i Onkologicznej Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu (USK) podkreślają, że żyjemy w klimacie, który zmusza naszą skórę do nieustannej adaptacji – do bardzo zimnego powietrza w zimie i intensywnego słońca w lecie. Odpowiednio dobrana strategia może pomóc nam uchronić się przed poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi związanymi z uszkodzeniem komórek skóry, z czerniakiem włącznie.
Anatomia zimowych uszkodzeń skóry
- Problematyka zagrożeń czyhających na naszą skórę jest złożona. Na przykład w okresie zimowym gruczoły łojowe pracują znacznie słabiej - wyjaśnia dr hab. Alina Jankowska-Konsur, kierująca Uniwersyteckim Centrum Dermatologii Ogólnej i Onkologicznej USK. - Konsekwencją jest osłabienie bariery ochronnej naskórka, co prowadzi do zwiększenia transepidermalnej utraty wody i postępującego wysuszenia.
Najczęstsze objawy problemów skórnych obejmują uczucie ściągnięcia i napięcia skóry, zaczerwienienie oraz nadmierną suchość spowodowaną wpływem wiatru i niższej temperatury. Do tego pojawia się łuszczenie się naskórka, swędząca, podrażniona skóra oraz uczucie dyskomfortu i ból. Specjaliści USK co roku obserwują wzrost liczby pacjentów zgłaszających się z objawami zaostrzenia atopowego zapalenia skóry oraz wypryskiem skóry dłoni. Często wynika to wprost z niekorzystnych warunków atmosferycznych, szczególnie mrozu i wiatru.
Pamiętajmy o niebezpiecznym promieniowaniu UV również w zimie!
Ekspertka ostrzega również przed ryzykiem związanym z promieniowaniem ultrafioletowym. Powinniśmy pamiętać, że im wyżej się znajdujemy, tym promieniowanie jest intensywniejsze. Dotyczy to zarówno wyjazdów narciarskich, jak i zimowych urlopów w ciepłych krajach.
Kluczowe zasady ochrony przed promieniowaniem UV wymagają stosowania kremów z filtrem SPF, nakładania tych preparatów co 2-3 godziny, dodatkowej ochrony przed wiatrem oraz noszenia okularów przeciwsłonecznych.
Nasza skóra w okresie zimowym całkowicie odzwyczaja się od kontaktu ze słońcem i staje się niezwykle podatna na uszkodzenia. Mechanizm zwiększonego ryzyka obejmuje osłabioną naturalną ochronę skóry po miesiącach zimowych, zmniejszoną produkcję melaniny, utratę naturalnej odporności na promieniowanie UV oraz cieńszą, bardziej wrażliwą warstwę naskórka. Co gorsza, chłodny wiatr może niwelować odczuwanie promieniowania słonecznego, co usypia naszą czujność.
Najwyższe ryzyko występuje w przypadku narciarskich wypraw wysokogórskich, wycieczek nad morze w okresie zimowym oraz wyjazdów do krajów tropikalnych.
- W trakcie swojej kariery lekarskiej miałam już okazję zobaczyć dramatyczny przypadek oparzenia słonecznego u młodej pacjentki. Przybyła do mnie po powrocie z włoskich Alp z całkowicie zniszczoną skórą twarzy. Jej skóra była dosłownie spieczona. Problem polegał na podwójnym działaniu promieniowania UV - bezpośredniego ze słońca oraz odbitego od śnieżnej powierzchni. Śnieg może odbijać nawet 80-90% promieniowania, co w jej przypadku doprowadziło do poważnych oparzeń. Pacjentka kompletnie zlekceważyła podstawowe zasady ochrony, nie stosując kremów z filtrem ani nie zakładając odpowiedniego sprzętu ochronnego - wspomina dr hab. Jankowska-Konsur.
Szczególna troska o skórę wrażliwą
Kluczową zasadą, którą podkreśla dr Jankowska-Konsur jest to, że lepiej jest zapobiegać niż leczyć. Dlatego odpowiednio dobrane preparaty mogą skutecznie ochronić skórę przed zimowymi uszkodzeniami.
Profesjonalna pielęgnacja wymaga delikatnego oczyszczania bez agresywnych składników np. kwasów, intensywnego nawilżania, stosowania kremów o bogatej, tłustej konsystencji oraz wyboru kosmetyków z kluczowymi składnikami odżywczymi, do których zaliczamy ceramidy, witaminy A, E, B5, oleje naturalne i ekstrakty łagodzące.
- Zimowe kremy powinny być zdecydowanie bardziej odżywcze niż te stosowane latem - zaznacza specjalistka. - Pacjenci często zapominają o dostosowaniu pielęgnacji do zmieniających się warunków atmosferycznych
Osoby zmagające się z przewlekłymi chorobami takimi jak egzema, łuszczyca czy atopowe zapalenie skóry wymagają wyjątkowej uwagi.
- To pacjenci szczególnie narażeni na zimowe uszkodzenia - podkreśla prof. dr hab. Joanna Maj z Uniwersyteckiego Centrum Dermatologii Ogólnej i Onkologicznej USK. - Ich naturalna bariera ochronna jest już na wstępie osłabiona.
Zalecenia dla skóry wrażliwej obejmują codzienną emolientoterapię, wielokrotne nakładanie preparatów ochronnych, szczególną pielęgnację twarzy i dłoni oraz unikanie gwałtownych zmian temperatury. Odpowiedni dobór odzieży też wspiera zabezpieczenie się przed niekorzystnym wpływem nagłych zmian warunków w otoczeniu. Należy pamiętać o rękawiczkach i nakryciu głowy, zabezpieczającym np. zmiany na skórze najwyższych partii ciała.
- Emolientoterapia to metoda leczenia i pielęgnacji skóry suchej, łuszczycowej lub atopowej poprzez stosowanie specjalnych preparatów nawilżających. Powszechnie dostępne w aptekach i drogeriach kosmetyki z emolientami uzupełniają braki lipidów w warstwie rogowej skóry, tworząc ochronną warstwę, która zmniejsza utratę wody, łagodzi stany zapalne i poprawia barierę ochronną naskórka - wyjaśnia prof. Maj. - Kluczowe zasady stosowania obejmują regularne nakładanie, nawet 2-3 razy dziennie oraz wybór preparatu dostosowanego do rodzaju skóry. Łatwiej aplikować go na wilgotną skórę, najlepiej po kąpieli lub prysznicu.
Różnicowanie sposobów radzenia sobie z problemami skórnymi
Indywidualne podejście do różnych grup wiekowych przewiduje stosowanie niezwykle delikatnych, hipoalergicznych preparatów dla dzieci, kompleksową, wielowarstwową pielęgnację dla dorosłych oraz preparaty regenerujące dla seniorów.
Trzeba jednocześnie pamiętać, że każdy długotrwały, niepokojący objaw skórny, który nie ustępuje po zastosowaniu powszechnie dostępnych metod, wymaga specjalistycznej konsultacji. Lekarze przeprowadzając często bardzo proste, nieinwazyjne badania takie jak dermatoskopia, są w stanie rozwiać wszelkie wątpliwości.
Pamiętajmy, że profesjonalna pielęgnacja, świadomość zagrożeń i systematyczność to klucz do zdrowej skóry nawet w najtrudniejszych warunkach atmosferycznych.
|
|
"Jesień Gastrologiczna" za nami |
|
„Jesień Gastrologiczna" za nami
7 grudnia 2024 roku odbyła się jubileuszowa, XX edycja Studenckiej Konferencji „Jesień Gastrologiczna”, organizowana przez Studenckie Koła Naukowe działające przy Katedrze i Klinice Gastroenterologii, Hepatologii i Chorób Wewnętrznych Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. W wydarzeniu uczestniczyło 150 studentów z różnych uczelni medycznych w Polsce, w tym także z anglojęzycznego kierunku English Division UMW.
Zaangażowanie studentów okazało się kluczowe dla sukcesu konferencji. W szczególności podziękowania należą się Hannie Jabłońskiej, Jakubowi Korybskiemu i Piotrowi Marczyńskiemu, którzy włożyli ogrom pracy w przygotowanie tego wydarzenia. Ich działania, koordynowane pod opieką dr n. med. Radosława Kempińskiego, dr hab. Katarzyny Neubauer prof. UMW, prodziekan ds. Kształcenia w Języku Angielskim oraz lek. Jakuba Zeliga, były dowodem na to, jak duży potencjał i dojrzałość wykazują studenci Uniwersytetu Medycznego.
Program konferencji obejmował dwie sesje prezentacji ustnych oraz sesję plakatową, podczas których prace prezentowano zarówno w języku polskim, jak i angielskim.
Uczestnicy mieli także okazję wysłuchać dwóch inspirujących wykładów w języku angielskim:
• Nelson Silva z Interdisciplinary Transformation University Austria omówił innowacyjny model edukacji zorientowanej na projekty, z wykorzystaniem technologii IT.
• Nicholas Czarnik (3ED) w prelekcji Why do we Succeed? Why do we Fall Short? zilustrował czynniki decydujące o sukcesach i porażkach, opierając się na przykładach ze świata sportu.
