Z ostatniej chwili
USK szczepi wrocławskich licealistów w Dzień Dziecka

USK szczepi wrocławskich licealistów w Dzień Dziecka
Informacja prasowa
(31.05.2021) Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu przygotował z okazji 1 czerwca specjalny punkt szczepień dla najstarszych uczniów wrocławskich szkół ponadpodstawowych. Chętni 16 i 17-latkowie będą mogli otrzymać pierwszą dawkę szczepionki w V Liceum Ogólnokształcącym we Wrocławiu przy ulicy Jacka Kuronia. W wydarzenie zorganizowane pod patronatem Prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka zaangażował się także Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu organizując cykl prelekcji dla licealistów. Organizatorzy planują zaszczepić ponad 700 uczniów.

– W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym zaszczepiliśmy już ponad 200 tys. osób, robimy co w naszej mocy, by zaszczepić jak największą populację naszego miasta i regionu - mówi Barbara Korzeniowska, zastępca dyrektora ds. lecznictwa otwartego USK. – Wszystkich niezdecydowanych zachęcamy do tego, żeby jak najszybciej taką decyzję podjęli dla bezpieczeństwa własnego i nas wszystkich. W Dzień Dziecka będziemy szczepić uczniów wrocławskich uczniów szkół, którzy skończyli 16 r.ż. zgodnie z zaleceniami producenta preparatu. Akcja odbywa się wspólnie z Urzędem Miasta Wrocławia pod patronatem Prezydenta Jacka Sutryka.

W proszczepionkowej akcji ma być zaszczepionych 710 uczniów wrocławskich liceów preparatem Pfeizer – jedyną dotychczas dopuszczoną szczepionką na terenie UE dla młodzieży poniżej 18 r.ż. Chętni uczniowie zostają dopuszczeni do szczepienia po okazaniu wypełnionego i podpisanego przez rodziców lub opiekunów prawnych oświadczenia oraz wstępnej kwalifikacji lekarskiej. Szczepienia dla 16 i 17-latków będą wykonywać pracownicy medyczni Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego.

Ponadto w ramach akcji w Dniu Dziecka planowane są również wykłady dla młodzieży, podczas których o profilaktyce przeciwnowotworowej opowiedzą nauczyciele akademiccy Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Wykłady rozpoczynają się w Światowy Dzień Bez Papierosa czyli 31 maja.

– Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu zaproponował szkołom wykłady przedstawione przez nauczycieli akademickich dotyczące profilaktyki nowotworowej – wyjaśnia prof. Tomasz Zatoński prorektor ds. budowania relacji i współpracy z otoczeniem. – Wykłady rozpoczną się 31 maja także z uwagi na to, że jest to także Światowy Dzień bez Papierosa. Dotyczyć będą również zdrowego stylu życia w aspekcie aktywności fizycznej, ale i zasad zdrowego odżywiania się.

Wykłady potrwają do 2 czerwca. Przeprowadzą je w V i VII LO we Wrocławiu oraz w CKZiU w Ludowie Polskim laryngolodzy oraz dietetycy wykładający na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu.

Dotychczas Uniwersytecki Szpital Kliniczny zaszczepił już 171 osób poniżej 18 roku życia. Cały czas trwają zapisy na szczepienia, a na wolne miejsca czeka się około 1 tygodnia.

 
Szpital tymczasowy przy ul. Rakietowej kończy swoją działalność

Szpital tymczasowy przy ul. Rakietowej kończy swoją działalność


1 czerwca wrocławski szpital tymczasowy przy ul. Rakietowej kończy swoją działalność. Przez 12 tygodni w placówce było hospitalizowanych 642 pacjentów. Z ostatnich 4 pacjentów dwóch wypisano 31 maja do domu, a pozostałych wymagających kontynuowania leczenia ambulatoryjnego przekazano do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego przy ul. Borowskiej we Wrocławiu oraz do oddziału USK w Strzelinie.

– Uruchomienie szpitala tymczasowego było dobra decyzją, stanowiło bufor dla innych szpitali, które w szczycie tzw. trzeciej fali błyskawicznie się zapełniały – mówił dr Janusz Sokołowski, dyrektor szpitala tymczasowego. – Ogromne podziękowania należą się personelowi medycznemu i administracyjnemu Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego oraz studentom Uniwersytetu Medycznego, który stanął na wysokości zadania.

Przypomnijmy, wśród pacjentów szpitala tymczasowego przeważali mieszkańcy Dolnego Śląska, choć były też osoby z sąsiadujących województw lubuskiego i opolskiego oraz obcokrajowcy, m.in. obywatele Japonii, Włoch, Wietnamu oraz kilku Koreańczyków. Wiek podopiecznych był bardzo zróżnicowany, od 18 do 95 lat, podobnie jak stan ich zdrowia.

– W najtrudniejszym momencie, gdy obserwowaliśmy przeciążenie systemu ochrony zdrowia, szpital ten stał się ważnym elementem strategii walki z pandemią – mówił Jarosław Obremski, wojewoda dolnośląski. - Cieszę się, że sytuacja epidemiologiczna i utrzymujący się spadek zakażeń oraz osób hospitalizowanych umożliwia wygaszenie działalności tego szpitala.

Do prowadzenia placówki wyznaczony został Uniwersytecki Szpital Kliniczny, z którego został oddelegowany personel medyczny do zajmowania się chorymi na Covid-19.

Do zespołu szpitala dołączyło też 50 studentów Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu oraz 100 stażystów.

– Wszyscy oni egzamin predyspozycji zawodowych zdali na piątkę z plusem – podkreślił prof. Ponikowski, rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. – Dziękuję wszystkim za ogromne zaangażowanie, za to, ze zdecydowali się zdobywać praktyki w tak trudnych warunkach i zgłosili się na wolontariat, żeby nieść pomoc i zdobywać doświadczenie.

Pomimo tego, że opieka nad pacjentami szpitala tymczasowego spadła w całości na pracowników USK, co odbiło się na organizacji pracy na innych oddziałach szpitala, ostatecznie rozwiązanie to przyniosło również korzyści dla szpitala. Dzięki temu powstał wieloprofilowy oddział internistyczny.

– Prosiliśmy o pomoc w leczeniu pacjentów z COVID-19 wszystkich naszych lekarzy, a więc nie tylko internistów, ale także kardiologów, angiologów, nefrologów, neurologów, chirurgów czy psychiatrów. Pozwoliło to na zapewnienie kompleksowej opieki chorym, których wielochorobowość i stan kliniczny wymagał współpracy wielospecjalistycznego zespołu fachowców medycznych. Kilkadziesiąt osób skierowaliśmy również na dalszą, specjalistyczną hospitalizację do szpitala przy ul. Borowskiej – tłumaczył Piotr Pobrotyn, dyrektor USK.

W szpitalu tymczasowym dyżurowali także psychologowie oraz rehabilitanci. Dziewięcioosobowa załoga fizjoterapeutów codziennie pracowała z pacjentami, aktywizując ich nie tylko oddechowo, ale także ruchowo, dzięki czemu mogli szybciej wrócić do formy.

W placówce przy ul. Rakietowej funkcjonowało 20 stanowisk do wentylacji mechanicznej obsługiwanych przez załogę z Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii USK.

Stała opieka specjalistów anestezjologii i intensywnej terapii nad wszystkimi pacjentami szpitala tymczasowego poprawiła bezpieczeństwo i umożliwiła zastosowanie odpowiednich terapii oddechowych. Pozwalało to na stosowanie u pacjentów z niewydolnością oddechową tlenoterapii z wysokimi przepływamy, tzw. high flow, która często pozwala uniknąć podłączenia do respiratora. Na miejscu działał również dział diagnostyki obrazowej (RTG, USG, tomograf komputerowy), a wykonane badania, dzięki zastosowanej teleradiologii, szybko mogły zostać zinterpretowane przez specjalistów z ul. Borowskiej. Pacjenci mieli także wykonywaną przyłóżkową szybką diagnostykę, co skracało czas do podjęcia decyzji klinicznych.

Ponadto szpital korzystał z własnych ambulansów do transportu pacjentów, często wspierając w przewozach Pogotowie Ratunkowe.

– Dziękuję pracownikom Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu oraz studentom Uniwersytetu Medycznego za zaangażowanie i ciężką pracę w szpitalu tymczasowym we Wrocławiu – dodał Jarosław Obremski, wojewoda dolnośląski.

W szpitalu tymczasowym od 9 marca do 31 maja br. chorymi na COVID-19 opiekowali się pracownicy oddelegowani z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w tym:

- 270 lekarzy,
- 155 pielęgniarek i ratowników medycznych oraz 14 opiekunów medycznych,
- 100 stażystów,
- 15 lekarzy i techników radiologów,
- 10 pracowników administracji oraz personelu pomocniczego,
- 9 fizjoterapeutów,
- 1 diagnosta laboratoryjny,
- 1 psycholog,
- 1 duchowny.


Ponadto personel szpitala tymczasowego był wspierany przez:

- 50 studentów Uniwersytetu Medycznego w ramach praktyk, jak i wolontariatu.

 

fot. Tomasz Modrzejewski/UMED Wrocław
 
Szczepienia studentów i pracowników MPK

Szczepienia studentów i pracowników MPK


(27.05.2021) Uniwersytecki Szpital Kliniczny razem z Uniwersytetem Medycznym we Wrocławiu wsparły wrocławską akcje szczepień przeciw Covid-19. Personel medyczny z USK przez dwa tygodnie szczepił chętnych studentów Uniwersytetu Wrocławskiego i pozostałych uczelni wrocławskich oraz pracowników MPK. Dzięki współpracy wrocławskich uczelni w tymczasowym punkcie szczepień zlokalizowanym w bibliotece Uniwersytetu Wrocławskiego pierwszą dawkę szczepionki przeciw Covid-19 otrzymało blisko 5 tysięcy osób.

– Współpracując możemy osiągać bardzo wiele dobrego, a wspólna akcja UMW i UWr jest przykładem takiej wspaniałej współpracy – zauważa dr hab. Tomasz Zatoński, prof. UMW, Prorektor ds. Budowania Relacji i Współpracy z Otoczeniem. – UMW rozpoczął szczepienia jeszcze w grudniu ubiegłego roku – cieszę się, że mogliśmy je rozszerzać na kolejne grupy. Zaszczepienie wrocławskich studentów pozwoli na to, by kolejny rok akademicki był lepszy i byśmy mogli mieć stacjonarne zajęcia.

Szczepienia przeciw Covid-19 dla wrocławskich studentów przeprowadzone przez personel medyczny USK w bibliotece Uniwersytetu Wrocławskiego trwały dwa tygodnie. W przeważającej większości zaszczepieni zostali studenci UWr, ale zgłaszali się też studenci pozostałych uczelni wrocławskich. I tak zaszczepionych zostało ok. 300 studentów Politechniki Wrocławskiej, 150 studentów AWF oraz 100 Uniwersytetu Ekonomicznego.

– Nie byłoby to możliwe gdybyśmy nie mieli wsparcia ze strony naszego partnera – Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu – podkreślił prof. dr hab. Przemysław Wiszewski, rektor Uniwersytetu Wrocławskiego. – Mam nadzieję, że to nie jest koniec współpracy – chcielibyśmy wyszczepić jeszcze naszych studentów drugą dawką i zachecić do tego również studentów z całego Wrocławia. Jeżeli chcemy wrócić do normalnego życia, musimy jak najwięcej osób zaszczepić, po to aby Wrocław odżył i stał się takim miejscem, jakim zawsze był – radosnym, pełnym życia i studentów.

W trakcie trwania akcji szczepień na Uniwersytecie Wrocławskim zostali także zaszczepieni pracownicy wrocławskiego MPK, którzy cały czas aktywnie wspierają Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu w walce z pandemią.

– Jesteśmy wspierani przez MPK od początku pandemii – mówi prof. Tomasz Zatoński - Najpierw pomoc od MPK dostali studenci i nauczyciele uniwersyteccy jeżdżący między kampusami. Potem kiedy otworzył się szpital tymczasowy na Rakietowej nasz personel, który pracował w największym narażeniu na ryzyko infekcji, otrzymał możliwość dojazdu tam i z powrotem. Teraz nasz nowy oddział szpitala w Strzelinie również został wsparty przez MPK. Cieszę się, że dostajemy taką pomoc na co dzień.

Przypominamy, że USK dysponuje codziennie otwartymi punktami szczepień przeciw Covid-19 mieszczących się:

1) przy ul. Borowskiej 213,
2) Na Wydziale Farmacji UM przy ul. Borowskiej 211
3) przy ulicy Skłodowskiej-Curie 50-52.

Aby skorzystać ze szczepień należy się zarejestrować za pomocą jednego z 4 sposobów:

- przez infolinię 989,
- online przez e-Rejestrację,
- wysyłając SMS o treści SzczepimySie na numer 880 333 333,
- bezpośrednio w punkcie szczepień m.in. w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu


 
Pielęgniarz Roku 2020 pracuje w USK

Pielęgniarz Roku 2020 pracuje w USK


Laureatem II miejsca w XVI edycji Konkursu Pielęgniarka/Pielęgniarz Roku został Dariusz Owczarek - pielęgniarz koordynujący na Oddziale Intensywnej Terapii Kardiologicznej i Mechanicznego Wspomagania Centrum Chorób Serca Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.

