Wrocław, 29.05.2026
Poszukiwali szpitala na całym świecie, pomoc znaleźli w USK we Wrocławiu
Najpierw były ciężkie infekcje, a potem diagnoza: zwężenie tchawicy – bardzo rzadka wada wrodzona. Następnym krokiem było poszukiwanie na całym świecie najlepszych specjalistów i szpitala, w którym ich syn będzie zoperowany. Wtedy ktoś z bliskich pokazał im artykuł o dziecku, które przed rokiem było leczone w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu – tak zaczęła się ta piękna historia. Dzisiaj 15-miesięczny Sebastian, którego zoperował zespół pod kierunkiem prof. Dariusza Patkowskiego, wraca do domu w Holandii. Ze spokojnym oddechem i naprawioną, drożną tchawicą.
Pierwszą infekcję dróg oddechowych Sebastian, który z rodzicami i siostrą mieszka w Holandii, miał w wieku około 3,5 miesiąca. Był to również pierwszy moment, gdy jego świszczący oddech zaczął niepokoić rodziców. Stał się silniejszy i utrzymywał się dłużej, niż powinien. Ponieważ jednak objawy ustąpiły po podaniu antybiotyków, nie podjęto wtedy dalszej diagnostyki. Kolejna, znacznie poważniejsza infekcja rozpoczęła się, gdy Sebastian miał 6 miesięcy. Trwała ponad pięć tygodni.
– Trzykrotnie trafialiśmy na Szpitalny Oddział Ratunkowy, jednak poza testami wirusowymi nie wykonano synowi żadnych dodatkowych badań. Nie wykryto żadnej infekcji wirusowej, a leczenie kortykosteroidami nie przyniosło poprawy – opowiada
Beata Palomares, mama chłopca.
Po raz pierwszy o podejrzeniu poważniejszej choroby rodzice dziecka
Beata i Karlo Palomares usłyszeli w listopadzie 2025 roku podczas pobytu w Tajlandii. Zaniepokojeni nagłym nasileniem świszczącego oddechu postanowili zgłosić się do jednego ze szpitali w Bangkoku, aby upewnić się, że z płucami Sebastiana wszystko jest w porządku. Jak się okazało, to był moment przełomowy, to tam doświadczona lekarka rozpoznała poważną wadę wrodzoną – zwężenie tchawicy.
– Badanie potwierdziło ciężkie zwężenie tchawicy na odcinku o długości około 3 centymetrów o średnicy około 2–3 milimetrów, zlokalizowane w wyjątkowo trudnym operacyjnie miejscu, w okolicy wnęki płuca – mówi pani Beata – Mimo diagnozy nie czuliśmy załamania. Wręcz przeciwnie – byliśmy wdzięczni, że wada została wykryta na czas. Zwężenie tchawicy to bardzo rzadka i często późno rozpoznawana wada wrodzona, której niewykrycie może prowadzić do tragicznych konsekwencji.
Telefon, który wszystko zmienił
Po powrocie do Holandii rodzice chłopca zaczęli szukać specjalisty, który mógłby zoperować ich syna. Poszukiwali szpitala na całym świecie. Mówią otwarcie, że nie brali pod uwagę leczenia w Polsce. Wszystko zmieniło się, gdy przyjaciółka Pani Beaty powiedziała im o prof. Dariuszu Patkowskim i Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu. Znalazła artykuł o rekonstrukcji tchawicy u czteroletniej Hani, którą rok temu wykonali prof. Dariusz Patkowski i prof. Patricio Valera z Chile w USK we Wrocławiu.
– Po przeczytaniu informacji o międzynarodowym doświadczeniu profesora Patkowskiego postanowiłam zadzwonić. Numer telefonu znalazłam na stronie internetowej i do dziś pamiętam swój szok, gdy telefon odebrał sam profesor – opowiada mama małego Sebastiana. – Rozmowa, którą wtedy odbyliśmy, była dla nas czymś wyjątkowym. Profesor wykazał się ogromnym spokojem, profesjonalizmem i empatią. Jako rodzice po raz pierwszy poczuliśmy, że ktoś naprawdę nas słucha i rozumie skalę sytuacji. Nigdy nie mieliśmy wrażenia, że Sebastian jest „kolejnym przypadkiem” czy anonimowym pacjentem. Dziś wiemy, że była to właściwa decyzja – profesor uratował życie naszego syna.
Miesiąc temu Sebastian został zoperowany przez interdyscyplinarny zespół pod kierunkiem prof. Dariusza Patkowskiego.
– Sebastian trafił do nas z niezwykle rzadką i bardzo złożoną wadą tchawicy. Zwężenie było tak rozległe, że średnica dróg oddechowych na znacznym odcinku wynosiła zaledwie około dwóch milimetrów. To sytuacja, która w każdej chwili mogła doprowadzić do ciężkiej niewydolności oddechowej. Przed operacją przeprowadziliśmy szczegółową diagnostykę obrazową i endoskopową, a cały zabieg został bardzo starannie zaplanowany. Wykorzystaliśmy również modele symulacyjne, które pozwoliły nam precyzyjnie przygotować się do rekonstrukcji tchawicy – mówi prof. Dariusz Patkowski, kierownik Kliniki Chirurgii, Urologii, Ortopedii i Traumatologii Dziecięcej USK we Wrocławiu. – To jedna z najbardziej wymagających operacji w chirurgii dróg oddechowych, ponieważ po rozpoczęciu rekonstrukcji nie ma możliwości wycofania się z podjętych działań – zabieg musi zakończyć się pełnym sukcesem. Kluczową rolę odegrała także ścisła współpraca wielospecjalistycznego zespołu, w tym kardiochirurgów dziecięcych, którzy zapewnili wsparcie w zakresie krążenia pozaustrojowego podczas operacji. Dzięki zaangażowaniu całego zespołu Sebastian otrzymał szansę na bezpieczne oddychanie i dalszy prawidłowy rozwój.