- Konferencja, organizowana nieprzerwanie od 20 lat, była przestrzenią do dynamicznej, merytorycznej dyskusji – również w języku angielskim – w radosnej i sprzyjającej współpracy atmosferze. Wnioski z prac i rozmów wielokrotnie podkreślały znaczenie pracy zespołowej jako kluczowego elementu w rozwiązywaniu problemów medycznych – zaznacza dr hab. Katarzyna Neubauer.
Nowość: Master's Tea
Pierwszy raz w historii konferencji odbyło się spotkanie o nazwie Master’s Tea, będące innowacyjną przestrzenią dialogu i wymiany myśli.
- Wydarzenie to, zainicjowane przez studentów ED we współpracy z organizatorami, miało na celu ukazanie interdyscyplinarności w edukacji medycznej i zachęcenie uczestników do spojrzenia na problemy zdrowotne z różnych perspektyw – podkreśla prodziekan UMW, Katarzyna Neubauer.
Podczas Master’s Tea, prof. David Blaschke (koordynator Falling Wall Lab) dzielił się swoimi refleksjami na temat Kosmosu, a Barend Smet prowadził rozmowy o innowacjach w technologii medycznej. Spotkaniu towarzyszyła degustacja herbaty, której symboliczne znaczenie przedstawiła Vanshika Vikram Singh, a wyjątkowy napar przygotowała Rishita Shrivastava.
Potencjał studentów
Rektor Uniwersytetu Medycznego, prof. dr hab. Piotr Ponikowski i dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Kliniczego, Marcin Drozd wyrazili uznanie dla atmosfery i wartości edukacyjnej wydarzenia. Podkreślili również znaczenie innowacji i interdyscyplinarnego podejścia, co pozwala mieć nadzieję na jeszcze większe wykorzystanie technologii IT w praktyce medycznej.
Konferencja po raz kolejny pokazała, jak ogromny potencjał tkwi w studentach Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Ich mądrość, dojrzałość i zaangażowanie nie tylko wniosły wartość merytoryczną, ale również stworzyły wyjątkową atmosferę wydarzenia. Dzięki nim „Jesień Gastrologiczna” jest nie tylko miejscem wymiany wiedzy, ale także inspiracji do działania.
Wszystko to sprawia, że tegoroczna konferencja była nie tylko kontynuacją wieloletniej tradycji, ale również krokiem naprzód w budowaniu wspólnoty akademickiej opartej na współpracy, interdyscyplinarności i pasji do nauki.
Źródło: Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu
Fot. UMW
|
|
Problemy z donacją narządów w Polsce |
|
Problemy z donacją narządów w Polsce
Donacja narządów w Polsce wciąż boryka się z wieloma problemami – od braku świadomości społecznej, przez niewystarczające przygotowanie kadry medycznej. Pomimo obowiązującego modelu zgody domniemanej, w którym każdy, kto nie złożył sprzeciwu w Centralnym Rejestrze Sprzeciwów, jest potencjalnym dawcą, liczba donacji pozostaje daleko poniżej średniej europejskiej.
W odpowiedzi na te wyzwania, Fundacja Równik zorganizowała warsztaty w Centrum Symulacji Medycznej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Zajęcia miały na celu podniesienie kompetencji lekarzy w diagnostyce śmierci mózgu oraz w komunikacji z rodzinami zmarłych. Dzięki takim inicjatywom polska transplantologia może zmierzać ku poprawie, dając nadzieję pacjentom czekającym na przeszczepy, bo jeden dawca może ocalić życie nawet kilku osób, a dodatkowo poprawić jakość życia wielu innych poprzez przeszczepy tkanek czy rogówek.
Świadomość społeczna
- Poziom donacji nie jest zadowalający, patrząc na Europę Zachodnią – podkreśla Mateusz Rakowski, koordynator ds. transplantacji Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. Każdy, kto nie zgłosił sprzeciwu, jest potencjalnym dawcą – jeśli jego narządy nadają się do pobrania. Jednak to rodziny zmarłych, często nieświadome intencji bliskiego i przepisów prawa, w praktyce podejmują decyzję o pobraniu narządów.
Paulina Wierzgała z Fundacji Równik podkreśla: - Jako społeczeństwo nie rozmawiamy o ważnych i trudnych tematach, takich jak śmierć i donacja. Gdybyśmy porozmawiali raz o tym, jakie są wole naszych najbliższych, mogłoby to znacznie skrócić proces podejmowania decyzji i zmniejszyć stres rodzin w tak trudnych chwilach.
Problemy kadry medycznej
Rola lekarzy w procesie donacji jest kluczowa, jednak wymaga od nich zarówno wiedzy medycznej, jak i kompetencji interpersonalnych. Lekarze często mierzą się z wypaleniem zawodowym i obciążeniem emocjonalnym wynikającym z kontaktu z rodzinami zmarłych. – Grupa pracowników medycznych zaangażowanych w donację ma na co dzień do czynienia z traumą i bólem. To niezwykle trudne i obciążające emocjonalnie. W takich warunkach łatwo o wypalenie zawodowe, co wpływa na jakość pracy i skuteczność procesu donacji - jak zauważa Joanna Starostecka, psycholog i psychoterapeuta.
- Ważne jest wsparcie psychologiczne personelu, aby mógł skutecznie pomagać rodzinom zmarłych i jednocześnie dbać o własny dobrostan emocjonalny - dodaje psycholog Paulina Wierzgała.
Warsztaty w Centrum Symulacji Medycznej
Odpowiedzią na problemy w obszarze donacji są inicjatywy takie jak warsztaty zorganizowane (3.12.2024 r.) przez Fundację „Równik” w Centrum Symulacji Medycznej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Ich celem było podniesienie kompetencji lekarzy w diagnostyce śmierci mózgu oraz w komunikacji z rodzinami zmarłych.
– Warsztaty miały na celu uświadomienie znaczenia procesu transplantacji oraz podkreślenie potrzeby wspierania kadry medycznej w jego realizacji – mówi Paulina Wierzgała.
Podczas warsztatów lekarze anestezjolodzy, neurolodzy, neurochirurdzy oraz koordynatorzy transplantacyjni zdobyli zarówno wiedzę praktyczną, jak i umiejętności interpersonalne. Zajęcia odbywały się w warunkach symulacyjnych, co pozwoliło lekarzom lepiej przygotować się do trudnych rozmów z rodzinami i do przeprowadzania diagnostyki śmierci mózgu.
- Na warsztatach wszystkie wątpliwości zostały rozwiane. Dzięki temu zyskają przede wszystkim pacjenci, którzy czekają na transplantację narządów – podkreśla Mateusz Rakowski.
Co dalej? Edukacja i współpraca
Donacja narządów w Polsce to temat, który wymaga większej świadomości zarówno wśród pacjentów i ich rodzin, jak i personelu medycznego. Śmierć mózgu, będąca warunkiem umożliwiającym donację narządów, jest zjawiskiem trudnym do zrozumienia i akceptacji, co dodatkowo komplikuje procedurę.
Poprawa sytuacji w zakresie donacji narządów w Polsce wymaga szeroko zakrojonych działań edukacyjnych skierowanych do społeczeństwa, wsparcia psychologicznego dla kadry medycznej oraz systemowego usprawnienia procesu donacji.
Edukacja, dialog i wspólne działania są kluczami do zmiany. Każda rozmowa, decyzja i inicjatywa zbliżają nas do celu – ratowania ludzkiego życia.
Źródło: Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu
Fot. Julia Mielniczak
|
|
Problemy nefrologiczne – cicha epidemia, która dotyka miliony osóbProblemy nefrologiczne – cicha epidemia, która dotyka miliony osób |
|
Wrocław, 17 listopada 2024 r.
Problemy nefrologiczne – cicha epidemia, która dotyka miliony osób
Choroby nerek to wyzwanie zdrowotne, które każdego roku wpływa na życie milionów osób w Polsce. Szacuje się, że aż 4,7 miliona Polaków zmaga się z przewlekłą chorobą nerek, a dla około 6,5 tysiąca z nich rocznie jedynym ratunkiem stają się dializy lub przeszczep nerki. Klinika Nefrologii, Medycyny Transplantacyjnej i Chorób Wewnętrznych Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu odgrywa kluczową rolę w leczeniu tych schorzeń, oferując pacjentom kompleksową i nowoczesną opiekę.
O tym, że Klinika Nefrologii rozwija swoją działalność i oferuje pacjentom najwyższy standard opieki najlepiej świadczą dwie ważne liczby:
- 38 przeszczepień nerek w drugim półroczu, po objęciu kliniki przez prof. Mirosława Banasika, co stanowi blisko trzykrotny wzrost w porównaniu do 14 przeszczepień zrealizowanych na początku roku,
- 408 – tylu porad – najwięcej w tym roku – udzieliliśmy pacjentom w poradni transplantacyjnej w październiku.
Dlaczego te liczby są istotne? Przeszczepy to zabieg wysokospecjalistyczny, ratujący życie. Przyjęcia w poradni pokazują, że pomocy udzielamy też w formie podstawowej opiekując się naszymi pacjentami na co dzień. Klinika utrzymuje także liczbę dializ otrzewnowych. Poziom wykonywanych świadczeń utrzymuje się na stabilnym poziomie. Nie tylko liczby mogą cieszyć, ale najbardziej cieszy zadowolenie pacjentów.