Ogólnopolski Konkurs Pielęgniarka/Pielęgniarz Roku - adresowany do osób, zatrudnionych we wszystkich rodzajach podmiotów leczniczych - od 2005 r. organizują Zarząd Główny Polskiego Towarzystwa Pielęgniarskiego i Koło Liderów Pielęgniarstwa. Celem plebiscytu jest promocja innowacyjnych rozwiązań i zmian zachodzących w pielęgniarstwie, jak również pracy zespołowej oraz zaangażowania w działania na rzecz poprawy jakości opieki i leczenia pacjentów.


W ramach XVI edycji Konkursu Pielęgniarka/Pielęgniarz Roku jury skupiło się na innowacjach w zakresie poprawy jakości opieki pielęgniarskiej, związanej z epidemią wirusa SARS-CoV-2. Kapituła brała pod uwagę działania, które wcześniej nie funkcjonowały w danych jednostkach i zostały wdrożone dzięki pomysłom, inicjatywie i zaangażowaniu zespołu pielęgniarskiego.


II miejsce w plebiscycie otrzymał Dariusz Owczarek, pielęgniarz koordynujący na Oddziale Intensywnej Terapii Kardiologicznej i Mechanicznego Wspomagania Centrum Chorób Serca Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. Absolwent pielęgniarstwa na Wydziale Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu (2012) oraz specjalizacji Anestezjologia i Intensywna Opieka w Europejskim Centrum Kształcenia Podyplomowego we Wrocławiu (2017).


W minionym roku Dariusz Owczarek, obok codziennych obowiązków na stanowisku pielęgniarza koordynującego, był zaangażowany się m.in. w projekt „Patio”, polegający na zagospodarowaniu tarasu przy Klinice Chorób Serca. Niewykorzystana dotąd przestrzeń, została wyposażona w siedziska, stoliki, kwiaty i ozdoby, które są zmieniane w zależności od pór roku czy przypadających świat (Boże Narodzenie, Wielkanoc, Walentynki). Jest to miejsce wypoczynku dla pacjentów, z którego korzystają także fizjoterapeuci, którzy na świeżym powietrzu prowadzą rehabilitację kariologiczną. Drugi projekt, w który włączył się Pielęgniarz Roku 2020, to akcja „Napisz List! - TULOV”. Polega ona na pisaniu lisów przez wolontariuszy, które trafiają do osób, które przebywają w szpitalu, bez możliwości spotkań z bliskimi. Listy to forma wsparcia, dodania siły i otuchy w walce z chorobą. Dariusz Owczarek koordynował także grupę wolontariuszy z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, uczestniczył w pozyskiwaniu darczyńców oraz dystrybucji bezpłatnych posiłków między pracowników klinik.


- Bardzo sobie cenię pracę w grupie, a źródłem największej satysfakcji są dla mnie sukcesy zespołowe. Dlatego uważam, że współautorami sukcesu w konkursie „Pielęgniarka/Pielęgniarz Roku”, za który bardzo dziękuję, są wszyscy pracownicy Oddziału Intensywnej Terapii Kardiologicznej i Mechanicznego Wspomagania, którym jestem wdzięczny za pomoc w realizacji projektów - mówi laureat.


Patronat nad konkursem objęli Minister Zdrowia, Prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych oraz partnerzy Polskiego Towarzystwa Pielęgniarskiego w dziedzinie ochrony zdrowia.


Więcej informacji na stronie Polskiego Towarzystwa Pielęgniarskiego >>

 

Fot. USK Wrocław

 

 


 
Wyróżnienie dla Oddziału Angiologicznego z USK

Wyróżnienie dla angiologii z USK


Klinika Angiologii, Nadciśnienia Tętniczego i Diabetologii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu oraz jej kierownik, prof. Andrzej Szuba, zostali wyróżnieni przez VAS-European Independent Foundation in Angiology/Vascular Medicine.

Międzynarodowa organizacja VAS-European Independent Foundation in Angiology/Vascular Medicine od lat działa na rzecz zapobiegania chorobom układu naczyniowego oraz rozwoju angiologii. Zajmuje się m.in. doskonaleniem naukowym personelu medycznego, realizacją programów badawczych, walką o dostęp pacjentów do specjalistycznej opieki angiologicznej oraz zwiększaniem świadomości społecznej na temat schorzeń naczyń. VAS współpracuje z ośrodkami medycznymi, szpitalami, towarzystwami naukowymi, jak również Światową Organizacją Zdrowia (WHO) oraz Unią Europejską i Unią Europejską Specjalistów Medycznych (UEMS).

Prestiżowy tytuł centrum referencyjnego "VAS Reference Centre of Excellence", który otrzymała Klinika Angiologii, Nadciśnienia Tętniczego i Diabetologii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, VAS przyznaje ośrodkom, które wykorzystują najnowsze standardy w diagnostyce i leczeniu chorób układu naczyniowego oraz dysponują wykwalifikowanym zespołem specjalistów. Zaszczytny tytuł "European Fellow of Excellence in Vascular Medicine/Angiology", którym został uhonorowany prof. Andrzej Szuba, to z kolei uznanie osiągnięć zawodowych oraz zaangażowania w rozwój angiologii.

 


 
Badanie naukowe dla kobiet karmiących piersią

Badanie naukowe dla kobiet karmiących piersią


Trwa rekrutacja do międzynarodowego badania naukowego „Prozdrowotne znaczenie dzielenia się pokarmem kobiecym”. W projekcie uczestniczy również Bank Mleka Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.

Badanie - finansowane ze środków Narodowej Agencji Wymiany Akademickiej (NAWA) - prowadzi Warszawski Uniwersytet Medyczny w bankach mleka we Wrocławiu, Gdańsku, Rzeszowie, Toruniu i Warszawie. Projekt zostanie zrealizowany równocześnie w Polsce, Holandii i we Włoszech, a jego celem będzie analiza wpływu zwyczajów żywieniowych pacjentek karmiących piersią na skład mleka oraz poznanie motywacji kobiet, dzielących się pokarmem.

Do udziału w badaniu zapraszamy panie, które:
- urodziły dziecko w okresie od 4 do 10 tygodni poprzedzających zgłoszenie do projektu,
- zamierzają karmić piersią przez co najmniej 6 miesięcy,
- są lub chciałyby zostać honorowymi dawczyniami mleka.

W ramach badania kobiety zostaną poproszone o przekazanie trzech próbek mleka (pobranych w pierwszym, trzecim i szóstym miesiącu po porodzie), wypełnienie ankiet socjologicznych (dwa razy w czasie trwania badania) oraz kwestionariuszy żywieniowych (trzy razy w czasie trwania badania).
Panie uczestniczące w projekcie, otrzymają porady dietetyczne oraz informacje o składzie swojego pokarmu.

Wszystkie zainteresowane zapraszamy do kontaktu pod adresem e-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. lub numerem telefonu 71/733 15 54.
Rekrutacja trwa do listopada 2021 r.



 


 
USK uruchamia nowy punkt szczepień

 

USK uruchamia nowy punkt szczepień



We wtorek, 4 maja, ruszy kolejny punkt szczepień, prowadzony przez Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu. Znajdzie się on na Wydziale Farmaceutycznym Uniwersytetu Medycznego przy ul. Borowskiej 211.

- Jako największy szpital w regionie, czujemy się zobowiązani, aby przyspieszyć tempo programu szczepień, bo to jedyna droga do pokonania epidemii - mówi Barbara Korzeniowska, wicedyrektor ds. lecznictwa otwartego USK. - Od końca grudnia ubiegłego roku zaszczepiliśmy już ponad 117 tys. osób. Teraz, dzięki zaangażowaniu Uniwersytetu Medycznego, liczba ta będzie mogła rosnąć jeszcze szybciej.

Nowy punkt szczepień będzie się mieścił w Centrum Wsparcia Badań Klinicznych na Wydziale Farmaceutycznym UMW - tuż obok Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego. Można się do niego dostać wejściem, które znajduje się na wysokości Szpitalnego Oddziału Ratunkowego.

- Wychodzimy naprzeciw potrzebom zintensyfikowania szczepień dla społeczności Wrocławia i Dolnego Śląska - mówi prof. Piotr Dzięgiel, prorektor ds. nauki Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. - W porozumieniu z dyrekcją USK postanowiliśmy udostępnić pomieszczenia, należące do uczelni, które znajdują się w bezpośrednim sąsiedztwie placówki.

Szczepienia będą wykonywane od poniedziałku do niedzieli w godz. 8.00-19.00. Punkt będzie w stanie obsłużyć 500 osób dziennie.

W punktach szczepień prowadzonych przez Uniwersytecki Szpital Kliniczny dostępne są wszystkie, dopuszczone w Polsce, szczepionki przeciwko COVID-19. - Szczepimy zgodnie z wytycznymi resortu zdrowia co do danej szczepionki, uwzględniając przedział wiekowy i wskazania medyczne - wyjaśnia Patrycja Korolewicz, koordynator szczepień w USK. - Na szczepienia można rejestrować się osobiście w punkcie przy Borowskiej 213, przez infolinię Narodowego Programu Szczepień pod numerem 989 lub przez internetowe konto pacjent.gov.pl.

Kadra nowego punktu będzie składała się z pracowników szpitala oraz osób, które zostały przeszkolone w zakresie wykonywania szczepień przeciwko COVID-19. Szkolenia przeprowadza UMW na zlecenie Ministerstwa Zdrowia, w ramach programu przygotowującego farmaceutów, fizjoterapeutów i diagnostów laboratoryjnych do wykonywania szczepień.

Punkt na Wydziale Farmaceutycznym UMW będzie trzecim, zorganizowanym przez USK, obok funkcjonujących już przy ul. Borowskiej 213 oraz przy ul. Curie-Skłodowskiej 50-52. W szpitalu podano już 117 946 dawek szczepionki.

 

   

 


 
Szpital w Strzelinie wznowił przyjmowanie porodów

Szpital w Strzelinie wznowił przyjmowanie porodów

 

W strzelińskim szpitalu znów przyjmowane są porody. W kwietniu, gdy przywrócono działalność oddziałów ginekologiczno-położniczego i neonatologicznego, jako pierwsza na świat przyszła Amelka, a po niej kilkanaścioro kolejnych dzieci.

W 2019 r. w Strzelinie urodziło się 595 dzieci, a do jesieni ubiegłego roku - już ponad 600. Wtedy też oddział musiał zawiesić działalność, ponieważ szpital został przekształcony w jednostkę dla chorych na COVID-19.

- Od początku ciąży chcieliśmy rodzić w Strzelinie. Mamy tam najbliżej i słyszeliśmy o tym oddziale dobre opinie, dlatego niecierpliwie czekaliśmy na jego ponowne otwarcie. Udało się niemal w ostatniej chwili - mówi Weronika Olejarz, mama Amelki. Dziewczynka przyszła na świat przez cesarskie cięcie 7 kwietnia. Ważyła 2920 g i mierzyła 53 cm. - Opieka była rewelacyjna, a panie położne przesympatyczne i bardzo pomocne - dodaje pani Weronika. Pierwsze dziecko, które urodziło się w Strzelinie po kilkumiesięcznej przerwie, uhonorował także samorząd. Sekretarz gminy, wraz a aktem urodzenia, wręczył rodzicom dziewczynki symboliczną wyprawkę.

Oddział ginekologiczno-położniczy w Strzelinie dysponuje 30 łóżkami, dwiema przestronnymi salami z nowoczesnymi łóżkami do porodów siłami natury oraz salą operacyjną, w której wykonywane są zabiegi cesarskiego cięcia (zarówno planowe, jak i ze wskazań nagłych). Szpital oferuje rodzącym łagodzenie bólu metodami naturalnymi, przy pomocy gazu wziewnego lub użyciu TENS. Przyszłe mamy mają do dyspozycji worki sako, specjalne piłki i materace.

Strzeliński oddział posiada I stopień referencyjności, co oznacza, że jest dedykowany kobietom rodzącym w terminie, których ciąże przebiegają bez powikłań. - Nasze pacjentki chwalą sobie przede wszystkim ciszę, spokój oraz kameralne warunki i bliskość personelu medycznego - mówi Artur Wysocki, lekarz kierujący Oddziałem Ginekologiczno-Położniczym Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Strzelinie. Niedługo oddział ma przejść remont, dzięki któremu poprawi się komfort pobytu podopiecznych placówki.

Oddział funkcjonuje w systemie rooming-in, co oznacza, że jeśli stan zdrowia na to pozwala, mamy przebywają w salach z dziećmi (w każdej jest stanowisko do pielęgnacji noworodka). Na miejscu też także Oddział Neonatologiczny, wyposażony w inkubatory, kardiomonitory, aparaty USG i RTG oraz stanowisko do wentylacji mechanicznej. Przy szpitalu działają poradnie: neonatologiczna i ginekologiczno-położnicza. W tej drugiej w każdą środę (w godz. 13.00-16.00) odbywają się kwalifikacje pacjentek ze skierowaniami na zabiegi cesarskiego cięcia oraz zabiegi ginekologiczne.