Rekonstrukcja tchawicy i krążenie pozaustrojowe
Sukces tej operacji był możliwy dzięki ścisłej współpracy specjalistów wielu dziedzin. Na sali operacyjnej pracował zespół złożony z chirurgów dziecięcych, kardiochirurgów, anestezjologów, pielęgniarek anestezjologicznych i instrumentariuszek – kilkanaście osób skoncentrowanych na jednym celu: zapewnieniu małemu pacjentowi bezpiecznego leczenia.
– Operacje rekonstrukcyjne tchawicy należą do najbardziej wymagających procedur wykonywanych u dzieci. Wymagają nie tylko najwyższych kompetencji chirurgicznych, ale również perfekcyjnej współpracy wielu zespołów medycznych. W tym przypadku kardiochirurgia dziecięca odpowiadała za zabezpieczenie krążenia pozaustrojowego, które umożliwiło bezpieczne przeprowadzenie rekonstrukcji – podkreślił dr Marek Kopala, kardiochirurg z Kliniki Kardiologii i Kardiochirurgii USK we Wrocławiu, który wraz z dr Januszem Komorowskim, również kardiochirurgiem, zadbał o to, aby można było bezpiecznie dotrzeć do miejsca zwężenia.
– Rekonstrukcja tchawicy była przeprowadzana przy wsparciu krążenia pozaustrojowego, co pozwoliło stworzyć optymalne warunki do wykonania tej precyzyjnej procedury. Kluczowe znaczenie miało zachowanie najwyższych standardów bezpieczeństwa na każdym etapie procedury. Dla naszego zespołu była to również ważna operacja symbolizująca początek nowej jakości współpracy między kardiochirurgią dziecięcą a chirurgią dziecięcą we Wrocławiu. To właśnie takie wielospecjalistyczne podejście daje szansę na skuteczne leczenie najtrudniejszych przypadków – podkreśla
dr Marek Kopala.
Uśmiech i dziecięca radość
Sebastian spędził około trzech i pół tygodnia na Oddziale Klinicznym Anestezjologii i Intensywnej Terapii Dziecięcej USK we Wrocławiu. Personel kierowany przez prof. Marzenę Zielińską walczył tam o jego życie, gdyż stan chłopca był bardzo ciężki i niestabilny. Jak zauważa ekspertka, sukces tak złożonej operacji nie kończy się w sali operacyjnej. To efekt współpracy wielu specjalistów – chirurgów, kardiochirurgów, anestezjologów, pielęgniarek i zespołu intensywnej terapii. Każdy element tego procesu musi być starannie zaplanowany i skoordynowany, ponieważ bezpieczeństwo pacjenta zależy od pracy całego zespołu. Po rekonstrukcji tchawicy dziecko wymaga wielotygodniowej, intensywnej opieki i stałego monitorowania.
– W przypadku Sebastiana mierzyliśmy się również z powikłaniami, które mogą wystąpić po tak rozległych zabiegach, dlatego przez ponad trzy tygodnie pozostawał pod opieką specjalistów intensywnej terapii. Dzięki ogromnemu zaangażowaniu zespołu udało się bezpiecznie przeprowadzić go przez najtrudniejszy okres leczenia – mówi
prof. Marzena Zielińska, kierująca Oddziałem Klinicznym Anestezjologii i Intensywnej Terapii Dziecięcej USK we Wrocławiu. – To właśnie intensywna terapia jest miejscem, gdzie ostatecznie rozstrzyga się powodzenie najbardziej skomplikowanych operacji. Naszym zadaniem było nie tylko monitorowanie stanu pacjenta, ale również szybkie reagowanie na wszelkie zagrożenia i leczenie pojawiających się powikłań. Efekt, który dziś widzimy, jest rezultatem wiedzy, doświadczenia i ogromnego zaangażowania całego zespołu medycznego. Dzięki temu Sebastian otrzymał szansę na bezpieczny powrót do zdrowia i dalszy prawidłowy rozwój.
Jak dodaje Pani Beata, oboje z mężem, gdy widzieli, jak zespół medyczny walczył o życie ich syna przez całą dobę, każdego dnia i każdej nocy, mimo ogromnego stresu nie czuli niepokoju.
– Wiedzieliśmy, że nasz syn znajduje się w najlepszych możliwych rękach. Od początku do końca – mówi Beata Palomares. – Sebastian wciąż wraca do sił po długiej i bardzo wymagającej hospitalizacji. Przez dłuższy czas był intubowany oraz utrzymywany w sedacji, dlatego jego organizm potrzebuje jeszcze czasu, aby w pełni dojść do siebie. Mimo ciężkiej operacji i wszystkich komplikacji, które przeszedł, dziś wygląda tak, jakby powoli zapominał o szpitalnych doświadczeniach. Jest niezwykle pogodnym i szczęśliwym chłopcem. Odzyskał apetyt, uwielbia spacery i z ogromną ciekawością reaguje na wszystko, co go otacza. Najbardziej cieszy nas to, że znów widać w nim dziecięcą radość i energię. Sebastian jest podekscytowany dosłownie wszystkim i sprawia wrażenie, jakby nie chciał marnować ani chwili na sen. Chyba uznał, że przespał już wystarczająco dużo czasu w ciągu ostatniego miesiąca.