Klinika aktywnie wdraża nowoczesne techniki, takie jak rozwój programu przetok dializacyjnych i dializ otrzewnowych, które poprawiają komfort leczenia pacjentów i dostępność terapii. Zwiększenie liczby pobytów jednodniowych i skrócenie czasu pobytu pacjenta ponad to, co konieczne, to kolejne pozytywne zmiany.
Szefami pododdziałów nefrologicznych w Klinice są niezmiennie te same, doświadczone osoby. Ponadto USK zatrudnił dodatkowych specjalistów z dziedziny nefrologii, transplantologii klinicznej i chorób wewnętrznych, którzy posiadają doświadczenie w pracy w szpitalu uniwersyteckim lub innych oddziałach nefrologicznych. Nowość to powołanie koordynatorów na pododdziałach nefrologicznych i przeszczepów nerek, co ma na celu poprawę organizacji i zapewnienie spójnej opieki nad pacjentem.
Zmiany te wdraża prof. dr hab. Mirosław Banasik, który od maja 2024 r. rozwija działalność swoich poprzedników. Prof. Banasik to ceniony specjalista, który zdobywał doświadczenie podczas staży i kursów w renomowanych ośrodkach zagranicznych m.in. w Wielkiej Brytanii, USA, Austrii i Francji. Jego osiągnięcia obejmują m.in. badania nad rolą przeciwciał w procesie odrzucania przeszczepów oraz wydłużeniem przeżycia nerki przeszczepionej, co przyczynia się do rozwoju transplantologii nerek. W jego aplikacji konkursowej znalazły się listy poparcia wybitnych autorytetów naukowych specjalizujących się w nefrologii i transplantologii z Kanady, Wielkiej Brytanii, Szwecji, Austrii oraz Niemiec. Jako dyrektor Szkoły Doktorskiej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, prof. Banasik od lat aktywnie wspiera rozwój młodej kadry naukowej. To ważne w procesie dalszego podnoszenia jakości opieki nad pacjentami.
Opiekę pacjentom USK zapewnia liczny i wielospecjalistyczny zespół ekspertów: profesorów, doktorów habilitowanych i doktorów nauk medycznych. To doświadczeni lekarze - specjaliści nefrologii, transplantologii, specjaliści chorób wewnętrznych a także personel pielęgniarski, pracownicy administracyjni oraz rezydenci. Wszystko po to, by zapewnić najlepszą opiekę pacjentom Kliniki Nefrologii, Medycyny Transplantacyjnej i Chorób Wewnętrznych USK – wiodącego ośrodka nefrologii i transplantologii.
|
|
Światowy Dzień Wcześniaka w USK we Wrocławiu: miejsce spotkań małych bohaterów |
|
Wrocław, 17 listopada 2024 r.
Światowy Dzień Wcześniaka w USK we Wrocławiu: miejsce spotkań małych bohaterów
17 listopada przypada Światowy Dzień Wsześniaka. Wydarzenie organizowane już od ponad dekady, gromadzące byłych i obecnych pacjentów Kliniki Neonatologii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu (USK), ich rodziny oraz personel medyczny, stało się listopadową tradycją. W sobotę, 16 listopada szpital uniwersytecki zorganizował obchody Światowego Dnia Wcześniaka, tworząc przestrzeń do wzruszających spotkań i cennej wymiany doświadczeń. Nie zabrakło atrakcji dla najmłodszych, konsultacji medycznych oraz warsztatów.
– Wcześniak to maleńki człowiek, który przychodzi na świat przed 37. tygodniem ciąży. Szczególną grupę stanowią dzieci urodzone skrajnie przedwcześnie – przed 32. tygodniem ciąży, czyli około dwa miesiące przed terminem – wyjaśnia prof. dr hab. Barbara Królak-Olejnik, kierownik Kliniki Neonatologii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. – To nie tylko kwestia mniejszych rozmiarów, ponieważ mówimy o pacjentach, których wszystkie narządy są niedojrzałe i wymagają specjalistycznego wsparcia medycznego.
.
Statystyki pokazują rosnącą skalę zjawiska. Podczas gdy ogólny odsetek wcześniactwa utrzymuje się na poziomie 6-8 %, w ostatnich latach obserwuje się tendencję wzrostową, zbliżającą się do 10 %. Wynika to z tego, że dzieci w Polsce rodzi się coraz mniej, ale jednocześnie populacja wcześniaków w stosunku do ogólnej liczby urodzeń jest na stałym poziomie. W USK we Wrocławiu, jako ośrodku trzeciego poziomu referencyjności, odsetek ten jest jeszcze wyższy – około 15-20 % pacjentów to dzieci urodzone przedwcześnie.
– Najwyższa referencyjność oznacza, że trafia do nas bardzo dużo matek z poważnymi chorobami podstawowymi prowadzącymi do ciężkich powikłań ciąży. Problemy te często są wskazaniami medycznymi do przedwczesnego ukończenia ciąży – dodaje prof. Królak-Olejnik.
Zdaniem specjalistów niezwykle istotne jest, żeby mały wcześniak przychodził na świat w placówce, która ma najwyższy poziom referencyjności, zarówno w obszarze położniczym, jak i neonatologicznym. Dzięki temu będzie mógł być diagnozowany, leczony, rehabilitowany i konsultowany w jednym miejscu, tam, gdzie się urodził.
Mały człowiek wymagający wielkiej uwagi
Opieka nad wcześniakiem wymaga zaangażowania szerokiego grona specjalistów. W USK nad najmniejszymi pacjentami czuwają nie tylko neonatolodzy, ale także okuliści monitorujący rozwój wzroku pod kątem retinopatii wcześniaczej, neurolodzy oceniający dojrzałość układu nerwowego, kardiolodzy, gastroenterolodzy, dermatolodzy, nefrolodzy, alergolodzy, hematolodzy, endokrynolodzy, a czasami również chirurdzy i genetycy.
– Żeby organizm wcześniaka wraz ze wsparciem wielu specjalistów wokół niego zgromadzonych, mógł sobie poradzić z ogromem problemów i powikłań, musi być silny i mieć dużą kompensację jako mechanizm obronny w swoim niedojrzanym ciele. W takich sytuacjach wielkiego stresu wynikającego z wcześniactwa szybciej ujawniają się rzadkie choroby metaboliczne i inne zaburzenia wikłające naturalny rozwój dziecka – tłumaczy prof. dr hab. Robert Śmigiel, kierownik Kliniki Pediatrii, Endokrynologii, Diabetologii i Chorób Metabolicznych USK. – Stąd czasem również u wcześniaków poszukuje się drugiej choroby, która ogranicza mu proces zdrowienia i wychodzenia z wcześniactwa. Wtedy właśnie do zespołu diagnostyczno-terapeutycznego skupionego wokół wcześniaka dołączają genetycy czy pediatrzy metaboliczni zlecając celowane lub szerokoprzepustowe badania metaboliczne czy molekularne.
Dla rodziców narodziny wcześniaka oznaczają całkowitą reorganizację życia. Oprócz standardowej opieki rodzicielskiej, muszą zaangażować się w proces rehabilitacji, regularne wizyty u specjalistów i liczne badania kontrolne. Dlatego tak ważne jest wsparcie, które oferuje USK we Wrocławiu - nie tylko medyczne, ale również psychologiczne czy merytoryczne np. w zakresie organizacji pomocy socjalnej.
– Niezwykle trudne jest zorganizowanie dnia. Żeby udało się połączyć takie zwyczajne czynności pielęgnacyjne, jeśli chodzi o wychowywanie niemowlaka z rehabilitacją. Tych wizyt u rehabilitanta, czy też innych różnego rodzaju specjalistów jest naprawdę sporo. To wypełnia większą część dnia – przyznaje pani Oliwia, mama Jana, który urodził się w 25. tygodniu ciąży. – To nie jest tylko wyzwanie czasowe ale też organizacyjne. Bo nie jest to wszystko łatwo pogodzić, a dodatkowo trzeba jeszcze sporo ćwiczeń realizować w domu. Opieka na wcześniakiem dość mocno różni się od wychowania zdrowego dziecka.
Światowy Dzień Wcześniaka tradycją w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu
Światowy Dzień Wcześniaka w USK to przede wszystkim okazja do integracji rodzin borykających się z podobnymi wyzwaniami.
– Rodzice chętnie wymieniają się doświadczeniami i wspierają wzajemnie. Często wracają do nas po radę czy konsultację, co świadczy o zaufaniu, jakim darzą nasz zespół – mówi dr Dorota Paluszyńska, lekarz neonatolog z Kliniki Neonatologii USK. – Światowy Dzień Wcześniaka to święto przypadające 17 listopada. My wykorzystujemy wolny dzień, dlatego spotkania odbywają się najczęściej w sobotę, poprzedzającą lub następującą po 17 listopada. Pozwala to nam nie tylko spotkać się z rodzicami i wcześniakami, które opuściły nasz szpital. Dodatkowo cieszy to, że czasami odwiedzają nas także przedstawiciele i podopieczni innych ośrodków w regionie.
Wśród uczestników wydarzenia nie brakowało niezwykłych historii. Jak wspominają organizatorzy, w poprzednich edycjach gościli nawet osiemnastoletniego „byłego” wcześniaka, który urodził się przed 30. tygodniem ciąży z wagą poniżej kilograma. Takie przykłady dają nadzieję rodzicom, których dzieci obecnie przebywają na oddziale.