Od stycznia br. dawne Strzelińskie Centrum Medyczne jest częścią Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. - Z myślą o mieszkańcach powiatu i okolic, sukcesywnie przywracamy dotychczasową działalność szpitala, przede wszystkim w tych najważniejszych obszarach, a więc ginekologii, położnictwa i neonatologii oraz chorób wewnętrznych i podstawowej opieki zdrowotnej - mówi dr Piotr Pobrotyn, dyrektor USK.


Fot. Archiwum rodzinne

 
Siedem tygodni działalności szpitala tymczasowego

Siedem tygodni działalności szpitala tymczasowego

 

W czasie siedmiu tygodni działalności szpitala tymczasowego przy ul. Rakietowej, w placówce było hospitalizowanych 571 pacjentów. Chorymi na COVID-19 opiekuje się kilkuset pracowników medycznych, delegowanych z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego oraz kilkudziesięciu studentów Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

Pierwszych pacjentów, decyzją Wojewody Dolnośląskiego, szpital tymczasowy przyjął 9 marca br. Początkowo w placówce uruchomiono 95 łóżek. Liczba ta, wraz z rosnącymi zachorowaniami, była sukcesywnie zwiększana - aż do 273 stanowisk, w tym 20 służących do wentylacji mechanicznej.

- Wśród pacjentów, którzy są u nas hospitalizowani dominują mieszkańcy Dolnego Śląska, choć mieliśmy też osoby z sąsiadujących województw lubuskiego i opolskiego oraz obcokrajowców, m.in. obywateli Japonii, Włoch, Wietnamu czy Korei - mówi dr Janusz Sokołowski, dyrektor szpitala tymczasowego. - Wiek naszych podopiecznych jest bardzo zróżnicowany, od 18 do 100 lat, podobnie jak stan ich zdrowia. Niestety nie udało nam się pomóc 35 osobom.

Przypomnijmy, że do prowadzenia placówki wyznaczony został Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu. Mimo ogłoszonej rekrutacji oraz licznych apeli o wsparcie, ostatecznie leczeniem chorych na COVID-19 zajmuje się jedynie personel medyczny, delegowany z USK. Przy ul. Rakietowej dyżur pełni naprzemiennie 260 lekarzy, pielęgniarki (sto etatów), ratownicy i opiekunowie medyczni, jak również kilkunastu pracowników administracji.

- Ogromną pomoc otrzymaliśmy od naszych studentów i absolwentów. Do zespołu szpitala dołączyło 50 studentów Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu oraz 30 stażystów, którzy zdecydowali się zdobywać praktyki w tak trudnych warunkach lub nieść pomoc i zdobywać doświadczenie w ramach wolontariatu. Wszyscy oni, naszym zdaniem, egzamin predyspozycji zawodowych zdali na piątkę z plusem - twierdzi prof. Piotr Ponikowski, rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. - Studenci wykonują drobne, lecz niezwykle ważne, odciążające pozostały personel, prace: pobierają krew do badań laboratoryjnych, wykonują pomiary saturacji, dbają o higienę pacjentów.

Fakt, że Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu, posiłkuje się jedynie swoim personelem, utrudniał organizację pracy na innych oddziałach USK, ale finalnie przyniósł duże korzyści, bo w ten sposób powstał wieloprofilowy oddział internistyczny.

- Prosimy o pomoc w leczeniu pacjentów z COVID-19 wszystkich naszych lekarzy, a więc nie tylko internistów, ale także kardiologów, angiologów, nefrologów, neurologów czy psychiatrów. Pozwala to na zapewnienie kompleksowej opieki chorym, którzy mają również inne schorzenia. Ostatecznie na dalszą, specjalistyczną hospitalizację do szpitala przy ul. Borowskiej, skierowaliśmy już prawie pięćdziesiąt osób - tłumaczy dr Piotr Pobrotyn, dyrektor USK. - W szpitalu tymczasowym dyżurują także psychologowie oraz rehabilitanci. Ośmioosobowa załoga fizjoterapeutów codziennie pracuje z pacjentami, aktywizując ich nie tylko oddechowo, ale także ruchowo, dzięki czemu mogą szybciej wrócić do formy.

W placówce przy ul. Rakietowej funkcjonuje 20 stanowisk do wentylacji mechanicznej, które obsługuje załoga z Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. - Dzięki temu, że mamy na miejscu specjalistów i dobrą instalację tlenową, możemy stosować u pacjentów z niewydolnością oddechową tlenoterapię z wysokimi przepływamy, tzw. high flow, która często pozwala uniknąć podłączenia do respiratora - tłumaczy dr Janusz Sokołowski.

Na miejscu jest także dział diagnostyki obrazowej (RTG, USG, tomograf komputerowy), a wykonane badania, dzięki zastosowanej teleradiologii, szybko mogą zostać zinterpretowane przez specjalistów z ul. Borowskiej. Dodatkowo szpital korzysta z własnych ambulansów do transportu pacjentów, często wspierając w przewozach Pogotowie Ratunkowe.

Fachowa opieka nad pacjentem to nie jedyna korzyść, jaką może przynieść działalność szpitala. - Utworzyliśmy na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu specjalne zespoły naukowe, które będą opracowywać dane kliniczne pacjentów leczonych przy ul. Rakietowej. Chcemy dzięki temu lepiej poznać wirusa, z którym walczymy - podkreśla prof. Piotr Ponikowski. Rektor Uniwersytetu Medycznego dodaje, że analiza materiału może przynieść wiele interesujących podpowiedzi dalszego postępowania i jest wartością wnoszoną przez naukowców wrocławskiej uczelni do walki z epidemią.


Fot. Biuro Prasowe DUW oraz Tomasz Modrzejewski/UMED Wrocław
 
60 rocznica pionierskiej operacji w krążeniu pozaustrojowym

60 rocznica pionierskiej operacji w krążeniu pozaustrojowym


Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu poszukuje osób, zainteresowanych pomocą przy organizacji pracy punktów szczepień przeciwko COVID-19. Placówka szczepi największą liczbę osób w regionie - od końca grudnia preparat podała już ponad 75 tys. pacjentom.


12 kwietnia 1961 roku, w dniu kiedy Gagarin poleciał w kosmos, wykonano pierwszą we Wrocławiu i jedną z pierwszych w Polsce operacji w krążeniu pozaustrojowym. Operację przeprowadził zespół pod przewodnictwem wybitnego kardiochirurgia, nestora polskiej chirurgii, profesora Wiktora Brossa, wieloletniego kierownika II Katedry i Kliniki Chirurgii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

- W czasach głębokiej komuny w Polsce, było to osiągnięcie nie do przecenienia – zauważa dr. Andrzej Dumański, kardiochirurg z Kliniki Chorób Serca Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. -  Kardiochirurgia polska praktycznie dorównała dzięki temu tej zachodniej, zarówno w Europie jak w Stanach Zjednoczonych, w zaledwie w kilka lat.

Operacja przy użyciu pompy mechanicznej do krążenia międzyustrojowego była możliwa dzięki wyjazdowi prof. Wiktora Brossa w latach 1958-59 na stypendium Rockefellera do USA. Tam wybitny wrocławski kardiochirurg nie tylko zapoznał się z najnowszymi osiągnięciami w zakresie leczenia wad serca w krążeniu pozaustrojowym, ale przede wszystkim przywiózł niezwykle cenny dar od Polonii amerykańskiej: aparat płuco-serce. Przywieziona pompa umożliwiła wykonanie 12 kwietnia 1961 r. pierwszej we Wrocławiu operacji w krążeniu pozaustrojowym.

- Kiedy profesor Wiktor Bross 60 lat temu, dzięki płucosercu przywiezionemu ze Stanów Zjednoczonych, przeprowadził pierwszą operację w krążeniu pozaustrojowym to był kamień milowy dla polskiej kardiochirurgii - mówi dr Roman Przybylski, kardiochirurg z Centrum Chorób Serca USK. - Przeprowadził operację w krążeniu pozaustrojowym – Pech chciał, że dokładnie tego samego dnia ludzkość wysłała w kosmos Gagarina. Dlatego też przez następne tygodnie zamiast o pionierskiej operacji mówiło się o pierwszym w dziejach ludzkości człowieku w kosmosie.

 Warto przypomnieć, że zaledwie 3 lata wcześniej profesor Wiktor Bross w 1958 roku wykonał pierwszą w Polsce operację na otwartym sercu. Natomiast 5 lat później 31 marca 1966 roku przewodził zespołowi, który dokonał pierwszego w Polsce przeszczepienia nerki pobranej od żywego dawcy.


  
 
Politechnika Wrocławska zamontowała w USK śluzy ochronne

Politechnika Wrocławska zamontowała w USK śluzy ochronne


Cztery śluzy do izolacji osób zarażonych wirusem SARS-CoV-2 zostały zamontowane w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu przy ul. Borowskiej. Urządzenia skonstruowali naukowcy z Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej.


Prototyp śluzy powstał w czerwcu 2020 r., gdy okazało się, że wiele szpitali - które nie mają profilu zakaźnego - nie jest przystosowanych do skutecznej izolacji pacjentów z COVID-19. Naukowcy z PWr stanęli przed wyzwaniem zbudowania śluzy do szybkiego montażu, która zapewniłaby personelowi medycznemu lepszą ochronę, niż np. alternatywnie stosowane kurtyny paskowe, była przy tym tania (do ok. 3 tys. zł) i łatwa do dezynfekcji.


- Zdecydowaliśmy się na konstrukcję z popularnych w przemyśle aluminiowych profili rowkowych, zabudowaną ścianami z poliwęglanu komorowego przy użyciu taśmy dwustronnej, która jest dedykowana do łączenia tego typu materiałów - tłumaczy dr inż. Gustaw Sierzputowski z Katedry Inżynierii Pojazdów na Wydziale Mechanicznym PWr. - Wszystkie te elementy są łatwo i szybko dostępne, a sposób ich łączenia umożliwia dopasowanie do nierównych ścian i podłóg.


Do montażu wystarczają najprostsze narzędzia: dwa klucze imbusowe i nożyk do tapet. Pierwszy wariant śluzy był kabiną przymocowaną do ościeżnicy drzwi do sali chorych. - Okazało się jednak, że są szpitale, które potrzebują oddzielenia całego korytarza lub modułu oddziału. Stworzyliśmy więc kolejne warianty śluz. Ich złożenie zajmuje jedynie kilka godzin i o to nam też chodziło przy projektowaniu - wyjaśnia dr inż. Gustaw Sierzputowski. Wymiary śluz w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym zostały dostosowane do potrzeb placówki, a zabezpieczenia mają formę jednokomorową.


- To fantastyczne, a jednocześnie proste rozwiązanie, które bardzo pomaga nam w codziennej pracy oraz walce z wirusem SARS-CoV-2 - mówi prof. Tomasz Zatoński, prorektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu ds. budowania relacji i współpracy z otoczeniem. - Dzięki izolacji pacjentów, chronimy nie tylko ich samych, ale także nasz personel medyczny.


Analizę skuteczności konstrukcji przeprowadziła mgr Justyna Molska z Katedry Inżynierii Pojazdów PWr, która rozpylała bioaerozol testowy po jednej stronie śluzy, sprawdzając redukcję liczby bakterii testowych na poszczególnych etapach przechodzenia przez śluzę oraz poza pomieszczeniem. Rozwiązanie wykazało redukcję bioaerozolu o ponad 87 proc., a przy braku śluzy - niecałe 12 proc.


Przy projektowaniu i budowie śluz naukowcy byli wspierani przez firmy Neosysteme, TKM Projekt oraz J.J. Czech.


fot. USK we Wrocławiu


 
Wizyta premiera Mateusza Morawieckiego w USK

Wizyta premiera Mateusza Morawieckiego w USK

 

Premier Mateusz Morawiecki odwiedził w piątek, 26 marca, Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu. Podczas wystąpienia pochwalił placówkę za aktywną realizację Narodowego Programu Szczepień przeciw COVID-19. Od 27 grudnia ub.r. szpital zaszczepił już ponad 61 tys. pacjentów.


- Jesteśmy w krytycznej fazie walki z COVID-19, którą możemy wygrać przede wszystkim dzięki szczepieniom - mówił Mateusz Morawiecki, prezes Rady Ministrów po spotkaniu z przedstawicielami Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu


Premier podziękował prof. Piotrowi Ponikowskiemu, rektorowi Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, dr. Piotrowi Pobrotynowi, dyrektorowi USK oraz pracownikom szpitala za sprawną organizację procesu szczepień. W placówce szczepionych jest nawet 2,5 tys. osób dziennie, a przy odpowiedniej liczbie dostępnych preparatów, liczba ta mogłaby wzrosnąć nawet do 20 tys. osób.


Mateusz Morawiecki nawiązał również do czwartkowego szczytu Rady Europejskiej, w czasie którego rozmawiano na temat COVID-19. - Polska przynagla Komisję Europejską, aby dotarło do nas jak najwięcej dawek szczepionek, ponieważ 6,5 tys. punktów w całym kraju jest gotowych i mogłyby szczepić nawet pięć razy więcej osób, niż teraz - stwierdził premier. Zdaniem prezesa Rady Ministrów wkrótce zbiorowa odporność populacji powinna wzrosnąć, ponieważ w przeciągu 5 tygodni ma dotrzeć do Polski co najmniej 7 mln szczepionek. Na chwilę obecną - jak powiedział - zaszczepionych zostało już 5,5 mln osób, w tym ponad 3,5 mln osób dwiema dawkami: - Wyrażam przekonanie, że dzięki szczepieniom oraz przestrzeganiu obostrzeń i rygorów sanitarnych, już niedługo wspólnie pokonamy tę epidemię.


