USK we Wrocławiu wraca do normalnego zasilania po awarii. Kluczowa pomoc służb i polskich przedsiębiorców
Zaledwie po dwóch tygodniach od poważnej awarii Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu (USK) wrócił do normalnego zasilania. Nie byłoby to możliwe gdyby nie sprawnie skoordynowana pomoc Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego, 16 Dolnośląskiej Brygady Obrony Terytorialnej, a także polskich przedsiębiorców. Jedna z firm zmieniła plany produkcyjne, by wspomóc szpital.
W niedzielę, 15 marca w Uniwersyteckim Szpitalu można było przełączyć dopływ prądu z tymczasowego źródła, jakim były dostarczone przez Wojsko Polskie elektrownie polowe, na docelowe zasilanie, które zapewnia nowa stacja transformatorowa.
Bezpieczeństwo pacjentów
To była skomplikowana akcja, bo w czasie przerwy technicznej w dostawie prądu, należało zapewnić bezpieczeństwo wszystkim pacjentom, zwłaszcza tym, których funkcje życiowe wspierane są specjalistyczną aparaturą.
– Przewieźliśmy na ten czas pacjentów, którzy wymagali wsparcia urządzeniami zasilanymi prądem, do innych części szpitala. Po przełączeniu wrócili oni na swoje oddziały. Cała akcja trwała koło czterech godzin – mówi
Beata Freier, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala klinicznego we Wrocławiu. – Najważniejsze, że żaden z pacjentów nie ucierpiał. Akcja została przeprowadzona wzorcowo. W tym miejscu chcę z całego serca podziękować bardzo zaangażowanym pracownikom szpitala. Zwłaszcza tym, którzy przybyli do pracy w wolnym dniu i byli gotowi do pomocy. Zasiliły nas też dodatkowe kadry: ratownicy medyczni, panie oddziałowe i kierownicy wybranych klinik.
Skoordynowana pomoc
Normalne funkcjonowanie szpitala w czasie usuwania skutków awarii, do której doszło 1 marca, nie byłoby możliwe bez pomocy z zewnątrz. Od początku USK wspierały służby ratunkowe.
– Wydział Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego w Dolnośląskim Urzędzie Wojewódzkim perfekcyjnie poprowadził całą zewnętrzną organizację pomocy, a 16. Dolnośląska Brygada Obrony Terytorialnej wsparła nas osobowo i agregatowo na miejscu, za co bardzo dziękuję – mówi Beata Freier.
W dniu awarii na wniosek Wojewody Dolnośląskiego w porozumieniu z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji i Ministerstwem Obrony Narodowej uruchomiono specjalną procedurę, dzięki której szpital zaopatrzono w trzy wysokowydajne agregaty. Jeden udostępniono z rządowej Agencji Rezerw Strategicznych, a dwa wraz z obsługą i oświetleniem technicznym przywiozło do USK wojsko.
– Wykonaliśmy to, co do nas należy. Naszym zadaniem jest eliminowanie zagrożeń, a w tym wypadku zdrowie i życie pacjentów było zagrożone, więc musieliśmy podjąć szybkie działania – podsumowuje
Dariusz Staniów, dyrektor Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego DUW.
– 16. Dolnośląska Brygada Obrony Terytorialnej wydzieliła kontenerową elektrownię polową wraz z obsługą, która działała przy szpitalu przez 24 godziny na dobę przez cały okres awarii – relacjonuje
płk Edward Chyła, dowódca16 DBOT. – Po raz kolejny udowodniliśmy, że nasze motto: „Zawsze gotowi, zawsze blisko” nie jest pustym sloganem. Mogliśmy realnie sprawdzić procedury zarządzania kryzysowego w województwie, które są realizowane w sposób bardzo dobry. Współpraca z urzędem wojewódzkim jest rewelacyjna, za co dziękuję. Była to też doskonała okazja, aby moi żołnierze mogli doskonalić swoje umiejętności w warunkach realnych.
Wyjątkowy gest
Dyrektor USK podkreśla, że szybkie usunięcie poważnej usterki nie byłoby możliwe bez kilku polskich przedsiębiorców i ich ponadprzeciętnego zaangażowania.
Audyt i działania na przyszłość
Dyrektor Beata Freier zapowiedziała też przeprowadzenie pełnego audytu infrastruktury zewnętrznej i wewnętrznej oraz inwestycje w kolejne, niezależne źródła energii, aby zabezpieczyć szpital w dodatkowe zasilanie i być gotowym na takie zdarzenia w przyszłości.
– Szpital ma już 30 lat, nie był budowany na obecne obciążenie sprzętowe i łóżkowe, dlatego pracujemy nad wzmocnieniem zasilania wodnego i energetycznego. Musimy być przygotowani na różne sytuacje, także zewnętrzne, stąd ten audyt. Już teraz wiadomo, że oprócz jednego awaryjnego zasilania, które mamy, musimy mieć też kolejne niezależne od tego, mniejsze agregaty w różnych miejscach, aby na przykład uniezależnić zasilanie gazów medycznych od jednego głównego źródła – stwierdziła dyrektor Freier. – Nad tym teraz pracujemy.