Tegoroczne obchody były wypełnione szeregiem atrakcji dostosowanych do różnych grup wiekowych. Dla starszych dzieci przygotowano zajęcia z animatorami, bezpieczne malowanie twarzy czy znikające tatuaże. Młodsze dzieci wraz z rodzicami miały okazję uczestniczyć w sesjach muzykoterapii prowadzonych przez specjalistę zatrudnionego w klinice.
Wydarzenie miało jednak nie tylko wymiar rozrywkowy. Rodzice mogli skorzystać z konsultacji z psychologiem, doradcą laktacyjnym oraz personelem pielęgniarskim. Na miejscu dostępni byli również lekarze specjalizujący się w neonatologii, pediatrii i neurologii, służący swoją wiedzą i doświadczeniem. Przeprowadzono również warsztaty z pierwszej pomocy pediatrycznej.
– Dla naszego zespołu to niezwykle wzruszające momenty, gdy widzimy nasze „byłe maleństwa” przychodzące do nas na własnych nogach – dzieli się swoimi wrażeniami Anna Fonfara, fizjoterapeutka. – Niektóre z nich ważyły przy urodzeniu zaledwie 500-600 gramów, a dziś są energicznymi przedszkolakami czy uczniami. To najlepsze potwierdzenie, że nasza praca i starania mają sens.
Światowy Dzień Wcześniaka w USK we Wrocławiu to nie tylko święto małych wojowników i ich rodzin, ale również wyraz uznania dla całego zespołu medycznego – lekarzy, pielęgniarek, położnych, fizjoterapeutów i psychologów, których codzienna praca przyczynia się do ratowania najmniejszych pacjentów. By podkreślić znaczenie święta wszystkich wcześniaków, stworzono międzynarodową symbolikę mającą zwracać uwagę na wyzwania, z którymi mierzą się mali pacjenci i ich rodziny.
Wizerunek malutkich skarpetek na sznurku oraz fioletowe oświetlenie uznane są oficjalnie za międzynarodowy symbol Światowego Dnia Wcześniaka, ponieważ kolor fioletowy jest identyfikowany z delikatnością i wyjątkowością. USK wykorzystuje opisaną symbolikę i podkreśla ten dzień podświetlając fasadę głównego budynku szpitala przy ul. Borowskiej. Co roku dołącza do akcji również stadion Tarczyński Arena Wrocław, który podświetla fioletowym kolorem membranę obiektu.
|
|
Fakty i mity o antybiotykach |
Fakty i mity o antybiotykach
18 listopada obchodzimy Europejski Dzień Wiedzy o Antybiotykach. O ich znaczeniu w medycynie o tym, dlaczego nie można ich brać „na oko” oraz o inteligencji bakterii rozmawiamy z lek. Miłoszem Lipietą z Katedry i Zakładu Farmakologii Klinicznej UMW.
Czy Alexander Fleming - odkrywca penicyliny byłby z nas dzisiaj dumny patrząc na to jak korzystamy z jego wynalazku oraz innych antybiotyków?
Myślę, że nie do końca. We współczesnej antybiotykoterapii grzechy na sumieniu mają zarówno pacjenci, jak i pracownicy systemu ochrony zdrowia. Zacząłbym od tego, że obecnie obserwujemy „nadrozpoznawalność” infekcji bakteryjnych, prowadzącą do nadużywania antybiotyków. W następstwie powstają oporne szczepy bakterii, tzw. "superbakterii", odpowiedzialnych za trudne do leczenia zakażenia. Alexander Fleming, przewidział ten problem. Bakterie "uczą się" opierać działaniu antybiotyków, co stanowi globalne zagrożenie zdrowotne.
Antybiotyki to jeden z największych wynalazków XX wieku, który wprowadził leczenie infekcji bakteryjnych na zupełnie inny poziom. Jeszcze sto lat temu ludzkość była dziesiątkowana przez dzisiaj z pozoru łatwe do wyleczenia choroby, jak chociażby zapalenie płuc, które kiedyś było chorobą śmiertelną. Antybiotyki dzielą się na bakteriobójcze, które zabijają bakterie, oraz bakteriostatyczne, hamujące ich rozwój. Przed włączeniem antybiotyku do terapii należy wykonać posiew materiału od chorego (np. krwi, moczu, wymazu z gardła) w celu określenia jaka bakteria odpowiada za zakażenie i jaka jest jej wrażliwość na lek. Dopiero na podstawie antybiogramu, można precyzyjnie dobrać antybiotyk w sposób celowany. Takie leczenie jest najbardziej skuteczne. Lekarz, w oparciu o stwierdzone objawy u pacjenta i aktualną sytuację epidemiologiczną, może jednak ustalić przyczynę zakażenia i odpowiedzieć na pytanie, czy zakażenie jest bakteryjne, grzybicze czy wirusowe. Jeśli objawy są niespecyficzne, ale przebieg ciężki, jak w przypadku zapalenia płuc u dzieci, może zastosować antybiotyk empirycznie do czasu ustalenia czynnika odpowiedzialnego za zakażenie. W przypadku infekcji wirusowej, antybiotyk nie jest potrzebny!
Bakterie są chyba wymagającym przeciwnikiem?
Pamiętajmy, że my jako naukowcy czy medycy zawsze będziemy o krok za bakteriami. Nie są one prymitywnymi organizmami, jak większość sądzi. Istnieje coraz więcej dowodów na to, że bakterie potrafią przekazywać sobie informacje o zagrożeniach i zmianach w otaczającym je środowisku. Mogą nawet tworzyć alianse zarówno z osobnikami własnego gatunku, jak również z innymi typami bakterii, prowadzące do braku skuteczności danego antybiotyku. Należy podkreślić, iż antybiotyki nie tylko eliminują chorobotwórcze bakterie, ale wpływają negatywnie na drobnoustroje, stanowiące florę fizjologiczną, chroniącą człowieka przed różnymi zakażeniami. Następstwem zaburzonego składu flory jelitowej mogą być m.in. biegunki czy zapalenie jelita.
Czyli, co powinniśmy zrobić, żeby nie pomagać bakteriom, a antybiotykoterapia była skuteczna?
Pamiętać o racjonalnej antybiotykoterapii tzn. dążyć do ograniczenia stosowania leków przeciwbakteryjnych, co umożliwia prawidłowa diagnostyka wspomniana wcześniej. Gdy infekcja bakteryjna jest potwierdzona – lekarz dokonuje doboru właściwego antybiotyku, ustala prawidłowy schemat dawkowania, uwzględniając: cechy pacjenta, takie jak: masa ciała, czynność wątroby i nerek, obecność chorób współistniejących, jak również właściwości farmakokinetyczno-farmakodynamiczne antybiotyku, interakcje z innymi lekami. Za niewystarczające stężenie antybiotyku w miejscu infekcji, może odpowiadać zarówno stan kliniczny pacjenta, jak i postępowanie terapeutyczne, gdy wybrano antybiotyk o nieoptymalnej penetracji do miejsca zakażenia lub szybkiej eliminacji z organizmu, której przyczyną są inne stosowane leki. Antybiotyk zawsze powinien zlecać lekarz i to lekarz wdraża jego stosowanie, przerywa, ewentualnie decyduje o kontynuacji terapii. Ważne jest przestrzeganie zalecanego czasu leczenia - zbyt krótki może pozwolić bakteriom przetrwać i przystosować się do antybiotyku. Według rekomendacji Narodowego Programu Ochrony Antybiotyków w leczeniu anginy u osób dorosłych należy podawać fenoksymetylopenicylinę (Ospen) przez 10 dni. Często już w czwartym dniu terapii pacjenci czują znaczną poprawę i odstawiają lek. Jest to postępowanie niedopuszczalne! Sprzyja rozwojowi oporności bakterii na antybiotyk, zwiększając ryzyko nawrotu choroby i braku skuteczności leku przy powtórnym zakażeniu. Przedłużenie czasu leczenia antybiotykiem, tj. stosowanie go dłużej niż zalecił lekarz, przy uzyskaniu pożądanego efektu terapeutycznego nie przynosi korzyści, zwiększa niebezpieczeństwo rozwoju działań niepożądanych. Jako pacjenci nie zażywajmy antybiotyków na własną rękę! Stosujmy tylko te, przepisane przez lekarza. Nie prośmy lekarza (nie nalegajmy) o antybiotyk. Czytajmy uważnie ulotki dołączone do leku, w razie wątpliwości, przed rozpoczęciem antybiotykoterapii, skonsultujmy się z lekarzem lub farmaceutą. Stosujmy się do wskazań lekarskich odnośnie dawkowania i czasu trwania terapii. Przyjmujmy antybiotyki regularnie, o tej samej porze dnia, najlepiej o tej samej godzinie. Jeśli zaordynowano dawkowanie antybiotyku dwa razy dziennie – przyjmujmy go co 12 godzin, gdy 3 razy dziennie – co 8 godzin, jeśli wyłącznie raz dziennie – róbmy to codziennie, o tej samej godzinie. Nie przyjmujmy antybiotyku z sokiem grejpfrutowym, mlekiem, jogurtem, kefirem – popijajmy tylko czystą wodą. Nie łączmy antybiotyku z alkoholem. Ze względu na osłabianie przez antybiotyki skuteczności doustnej antykoncepcji hormonalnej, w czasie antybiotykoterapii oraz 7 dni po jej zakończeniu należy stosować dodatkowe metody antykoncepcji. Nie magazynujmy antybiotyków w domu po zakończonej terapii – zanieśmy je do apteki w celu właściwej utylizacji. Dbajmy o naturalną florę bakteryjną podczas farmakoterapii, stosując probiotyki. Przestrzegajmy podstawowych zasad higieny osobistej.