Premier podziękował też Wojewodzie Dolnośląskiemu oraz Uniwersyteckiemu Szpitalowi Klinicznemu za organizację pracy szpitala tymczasowego przy ul. Rakietowej we Wrocławiu. - Kilka miesięcy temu słyszeliśmy słowa krytyki, że budujemy szpitale rezerwowe, które stoją puste. Dziś okazuje się, że są bardzo potrzebne i niestety nie stoją puste - mówił, dodając, że z nazwy wrocławskiej placówki śmiało można usunąć przymiotnik „tymczasowy”. - Jest to szpital, który odpowiada wszystkim wysokim i należytym standardom prowadzenia działalności medycznej.


Podczas wizyty w szpitalu przy ul. Borowskiej premier pogratulował także prof. Piotrowi Ponikowskiemu, kierownikowi Centrum Chorób Serca USK i jego współpracownikom, którzy od początku lutego - gdy otrzymali zgodę Ministerstwa Zdrowia na wykonywanie przeszczepów serca - przeprowadzili już cztery transplantacje.


- Kadra Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu działa na najwyższych obrotach i na najwyższym poziomie. W tej placówce wyraźnie widać zarówno dbałość o pacjentów z COVID-19, jak i osoby z innymi, częstymi chorobami, a więc sercowo-naczyniowymi czy onkologicznymi – stwierdził Mateusz Morawiecki.



Fot. USK Wrocław

 
Pacjentka z nowym sercem wróciła do domu

Pacjentka z nowym sercem wróciła do domu

 

Po czterech tygodniach pobytu w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu, do domu wróciła 20-letnia kobieta - druga osoba, której specjaliści z placówki przy ul. Borowskiej przeszczepili serce


Pacjentka została przekazana miesiąc do temu do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu z Wałbrzycha. Choć wcześniej nie cierpiała na żadne schorzenia kardiologiczne, wystąpiło u niej ostre zapalenia mięśnia sercowego. - Przebieg choroby był dramatycznie szybki, a kobieta trafiła do nas w stanie wstrząsu kardiogennego - mówi prof. Piotr Ponikowski, kierownik Centrum Chorób Serca Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.


Chorą natychmiast przewieziono na blok operacyjny, gdzie doszło do zatrzymania krążenia. - Zastosowaliśmy mechaniczne wspomaganie krążenia ECMO żylno-tętnicze, a następnie wspomaganie lewokomorowe pompą Levitronix, jednak destrukcja narządu postępowała tak szybko, że nasze możliwości terapeutyczne okazywały się niewystarczające - wyjaśnia prof. Michał Zakliczyński, transplantolog z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.


Jedyną szansą na uratowanie kobiety był przeszczep serca. - Okazało się, że jest narząd, który moglibyśmy wykorzystać, ale znajduje się na terenie Województwa Mazowieckiego - dodaje dr Roman Przybylski, kardiochirurg z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.


Gdyby nie pomoc Zarządu Lotnictwa Policji Głównego Sztabu Policji Komendy Głównej Policji, pacjentce prawdopodobnie nie udałoby się pomóc, bo - przypomnijmy - w przypadku serca, czas niedokrwienia (tj. od pobrania do wszczepienia narządu) nie powinien przekroczyć czterech godzin. Policyjni piloci potrzebowali na przetransportowanie narządu 2 godziny i 25 minut. Wykorzystali w tym celu śmigłowiec Bell 407GXi, jeden z najnowszych sprzętów jakim dysponuje policyjne lotnictwo.


20-latka, która została dziś wypisana do domu, czuje się dobrze. Biopsje wykazały, ze organizm przyjął narząd. Teraz przed nią rekonwalescencja i wizyty kontrolne w Poradni Transplantacji Serca Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego.



Fot. USK Wrocław

 
Badania kliniczne dla pacjentów z rakiem pęcherza moczowego

Badania kliniczne dla pacjentów z rakiem pęcherza moczowego

 

Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu prowadzi rekrutację pacjentów do badania nad nowym lekiem dla dorosłych pacjentów z nawrotem raka pęcherza moczowego.

 

Celem badania klinicznego THOR-2 jest ocena bezpieczeństwa i skuteczności nowego leku. Jest on dedykowany pacjentom, którzy:
- ukończyli 18. rok życia,
- mają rozpoznany nawrót raka pęcherza moczowego po zakończeniu terapii BCG (Bacillus Calmette-Guérin),
- nie kwalifikują się do radykalnej cystektomii (usunięcia pęcherza moczowego) lub nie wyrażają na nią zgody,
- nie mają przerzutów raka pęcherza moczowego do innych części ciała.

Ostateczną decyzję o zakwalifikowaniu chorego do udziału w badaniu podejmuje lekarz prowadzący badanie po przenalizowaniu wszystkich dodatkowych kryteriów. Udział w badaniu potrwa maksymalnie 4 lata, a uczestnicy THOR-2 otrzymają bezpłatnie badany lek oraz będą mieli zapewnioną opiekę medyczną.

Więcej informacji można znaleźć na stronie www.clinicaltrials.gov (wpisując do wyszukiwarki „42756493BLC2003”) lub kontaktując się z:

Dr hab. Anna Kołodziej

Klinika Urologii i Onkologii Klinicznej
Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu
e-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Ulotka - do pobrania >>

Informacja - do pobrania >>

 
Specjaliści z USK leczą skoliozę nową metodą

Specjaliści z USK leczą skoliozę nową metodą


Nową metodę leczenia skrzywienia kręgosłupa u dzieci zaczęli stosować dr hab. Wiktor Urbański z Kliniki Neurochirurgii wraz z dr. Krzysztofem Kołtowskim i zespołem z Kiniki Chirurgii Dziecięcej Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. Zabieg VBT (Vertebral Body Tethering) przeszły już dwie 11-latki, a trzecia dziewczynka czeka na operację.


VBT (Vertebral Body Tethering) to innowacyjny sposób leczenia skoliozy idiopatycznej, który opracowali amerykańscy specjaliści - dr Peter Newton, dr Daryll Atonacci i dr Randal Betz. Wprawdzie dr Antonacci w marcu 2019 r. przeprowadził zabieg przy użyciu autorskiej terapii w białostockim szpitalu, jednak w Polsce nadal najczęściej stosowaną operacyjną metodą korekcji skrzywionego kręgosłupa pozostaje jego trwałe usztywnienie.


- Jeśli skolioza nie jest zaawansowana, to do czasu osiągnięcia dojrzałości kostnej u dzieci, stosowane są sztywne gorsety ortopedyczne oraz rehabilitacja. W przypadku, gdy deformacja mimo wszystko postępuje, a kąt skrzywienia rośnie, kręgosłup jest operacyjnie korygowany i usztywniany przy pomocy śrub i metalowych prętów - wyjaśnia dr hab. Wiktor Urbański z Kliniki Neurochirurgii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego.


Usztywnienie poprawia komfort życia chorego, jednak wiąże się z istotną utratą ruchomości kręgosłupa i może ograniczać aktywność fizyczną. W przypadku VBT kręgosłup pozostaje prawie całkiem ruchomy i elastyczny, a po kilku tygodniach rekonwalescencji pacjent może wrócić np. do uprawnia sportu. Dzieje się tak dlatego, że technika ta polega na wszczepieniu w trzony kręgów śrub, połączonych elastyczną linką.
- Wypukłą część skrzywionego kręgosłupa zakotwiczamy przy pomocy śrub i linki, co sprawia, że jej wzrost jest przyhamowany. Druga, wklęsła strona, może natomiast rosnąć do chwili wyprostowania się kręgosłupa - tłumaczy dr hab. Wiktor Urbański.


Wszystko to sprawia, że technikę VBT najlepiej stosować u młodych osób, które jeszcze dojrzewają. Są to zwykle pacjenci z tzw. skoliozą idiopatyczną młodzieńczą, deformacją której przyczyny powstawania wciąż nie znamy, a ujawnia się zwykle się w wieku dorastania. Twórca metody ocenia, że optymalny wiek pacjenta, u którego sprawdzi się metoda VBT to 10-13 lat u dziewczynek i 11-15 lat u chłopców.


- Skrzywienie wówczas już postępuje, ale układ kostny nie jest jeszcze w pełni ukształtowany, a kręgosłup wciąż się formuje - mówi dr hab. Wiktor Urbański. Specjalista dodaje, że metoda VBT jest też o wiele mniej inwazyjna, niż usztywnianie: - Podczas tradycyjnego usztywniania śruby i pręty umieszczane są od tyłu kręgosłupa, co wymaga inwazyjnego odłuszczenia mięśni przyczepiających się do kręgosłupa. Tu natomiast dostęp do bocznej powierzchni kręgosłupa uzyskujemy poprzez małoinwazyjne przednio boczne dostępy, przez które wprowadzamy śruby i linkę. Wiąże się to nie tylko z mniejszymi urazem operacyjnym, mniejszą utratą krwi, ale przede wszystkim szybszą rekonwalescencją pacjenta.

 

Nieleczona skolioza postępuje, co prowadzi do bólu, obciążenia układu kostnego i zwyrodnień, które utrudniają wykonywanie zwykłych czynności ruchowych, jak również - w zaawansowanych przypadkach - do zaburzeń funkcjonowania układu krążenia i oddechowego.

 

Technika VBT po raz pierwszy została zastosowana stosunkowo niedawno, trudno więc ocenić jej wieloletnią skuteczność. Pierwsi pacjenci byli operowani około 10 lat temu, jednak ich badania oraz obserwacje są obiecujące i wskazują na możliwość skutecznego leczenia deformacji kręgosłupa, bez konieczności usztywniania.


Fot. USK Wrocław

 
Pierwszy pacjent po przeszczepie serca wrócił do domu

Pierwszy pacjent po przeszczepie serca wrócił do domu

 

26-pacjent, któremu jako pierwszemu na Dolnym Śląsku specjaliści z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu przeszczepili serce, wyszedł dziś do domu. Jednocześnie w poniedziałek w placówce wykonano kolejną, trzecią już, transplantację. Biorcą jest młody mężczyzna.

 

Pan Paweł nowy narząd i drugie życie otrzymał 25 lutego br. Wcześniej cierpiał na niewydolność serca, wywołaną wrodzoną kardiomiopatią rozstrzeniową. Przez lata był skutecznie leczony farmakologicznie, ale przebyty kilka miesięcy temu COVID-19, doprowadził do gwałtownego zaostrzenia choroby. Operację przeszedł pomyślnie i już w czwartej dobie po zabiegu mówił, że czuje się dobrze.

Dziś, po niespełna trzech tygodniach, wrócił do domu na Śląsku, gdzie czekali na niego rodzice, narzeczona, dwóch synków i przyjaciele. - Pierwsze, co zrobię, to zjem porządny obiad, w tym mój ulubiony żur. Śląski żur to chyba najlepsza zupa na świecie - żartował przed wypisem ze szpitala przy ul. Borowskiej.

Wyniki kontrolnych biopsji pacjenta, które przeszedł od czasu operacji, wykazały że układ immunologiczny nie odrzucił przeszczepionego narządu, a młody, silny organizm szybko się regeneruje. Dobrze wypadły też próby wysiłkowe.

- Pan Paweł bardzo szybko odzyskał siły i rozpoczął rehabilitację - ocenia prof. Michał Zakliczyński, transplantolog z Centrum Chorób Serca Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. - Gdyby nie konieczność proceduralnego wykonania trzech biopsji, właściwie moglibyśmy wypisać go już około siódmej doby, tak jak pacjentów po standardowych operacjach kardiochirurgicznych.

Teraz przed 26-letnim pacjentem dalsza rehabilitacja, zmiana trybu życia i diety oraz regularne wizyty w poradni transplantacji serca. Najbliższa już za tydzień.

- Leczenie immunosupresyjne, stosowane po przeszczepach, wiąże się z dodatkowym ryzykiem innych schorzeń i wymaga stałej kontroli lekarskiej - wyjaśnia prof. Zakliczyński. - Jednak poza tym pacjent będzie mógł wrócić do tzw. normalnego życia i korzystać z niego, wyłączając jedynie ekstremalny wysiłek czy zachowania sprzyjające infekcjom, które są niebezpieczne dla osób po transplantacjach.

Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu jest szóstą placówką w Polsce, która ma zgodę Ministerstwa Zdrowia na przeszczepianie serc. Stosowne pozwolenie otrzymał 3 lutego br. po prawie półtorarocznych przygotowaniach. Pierwszą transplantację wykonał zaledwie trzy tygodnie później.

- Marzyliśmy o tej chwili od czasu powstania Centrum Chorób Serca i choć wielu osobom wydawało się, że jest to nierealne marzenie, dziś nasz pierwszy pacjent po przeszczepie serca pojechał do domu - cieszy się prof. Piotr Ponikowski, kierownik centrum oraz rektor Uniwersytetu Medycznego.

 


Fot. USK Wrocław

 
65 rocznica pierwszego w Polsce przeszczepienia nerki od dawcy żywego

65 rocznica pierwszego w Polsce przeszczepienia nerki od dawcy żywego


Obok Światowego Dnia Nerek, zespół Kliniki Nefrologii i Medycyny Transplantacyjnej Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego, będzie obchodził w marcu również 65. rocznicę pierwszego w Polsce przeszczepienia nerki od dawcy żywego, które odbyło się właśnie we Wrocławiu.

Przeczepienie miało miejsce 31 marca 1966 r. i od tego czasu Klinika Nefrologii i Medycyny Transplantacyjnej USK rozwija program przeszczepiania nerek od dawców żywych. W 2014 r. narząd do transplantacji zaczęto pobierać metodą laparoskopową, która jest mniej inwazyjna i bezpieczniejsza dla dawcy. Jednocześnie rozpoczęła się akcja edukacyjno-informacyjna, adresowana m.in. do stacji dializ i oddziałów nefrologicznych na Dolnym Śląsku i Opolszczyźnie. Działania te przyczyniły się do wzrostu liczby wykonanych przeszczepień nerek od dawców żywych. W latach 1996-2014 wykonano 35 takich zabiegów, a w latach 2015- 2020 - aż 43 zabiegi.

Epidemia wirusa SARS-CoV-2 doprowadziła do czasowego zawieszenia programu przeszczepiania nerek przez Centrum Organizacyjno-Koordynacyjne ds. Transplantacji Poltransplant. W 2020 r. w Klinice Nefrologii i Medycyny Transplantacyjnej wykonano 37 przeszczepień (w tym cztery od żywych dawców). Od początku 2021 r. przeprowadzono dwa przeszczepienia od dawców żywych i cztery od dawców zmarłych.

Liczba wykonanych przeszczepień od dawców żywych plasuje Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu na drugim miejscu w Polsce. Wśród wykonanych zabiegów na szczególną uwagę zasługują:
  • - przeszczepienie nerki wysokouczulonemu biorcy serca,
  • - wykonanie trzech przeszczepień w programie wymiany par tzw. krzyżowych,
  • - przeszczepienie nerek wysokoimmunizowanym biorcom po leczeniu w programie odczulającym,
  • - przeszczepienie nerki od żywego dawcy nerki po uprzednich trzech przeszczepach nerek,
  • - przeszczepienie nerki biorcy z zespołem hemolityczno-mocznicowym z użyciem ekulizumabu.

Przykliniczna Poradnia Transplantacji Nerek w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu jest jedną z największych w Polsce. Rocznie udziela ponad 10 tys. porad, a pod jej opieką pozostaje około 1200 biorców.

Kontakt:
Klinika Nefrologii i Medycyny Transplantacyjnej
Uniwersytecki Szpital Kliniczny, ul. Borowska 213, 50-556 Wrocław
(bud. FA, I piętro, pok. 2.54)
mgr Joanna Leginowicz, koordynator transplantacyjnego dawstwa żywego
nr tel. 885 85 30 58 lub 71/ 733 25 16
e-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
Facebook: https://www.facebook.com/zywydawcanerkiwroclaw

Działalność naukowo-leczniczą dzisiejsza Katedra i Klinika Nefrologii i Medycyny Transplantacyjnej rozpoczęła w 1958 r. pod kierunkiem prof. Zdzisława Wiktora. Jako pierwsza w Polsce i Europie miała w nazwie wpisaną specjalność „nefrologia”. Uruchomiono wówczas program terapii nerkozastępczej, pozwalającej za pomocą hemodializy i dializy otrzewnowej ratować życie pacjentów ze schyłkową niewydolnością nerek.

Obecnie pod stałą opieką Stacji Dializ kliniki jest prawie 100 pacjentów. W ośrodku dializowane są także osoby z ostrym uszkodzeniem nerek oraz chorzy, wymagający hospitalizacji w innych klinikach Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego. - Rocznie wykonujemy około 17 tysięcy zabiegów hemodializy i hemodiafiltracji. Przeprowadzamy także zabiegi plazmaferezy u pacjentów chorujących na choroby autoimmunizacyjne z zakresu nefrologii i transplantologii, jak również neurologii - mówi prof. Magdalena Krajewska, kierownik Kliniki Nefrologii i Medycyny Transplantacyjnej Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.

W klinice wykonywane są zabiegi wytworzenia dostępu naczyniowego dla celów hemodializy. Przetoki tętniczo-żylne z własnych naczyń robią (podobnie jak w ośrodkach japońskich i włoskich) nefrolodzy. - Jesteśmy jednym z najaktywniejszych ośrodków w zakresie dostępu naczyniowego zarówno w Polsce, jak i w Europie - dodaje prof. Magdalena Krajewska. - Rocznie wykonujemy średnio 250 przetok tętniczo-żylnych i około stu implantowanych cewników tunelowanych.

Zespół kliniki leczy pacjentów z całego kraju z pierwotnym i wtórnym kłębuszkowym zapaleniem nerek, cukrzycową chorobą nerek oraz schorzeniami wrodzonymi, w tym tak rzadkimi jak np. choroba Fabry’ego. Prowadzi też największą w regionie Poradnię Nefrologiczną, obejmującą opieką kilka tysięcy osób.

11 marca 2021 - Światowy Dzień Nerek obchodzony jest od 2006 r. w drugi czwartek marca z inicjatywy Międzynarodowego Towarzystwa Nefrologicznego oraz Międzynarodowej Federacji Fundacji Nerek. Jego celem jest podniesienie świadomości społeczeństwa na temat ważnej funkcji nerek, jaką pełnią w organizmie, zagrażających im chorób oraz możliwościom ich zapobiegania. Zdaniem specjalistów na nerki choruje 4,5 mln Polaków, ale większość z nich nawet o tym nie wie, ponieważ uszkodzone nerki często nie dają żadnych objawów. Dlatego tak ważne są regularne wykonywanie podstawowych badań laboratoryjnych (krew, mocz), które mogą uratować zdrowie i życie.


 
Przedstawiciele naszego szpitala na „Liście Stu”

Przedstawiciele naszego szpitala na „Liście Stu”


Przedstawiciele Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu znaleźli się w gronie laureatów „Listy Stu” - najbardziej wpływowych osób w polskiej medycynie i systemie ochrony zdrowia.

Od 19 lat branżowe czasopismo „Puls Medycyny” wyróżnia osoby, które mają szczególny wpływ na rozwój polskiej medycyny, a od sześciu lat także te, które przyczyniają się do poprawy funkcjonowania systemu ochrony zdrowia w Polsce. Laureatów wybiera kapituła, w skład której wchodzą wybitni eksperci. Biorą oni pod uwagę osiągnięcia i dokonania kandydatów, ich reputację zawodową oraz siłę publicznego oddziaływania.

Przedstawiciele Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu wyróżnieni w plebiscycie:

Lista Stu 2020 - medycyna
- prof. Piotr Ponikowski, kierownik Centrum Chorób Serca Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu

- prof. Alicja Chybicka, kierownik Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu

- prof. Krzysztof Kałwak, zastępca kierownika Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu

Lista Stu 2020 - system ochrony zdrowia
- dr Piotr Pobrotyn, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu

Szczegółowe informacje na stronie --> Pulsu Medycyny <--


 
Autobus MPK dla pracowników szpitala tymczasowego

Autobus MPK dla pracowników szpitala tymczasowego


Specjalną linię autobusową uruchomiło we wtorek, 9 marca, wrocławskie MPK. Połączenie powstało z myślą o pracownikach szpitala tymczasowego przy ul. Rakietowej (Muchobór Wielki), który właśnie rozpoczął działalność.

Autobus został udostępniony przez miejskiego przewoźnika na prośbę wrocławskiego Uniwersytetu Medycznego oraz Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego, który został wytypowany do prowadzenia placówki dla chorych na COVID-19.

- Wśród pracowników szpitala tymczasowego znajdzie się wiele osób z naszej załogi, które dotąd pracowały przy ul. Borowskiej lub na tzw. kampusie Curie-Skłodowskiej, a więc stosunkowo blisko centrum miasta. Dojazd do pracy w odległej placówce przy ul. Rakietowej byłby dla nich zapewne kłopotliwy, dlatego cieszymy się, że MPK przyszło nam z pomocą - mówi Barbara Korzeniowska, zastępca dyrektora ds. lecznictwa otwartego Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego.

Specjalne połączenie MPK będzie kursowało od poniedziałku do niedzieli. Początek trasy znajdzie się na pl. Dominikańskim, skąd autobus pojedzie - przez pl. Jana Pawła II - na ul. Rakietową 33 (Muchobór Wielki).

TRASA:

pl. Dominikański - pl. Jana Pawła II - ul. Rakietowa 33
Godziny odjazdu: 6.00, 18.00 (przystanek na pl. Jana Pawła II: 6.10, 18.10)

Rakietowa 33 - pl. Jana Pawła II - pl. Dominikański
Godziny odjazdu: 7.15, 19.15


- Będą to jedyne przystanki na trasie, więc śmiało można nazwać połączenie "ekspresowym". Lekarze i pielęgniarki codziennie walczą o nasze zdrowie. Mam nadzieję, że zapewnienie im takiego specjalnego dowozu, odejmie im zmartwienie w postaci dostania się do szpitala przy ulicy Rakietowej - mówi Krzysztof Balawejder, prezes MPK Wrocław i dodaje: - Gwarantując bezpieczny i szybki dowóz medyków do szpitali, zapewniamy też bezpieczeństwo pacjentom, których będą mieć pod swoją opieką.

Nie jest to pierwsza pomoc, jaką otrzymali pracownicy i studenci Uniwersytetu Medycznego oraz Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. Jesienią ubiegłego roku spółka MPK udostępniła specjalne połączenie między tzw. kampusem Curie-Skłodowskiej oraz ul. Borowską. Prezes Krzysztof Balawejder zapewnia, że obie specjalne linie autobusowe będą kursowały tak długo, jak długo będzie zapotrzebowanie ze strony ich użytkowników.



Zdjęcie i grafika: MPK Wrocław
 
Szpital tymczasowy rozpoczyna działalność

Szpital tymczasowy rozpoczyna działalność

 

Pierwszych 95 łóżek zostanie oddanych do użytku we wtorek, 9 marca, w szpitalu tymczasowym we Wrocławiu. Pacjenci chorzy na COVID-19, będą pod opieką personelu medycznego Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego, który został wytypowany do prowadzenia placówki.

 

Decyzję o budowie szpitali tymczasowych rząd podjął w połowie października, gdy do Polski dotarła tzw. druga fala wirusa SARS-CoV-2. Obowiązek ich utworzenia spoczął na wojewodach. Szpital tymczasowy dla pacjentów z Dolnego Śląska powstał w Centrum Konferencyjnym przy ul. Rakietowej we Wrocławiu, a pierwsza część hali z około 100 łóżkami była gotowa na początku grudnia.

W środę, 3 marca, minister zdrowia Adam Niedzielski zapowiedział, że w związku z gwałtownym przyrostem zarażonych wirusem SARS-CoV-9 (tzw. trzecią falą) szpitale tymczasowe zostaną uruchomione w dziewięciu województwach - także ten we Wrocławiu. Na wniosek wojewody Jarosława Obremskiego placówka ma ruszyć 9 marca. Będzie nią zarządzał Uniwersytecki Szpital Kliniczny.

- W tej chwili trwają ostatnie prace przygotowawcze - mówi dr Piotr Pobrotyn, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. - Już jesienią, gdy zostaliśmy wytypowani na operatora szpitala tymczasowego, wiedzieliśmy, że będziemy mieli 72 godziny na rozpoczęcie działalności, od chwili wydania decyzji w tej sprawie. Opracowaliśmy więc wszystkie niezbędne w tej placówce procedury.

W pierwszej kolejności w szpitalu przy ul. Rakietowej zostanie uruchomionych 95 łóżek internistycznych. - Jeśli jednak zajdzie taka potrzeba, będziemy otwierać kolejne moduły - wyjaśnia dr Piotr Pobrotyn. - Docelowo w placówka ma dysponować 400 miejscami. Jest w niej także sala zabiegowa oraz pracownie RTG i tomografii komputerowej.

Początkowo opiekę nad chorymi będzie sprawował personel medyczny oddelegowany z USK, który ma już doświadczenie w leczeniu pacjentów z COVID-19 - nawet tych najciężej chorych, którzy wymagali pomocy specjalistów z Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii USK.

- Dysponujemy także listą osób, które zgłosiły się w ramach pierwszej rekrutacji personelu szpitala tymczasowego. Bardzo chętnie skorzystamy z ich wsparcia, natomiast jeśli ktoś jeszcze chciałby nawiązać z nami współpracę, prosimy o kontakt, bo na chwilę obecną nikt niestety nie wie, jaką skalę osiągnie epidemia w najbliższych tygodniach - dodaje dr Piotr Pobrotyn.

Rekrutacja pracowników szpitala tymczasowego >>

 


Fot. USK Wrocław

 
Pierwsze na Dolnym Śląsku przeszczepy serca w USK

Pierwsze na Dolnym Śląsku przeszczepy serca w USK


Dwa pierwsze na Dolnym Śląsku przeszczepienia serca przeprowadzili specjaliści z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu - i to zaledwie trzy tygodnie po uzyskaniu zgody Ministra Zdrowia na wykonywanie transplantacji narządu. Biorcami byli 26-letni mężczyzna z niewydolnością mięśnia sercowego, która zaostrzyła się po przejściu COVID-19 oraz 20-letnia kobieta z zapaleniem mięśnia sercowego o błyskawicznym przebiegu.