I tu może kolejny raz trzeba podkreślić, że antybiotyki nie działają na infekcje wirusowe
Zdecydowanie nie działają. Antybiotyki są skuteczne wyłącznie w przypadku zakażeń bakteryjnych. Infekcje wirusowe, takie jak grypa, COVID czy przeziębienie, powinny być leczone objawowo, np. lekami przeciwgorączkowymi, przeciwzapalnymi, przeciwkaszlowymi. Niestety, wiele osób błędnie stosuje antybiotyki w takich przypadkach. Nadużywanie ich prowadzi do oporności bakterii, co może skutkować brakiem skutecznych terapii w przyszłości. Z kolei zniszczenie flory bakteryjnej jelit zwiększa ryzyko infekcji grzybiczych i ciężkich biegunek wywołanych przez Clostridium difficile.
A co w przypadku, gdy mamy alergię na antybiotyk?
Reakcja alergiczna organizmu na podanie antybiotyku może być związana ze składem chemicznym leku lub predyspozycjami genetycznymi. Najczęściej manifestuje się ona w postaci zmian skórnych – plam, krostek, którym towarzyszą świąd i pieczenie. Nie są one groźne dla życia ale uciążliwe. Do objawów nadwrażliwości na m.in. aminopenicyliny i cefalosporyny należą: ostre pokrzywki, anafilaksje o umiarkowanym lub ciężkim przebiegu oraz osutki plamisto-grudkowe. Pokrzywka może pojawić się po upływie od 1 do 6 godzin lub po 24 godzinach razem z osutką plamisto-grudkową. Podobne objawy mogą wywoływać także m.in. karbapenemy, czy monobaktamy. Stosunkowo rzadko występują ciężkie reakcje polekowe: osutki pęcherzowe, ostra uogólniona osutka krostkowa oraz zespoły Stevensa-Johnsona i toksycznej nekrolizy naskórka. W zależności od stopnia nasilenia objawów i ich rodzaju należy zaprzestać stosowania leku i skonsultować się z lekarzem. Specjalista może zalecić odstawienie preparatu, zmianę na inny lek, skierowanie na testy i/lub wdrożenie środków łagodzących objawy alergii. Konieczne jest rozróżnianie alergii po lekach od np. alergii pokarmowej, zaostrzenia astmy oskrzelowej czy objawów mononukleozy zakaźnej.
Sezon infekcyjny w pełni, jak skutecznie uchronić się przed wirusami i bakteriami?
Kluczowa jest profilaktyka – częste mycie rąk, unikanie kontaktu z chorymi. Nie bójmy się maseczek, jeżeli jesteśmy chorzy, a musimy pojawić się w skupiskach ludzkich, mamy nieżyt nosa, kaszel - zakładajmy maseczkę. Chrońmy innych i nie myślmy tylko o sobie. Pamiętajmy o szczepieniach ochronnych – trwa akcja „Zaszczep w sobie zdrowie”. Tegoroczna odsłona koncentruje się na budowaniu świadomości dotyczącej kalendarza szczepień dla dorosłych i seniorów. Celem kampanii jest poszerzenie wiedzy na temat szczepień, m.in. tych refundowanych, takich jak szczepienia na grypę, pneumokoki, półpasiec czy COVID-19. Zmniejszają one ryzyko infekcji i konieczność stosowania antybiotyków, chronią przed powikłaniami, wpływają na jakość życia i kontaktów z bliskimi.
Autor: Monika Szymańska-Antosiak Źródło: Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu.
|
|
Wrocławskie dni Gerantologii |
|
Robotyka wkracza w nowy obszar - ruszają operacje chirurgii dziecięcej w USK we Wrocławiu |
|
12 listopada 2024 r.
Robotyka wkracza w nowy obszar - ruszają operacje chirurgii dziecięcej
w USK we Wrocławiu
Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu (USK) wprowadza robotykę do chirurgii pediatrycznej. W Polsce jedynie dwa ośrodki, w tym USK, mogą zaoferować taką pomoc małym pacjentom. Decyzja o rozszerzeniu zastosowania robota została dodatkowo podparta dotychczasowym doświadczeniem. Specjaliści szpitala wykonali właśnie 400 operacji urologicznych z wykorzystaniem systemu robotycznego da Vinci u dorosłych, a parę miesięcy temu wprowadzili zabiegi wspomagane robotycznie do obszaru chirurgii onkologicznej jelita grubego.
System robotyczny da Vinci 4. generacji, którym USK dysponuje od lipca 2023 roku, już udowodnił swoją skuteczność w zabiegach urologicznych i onkologicznych u dorosłych pacjentów. Teraz ta zaawansowana technologia jest wykorzystywana przez zespół prof. dr. hab. Dariusza Patkowskiego w operacjach pediatrycznych.
- Wprowadzenie chirurgii robotycznej do zabiegów pediatrycznych to naturalny krok w rozwoju naszego ośrodka. Precyzja narzędzi robota da Vinci jest szczególnie cenna w przypadku operacji u dzieci, gdzie pole operacyjne jest znacznie mniejsze, a każdy ruch musi być wykonany z najwyższą dokładnością - wyjaśnia prof. dr hab. Dariusz Patkowski, kierownik Kliniki Chirurgii i Urologii Dziecięcej. - Cieszymy się szczególnie z tego, że staliśmy się drugim ośrodkiem w Polsce, który w sposób ciągły będzie mógł realizować takie zabiegi i wspierać małych pacjentów. Nasza Klinika jest wiodącym ośrodkiem chirurgii endoskopowej u dzieci w Europie i to naturalny, kolejny krok wykorzystujący nasze dotychczasowe doświadczenie i wiedzę.
Zalety wykorzystania systemu da Vinci w chirurgii dziecięcej są podobne jak w przypadku dorosłych pacjentów: znacznie mniejsza inwazyjność zabiegu, precyzyjniejsze prowadzenie narzędzi, lepsze pole widzenia dla operatora oraz szybsza rekonwalescencja. W przypadku najmłodszych pacjentów te korzyści nabierają szczególnego znaczenia.
- Mówiliśmy o tym już kilkukrotnie, ale to jest naprawdę warte podkreślenia. System robotyczny da Vinci daje nam możliwość wykonywania zabiegów z niespotykaną dotąd dokładnością. Trójwymiarowy obraz w 16-krotnym powiększeniu pozwala na dokładne rozpoznanie anatomii, a zminiaturyzowane narzędzia umożliwiają wykonanie bardzo precyzyjnych ruchów w ograniczonej przestrzeni – dodaje
dr hab. Bartosz Małkiewicz prof. UMW, koordynator ds. Uniwersyteckiego Centrum Chirurgii Robotycznej.
".
Pacjenci po zabiegach z wykorzystaniem sytemu robotycznego muszą pozostać w szpitalu znacznie krócej, rany pooperacyjne są znacznie mniejsze, a co za tym idzie skraca się czas rekonwalescencji, ograniczone są także dolegliwości bólowe.
W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu wykonano pierwsze trzy zabiegi cholecystektomii, tj. usunięcia pęcherzyka żółciowego z powodu objawowej kamicy u pacjentów, którzy mają od 10 do 17 lat. Wszyscy poddani zabiegowi czują się dobrze i po kilkudziesięciu godzinach od operacji mogli wrócić do swoich domów.
Robotyka wspiera leczenie i edukację
Rozszerzenie wykorzystania robota da Vinci o zabiegi pediatryczne to kolejny dowód na to, że inwestycja w tę technologię to dobra decyzja. Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu systematycznie zwiększa nie tylko liczbę wykonywanych operacji, ale także poszerza spektrum zabiegów o kolejne specjalności. To pozwala w pełni wykorzystać potencjał tego zaawansowanego systemu.
- Robot da Vinci to nie tylko narzędzie chirurgiczne, ale także platforma edukacyjna dla przyszłych pokoleń lekarzy. Wykorzystujemy je bardzo intensywnie do pracy na co dzień - mówi dr Marcin Drozd, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu i dodaje: - W całym kraju chirurgia robotyczna opiera się na trzech filarach – urologii, chirurgii jelita grubego oraz ginekologii. W USK idziemy o krok dalej i umożliwiamy wykonywanie zabiegów na robocie również w innych dziedzinach, tym razem w chirurgii dziecięcej.
Kluczem wymiana doświadczeń i interdyscyplinarna współpraca
Warto przypomnieć, że USK we Wrocławiu dysponuje obecnie najbardziej zaawansowanym systemem robotycznym da Vinci 4. generacji. W niewiele ponad rok wykonano tu już ponad 400 operacji urologicznych oraz 70 zabiegów w zakresie chirurgii onkologicznej jelita grubego. Wszystkie operacje wykonywane przy wsparciu robota są refundowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia.