- Przeprowadziliśmy dwie spektakularne i przełomowe dla nas transplantacje - mówi prof. Piotr Ponikowski, kierownik Centrum Chorób Serca Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego i rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. - Dla mnie, lekarza który 35 lata temu skończył studia oraz moich współpracowników jest to historyczny moment. Cieszę się, że mogłem rektorowi prof. Bogdanowi Łazarkiewiczowi, nestorowi chirurgii, który jako jedyny spośród znanych mi osób pracował z twórcą polskiej kardiochirurgii prof. Wiktorem Brossem, przekazać to, co kiedyś obiecałem, że: dożyje profesor dnia, kiedy będę mógł mu powiedzieć, że we Wrocławiu robimy przeszczepy serca.

Wrocławski szpital jest szóstym ośrodkiem medycznym w Polsce, który może wykonywać transplantacje serca. Pozytywną decyzję w tej sprawie resort zdrowia wydał na początku lutego. Przygotowania i formalności trwały prawie półtora roku - właściwie od momentu powstania Centrum Chorób Serca, które stworzył prof. Piotr Ponikowski. Celem jednostki jest zapewnienie mieszkańcom regionu dolnośląskiego dostępu do najnowszych metod leczenia serca, jakimi dysponuje współczesna kardiologia, jak również edukacja studentów oraz prowadzenie działalności naukowej.

- Musieliśmy spełnić szereg wymogów, aby otrzymać zgodę. Dotyczyły one między innymi kwalifikacji personelu oraz posiadanej infrastruktury, oddziałów czy sprzętu - wyjaśnia prof. Piotr Ponikowski.

W placówce już wcześniej powstała poradnia transplantacji serca, która opiekowała się osobami wymagającymi przeszczepu. - Pacjentów ze wskazaniami do przeszczepienia serca kierowaliśmy do innych ośrodków, najczęściej do Zabrza i Warszawy - tłumaczy prof. Michał Zakliczyński, transplantolog z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. - W tej chwili tworzymy własną listę biorców, podzielonych pod względem grupy krwi i wagi ciała, licząc na to, że wkrótce będziemy mogli w optymalny sposób wykorzystać każdy narząd, jaki zostanie nam zaproponowany do pobrania.

W transplantacjach serca ogromną rolę odgrywa czas. W przypadku serca czas niedokrwienia (tj. od pobrania do wszczepienia narządu) nie powinien przekroczyć czterech godzin. Powstanie ośrodka przeszczepowego we Wrocławiu znacznie ułatwi wykonywanie transplantacji z wykorzystaniem narządów od dawców zgłoszonych lokalnie, jak również opiekę nad pacjentami oczekującymi na zabieg i po przeszczepieniu serca z południowo-zachodniej Polski.

- W niecałe dwa lata udało się zorganizować uniwersyteckie Centrum Chorób Serca, które tworzy ponad dwustu specjalistów w swoich dziedzinach, dysponujących najnowocześniejszym sprzętem, których wspiera kolejnych dwustu fachowców z zakresu anestezjologii i intensywnej terapii - mówi Piotr Pobrotyn, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. - Te dwa przeszczepy serca, najtrudniejsze operacje pod względem logistycznym, z powodu bardzo krótkiego czasu, jakim dysponują lekarze, udały się przede wszystkim dzięki perfekcyjnej organizacji pracy całego zespołu.

Biorcą pierwszego na Dolnym Śląsku serca jest 26-letni mężczyzna z rozpoznaniem niewydolności serca w przebiegu wrodzonej kardiomiopatii rozstrzeniowej, u którego po wielu latach prowadzonej z powodzeniem farmakoterapii doszło do gwałtownego zaostrzenia choroby po przejściu COVID-19. Z uwagi na konieczność przyjmowania leków dożylnych oraz nawracających i zagrażających życiu komorowych zaburzeń rytmu serca, ostatnie tygodnie przed transplantacją pacjent spędził na oddziale kardiochirurgii USK.

Na czele zespołu, który przeprowadził obie transplantacje, stanął dr Roman Przybylski, doświadczony kardiochirurg, który wcześniej pracował w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu i w Krakowie, a fachu uczył się od prof. Zbigniewa Religii i prof. Mariana Zembali. Były to 301. i 302. przeszczep, jakie dotychczas wykonał. - Oczywiście, że były emocje. Zawsze są, w końcu chodzi o ludzkie życie, poza tym byliśmy pionierami na Dolnym Śląsku - powiedział po zabiegu, dodając, że pacjent mógł wybrać inny ośrodek, ale zdecydował się na szpital przy ul. Borowskiej: - Dopiero zaczynamy, a już mamy pozytywną opinię wśród pacjentów. To cieszy.

W pierwszej operacji uczestniczyli także dr hab. Jacek Wojarski, kardiochirurg i transplantolog z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku oraz kilkunastoosobowa załoga specjalistów (kardiochirurgów, kardiologów, perfuzjonistów, anestezjologów, echokardiografistów i pielęgniarek) z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. Całemu zabiegowi przyglądał się prof. Piotr Ponikowski: - To dla mnie bardzo ważny dzień, cieszę się, że Uniwersytecki Szpital Kliniczny stał się kolejnym ośrodkiem transplantacji serca. Dzięki temu mieszkańcy naszego regionu nie będą musieli szukać pomocy w innych częściach kraju.

Pierwszy zabieg rozpoczął się przed godz. 7.00, w czwartek, 25 lutego. Narząd pochodził od dawcy, przebywającego w szpitalu na Dolnym Śląsku. Od pobrania do wszczepienia serca minęły zaledwie 2 godziny i 20 minut. Sama operacja trwała niecałą godzinę. - Zgodnie z procedurami po narząd pojechał nasz zespół chirurgów, który jednocześnie ocenił go pod względem anatomicznym i makroskopowym oraz zakwalifikował do przeszczepienia - tłumaczy dr Roman Przybylski. - Mieliśmy o tyle komfortową sytuację, że z racji niewielkiej odległości czas niedokrwienia serca był krótki, a to sprzyja skutecznej transplantacji. Wszystko wskazuje na to, że się udało. Nasz pacjent, cztery dobry po operacji, czuje się bardzo dobrze.

- Mam nadzieję, że za trzy tygodnie wrócę do domu. To będą najlepsze święta w moim życiu - potwierdza pan Paweł. - Czuję się jakbym wygrał szóstkę w totolotka. Bardzo dziękuję lekarzom za to, że uratowali mi życie i za wsparcie, jakie od nich i całego personelu szpitala otrzymuję.

Z kolei w piątek, 26 lutego, znacznie pogorszył się stan zdrowia 20-letniej pacjentki, bez wcześniejszego wywiadu kardiologicznego, która została przekazana do wrocławskiego szpitala w stanie wstrząsu kardiogennego z Wałbrzycha. - U chorej zastosowaliśmy mechaniczne wspomaganie krążenia ECMO żylno-tętnicze, a następnie wspomaganie lewokomorowe pompą Levitronix - wyjaśnia prof. Michał Zakliczyński. - Na podstawie badania histopatologicznego, zdiagnozowaliśmy u chorej ostre zapalenie mięśnia sercowego ze znacznym uszkodzeniem narządu. Próba terapii immunomodulacyjnej nie przyniosła efektu, a postępująca destrukcja serca w każdej chwili groziła utratą możliwości kontynuowania wspomagania mechanicznego. Decydując się na pobranie narządu, zgłoszonego dla naszej pacjentki w piątek, liczyliśmy się z tym, że chora bez zabiegu nie przeżyje nadchodzącego weekendu.

Narząd na czas można było dostarczyć tylko droga lotniczą. Udało się to dzięki wsparciu Zarządu Lotnictwa Policji Głównego Sztabu Policji Komendy Głównej Policji, która helikopterem przetransportowała serce do Wrocławia z Województwa Mazowieckiego. Zabieg zakończył się sukcesem, ale z uwagi na ciężki stan pacjentka w dalszym ciągu wymaga intensywnej terapii.

- Za nami dwa przeszczepy serca, operacje, które według mnie są najbardziej nieprzewidywalne - mówi dr Roman Przybylski. - Pierwszy przeszczep to była dla nas wielka satysfakcja, bo po pięciu godzinach pacjent się wybudził i stwierdził, że czuje się świetnie. Druga transplantacja była wielki wyzwaniem. Mieliśmy czas tylko na to, by przejechać na blok operacyjny, gdzie nastąpiło zatrzymanie krążenia. Bardzo szybko otrzymaliśmy informację o dawcy, jednak znajdował się tak daleko, że klasycznymi środkami transportu nie mieliśmy szans dotrzeć. Pomogła nam policja, która dysponuje bardzo dobrą bazą śmigłowcową. W poniedziałek zamknęliśmy klatkę piersiową pacjentki. Mam przeczucie, że będzie dobrze - dodaje dr Przybylski.

Dr Maciej Bochenek, kardiochirurg z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu podkreśla również, jak wielkie podziękowania należą się dawcom organów i ich bliskim: - Największe słowa szacunku i uznania należą się rodzinom dawców narządów, które wyraziły zgodę, aby ich wielka tragedia stała się szansą na nowe życie dla wielu pacjentów w całej Polsce. Warto bowiem podkreślić, że pobrania są wielonarządowe, oprócz serca pobierane są także wątroba, nerki, trzustka.

KRÓTKA HISTORIA

- 3 grudnia 1967 r. - pierwsza udana transplantacja serca na świecie, którą wykonał w Kapsztadzie zespół południowoafrykańskiego chirurga dr Christiaana Nethlinga Barnarda
- 4 stycznia 1969 r. – pierwsza nieudana transplantacja serca w Polsce, przeprowadzona w Łodzi przez prof. Jana Molla i prof. Antoniego Dziatkowiaka
- 5 listopada 1985 r. - pierwsza udana transplantacja serca w Polsce, wykonana w ówczesnym Wojewódzkim Ośrodku Kardiologii w Zabrzu przez zespół prof. Zbigniewa Religi
- 25 lutego 2021 r. - pierwsza udana transplantacja serca na Dolnym Śląsku, wykonana w Uniwersyteckim Szpitalu Kliniczny we Wrocławiu
- 27 lutego 2021 r. - druga udana transplantacja serca na Dolnym Śląsku, wykonana w Uniwersyteckim Szpitalu Kliniczny we Wrocławiu

Dane Centrum Organizacyjno-Koordynacyjnego ds. Transplantacji „Poltransplant”
- liczba przeszczepień serc: 146
- liczba osób oczekujących na przeszczepienia: 415
(stan na koniec grudnia 2020 r.)


 
Ogólnopolska konferencja „Okulistyka - Młode Talenty”

Ogólnopolska konferencja „Okulistyka - Młode Talenty”



O aktualnych problemach diagnostycznych i terapeutycznych oraz najnowszych osiągnięciach w dziedzinie okulistyki, rozmawiało ponad pół tysiąca uczestników I edycji Ogólnopolskiej Konferencji „Okulistyka - Młode Talenty”.

Organizatorami wydarzenia byli prof. Marta Misiuk-Hojło i dr Wojciech Czak z Klinki Okulistyki Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu oraz InspireCongress. Ze względu na panującą epidemię, spotkanie odbyło się w trybie online. Na całość złożyło się pięć kursów szkoleniowych, pięć sesji oraz 40 prezentacji ze wszystkich ośrodków uniwersyteckich w Polsce.

Kursy były poświęcone m.in. chirurgii okuloplastycznej w porażeniu nerwu twarzowego (prowadzenie: dr Bartłomiej Markuszewski z Wrocławskiego Centrum Okulistycznego), angio-OCT w codziennej praktyce okulisty (prowadzenie: dr Joanna Adamiec-Mroczek z Katedry i Kliniki Okulistyki Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu) oraz pracy chirurga refrakcyjnego (prowadzenie: dr Andrzej Dmitriew z Katedry i Kliniki Okulistyki Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu).

Podczas sesji specjaliści mówili o futurologii okulistycznej, a podstawą do dyskusji była praca dr. hab. Adriana Smędowskiego pt. Przyszłość leczenia jaskry zapisana w genach - terapie genowe nowym standardem medycyny przyszłości. Przedstawione zostały również ciekawe przypadki medyczne, związane z panującą epidemią wirusa SARS-CoV-2, w tym:
- Infekcja COVID-19 jako czynnik wyzwalający olbrzymiokomórkowe zapalenie tętnic (autorstwa Julii Kręcickiej i współpracowników),
- Ropowica oczodołu u pacjenta z COVID-19 - opis przypadku (autorstwa Mateusza Jacuńskiego i współpracowników),
- Mięsak prążkowanokomórkowy oczodołu u 19-letniej pacjentki (autorstwa Aleksandry Krasińskiej).
W czasie jednej z sesji zaprezentowane zostały najlepsze prace doktorskie z dziedziny okulistyki, m.in.: praca dr. Wojciecha Czaka z Kliniki Okulistyki Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu pt. "Ocena głębokości blaszki sitowej twardówki - zastosowania w praktyce klinicznej".