Co szczególnie istotne, specjaliści USK ściśle współpracują i stale wymieniają się doświadczeniami. Operatorzy, którzy obecnie wykorzystują już wsparcie systemu robotycznego, wprowadzają w świat chirurgii robotycznej kolegów z kolejnych obszarów, podpowiadając samodzielnie wypracowane rozwiązania.
- Pierwsze zabiegi wykonane przy wsparciu systemu robotycznego przeprowadziliśmy w naszym ośrodku w lipcu 2023 roku. Od tego czasu zrealizowaliśmy już 400 operacji urologicznych - podkreśla prof. dr hab. Tomasz Szydełko, dyrektor Uniwersyteckiego Centrum Urologii i konsultant krajowy w dziedzinie urologii. - Skrócony czas hospitalizacji, zminimalizowana ilość powikłań, a przede wszystkim autentyczne zadowolenie naszych pacjentów - tak możemy podsumować te kilkanaście miesięcy. To w pełni potwierdza słuszność decyzji o inwestycji w ten sprzęt.
Eksperci USK podkreślają, że robot da Vinci to zaawansowane narzędzie w rękach doświadczonych chirurgów, którzy zawsze zachowują pełną kontrolę nad przebiegiem operacji. Rozszerzenie wykorzystania systemu o chirurgię pediatryczną to kolejny krok w kierunku zapewnienia pacjentom dostępu do najnowocześniejszych metod leczenia, przy zachowaniu najwyższych standardów bezpieczeństwa i jakości opieki medycznej.
|
|
Światowy dzień wcześniaka |
|
Projekty Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu nagrodzone w prestiżowym konkursie „Zdrowa Przyszłość - INSPIRACJE 2024" |
|
Wrocław, 8.11.2024 r.
Projekty Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu
nagrodzone w prestiżowym konkursie
„Zdrowa Przyszłość - INSPIRACJE 2024"
W ramach zmagań konkursowych członkowie kapituły 7. edycji konkursu „Zdrowa Przyszłość - INSPIRACJE 2024" nagrodzili łącznie 4 projekty Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu (USK). Drugie miejsce w kategorii „Bezpieczeństwo i redukcja zdarzeń niepożądanych, ze szczególnym uwzględnieniem zakażeń szpitalnych" zajęły trzy scalone projekty USK a dwóm z nich dodatkowo przyznano wyróżnienia specjalne.
- To kolejny, ważny dla nas wyraz uznania dla ciężkiej pracy i innowacyjnego działania naszych zespołów medycznych. Wyróżnienia te świadczą o wysokiej jakości opieki zdrowotnej, jaką oferujemy naszym pacjentom. Dla nas istotne jest potwierdzenie, że podejmowane przez nas działania na rzecz poprawy bezpieczeństwa i jakości opieki zdrowotnej idą w dobrym kierunku - podkreśla dr Marcin Drozd, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.
„Nieustanny rozwój medycyny zapewnia dostęp do coraz to nowszych i skuteczniejszych terapii. Jednak nawet najlepsza farmakoterapia nie osiągnie zamierzonego rezultatu, jeżeli pacjent nie będzie jej prawidłowo stosował. Jest to niezwykle ważne zwłaszcza w chorobach przewlekłych, które wyróżnia długotrwały przebieg, często niepełnosprawność bądź dysfunkcja, jeśli choroba nie jest prawidłowo leczona.” - tak w zgłoszeniu do konkursu opisywano jeden z trzech scalonych projektów - "Utworzenie gabinetu konsultacji z farmaceutą klinicznym w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu jako ważny aspekt bezpiecznej farmakoterapii" - które wspólnie zajęły 2 miejsce.
Projekt gabinetu konsultacji z farmaceutą klinicznym zakładał stworzenie w USK bezpłatnej poradni, w której pacjenci mogą uzyskać kompleksową pomoc farmaceutyczną. Celem jest uporządkowanie farmakoterapii, identyfikacja potencjalnych interakcji i działań niepożądanych leków, a także edukacja pacjentów w zakresie prawidłowego stosowania leków. To właśnie ta inicjatywa otrzymała wyróżnienie specjalne wręczone przez Partnera Konkursu - Towarzystwo Promocji Jakości.
Drugim wyróżnionym i nagrodzonym projektem, było „Zastosowanie produktów zawierających kwas hialuronowy i aminokwasy w celu skrócenia czasu leczenia ran u pacjentów pediatrycznych poddawanych leczeniu hematoonkologicznemu".
Szczególnym wyzwaniem u dzieci leczonych onkologicznie jest leczenie trudno gojących się ran, które mogą występować na całym ciele małego pacjenta. Niejednokrotnie opatrunki specjalistyczne zmieniane są w warunkach sali operacyjnej w sedacji, aby zminimalizować traumatyczne doświadczenia dzieci. Celem specjalistów jest skrócenie czasu leczenia powikłań związanych z leczeniem cytostatykami, zapobieganie zakażeniom uogólnionym skóry, poprawa komfortu życia, a przede wszystkim maksymalne ograniczenie bólu u najmłodszych, ciężko chorych pacjentów.
Trzecią, scaloną inicjatywą była „Redukcja ryzyka występowania zakażeń związanych z udzielaniem świadczeń zdrowotnych - obserwacje wg 5 momentów higieny rąk wg WHO przy użyciu programu Hand Hygiene Program”.
Higiena rąk jest podstawą zapobiegania zakażeniom szpitalnym (HAI) i zgodnie z opiniami ekspertów właściwe postępowanie personelu związane z przygotowaniem rąk do pracy i ich dekontaminacją może redukować odsetek zakażeń średnio o 30%. Mimo oczywistych dowodów na istotne znaczenie higieny rąk w profilaktyce HAI, przestrzeganie zaleceń WHO w tym zakresie nadal nie jest wystarczające.
- W ramach wielomodułowego programu profilaktyki i monitorowania zakażeń szpitalnych, w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu opracowano i wdrożono procedury zapobiegania zakażeniom i chorobom zakaźnym, w tym procedurę higieny rąk - tłumaczy zespół odpowiedzialny za zgłoszenie: Wioletta Michalska, kierownik ds. organizacji pracy pielęgniarek i położnych, Elżbieta Koczan Elżbieta, specjalista ds. epidemiologii oraz Małgorzata Fleischer, mikrobiolog z Działu Epidemiologii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.
Procedura higieny rąk obowiązująca w USK zawiera: ogólne zasady higieny rąk, technikę mycia i dezynfekcji rąk wg Ayliffe'a i wskazania do prawidłowej i efektywnej higieny rąk wg strategii WHO (5 momentów higieny rąk). W celu poprawy sytuacji w 2023 roku wprowadzono w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym Hand Hygiene Program (HHP) firmy Ecolab obejmujący edukację, umacnianie nawyku higieny rąk (obserwacje bezpośrednie) i promowanie higieny rąk w szpitalu.
Dodatkowo uhonorowany został projekt „SHOCK-TEAM" - zespołowe leczenie wstrząsu kardiogennego, zgłoszony przez Instytut Chorób Serca Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego i Uniwersytetu Medycznego im. Piastów Śląskich we Wrocławiu.
Idea projektu „SHOCK-TEAM" - zespołowe leczenie wstrząsu kardiogennego to wprowadzenie multidyscyplinarnej opieki nad chorymi ze wstrząsem kardiogennym. Wielopoziomowe podejście do diagnostyki i leczenia tej grupy chorych, które umożliwia szybszą diagnostykę, dopasowane leczenie, lepszy dostęp do zaawansowanych metod wspomagania krążenia oraz przeszczepów serca u chorych z nieodwracalnie uszkodzeniem mięśnia sercowego.
Uroczysta gala wręczenia nagród konkursu "Zdrowa Przyszłość - INSPIRACJE 2024" odbyła się 7 listopada 2024 r. w Warszawie.
Fot. Andrzej Różycki/www.szpitalprzyszlosci.pl
|
|
Od listopada działa nowa poradnia w USK we Wrocławiu - czas na uroginekologię dla kobiet |
Od listopada działa nowa poradnia w USK we Wrocławiu
- czas na uroginekologię dla kobiet.
W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu (USK) uruchomiono nową Poradnię Uroginekologiczną. Specjaliści z Uniwersyteckiego Centrum Położnictwa i Ginekologii USK pomogą pacjentkom, które mają problem z zaburzeniem statyki narządu rodnego i z nietrzymaniem moczu. Nowa poradnia w tym tygodniu rozpoczęła przyjmowanie kobiet zmagających się z tym poważnym problemem.
Nietrzymanie moczu nie może być tematem tabu
Problem nietrzymania moczu może dotyczyć co drugiej kobiety po 60. roku życia. Dla wielu z nich, to nadal wstydliwy problem, a nie trzeba cierpieć, bo przy odpowiedniej terapii można znaleźć rozwiązanie. Nowa poradnia to także szansa na poprawę komfortu życia pacjentek z zaburzeniami statyki narządu rodnego.