 
Ogłoszenie o zniszczeniu dokumentacji medycznej

Ogłoszenie o zamiarze zniszczenia dokumentacji medycznej


Działając na podstawie art. 29 ust. 2 Ustawy z dnia 6 listopada 2008 o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta (tekst jednolity: Dz. U. 2017 r., poz.1318,z późniejszymi zmianami) oraz §75 pkt. 1 Rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 9 listopada 2015 r. w sprawie rodzajów, zakresu i wzorów dokumentacji medycznej oraz sposobu jej przetwarzania (Dz. U. 2015, poz. 2069) Uniwersytecki Szpital Kliniczny im. Jana Mikulicza-Radeckiego we Wrocławiu, ul. Borowska 213 informuje, że zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, indywidualna dokumentacja medyczna z poniżej wymienionych jednostek, po upływie okresów przechowywania, zostanie zniszczona w sposób uniemożliwiający identyfikację pacjenta, którego dotyczyła:
- Kliniki Nefrologii i Medycyny Transplantacyjnej z 2000 r.,
- Kliniki Chirurgii Ogólnej, Gastroenterologicznej i Endokrynologicznej 2000 r.,
- Kliniki Chorób Wewnętrznych i Alergologii z 2000 r.,
- Kliniki Angiologii, Nadciśnienia Tętniczego i Diabetologii z 2000 r.,
- Kliniki Chirurgii Naczyniowej, Ogólnej i Transplantacyjnej z 2000 r.,
- Kliniki Gastroenterologii i Hepatologii z 2000 r.,
- Kliniki Chirurgii Przewodu Pokarmowego z 2000 r.,
- Kliniki Chirurgii Urazowej i Chirurgii Ręki z 2000 r.,
- Kliniki Nefrologii Pediatrycznej z 1998 roku,
- Kliniki Ginekologii z 1998 r.,
- Kliniki Chorób Wewnętrznych i Zawodowych z 2000 r.,
- Kliniki Chirurgii Serca z lat 1999 - 2000,
- Kliniki Okulistyki z lat 1998 - 2000,
- Kliniki Dermatologii, Wenerologii i Alergologii z lat 1999 – 2000,
- Kliniki Endokrynologii, Diabetologii, Leczenia Izotopami z 2000 r.,
- I Kliniki Ginekologii z 1998 r.,
- I Kliniki Położnictwa z lat 1997 - 1998,
- Kliniki Chirurgii i Urologii Dziecięcej z 1998 r.,
- II Kliniki Chirurgii z 2000 r.,
- Kliniki Kardiologii z 2000 r.,
- Klinika Hematologii i Chorób Rozrostowych Krwi z lat 1994 – 2000,
- Klinika Otolaryngologii z lat 1990 – 1999.
Dokumentacja indywidualna wewnętrzna przewidziana do zniszczenia może zostać wydana za pokwitowaniem, na wniosek pacjenta lub osoby przez niego upoważnionej do uzyskania dokumentacji. W związku z powyższym, prosimy osoby zainteresowane odbiorem własnej indywidualnej dokumentacji medycznej, aby zgłaszały się do Archiwum Zakładowego Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego im. Jana Mikulicza-Radeckiego we Wrocławiu, ul. Borowska 213 do dnia 2 kwietnia 2021 roku z dowodem osobistym lub innym dokumentem tożsamości ze zdjęciem w dniach: środa i czwartek, w godz. od 8 do 14, po uprzednim umówieniu się pod numerem telefonicznym (71) 733 16 10. Po ww. terminie dokumentacja medyczna zgodnie z obowiązującą procedurą zostanie zniszczona.

Magdalena Dylewicz
Z-ca Dyrektora ds. Administracji i Logistyki

 
Santander Bank Polska wspiera małych pacjentów USK

Santander Bank Polska wspiera małych pacjentów USK



„Klub Płomyka” - pokój przeznaczony do odpoczynku i zabawy, stworzyła z myślą o pacjentach Klinki Chirurgii i Urologii Dziecięcej Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, Fundacja Santander Bank Polska.


Klub mieści się w jednym z pomieszczeń na terenie kliniki, które fundacja wyremontowała oraz wyposażyła w meble, sprzęt AGD i RTV oraz zabawki.


- Odwiedzając klinikę stwierdziliśmy, że jest to idealne miejsce do stworzenia w nim „Klubu Płomyka”, kolorowej przestrzeni dla dzieci. Chcieliśmy wprowadzić do ich tymczasowego życia trochę komfortu, a tym samym sprawić, że zapomną o chorobach i troskach - mówi Marzena Atkielska, prezes zarządu Fundacji Santander Bank Polska S.A. im. I. J. Paderewskiego. Projekt „Klub Płomyka” organizacja realizuje od 2019 r. w szpitalach, domach dziecka i ośrodkach szkolno-wychowawczych w całej Polsce.


- Klub jest uwielbiany przez naszych pacjentów, a ci, którzy mogą opuszczać sale, bardzo chętnie spędzają w nim czas - przyznaje prof. Dariusz Patkowski, kierownik Kliniki Chirurgii i Urologii Dziecięcej Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. - Nikomu pobyt w szpitalu nie sprawia przyjemności, a już zwłaszcza pełnym energii dzieciom. Miejsce to jest dla nich namiastką własnego pokoju czy placu zabaw. Szpitalowi, jak powszechnie wiadomo, trudno byłoby wygospodarować środki na taką inwestycję, bardzo więc doceniamy gest fundacji.


„Klub Płomyka” jest podzielony na dwie strefy. Pierwsza to przestrzeń dla opiekunów, przebywających z dziećmi w klinice. Jest tam mała kuchnia, stół z krzesłami oraz dwie lodówki. Druga jest dedykowana dzieciom. Znalazły się w niej bujany fotel, kanapa, ustawiona przed telewizorem oraz zabawki - m.in. indiański namiot, mała drewniana kuchnia czy tablica magnetyczna, na której można malować obrazy. Całe pomieszczenie jest pełne kolorów, a ściany zdobią naklejki, przedstawiające leśne zwierzęta.


Dodatkowo Fundacja Santander Bank Polska zaaranżowała poczekalnię w Izbie Przyjęć Poradni Chirurgii Dziecięcej, w której stworzyła mały plac zabaw, umilający pacjentom czas przed wizytą u specjalistów.


Fot. USK Wrocław

 
Specjaliści z USK zasłużeni dla Wrocławia

Specjaliści z USK zasłużeni dla Wrocławia


Aż sześć z dziesięciu osób, które zostały uhonorowane Medalami „Zasłużony dla Wrocławia - Merito di Wratislavia” oraz wpisane do 40. edycji Wrocławskiej Księgi Pamięci, jest związanych z Uniwersyteckim Szpitalem Klinicznym we Wrocławiu.

Wrocławska Księga Pamięci powstała z inicjatywy wrocławskiej dziennikarki Wandy Ziembickiej-Has. Jej strony zapełnianie są nazwiskami osób, które mają szczególne zasługi dla miasta oraz lokalnej społeczności w dziedzinie kultury, sztuki, medycyny i sportu. Wydarzenie organizowane jest we współpracy z Urzędem Miejskim Wrocławia.

Wręczenie nagród w ramach 40. edycji Wrocławskiej Księgi Pamięci nie przez przypadek odbyło się w Dolnośląskiej Izbie Lekarskiej - wśród laureatów znaleźli się bowiem ci, którzy wykorzystali swoją wiedzę, doświadczenie i profesjonalizm podczas walki z epidemią wirusa SARS-CoV-2. W imieniu prezydenta Wrocławia wyróżnienia wręczył wiceprezydent Jakub Mazur, który nazwał uhonorowanych „elitą otwartego serca”.

Medale „Zasłużony dla Wrocławia - Merito di Wratislavia” otrzymali:

- dr n. med. Danuta Wendycz-Domalewska, kierownik Laboratorium Biologii Molekularnej Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu,
- dr n. med. Sylwia Serafińska, zastępca ordynatora I Oddziału Zakaźnego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. J. Gromkowskiego we Wrocławiu,
- prof. dr hab. n. med. Waldemar Goździk, kierownik Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu,
- dr hab. n. med. Wojciech Barg, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych, Pneumonologii i Alergologii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu,
- prof. dr hab. n. med. Grzegorz Mazur, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych, Zawodowych, Nadciśnienia Tętniczego i Onkologii Klinicznej Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu,
- prof. dr n. med. Jarosław Drobnik, naczelny epidemiolog Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu,
- dr n. med. Janusz Sokołowski, kierujący Szpitalnym Oddziałem Ratunkowym Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.

Podczas uroczystości wręczono również „Super Diamenty”, którymi wyróżnieni zostali: kpt. Renata Mycio, oficer prasowa 16. Dolnośląskiej Brygady Obrony Terytorialnej, lek. stomatolog Radosław Jadach oraz lek. chirurg stomatolog Jacek Ćwirko.

Więcej informacji na stronie wroclaw.pl >>
 
 

   
 
 
Fot. Mat. prasowe UM Wrocławia.
 
Komunikat dla pacjentek ciężarnych z pozytywnym wynikiem w kierunku koronawirusa

Komunikat dla pacjentek ciężarnych z pozytywnym wynikiem w kierunku koronawirusa


Panie ciężarne, przebywające w izolacji lub kwarantannie, do porodu obowiązane są wezwać pogotowie, które przetransportuje je do pełniącej dyżury COVID placówki ginekologiczno – położniczej.
Niedopuszczalne jest samodzielne opuszczanie miejsca izolacji bądź kwarantanny. Złamanie tych zasad zagrożone jest karą administracyjną, gdyż naraża osoby postronne na zakażenie. Przypominamy, że od 15 lutego na Dolnym Śląsku dyżury COVID -19 pełni II Klinika Ginekologii i Położnictwa przy ul. Borowskiej 213 we Wrocławiu.
 
Przeszczepy serca w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym

Przeszczepy serca w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym


Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu jest szóstą placówką medyczną w Polsce, która będzie przeszczepiać serca. Pozytywną decyzję w tej sprawie wydało właśnie Ministerstwo Zdrowia. Specjaliści i zakwalifikowani do transplantacji pacjenci są już w pełnej gotowości, teraz pozostaje im czekać na pierwszego dawcę.

Starania o dołączenie do grona placówek, które mogą przeszczepiać serca, rozpoczęły się dwa lata temu, gdy w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu powstało Centrum Chorób Serca, na czele którego stanął wybitny kardiolog, prof. Piotr Ponikowski.

- Uzyskanie zgody ministra zdrowia na przeprowadzanie transplantacji serca, a co za tym idzie realizację Programu mechanicznego wspomagania krążenia, jest długotrwałym procesem, ale udało nam się udowodnić, że jesteśmy wystarczająco dobrym oraz gotowym na to wielkie i bardzo ważne przedsięwzięcie, ośrodkiem - mówi prof. Piotr Ponikowski, kierownik Centrum Chorób Serca Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego oraz rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. - Zgoda, którą otrzymaliśmy, to dla nas wielki przełom i ogromne wyzwanie.

Placówka medyczna, która ubiega się o pozwolenie na wykonywanie przeszczepów, musi spełnić szereg wymogów dotyczących m.in. liczby i kwalifikacji personelu, odpowiednich oddziałów, pomieszczeń czy sprzętu medycznego.

- W Centrum Chorób Serca mamy fantastycznych specjalistów, brakowało jednak osób, które mają już doświadczenie w transplantacji, dlatego zaprosiliśmy do współpracy doktora Romana Przybylskiego i profesora Michała Zaklińczyńskiego - dodaje prof. Piotr Ponikowski. - Musieliśmy również wykazać, że mamy wymagane doświadczenie w przeprowadzaniu wysokospecjalistycznych procedur kardiochirurgicznych w obszarze kardiologii interwencyjnej, przy czym chodziło nie tylko o liczbę, ale także jakość wykonywanych zabiegów.

Kardiochirurg dr Roman Przybylski i kardiolog prof. Michał Zakliczyński specjalizują się w transplantacjach, a do Wrocławia przyjechali ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu, gdzie fachu uczyli się od najlepszych - prof. Zbigniewa Religii i prof. Mariana Zembali. Dr Roman Przybylski wykonał cztery z pięciu przeprowadzonych w Polsce autoprzeszczepień serca (w tym jedno już w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym) oraz kilkaset transplantacji tego narządu.

Według danych Centrum Organizacyjno-Koordynacyjnego ds. Transplantacji „Poltransplant” w ubiegłym roku przeszczepiono w Polsce 146 serc. W grudniu 2020 r. na nowy narząd czekało 415 osób. Załoga Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu ma nadzieję, że będzie mogła pomóc pacjentom i poprawić te wskaźniki.

- Na terenie Dolnego Śląska będzie to pierwszy przeszczep serca, ale przeprowadzi go bardzo doświadczony zespół, dla mnie to nie będzie pierwszy ale 301 taki zabieg - mówi dr Roman Przybylski, kardiochirurg z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.

Jednym z wymogów, jaki musi spełniać ośrodek przeszczepiający serca, jest posiadanie biorców różniących się płcią, wagą, grupą krwi.