- Jest kilka grup pacjentek, które mogą potrzebować pomocy. Po pierwsze to jest grupa pacjentek po porodach i to nie ważne czy poród zakończył się siłami natury, czy przez cesarskie cięcie. Samo 9 miesięcy ciąży to jest okres zwiększonego ciśnienia w obrębie jamy brzusznej i ucisku na przeponę miednicy - tłumaczy dr hab. Tomasz Fuchs, kierownik Uniwersyteckiego Centrum Położnictwa i Ginekologii USK.
- W związku z tym u takich ciężarnych, nawet najzdrowszych, potrafi się pojawić nietrzymanie moczu w ciąży. Ponadto w okresie połogu z powodu braku estrogenów problem się nasila.
Drugą grupę stanowią kobiety w okresie menopauzalnym, czyli piąta, szósta, siódma dekada życia. Są to pacjentki, niekiedy po wielu porodach, u których tkanki łączne z wiekiem stają się coraz bardziej wiotkie. Dodatkowo może pojawiać się też obniżenie narządu rodnego i co za tym idzie, wysiłkowe nietrzymanie moczu.
Objawy, które powinny skłonić do szukania pomocy
Specjaliści często słyszą od swoich pacjentek, że kobietom zdarza się nietrzymanie moczu podczas prozaicznych czynności - kichania, śmiechu czy aktywności fizycznej. Bywa to bardzo krępujące, a nawet wykluczające społecznie. Pojawia się wstyd i unikanie towarzystwa albo ograniczanie aktywności fizycznej. Zakładanie wkładek higienicznych, których na rynku jest teraz ogromny wybór, to jednak zdaniem ekspertów tylko pudrowanie problemu. Dodatkowo może doprowadzić do przewlekłego zapalenia pęcherza moczowego czy zwiększyć ryzyko infekcji.
Tym bardziej kobiety powinny wiedzieć, gdzie można szukać pomocy.
Poradnia Uroginekologiczna - jak możemy pomóc?
- Zaczynamy od badania ginekologicznego i szczegółowego wywiadu -
tłumaczy dr Fuchs.
- Pacjentki doskonale wiedzą, w jakich sytuacjach pojawia się problem. Naszym zadaniem jest określenie, jaką terapię zastosować.
W wielu przypadkach wystarczy podanie miejscowo estrogenów, innym razem mogą zostać zalecone ćwiczenia. W Poradni Uroginekologicznej USK we Wrocławiu pacjentki spotkają zarówno lekarzy -ginekologów, jak i fizjoterapeutów, bo nie każda kobieta będzie wymagała od razu operacji. Specjaliści Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu nauczą, jak prawidłowo ćwiczyć, także w domu, żeby osiągnąć najlepsze efekty.
Fizjoterapia dna miednicy – ćwiczenia zarówno przed, jak i po zabiegach operacyjnych
Fizjoterapia wyprzedza ewentualność leczenia operacyjnego. Jeżeli decyzją lekarza i fizjoterapeuty pacjentka kwalifikuje się do leczenia zachowawczego, to można zastosować kinezyterapię albo zabiegi fizykalne.
- Kinezyterapia w tym wypadku to nic innego jak ćwiczenia mięśni dna miednicy. W zależności od potrzeb trzeba wzmocnić mięśnie lub jeśli są nadmiernie napięte, rozluźnić -
tłumaczy fizjoterapeutka dr Dominika Markowska.
Specjalistka podkreśla, że bardzo istotne jest prawidłowe ćwiczenie i umiejętność identyfikowania określonych mięśni dna miednicy. Tego będzie można się nauczyć w poradni, aby później pacjentka mogła samodzielnie, regularnie wykonywać takie ćwiczenia kilka razy dziennie w domowym zaciszu. Ta umiejętność może znacząco poprawić komfort życia. Uzupełniająco przy problemach w obrębie dna miednicy można wykorzystać metody fizykalne, wykorzystujące elektrostymulację mięśni dna miednicy.
Poradnia uroginekologiczna będzie odpowiedzią na potrzeby kobiet nie tylko w starszym wieku czy w okresie okołomenopauzalnym.
- W praktyce problemy w obrębie dna miednicy dotyczą kobiet w różnym wieku, także dwudziestokilkulatek, które nie miały gdzie zwrócić się o pomoc - ocenia dr Dominika Markowska.
- W bardziej zaawansowanych przypadkach będzie potrzebny zabieg operacyjny, co szczególnie istotne, możemy zrobić go w ramach Kliniki Ginekologii i Położnictwa lub skonsultować się z urologami z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego - dodaje dr Fuchs. - Wspólnie wybieramy najlepszą formę terapii i rehabilitacji. U wielu pacjentek udaje się osiągnąć tak dobre efekty, że mogą zapomnieć o nietrzymaniu moczu. Nie trzeba cierpieć w milczeniu i wstydzić się, warto skorzystać z pomocy i cieszyć się aktywnością w każdym wieku.
By skorzystać ze wsparcia, należy uzyskać skierowanie do szpitala (z adnotacją „do poradni uroginekologicznej"), a następnie zgłosić się do Ginekologiczno-Położniczej Izby Przyjęć USK. Pacjentki cierpiące z powodu problemów uroginekologicznych, zostaną objęte opieką specjalistów Uniwersyteckiego Centrum Położnictwa i Ginekologii USK.
|
|
Nowy kardiowerter-defibrylator chroni przed nagłym zgonem sercowym |
Nowy kardiowerter-defibrylator chroni przed nagłym zgonem
sercowym – pierwszy zabieg na Dolnym Śląsku
przeprowadzono w USK
Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu (USK) jako pierwszy na Dolnym Śląsku wprowadza nową metodę leczenia pacjentów zagrożonych nagłym zgonem sercowym. Zabieg implantacji podmostkowego kardiowertera-defibrylatora przeprowadził zespół pod kierownictwem dr. Krzysztofa Nowaka. To znaczący postęp w dziedzinie elektroterapii kardiologicznej, otwierający nowe możliwości dla pacjentów z zaburzeniami rytmu serca.
Nowe urządzenie ratuje życie pacjentom ze szczególnie wysokim ryzykiem nagłego zgonu sercowego z przyczyn arytmicznych. Co ważne dotyczy to zarówno osób z zaawansowaną niewydolnością serca, jak i młodych pacjentów z genetycznymi predyspozycjami do zaburzeń rytmu serca, na przykład z kardiomiopatią przerostową.
Jak tłumaczy dr Krzysztof Nowak, koordynator Obszaru Zaburzeń Rytmu Serca w Klinice Kardiologii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego implantowany system funkcjonuje jak prywatny strażnik serca – monitoruje jego pracę przez całą dobę i automatycznie reaguje na groźne arytmie. Historia kardiowerterów-defibrylatorów sięga lat 90. XX wieku, kiedy to wprowadzono pierwsze urządzenia przezżylne. Mimo że technologia ta uratowała życie już tysiącom pacjentów, wiązała się z pewnymi ograniczeniami i ryzykiem powikłań.
- Długotrwała obecność elektrod w układzie sercowo-naczyniowym może prowadzić do uszkodzenia zastawek czy naczyń - wyjaśnia dr Nowak. - Szczególnie problematyczna może być konieczność wymiany elektrod, gdy stają się one niefunkcjonalne. Ten sam problem dotyczy stymulatorów serca, dlatego w naszym ośrodku od kilku lat wszczepiamy bezelektrodowe stymulatory serca.
Wprowadzona innowacja w istotny sposób redukuje ryzyko powikłań związanych z elektroterapią.
– Nowoczesne rozwiązania w kardiologii staramy się stosować na co dzień, dlatego pierwszy w regionie zabieg implantacji podmostkowego kardiowertera-defibrylatora stanowi technologiczny krok naprzód, pozwalając na długotrwałe monitorowanie pracy serca oraz minimalizując ryzyko powikłań związanych z tradycyjnymi rozwiązaniami przezżylnymi. Dzięki tym osiągnięciom wydłużamy życie pacjentów, ale także dajemy im szansę na dalszą aktywność, co jest kluczowe w prowadzeniu efektywnej terapii w kardiologii. Tak to rozumiemy w Instytucie Chorób Serca – mówi prof. dr hab. Piotr Ponikowski, dyrektor Instytutu Chorób Serca USK i rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.
Nowa era w dolnośląskiej elektroterapii
- Od kilku lat stosujemy w naszym ośrodku podskórne kardiowertery-defibrylatory, które były pierwszym krokiem w kierunku minimalizacji inwazyjności zabiegu. Co prawda implantowaliśmy je poza sercem, ale kosztem krótszego o połowę czasu pracy baterii (około 6 lat) oraz braku możliwości stymulacji. Nowo wprowadzone urządzenia podmostkowe oferują znaczące korzyści - tłumaczy dr Stanisław Tubek z Pracowni Elektrofizjologii Inwazyjnej USK, przedstawiając ewolucję metod leczenia. - W naszym ośrodku po raz pierwszy wszczepiliśmy urządzenie podmostkowe, tzn. takie, którego elektrodę wszczepiamy bezpośrednio w okolicę serca. Układy takie, choć technicznie trudniejsze do implantacji niż układy podskórne, mają niezaprzeczalne zalety w postaci długiego czasu pracy na baterii (około 10 lat), a także możliwości stymulacji antyarytmicznej.