- Chodzi o to, abyśmy byli gotowi na przyjęcie narządu, który będzie akurat do dyspozycji transplantologów - wyjaśnia prof. Krzysztof Reczuch, kierownik Kliniki Chorób Serca USK. - Obecnie mamy pod opieką kilkunastu pacjentów, zarówno stabilnych, którzy przebywają w domu, jak i pilnych, którzy nie są w stanie funkcjonować bez wspomagania farmakologicznego i mechanicznego, czyli pomp które wspomagają pracę komór serca.

Decyzja o pierwszym przeszczepie we Wrocławiu zapadnie po potwierdzeniu pojawienia się dawcy.

- Do tej pory zgłaszani przez nas pacjenci byli przeszczepiani w innych ośrodkach w kraju - mówi prof. Michał Zakliczyński transplantolog, z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. – Teraz naszym celem jest stworzenie, takiej listy pacjentów, by móc optymalnie dobrać dla nich narząd.

Już dziś w USK na nowe serce czeka dwóch pilnych pacjentów.


Fot. USK Wrocław
 
Chirurdzy z USK będą rozwijać nowatorską metodę leczenia raka trzustki.

Chirurdzy z USK będą rozwijać nowatorską metodę leczenia raka trzustki.
Dostali grant na 9,5 mln złotych.


Prestiżowy grant z Agencji Badań Medycznych został przyznany wrocławskim naukowcom w ramach III rundy konkursu na działalność badawczo-rozwojową w zakresie niekomercyjnych badań klinicznych. Rekrutacja pacjentów do leczenia rozpocznie się w drugiej połowie roku.

Projekt zespołu prof. Wojciecha Kielana kierownika II Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej i Chirurgii Onkologicznej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, dotyczy wpływu nieodwracalnej elektroporacji wapniowej, elektrochemioterapii oraz elektroporacji (IRE-CaCl2, ECT oraz IRE) na jakość życia oraz przeżycie wolne od progresji u chorych na raka trzustki. Konkurencja była ogromna, ostatecznie dofinansowanie otrzymało zaledwie 9 z 51 nadesłanych projektów. Do Wrocławia trafiło niemal 9,5 miliona złotych. – To ogromna szansa nie tylko dla nas, ale przede wszystkim pacjentów – podkreśla prof. Wojciech Kielan. – Dzięki temu będziemy mogli opłacić zakup igieł i kwestia finansowania badania przestanie być przeszkodą w leczeniu.

Urządzenie zakupił klinice Uniwersytecki Szpital Kliniczny. Pierwszy zabieg usunięcia guza trzustki tą metodą lekarze USK we Wrocławiu przeprowadzili w lutym 2018 roku u 60-letniej pacjentki. Operację wykonał zespół profesora Wojciecha Kielana wraz z asystą prof. Pawła Lampego ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, od wielu lat uznanego specjalisty w leczeniu chorób nowotworowych trzustki oraz prof. Michała Studniarka, radiologa z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. – To jest niewątpliwa przewaga szpitali uniwersyteckich – możliwość nawiązania współpracy i dostępność w tej samej jednostce różnego rodzaju specjalistów – podkreśla prof. Wojciech Kielan. – Te operacje wymagają dużego zespołu i interdyscyplinarności – bez anestezjologów, radiologów, onkologów klinicznych, odpowiedniej opieki pielęgniarskiej nic byśmy nie zrobili – podkreśla profesor.

Pieniądze zlikwidują poważną barierę – finansową. Koszt kompletu elektrod to 30 tysięcy złotych. Niewielu pacjentów może go ponieść, zwłaszcza, że lekarze podkreślają, że metoda, jak pokazują pierwsze wyniki, znacząco przedłuża chorym życie i poprawia jego jakość, ale nie wyleczy z choroby. Jest skierowana do pacjentów, którzy nie kwalifikują się do resekcji. Dotychczasowe rezultaty są obiecujące, możliwość potwierdzenia ich na grupie kolejnych 70 pacjentów, obserwowanych na przestrzeni 6 lat trwania projektu – bezcenna. Badacze ocenią wpływ zabiegu na jakość życia chorych, czas przeżycia, czas wolny od progresji.

– Jestem entuzjastką – deklaruje dr Julia Rudno-Rudzińska z Kliniki Chirurgii Ogólnej i Chirurgii Onkologicznej USK. Upowszechnimy nową metodę, sprawdzimy jej efekty na większej grupie leczonych, co pozwoli znaleźć odpowiedni „moment terapeutyczny”. Jest to część projektu „Personalizacja leczenia raka trzustki”, który obejmuje również hodowle linii komórkowych wyprowadzonych od danego pacjenta i sprawdzenie chemiowrażliwości. Być może w przyszłości możliwe będzie zastosowanie chemioterapii celowanej – dostosowanej dla poszczególnego pacjenta indywidualnie. Szukamy najlepszych rozwiązań, bo mierzymy się z wyjątkowo trudnym przeciwnikiem. Podobnie jak w przypadku elektroporacji współpracujemy z dr hab. inż Julitą Kulbacką, prof. uczelni z Katedry Biologii Molekularnej i Komórkowej Wydziału Farmaceutycznego Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. - Łączenie nauki z praktyką jest niewątpliwa zaletą pracy w ośrodkach Uniwersyteckich – dodaje lekarka.

Trudno wykryć, trudno operować, trudno leczyć

Chirurdzy nie mają najmniejszych wątpliwości – nowotwory to dziś jedna z częstszych przyczyn wykonywanych przez nich operacji. W klinice kierowanej przez prof. Wojciecha Kielana w minionym roku 30 procent zabiegów miało podłoże onkologiczne. Chirurdzy z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego specjalizują się w operacjach z powodu nowotworów przewodu pokarmowego. Rak trzustki jest w tym zestawie jednym z najtrudniejszych przeciwników.

- Trzustka jest specyficznie anatomicznie położona, w pewnym sensie można powiedzieć, że mamy ją „na plecach” – wyjaśnia prof. Wojciech Kielan. – Co to oznacza? Trudno przy standardowym USG zauważyć niepokojące zmiany; przez co pacjenci, uspokojeni prawidłowym badaniem, trafiają do nas późno. Objawy są niejednoznaczne: ból, utrata wagi powodowane mogą być spowodowane różnymi przyczynami, a pojawiająca się żółtaczka często diagnozowana jest wstępnie jako zakaźna i czas mija – wyjaśnia prof. Wojciech Kielan. – W tej pierwszej fazie pacjenci często nie mówią nawet o bólu a pewnym uczuciu dyskomfortu – dodaje dr Julia Rudno-Rudzińska. Statystyki są bezlitosne – zaledwie 20 procent pacjentów kwalifikuje się do operacji, resekcja wsparta chemioterapią pooperacyjną jest najskuteczniejszą formą leczenia. Aż 80 procent liczyć może jedynie na opiekę paliatywną i chemioterapię. A to nie koniec problemów. – Zabieg chirurgiczny w przypadku trzustki jest wyjątkowo trudny – po raz kolejny decyduje jej budowa anatomiczna i sąsiedztwo dużych naczyń – opisuje prof. Wojciech Kielan. I dodaje, że choć chirurgia onkologiczna bardzo się rozwija sięgając po nowe metody, choćby laparoskopowe, które niemal całkowicie zdominowały operacje w przypadku jelita grubego, to trzustka nawet przy standardowej operacji nadal sprawia problemy. – Tylko 20 procent pacjentów możemy zoperować, pozostałym pozostaje chemioterapia, ale ten rodzaj nowotworu jest niestety często chemiooporny, więc leczenie nie zawsze jest tak skuteczne, jak byśmy tego chcieli- przyznaje dr Julia Rudno-Rudzińska.

Metoda przyszłości?

Lekarze szukają więc niestandardowych rozwiązań, które pomogą pacjentom. W przypadku raka trzustki duże nadzieje wiążą z elektroporacją. Chirurdzy zainteresowali się metodą dzięki współpracy z naukowcami z kierowanej przez prof. Jolantę Saczko Katedry Biologii Molekularnej i Komórkowej Wydziału Farmaceutycznego Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Tam – we współpracy z dr hab. inż. Julitą Kulbacką, prowadzono próby na liniach komórkowych. Od tego zaczęło się zainteresowanie metodą NanoKnife. Na czym to polega? Wytwarza się serię mikrosekundowych impulsów elektrycznych w celu wytworzenia ubytków w błonach komórkowych, co powoduje utratę homeostazy, a następnie śmierć komórki. Impulsy elektryczne są aplikowane w tkance za pomocą specjalnych elektrod - igieł. Zabieg odbywa się pod kontrolą USG śródoperacyjnego lub przezskórnie pod kontrolą tomografii komputerowej. W wyniku zastosowania odpowiedniego napięcia, komórki nowotworowe zostają nieodwracalnie uszkodzone i obumierają. Badania dowodzą, że naczynia krwionośne i nerwy w rejonie uszkadzanych przez NanoKnife komórek nowotworowych zachowują swoją żywotność, co czyni z tej metody często jedyną perspektywę terapii w miejscach dotychczas trudnych do leczenia chirurgicznego. – Elektroporacja działa w przypadku guzów litych, w Wielkiej Brytanii czy Dani jest w standardach postępowania w niektórych nowotworach i jest refundowana, w Polsce niestety nie – przyznaje dr Julia Rudno-Rudzińska. To niewątpliwie poważny problem w jej rozpowszechnieniu, pomimo bardzo obiecujących wyników i obserwacji. – Metoda nie szkodzi, to wiemy, co więcej obserwuje się – na razie w przypadku czerniaków – znaczącą aktywizację układu immunologicznego organizmu. Czy w przypadku trzustki będzie podobnie? Tego chcielibyśmy się dowiedzieć – podkreśla dr Rudno-Rudzińska. I będą mieli na to szansę dzięki dofinansowaniu uzyskanemu z Agencji Badań Medycznych.


Fot. USK Wrocław
 
Terapia ECMO uratowała pacjenta z COVID-19

Terapia ECMO uratowała pacjenta z COVID-19


Po 42 dniach lekarzom z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu udało się odłączyć od ECMO pacjenta chorego na COVID-19. Młody mężczyzna, z ostrą niewydolnością oddechową, był w tak złym stanie, że został zakwalifikowany do przeszczepu płuc. Szczęśliwie udało się uniknąć transplantacji.

28-letni Mateusz trafił do wałbrzyskiego szpitala zarażony wirusem SARS-CoV-2. Przebieg choroby okazał się tak ciężki, że został podłączony do respiratora.

- Zastosowana u pacjenta wentylacja mechaniczna była na tyle agresywna, że oprócz COVID-19, pojawiły się komplikacje w postaci obustronnej odmy opłucnej. Właściwie natychmiast po przewiezieniu mężczyzny do naszego szpitala, musieliśmy zastosować terapię ECMO - mówi prof. Waldemar Goździk, kierownik Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.

ECMO to tzw. płucoserce, które zastępuje pracę tych narządów w przypadku ich ostrej niewydolności, pozaustrojowo utleniając krew chorego. U cierpiących na COVID-19 terapia pozwala przede wszystkim zyskać niezbędny czas, aby uszkodzone płuca mogły się zregenerować.

- Mieliśmy już wielu pacjentów z COVID-19, u których stosowaliśmy terapię ECMO, ale ta, trwająca aż sześć tygodni, była najdłuższą w tej grupie pacjentów i jedną z najdłuższych, przeprowadzonych przez nas - przyznaje prof. Waldemar Goździk.

Pan Mateusz był też najmłodszym pacjentem oddziału intensywnej terapii wrocławskiego szpitala z COVID-19, a dodatkowo zakażenie koronawirusem przebiegało u niego bardzo szybko i gwałtownie. Co ważne, chory nie miał chorób współistniejących, prowadził aktywny, sportowy tryb życia.

- Uszkodzenie płuc było tak ciężkie, że po czterech tygodniach terapii ECMO rozpoczęliśmy rozmowy z ośrodkiem przeszczepowym w Gdańsku, który zakwalifikował pana Mateusza do transplantacji narządu. Był pierwszy na liście oczekujących - wyjaśnia dr Jakub Śmiechowicz z Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.

Informację, że jest dawca, lekarze otrzymali, gdy praca płuc stopniowo zaczęła się poprawiać i rozważali próbę odłączenia pacjenta od ECMO.

- To była bardzo trudna decyzja: kierować pacjenta na przeszczep, czy dać narządowi szansę, aby zaczął samodzielnie pracować - przyznaje dr Jakub Śmiechowicz. - Patrząc na wskaźniki oddechowe, zdecydowaliśmy się na drugie rozwiązanie i udało się.

Przez pierwsze trzy tygodnie pan Mateusz był podłączony do respiratora. Teraz jego układ oddechowy jest jeszcze wspomagany tlenoterapią przez rurkę tracheotomijną, natomiast może już - po dwóch miesiącach spędzonych w szpitalu przy ul. Borowskiej - wrócić do Wałbrzycha.

- Czeka go intensywna, wielotygodniowa rehabilitacja, ale to młody i silny organizm. Wierzymy że wróci do pełnej sprawności - cieszy się prof. Waldemar Goździk.


Fot. USK Wrocław
 
<< Początek < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Następna > Ostatnie >>

Strona 7 z 18