Podmostkowe kardiowertery-defibrylatory reprezentują najnowszą generację urządzeń wszczepialnych. Ich lokalizacja zapewnia optymalne parametry działania, przy jednoczesnym zmniejszeniu ryzyka powikłań długoterminowych.
Indywidualne podejście do pacjenta
- Każdy przypadek jest dokładnie analizowany przez zespół specjalistów - podkreśla dr Tubek. - Bierzemy pod uwagę nie tylko wskazania medyczne, ale również styl życia pacjenta, jego wiek i preferencje. To pozwala nam dobrać najbardziej odpowiednie rozwiązanie.
Proces kwalifikacji obejmuje również szereg badań diagnostycznych, konsultacji specjalistycznych i analizę historii choroby. Pozwala to dobrać urządzenie odpowiednie dla potrzeb pacjenta tak, żeby osiągnąć jak największe korzyści przy jak najmniejszym ryzyku. Możliwość zastosowania nowej metody terapii zapobiegającej nagłemu zgonowi sercowemu jaką jest podmostkowy kardiowerter-defibrylator, pozwala specjalistom USK jeszcze efektywniej wydłużać życie pacjentów.
Perspektywy na przyszłość
Wprowadzenie nowej metody poszerza spektrum możliwości terapeutycznych dostępnych dla pacjentów kardiologicznych na Dolnym Śląsku. Dzięki zwiększeniu dostępności metod diagnostycznych, w tym badaniom genetycznym, czy rezonansowi serca, rośnie liczba młodych pacjentów z zidentyfikowanymi predyspozycjami do występowania groźnych dla życia zaburzeń rytmu serca, którzy często nie przejawiają żadnych wcześniejszych objawów choroby serca.
Podmostkowe kardiowertery-defibrylatory stanowią odpowiedź na potrzebę długoterminowej i bezpiecznej ochrony przed zagrażającymi życiu zaburzeniami rytmu serca.
- To rozwiązanie szczególnie korzystne dla młodszych pacjentów, którzy potrzebują wieloletniej ochrony przy zapewnieniu wysokiego komfortu życia i możliwości bezpiecznego kontynuowania życia zawodowego
- zauważa dr Nowak. - Długi czas działania baterii i możliwość stymulacji antyarytmicznej czynią te urządzenia bardzo praktycznym wyborem.
Zespół Pracowni Elektrofizjologii Inwazyjnej USK we Wrocławiu, ściśle współpracując z kardiochirurgami Instytutu Chorób Serca, planuje już kolejne zabiegi z wykorzystaniem tej innowacyjnej metody. Lekarze przewidują, że w ciągu najbliższego roku kilkudziesięciu pacjentów może skorzystać z nowej technologii.
|
|
Sukces pierwszego Dolnośląskiego Dnia Naczyniowego we Wrocławiu |
Sukces pierwszego Dolnośląskiego Dnia Naczyniowego
we Wrocławiu
Ponad 220 osób wzięło udział w pierwszej edycji Dolnośląskiego Dnia Naczyniowego (DDN), zorganizowanego przez Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu (USK). Uczestnicy mieli do dyspozycji 22 sesje tematyczne, 3 bloki warsztatowe, 4 sesje równoległe oraz panel dyskusyjny. Wśród poruszonych tematów były zagadnienia związane m.in. z żylną chorobą zakrzepowo-zatorową, niewydolnością żylną i zespołem pozakrzepowym, leczeniem chirurgicznym chorób naczyń oraz praktyczną kompresjoterapią.
Konferencja, organizowana przez Klinikę Angiologii i Chorób Wewnętrznych we współpracy z Kliniką Chirurgii Naczyniowej, Ogólnej i Transplantacyjnej USK, była odpowiedzią na rosnące wyzwania w diagnozowaniu i leczeniu schorzeń naczyniowych. W sobotę, 26 października uczestnicy mieli okazję poznać najnowsze protokoły postępowania w często bardzo wymagających przypadkach schorzeń angiologicznych. W agendzie wydarzenia znalazła się również przestrzeń na warsztaty praktyczne.
Jak podkreśla prof. dr hab. Andrzej Szuba, kierownik Kliniki Angiologii i Chorób Wewnętrznych USK – wiedza przekazana podczas tego spotkania przez zaproszonych gości pozwoli na lepsze rozpoznawanie i leczenie chorób naczyń zagrażających pacjentom, którzy często nie wiedzą, gdzie szukać pomocy.
– Nasze spotkanie pozwoliło nam na merytoryczną wymianę doświadczeń i wiedzy, co bez wątpienia wpłynie na jeszcze skuteczniejsze leczenie chorych.
Specjaliści wymieniają doświadczenia i kształtują nowe standardy w krajowej medycynie
Eksperci przedstawili najciekawsze przypadki kliniczne, w tym historię 32-letniego pacjenta, który przez dekadę zmagał się z obrzękiem limfatycznym, a jego łydka miała ponad metr średnicy. Dzięki interwencji zespołu USK, w ciągu tygodnia udało się zmniejszyć jego wagę o 22 kilogramy, m.in. przy zastosowaniu kompresjoterapii. Ten przykład doskonale zobrazował uczestnikom spotkania, jak istotna jest szybka i właściwa diagnoza.
Praktyczna część konferencji obejmowała warsztaty z kompresjoterapii oraz diagnostyki stopy cukrzycowej. Duże zainteresowanie wzbudziła prezentacja nowoczesnych technik endowaskularnych stosowanych w USK, które pozwalają skutecznie udrażniać naczynia krwionośne nawet w przypadkach zaawansowanego niedokrwienia.
– Cieszymy się, że nasza inicjatywa spotkała się z bardzo dobrym przyjęciem ze strony środowiska medycznego. Zebraliśmy sojuszników w walce z tragicznymi skutkami zaniedbanych chorób naczyń krwionośnych. To niezwykle ważne, bo to właśnie lekarze pierwszego kontaktu są często pierwszymi, którzy mogą wychwycić niepokojące objawy
- zaznaczył prof. dr hab. Dariusz Janczak, kierownik Kliniki Chirurgii Naczyniowej, Ogólnej i Transplantacyjnej Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.
Wśród uczestników wydarzenia dominował pogląd, że takich spotkań powinno być więcej. DDN jako miejsce spotkania ekspertów ze zbliżonych, a jednocześnie różnych obszarów, umożliwia wypracowanie jeszcze skuteczniejszej ścieżki leczenia pacjenta.
– Pierwsza edycja Dolnośląskiego Dnia Naczyniowego pokazuje jak ważna jest wymiana doświadczeń między specjalistami różnych dziedzin. Interdyscyplinarne podejście, które zaprezentowano podczas konferencji, to nie tylko przyszłość skutecznego leczenia chorób naczyniowych, to wyzwanie na już, od zaraz
- powiedział lek. Maciej Kamiński, zastępca dyrektora ds. medycznych USK. –
Nasze Kliniki udowadniają, że potrafią skutecznie współpracować z myślą o dobru naszych pacjentów i rozwoju polskiej medycyny.
Wyzwania przed polską angiologią i chirurgią naczyniową
Wśród prelegentów znaleźli się czołowi eksperci w dziedzinie chorób naczyniowych, w tym konsultant krajowy w dziedzinie angiologii – prof. dr hab. Aleksander Sieroń. Jako główne wyzwania przed współczesną angiologią, specjaliści wskazali wczesną diagnostykę, uświadamianie pacjentów o zagrożeniach związanych z bagatelizowaniem dotykających ich objawów i skuteczną współpracę między ośrodkami medycznymi. Prof. Sieroń zaznacza, że szczególnie istotne jest ograniczenie liczby amputacji, która w Polsce sięga nawet 10 000 przypadków rocznie. Wiąże się to z kosztami zdrowotnymi, ekonomicznymi i społecznymi.
Wszyscy uczestnicy konferencji podkreślali, że w Polsce mogłoby być zdecydowanie mniej zabiegów amputacji nogi, ale do tego potrzebne jest wspomniane już wczesne rozpoznanie i przede wszystkim skuteczna terapia. To wyzwanie szczególnie dla lekarzy Podstawowej Opieki Zdrowotnej, którzy mogą edukować pacjentów, namawiać ich do zdrowego stylu życia, walki z otyłością czy rzucenia palenia tytoniu. Podobne spostrzeżenia dotyczyły obrzęków limfatycznych.
– Powinniśmy proponować naszym pacjentom kompleksowe leczenie, obejmujące zarówno szybką diagnostykę, zdrowy ruch, farmakoterapię, jak i niezwykle efektywną kompresjoterapię
– podkreśliła prof. dr. hab. Agata Stanek, Prezes Polskiego Towarzystwa Angiologicznego. –
To połączenie działa rewelacyjnie.
Pierwszy Dolnośląski Dzień Naczyniowy i oczekiwanie na kolejną edycję
Organizatorzy – Klinika Angiologii i Chorób Wewnętrznych oraz Klinika Chirurgii Naczyniowej, Ogólnej i Transplantacyjnej USK – zapowiedzieli, że konferencja będzie miała swoją kontynuację w przyszłym roku. Ma ona stanowić platformę regularnej wymiany doświadczeń między specjalistami z całego kraju, co przyczyni się do poprawy jakości diagnostyki i leczenia pacjentów z chorobami naczyniowymi.
|
|